Dlaczego uważamy, że inni mają łatwiej i jaki to ma wpływ na nasze życie?

„Inni mają łatwiej”, czyli dlaczego myślimy, że u sąsiada za płotem trawa pokryta jest diamentami, a po naszej stronie płotu jest bagno, kamienie i ruchome piaski. Jest to jedno z najczęściej powtarzanych kłamstw. Można je interpretować na różne sposoby, ja dzisiaj chcę wziąć pod uwagę stosowanie tej myśli jako wymówki.

Trawnik sąsiada
Nasz trawnik

Czasami jest tak, że nasze działania wynikają z rutyny, złych nawyków i braku perspektywy na zmianę. To jak żyjemy jest dla nas wygodne i niby chcielibyśmy żyć inaczej, lepiej, ale nie chcemy włożyć żadnej pracy w poprawę stanu rzeczy. Jednak wymyślamy sobie zewnętrzne czynniki, które nam uniemożliwiają zrealizowanie celu. Myślimy sobie: „gdybym tylko mogła/mógł być kimś innym”… Tą dziewczyną z instagrama, tym nieustraszonym podróżnikiem albo super fit i wysportowanym królem siłowni. Wydaje nam się, że w porównaniu z innymi nasze życie jest nudne. Na wycieczki jeździmy rzadko, bo szukamy wymówek, a zamiast kaloryfera na brzuchu mamy bojler i chociaż czujemy, że nam z tym źle, to nie zmieniamy niczego w naszej diecie. Jednak myślimy wtedy – ona/on ma łatwiej, bo… Bo ma więcej pieniędzy, bo ma predyspozycje genetyczne do bycia szczupłą i fit, bo jest freelancerem i ma więcej czasu, bo rodzice pomogli i w ogóle to inni nie mają takich problemów jak ja. Odpuszczamy sobie wszystko, bo znaleźliśmy wspaniałą, przepyszną niczym Pavlova z owocami wymowkę! „Ja nie mogę tego zrobić, bo mam trudniej. Nie mam warunków”. Wmawiamy sobie, że ktoś znalazł swoją super figurę czy świetną pracę na ulicy, a tylko nas kosztowałoby to ogrom pracy. Mały, leniwy, przyzwyczajony do dotychczasowego życia gremlin żyjący w naszej głowie uśmiecha się od ucha do ucha. Będzie spokój, nic się nie zmieni 😆

Ale wiecie co? Tak nie jest. Inni ciężko pracują na swoje szczęście i nikomu nic nie spada z nieba (odkryłam sekret wszechświata?) Każdy może czegoś zazdrościć innej osobie. Ja jednak wolę się innymi inspirować i motywować. Należy jednak pamiętać, że to co sprawdziło się u innych niekoniecznie będzie dla nas dobrą drogą. Dlatego próbujcie, kombinujcie, sprawdzajcie. Inspirujcie się rozmawiając z ludźmi, czytając książki, wywiady, oglądając filmy dokumentalne i słuchając podcastów. I pamiętajcie aby zachować czujność i otwarty umysł. Nie wierzcie, że jakaś magiczna herbata odchudzi was o 20 kg, lub że jak kupicie tą konkretną rzecz to bez wysiłku osiągnięcie swój cel. Bez wysiłku niestety nic się nie wydarzy. Życie to suma naszych wyborów, więc jeśli dzisiaj zastanawiacie się jak to zrobić, żeby podejmować dobre wybory, ja wam mówię i będę mówić do znudzenia – ustalcie priorytety i przyjrzyjcie się waszym nawykom! Czy one że sobą współgrają?

Zastanówcie się, czy osoba, której tak zazdrościcie życia jest rzeczywiście szczęśliwa, czy tylko na pokaz? Lepiej inspirować się pozytywnymi działaniami „zwykłych ludzi, niż wykreowaną przez sztab specjalistów postacią.

Postrzeganie życia innych jako lepszego i łatwiejszego, oraz wyolbrzymianie naszego wkładu pracy jest mechanizmem obronnym naszego mózgu przed zmianą. Jednak to my decydujemy co myślimy, jak żyjemy i co robimy! Nasze życie jest tylko w naszych rękach. Pamietajmy o tym zawsze 😊

Miłej niedzieli!

xoxo

Monn Iza

Moje zielone ozdoby – rośliny w moim domu

Na przekór zimie dzisiaj wpis o roślinach. W moim mieszkaniu rządzą zielone kwiaty, głównie sukulenty dlatego, że takie najbardziej lubię. Za wygląd i za to, że nie są wymagające. Pięknie wyglądają w towarzystwie kolorów jakie mam w mieszkaniu. Dlaczego kupuje kwiaty łatwe w obsłudze? Bo historia pokazuje, że potrafię zabić nawet kaktusa (RIP Franek).
Większość moich kwiatów została zakupiona w dyskontach lub supermarketach budowlanych, kilka w IKEI. Nie odczuwam tego, aby były gorsze od tych ze sklepów ogrodniczych lub kwiaciarni.

Stojak kupiłam w internecie, jest blaszany i prezentuje się całkiem dobrze.

Roślinom należy zapewnić odpowiednie światło, dostęp powietrza, wodę i wilgoć – czyli nic specjalnego. Postawcie je w takim miejscu, żeby miały światło, ale nie bezpośrednio. Podlewajcie regularnie, sprawdzając przed podlaniem czy ziemia nie jest morka, wtedy nie podlewajcie! Raz na jakiś czas dodajcie odpowiedniej odżywki do wody, którą podlewacie. Nawilżajcie czasem liście, pryskając wodą z atomizera lub przecierając je mokrym ręcznikiem papierowym lub wilgotną, czystą szmatką. 

I tyle. Ja nic więcej robię. Nie jest może nie wiadomo jak imponująca kolekcja, ale największa w moim życiu, więc muszę się nia pochwalić! 🙂


Monstera – moje piękna, wymarzona monstera. Jej nazwa, jej wygląd – jak jej nie kochać?

Monstera – kwiecień 2018

grudzień 2018


Więcej o niej możecie poczytać tutaj: https://www.homebook.pl/artykuly/3968/monstera-pielegnacja-rozmnazanie-przesadzanie.
Moja pielęgnacja monstery ogranicza się do podlewania raz w tygodniu, przecierania liści, psikania wodą raz w miesiącu oraz zainstalowania podpórki. Także nic specjalnego, a jak widzicie rośnie pięknie od kwietnia. Mam zamiar ją przesadzić w przyszłym roku, aby rosła dalej piękna i zdrowa 🙂

Clusia – zwana przeze mnie Klusią. Kupiona w IKEI + osłonka wyglądająca jakby była z betonu (jest plastikowa). Klusię podlewam raz w tygodniu po sprawdzeniu ziemi.

Mini sansewieria 
(sansevieria cylindrica)

Ozdabia moją toaletkę i stała się już gwiazdą kilku zdjęć w innych wpisach. Oczyszcza powietrze, dlatego warto ją mieć w sypialni. Mam w planach kupić jeszcze jedną, większą, również do sypialni. Niestety smog w moim mieście jest chwilami nie do zniesienia.




Aloes i osłonka również z IKEI. Rośnie pięknie i też czeka go przeprowadzka do większego domu. Aloes oczyszcza powietrze, jest imponującym zieloną ozdobą, a jego miąższ ma właściwości lecznicze. Możecie kupić w aptece sok z aloesu i pić go na czczo. Poprawia odporność oraz pomaga w dolegliwościach układu pokarmowego. Uprawiając go w domu zyskacie piękną ozdobę.
Z tą rośliną należy uważac przy podlewaniu – nie można jej przelać. W zimie ustawcie aloes przy oknie, tak aby miał jak najwięcej naturalnego światła.



Szeflera drzewkowata

Dracena wonna

Dracena obrzeżona

Bluszcz po przejściach i jego współlokator aloes

Yucca

Życzę wam, żeby wasze zielone ozdoby pięknie rosły!

xoxo
Monn Iza

Nasze codzienne wybory i ich wpływ na nasze życie

Na moim oficjalnym facebookowym profilu (https://www.facebook.com/pg/monniza90/posts/) opublikowałam ostatnio filmik, który zainspirował mnie do tego wpisu.
Jest to krótki filmik o tym, jak różnie może wyglądać życie tej samej osoby na podstawie jej codziennych wyborów. Pooglądajcie i czytajcie dalej…

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Prawda jest łatwa i trudna. Oczywista i ukryta w ciemności. Kolorowa i transparenta. Może stać przed naszymi oczami, ale my i tak jej nie zauważymy, jeśli nie będziemy chcieli.

Prawda jest taka, że tylko MY możemy zmienić nasze życie.

Zarówno na lepsze i na gorsze. Jak zmienić je na lepsze? Musimy się przyjrzeć naszym codziennym wyborom! Bo to one decydują o tym jak wygląda nasze życie. Kształtują nasz styl życia. Jedna sałatka nie uczyni was zdrowymi, ale jeśli jecie na co dzień zdrowo, to kawałek dobrego domowego ciasta nie uczyni spustoszenia w waszym organizmie. Wystarczy spojrzeć na mechanizm uzależnienia od cukru – jeśli codziennie jemy dużo cukru, żywności przetworzonej i ogólnie niezdrowo, to cukier wpływa na nasz mózg jak narkotyk. Jednak jeśli odżywiamy się zdrowo to zjedzenie tortu na urodzinach nie będzie miało negatywnego wpływu na nasz organizm. Jeżeli przez większość czasu będziemy dokonywać dobrych wyborów, to raz na jakiś czas będziemy mogli zjeść coś niezdrowego i świat się nie zawali. Więcej o tym napiszę niedługo we wpisie o regule 80/20.

Chodzi o to, aby wiedzieć jaki jest wyższy cel naszych codziennych wyborów. Chcemy być zdrowi i czuć się dobrze – nasze wybory muszą do tego celu pasować. Chcemy zbudować oszczędności i wydawać mniej – żyjemy na co dzień tak, aby spełnić ten cel. Chcemy być pewni siebie – nasze wybory muszą nam pomagać w budowaniu poczucia własnej wartości, itd.

Niby proste, a jednak trudne. Żyjąc na autopilocie, walcząc o przetrwanie dnia, nie myślimy o tym co będzie z nami za 5, 10 lat. Czy będziemy zdrowi, pełni energii do wyznaczania sobie nowych wyzwań. Liczy się tu i teraz. Teraz mam ochotę na to aby poleżeć przed tv z paczką chipsów – robię to, bo przecież życie jest krótkie, co będę sobie odmawiać. Ale to jest nasz wybór, który szybko stanie się nawykiem, a potem stylem życia.

Pamiętajmy jednak, że:

Jeśli dzisiaj podejmiesz dobrą decyzję, to jesteś o krok bliżej do tego, aby zrealizować swój cel!

Oczywiście liczą się zarówno małe jak i duże wybory, jednak tutaj głównie skupmy się na tych małych, codziennych sprawach.

Mamy tylko dzisiaj, tu i teraz. Na przeszłość nie mamy już najmniejszego wpływu, a przyszłość zależy w dużej mierze od tego jakiego wyboru dokonamy dzisiaj. Mam nadzieję, że to was zmotywuje do podejmowania lepszych wyborów każdego dnia!

Miłej niedzieli kochani!

xoxo

Monn Iza

Czego może nas nauczyć minimalizm?

 Myślę, że grudzień można uznać za najbardziej konsumpcyjny z miesięcy w roku. Kupujemy prezenty na Mikołaja, pod choinkę i zastawiamy stoły aż po brzegi jedzeniem. Nie ma nic złego w tym, że chcemy sprawić komuś radość prezentem lub dobrze zjeść. Jednak myślę, że we wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek. Chciałam wam dzisiaj (trochę na przekór grudniowej rozpuście) przekazać trochę inny punkt widzenia. Nie jestem minimalistką, ale wiem, że wprowadzenie tych kilku zasad ułatwi życie każdemu. 

Jestem za tym, aby każdy żył tak jak chce, jeśli nie jest to szkodliwe dla innych. Rozumiem minimalistyczny styl życia i podziwiam tych, którzy zdecydowali się żyć w ten sposób. Myślę, że dla niektórych to jedyny sposób na konsumpcyjne szaleństwo współczesnego świata. Minimalizm ma wiele oblicz, w zasadzie ilu minimalistów tyle jego odmian. Są jednak cechy charakterystyczne dla tego stylu życia. 

Nawet jeśli uważacie taki styl za dziwactwo, to uważam, że każdy z nas może kilka zasad minimalizmu wprowadzić do swojego życia, po to aby ułatwić sobie życie i oszczędzanie 😊

Zawsze warto mieć otwarty umysł. 

Kupowanie/posiadanie

Kupując jedną nową rzecz pozbywacie się innej. Wymieniacie stare na nowe. Przykład: chcecie kupić nową książkę, to jedną z tych, które już przeczytaliście sprzedajecie lub dajecie komuś w prezencie. Aby kupić nowe spodnie, te w których już nie chodzicie wystawcie na sprzedaż lub wrzućcie do kontenera. Najłatwiej będzie zastować tą zasadę wobec rzeczy, których mamy najwięcej.

Dlaczego mielibyśmy to robić? Po pierwsze dlatego, że ograniczamy ilość rzeczy, które posiadamy i nasza przestrzeń staje się dla nas łatwiejsza do ogarnięcia. Nie gromadzimy niepotrzebnych staroci, niemodne ubrania nie zalegają nam w szafach, a półki nie uginają się od zakurzonych książek, których już nigdy drugi raz nie przeczytamy. Mamy wtedy zawsze określoną liczbę rzeczy. 5 par spodni, 30 książek – nieważne ile, ważne, że nie przybywa nam więcej i więcej. Wiem, że książki to kontrowersyjny przykład, ponieważ ich posiadanie jest uważane za coś pozytywnego,  symbol wiedzy. Myślę jednak, że jeśli ustalicie sami ze sobą graniczną liczbę książek i każdą nową wstawicie w miejsce innej to nie będzie to dla was strata. W przypadku kiedy posiadanie książek jest dla was bardzo ważne pomyślcie czy możecie zrezygnować z czegoś innej na rzecz nowej książki. Chodzi tutaj głównie o ograniczenie liczby przedmiotów. 

Kupujecie nową rzecz, kiedy zużyjecie poprzednią do końca. Ta zasada łączy się z poprzednią, jednak ma zastosowanie np. do kosmetyków, jedzenia itp. Najgorzej w tej kwestii jest z kosmetykami, bo przecież zawsze znajdzie się „lepszy” balsam i to w dodatku na promocji… 😊 Z doświadczenia wiem, że po zakupie nowego kosmetyku, stary odkładam na bok i zapominam o nim. Błędne koło, które doprowadza do nagromadzenia słoiczków z połową produktu. Zarówno kosmetyki jak i żywność mają przecież terminy przydatności. Takie podejście do zakupów zapobiegnie wyrzucaniu przez nas niewykorzystanych i przeterminowanych produktów. Jeśli kupiliście coś co wam nie odpowiada i nie zużyjecie tego – oddajcie to komuś innemu. 

Każda rzecz powinna mieć swoje miejsce. Po jej użyciu odkładamy ją na swoje miejsce. To pozwala nam na oszczędzanie czasu, który tracimy na poszukiwania. Ustalmy co i gdzie ma swoje miejsce i niech każdy domownik nauczy się gdzie ma odkładać daną rzecz. Pozwala nam to również zaoszczędzić pieniądze jeśli np. szukamy parasola w całym domu i w końcu idziemy do sklepu po nowy, bo stare leżały w szafce pod telewizorem… Logiczne, przecież 😋

Kupujemy tylko te rzeczy, które nam się przydadzą. Trzeba się kilka razy zastanowić, czy ten zakup jest nam potrzebny, czy raczej kupujemy coś pod wpływem impulsu. Czy naprawdę nasze życie będzie lepsze kiedy wymienimy dywanik na nowy w przypadku kiedy ten, który mieliśmy był jeszcze całkiem dobry? 🙂

Myślenie/perspektywa

Warto spojrzeć na to co mamy z perspektywy osoby, która ma wszystko. Chociaż na chwilę usiąść i pomyśleć – jestem zadowolony. Mam wszystko co mi w tym momencie jest potrzebne. Życie w ciągłym poczuciu niedostatku i braku czegoś to prosta droga do nieszczęścia. Kiedy idę wieczorem do domu z pracy i jest mi zimno i nie jestem zadowolona to lubię myśleć o tym, że za chwilę będę mogła usiąść na sofie z  kubkiem dobrej herbaty, przykryć się ciepłym kocem i porozmawiać z M. Nic więcej mi nie potrzeba. Wiem, że ten koc, ta sofa i ciepła herbata to i tak więcej niż mają niektórzy. 

Posprzątajmy w naszej głowie i życiu. Nie tylko szafa wymaga segregacji. Pomyślmy co w naszym życiu jest najbardziej toksyczne i szkodliwe. Może się okazać, że to będzie konkretna osoba lub jakieś nasze zachowania. Coś, co nas blokuje na naszej drodze do lepszego życia. Przemyślmy to dobrze, bo może się okazać, że nasze życie będzie wymagało dużej zmiany. Zakończenia związku, zmiany pracy lub zmiany nawyków. To ważne, ponieważ zazwyczaj myślimy o minimalizmie tylko w stosunku do rzeczy. Kiedy ogranicza się liczbę posiadanych rzeczy, moze się okazać, że macie więcej czasu i warto go spędzić dobrze i z „przewietrzoną” głową.

Przywiązujmy się do ludzi, nie do rzeczy. Najlepsza przyjaciółka będzie mieć w nosie, czy podacie jej kawę w dizajnerskim kubku za 99 zł czy w kubku za 9,99 z Pepco. Ważna jest rozmowa, kontakt. To wasza sprawa czy czujecie się źle z tego powodu, że jest to kubek warty 10 razy mniej. Swoją drogą, ceny narzucają producenci i rynek, więc myślę, że my możemy nadać każdej rzeczy swoją wartość i nikomu nic do tego 🙂

Mam nadzieję, że chociaż trochę was zainspirowałam do tego, aby wpleść trochę minimalizmu do swojego życia 🙂 

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Trzy metody na oszczędzanie $$$

Witajcie kochani!

Mam dla was dzisiaj kolejne po Projekcie 1000zl, o którym pisałam tutaj: Ogarniamy życie: projekt 1000 zł – prosta metoda na oszczędzanie metody oszczędzania. Grudzień to trudny czas dla finansów, jednak mam nadzieję, że razem ze mną od stycznia macie zamiar zapanować nad swoim budżetem. Dzisiaj będzie krótko i na temat bo walczę z wirusem, który utrudnia mi dostęp do mojej weny twórczej 🙂 

Jak zrobić taką tablicę? Klik: https://monn-iza.com/2018/12/13/inspiracje-diy-tablica-kredowo-magnetyczna/

Pierwsza z nich to metoda 10 %.

Jest to bardzo prosta metoda. Zobowiązujecie się, aby co miesiąc przelewać na konto oszczędnościowe lub wrzucać do skarbonki 10% wszystkich swoich przychodów. Oznacza to, że bierzecie pod uwagę waszą wypłatę + premie + pieniadze otrzymane w prezencie + pieniądze zarobione poza pracą.

Jeśli zarabiacie dla przykładu: 1700 złotych to odkładacie 170 zł miesięcznie przez rok. Kiedy zdarzy się miesiąc, w którym otrzymacie 300 zł premii, a wasze przychody miesięczne wzrosną do 2000 zł – odkładacie wtedy 200. W kolejnym miesiącu macie urodziny i ciocia da wam 200 zł w prezencie – odkladacie więc 10% z 1900 czyli 190 zł. 

W tej metodzie miesięcznie odkładamy większe kwoty więc i suma oszczędności będzie większa. Najważniejsze to nie dawać sobie taryfy ulgowej. Nawet jeśli w jakimś miesiącu zarobicie dodatkowo 1000 zł to przy zarobkach 1700 zł, odkładacie 270 – bez żadnych wymówek. 

Powiedzmy, że przez 8 miesięcy w roku zarobicie 1700 zł więc odlożycie 170. Dwa razy w roku dostaniecie do tego premie – 300 zł, raz bon na święta – 400 zł i raz prezent na urodziny w postaci gotówki – 200 zł.

Odłożycie więc 1960 złotych w jeden rok!

To jest świetna metoda dla tych z was, którzy chcą oszczędzić więcej niż w projekcie 1000 zł, ale bez poczucia, że połowa waszych przychodów idzie na konto oszczędnościowe, a wy nie macie za co żyć. Zupełnie nie o to chodzi w oszczędzaniu!

Druga metoda to metoda 50 %. 

Spokojnie, nie mówię o 50% waszych przychodów. Tutaj odkładamy połowę naszych dodatkowych przychodów. Wracając do przykładu z poprzedniej metody, naszymi dodatkowymi przychodami były: 600 zł premii łącznie, 400 zł na święta i 200 zł od cioci na urodziny. W tym przypadku odłożymy rocznie 600 zł bez żadnej „wyrwy” w naszym budżecie. Były to bowiem dodatkowe środki, których teoretycznie nie powinnyśmy przewidywać w naszym życiu finansowym. Jest to metoda dla tych z was, którzy mają już jakieś podstawowe oszczędności, ale chcą całkowicie bezboleśnie odłożyć jeszcze trochę. 

Oczywiście możemy połączyć te dwie metody. Metoda łączona, nazwijmy ją roboczo 10%/50% będzie wyglądać następująco: odładamy 10 % naszej podstawowej wypłaty co miesiąc przez cały rok plus 50 % dodatkowych przychodów. Jest to najbardziej efektywna metoda oszczędzania. 

Wróćmy do naszego przykładu. Oszczędzamy przez 12 miesięcy po 170 zł co daje nam 2040 zł plus 600 zł z dodatkowych przychodów czyli: 2640 zł w rok! Przy tej metodzie co prawda musimy się bardziej pilnować i liczyć dokładnie jeśli np. premię dostajemy razem z wypłatą. Moim zdaniem jednak warto trochę czasu poświęcić naszym finansom, tak aby mieć spokojną głowę i być przygotowanym na trudne sytuacje. 

Jeśli podobał wam się ten wpis polecam wam też inny z serii ogarniamy finanse: Ogarniamy życie: proste metody na poprawę finansów. Zaglądajcie do mnie regularnie po więcej inspiracji finansowych 😀

Miłej niedzieli!

xoxo

Monn Iza

DIY tablica kredowo – magnetyczna

Tak jak obiecałam we wpisie o dreamboard przedstawiam wam dzisiaj jak wykonać samodzielnie tablicę kredowomagnetyczną. Możecie ja potem wykorzystać jak dreamboard lub wręczyć komuś w prezencie 😁

Jak ją wykonać? Bardzo prosto!

Musicie zaopatrzyć się w farbę, która wam ten efekt zapewni. Ja swoją kupiłam przez internet, więc kosztowała mniej niż te popularne dostępne w marketach budowlanych, a myślę że nie jest gorsza.

Następnie będzie wam potrzebne coś, co posłuży jako podstawa tablicy. W marketach budowlanych na dziale z drewnem można kupić ścinki za kilka złotych. Przeszukajcie też piwnicę, może znajdziecie coś co się nada.

Najważniejsze, żeby to była powierzchnia, która nadaje się do malowania. Jesli macie gładką powierzchnię to zetrzyjcie ją papierem ściernym, tak aby była chropowata i pomalujcie gruntem.

Malując pędzlem nie będziecie potrzebować rynienki, natomiast przy malowaniu wałkiem musicie ją mieć. Moim zdaniem wałkiem jest prościej, ale to już wasz wybór czym pomalujecie 😉

Farbę należy bardzo dokładnie wymieszać!

Po zabezpieczeniu miejsca do malowania możemy przystąpić do pracy.

Każda warstwa musi wyschnąć przed położeniem kolejnej, a potrzebujemy minimum trzy warstwy.

 

Plusy są takie, że ta farba bardzo szybko schnie, więc udało się nałożyć wszystkie 3 warstwy w jedno popołudnie. 

Ponieważ miałam zamiar wręczyć tablicę jako prezent na Secret Santa w pracy, to postanowiłam dokleić ramkę ze sztukaterii, którą pomalowałam srebrną farbą w sprayu.

Oto efekt końcowy:

Zdjęcia by Joanna Herczyńska, której piękne zdjęcia możecie obejrzeć na insta: https://instagram.com/joa.gher?utm_source=ig_profile_share&igshid=75rqkceuvtp

Bądźmy kreatywni!

xoxo
Monn Iza

Proste metody na poprawę finansów

Temat finansów jest dla mnie ważną częścią ogarniania życia. Wiem, że w finansach osobistych chodzi o to, aby nauczyć się dobrego podejścia do pieniędzy i zarządzania tym co mamy. Możemy zarabiać coraz więcej, ale dalej nie mieć oszczędności i żyć od wypłaty do wypłaty.

O oszczędzaniu pisałam już wcześniej tutaj: https://monn-iza.com/2018/11/25/ogarniamy-zycie-projekt-1000-zl-prosta-metoda-na-oszczedzanie/ i będę jeszcze pisać w przyszłości.

Opisałam także metodę śnieżnej kuli jako metodę efektywnego spłacania zobowiązań: https://monn-iza.com/2018/11/29/ogarniamy-zycie-jak-efektywnie-splacac-kredyty/.

Teraz chce wam przedstawić kilka pomysłów na poprawę waszych finansów. Niektóre już pewnie znacie, ale może coś was zaskoczy 😉

Robienie listy zakupów i nie kupowanie pod wypływem impulsu. Zakupy spożywcze to oczywistość jeśli chodzi o robienie listy. Jednak chodzimy do sklepów też po dekoracje do domu, ubrania, kosmetyki i inne. W każdym przypadku zazwyczaj idziemy po określone rzeczy. Myślimy: „potrzebuje nowych spodni” i idziemy do galerii handlowej. Przy okazji jednak widzimy na wieszaku ładną koszulę, która będzie świetnie pasowała do naszych nowych spodni. Przecież nie mieliśmy zaplanowanego, że kupujemy tylko spodnie. Spodnie były tak naprawdę tylko pretekstem, żeby pójść i zaszaleć 🙂 Been there, done that…  Żelazna lista może nas uratować. Nie ma opcji, żeby kupić coś spoza listy. Wchodzimy do sklepu z klapkami na oczach i oglądamy – mierzymy – kupujemy tylko np. spodnie. Tak samo z innymi produktami. Warto też się zastanowić czy naprawdę tego potrzebujemy, czy raczej jest to zakup na poprawę humoru lub z innych emocjonalnych powodów.

Lista zakupów spożywczych jest z jednej strony prosta, ale z drugiej wymaga od nas po pierwsze zaplanowania posiłków, po drugie przejrzenia naszych zapasów. Nie ma przecież sensu kupować trzeciej paczki ryżu. Zdarza się to jednak, kiedy poprzednią kupiliśmy 2 miesiące temu i jej nie zużyliśmy bo nie zaplanowaliśmy posiłków. Warto poświęcić jedno popołudnie na zaplanowanie tego co będziemy jeść, drugie na zrobienie zakupów. Nie jest to łatwe, na początku jest to wręcz trudna i mozolna praca. Ja jednak mam zamiar podjąć się tego wyzwania, bo wiem, że będzie to dla mnie duże ułatwienie w długiej perspektywie. Mam nadzieję, że dołączycie do mnie! 😊

Tworzenie list zakupów wiąże się też z tym, abyśmy nie chodzili do sklepów pod wpływem nudy, dla rozrywki. Lepiej omijać w takim przypadku galerie handlowe 😀 Jest dużo przyjemniejszych aktywności. Zakupy dają satysfakcję krótkotrwałą, wspomnień z koncertu czy wycieczki nikt wam nie zabierze 🙂

Polecam wam też zarejestrowanie się na stronie Refunder, gdzie robiąc zakupy przez internet otrzymujecie zwrot gotówki. Ja właśnie przelałam sobie środki, które tam zgromadziłam. Rejestrując się na stronie przez mój link otrzymacie 10 zł na start!

Klik: Refunder – monnizablog

Refunder współpracuje z większoscią sklepów internetowych (ponad 600 sklepów!) m.in. Allegro, Aliexpress, sklepami z AGD, Grouponem itd. Po zarejestrowaniu się na stronie możecie ściągnąć wtyczkę, która będzie was informować przy robieniu zakupów o tym ile % zwrotu  otrzymacie i w dodatku zrobi wszystko za was. Po uzbieraniu min. 45 zł możecie kilkoma kliknięciami przelać sobie te środki na konto. Naprawdę wam to polecam, bo nawet jeśli otrzymacie złotówkę zwrotu za jakiś zakup to jest złotówka wiecej na waszym koncie. Oczywiście, zbierajcie pieniądze za zakupy, których potrzebujecie. Niech to nie będzie pretekst do kupowania 😋

Robiąc zakupy przez internet macie więcej czasu na zastanowienie się czy danej rzeczy potrzebujecie lub poszukania innych, tańszych opcji. W sklepie musimy się szybko decydować i zazwyczaj ulegamy pokusie. 

Poszukajcie tańszych, ale dobrych zamienników produktów, których używacie. Czasami produkty nie różnią się w ogóle składem, jedynie nazwą firmy! Jesteśmy podatni na reklamy i kiedy dany produkt sprzedaje duży koncern sięgamy po niego chętniej. Jest to też wynik naszego zaufania wobec czegoś co znamy. Nie bójmy się jednak testować! Tańsze nie zawsze znaczy przecież gorsze. 

Przeszukajcie szafę, strych, piwnicę czy garaż. Na pewno coś możecie sprzedać, komuś się to przyda, a wam wpadną dodatkowe środki. Jeśli chodzi o sprzedaż ubrań to polecam wam vinted, ze względu na popularność i brak opłat.

Mój profil na vinted: Vinted

Zróbcie zdjęcia, opiszcie stan danej rzeczy. Vinted podpowiada jakie ceny ustalają na podobne ubrania inni użytkownicy. Dzięki temu nie zanizycie, ani nie zawyżycie ceny i szybciej sprzedacie waszą rzecz. Sprzedać możecie też niepotrzebne meble, dekoracje czy rękodzieło na portalach typu na olx czy allegro. Możliwości jest dużo, trzeba tylko chcieć 🙂

Kolejna metoda jest bardzo trudna w dzisiejszych czasach. Mianowicie – płacenie gotówką. Kiedy płacimy kartą jest to dla nas prawie tak bezbolesne jakbyśmy otrzymali daną rzecz za darmo! Dopóki nie spojrzymy na stan konta… Płacąc gotówką wydamy mniej, bo będziemy musieli się ograniczać.Najlepiej też założyć sobie daną kwotę, np. na zakupy spożywcze zabrać tylko 200 zł i analizować to co wkładamy do koszyka. Jak każdy nawyk i to można wypracować. Ja zaczęłam się do tego stosować od kilku dni dopiero, a już widzę, że mniej wydaje 🙂

Kolejne wpisy z serii ogarniamy finanse już niedługo!

Powodzenia,

xoxo

Monn Iza

Lekcje, których nauczył mnie 2018 rok

Czas na podsumowanie 2018 roku, żeby móc wyciągnąć wnioski i wejść w 2019 rok z nową energią i otwartym umysłem. Każdy rok uczy nas czegoś nowego. Możemy przejść nad tym do porządku dziennego i pomyśleć: „kolejny rok minął, jak ten czas leci”, albo zastanowić się jaką lekcję dał nam ten przemijający czas. 

Oto moja lista:

  1. Żeby móc cokolwiek zmienić w swoim życiu trzeba najpierw pokochać siebie. 
    Więcej na ten temat w moim wpisie: https://monn-iza.com/2018/12/05/inspiracje-dlaczego-warto-pokochac-i-zaakceptowac-siebie/
  2. Moje szczęście zależy tylko ode mnie. Nie jest to tylko pusty slogan. Ja decyduję o tym, co myślę i co robię.
  3. Zachowania innych wobec mnie nie są związane tylko ze mną, ale też  z ich przeszłością i przekonaniami. Mają tło, więc nie powinnam brać wszystkiego do siebie.
  4. Tworzenie daje ogromną radość. Powinnam pisać jak najwięcej i przestać się oceniać.
  5. Marzenia się spełniają, ale trzeba nad nimi popracować. Można też stworzyć dream board aby sobie pomóc : https://monn-iza.com/2018/11/11/inspiracje-dream-board-jak-spelniac-marzenia/
  6. Mam prawo do gorszego dnia. Złe emocje też trzeba przyjąć i przerobić, a potem iść dalej.
  7. Strach jest tylko w głowie. Można go pokonać.
  8. Pierwszy krok nie jest natrudniejszy, trudne jest utrzymanie tempa i podążanie za marzeniami. Trudne, ale bardzo satysfakcjonujące.
  9. Organizm to cudowna maszyna, jednak trzeba o nią bardzo dbać!
  10. Mam ogromne szczęście, że jestem tu gdzie jestem mimo wszystkich przeciwności losu i mojej przeszłości. To duża wartość i chcę cieszyć się z życia każdego dnia. 

Zachęcam was gorąco do stworzenia własnej listy i spojrzenia na 2018 rok z perspektywy tego co zyskaliśmy. Podsumujcie też wasze sukcesy z tego roku. Moim sukcesem jest na pewno założenie tego bloga – bardzo się cieszę, że to zrobiłam i cieszę się, że jesteście tu ze mna i czytacie to co pisze 🙂 

Miłej niedzieli,

xoxo

Monn Iza

Dlaczego warto pokochać i zaakceptować siebie?

Chciałabym was dzisiaj zachęcić do wykonania bardzo ważnego kroku w drodze do lepszego życia: pokochania i zaakceptowania samego siebie. Naprawdę warto to zrobić. Rozumiem, że dla niektórych z nas zaakceptowanie siebie wydaje się wręcz niemożliwe. Często jest tak, że dajemy sobie ultimatum – jak schudnę, jak będę zarabiać więcej, jak będę mieć drugą połowę – wtedy siebie zaakceptuje. To recepta na wieczne niezadowolenie. Zawsze będzie coś, bez czego nie będziemy mogli siebie pokochać. Wielu z nas potrzebuje pomocy z zewnątrz, aby móc w ogóle zacząć mysleć o tym, że jesteśmy warci własnej miłości. Być może ktoś nas kiedyś skrzywdził i sprawił, że nie czujemy się wartościowo. Psychoterapia bardzo pomaga, bo pozwala spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy. Miłość do samego siebie powinna być BEZWARUNKOWA i wychodzić z wdzięczności za to, że jesteśmy i mamy możliwość kreowania swojego szczęścia. Chce wam dać konkretne argumenty i przykłady – dlaczego warto pokochać i zaakceptować siebie. Po co? Aby móc być szczęśliwym. Pozwolić sobie na szczęście. Nie będziemy mogli iść do przodu bez absolutnej podstawy naszego działania – chęci do zmiany. 

Dzisiaj skupię się na tym – dlaczego. W innych wpisach podpowiem wam – jak. 

Zapraszam!

1. Przebywamy ze sobą najwięcej czasu. Chyba lepiej przebywać w towarzystwie osoby, którą się kocha niż takiej, której się nie lubi.

2. Jesteśmy w stanie zrobić więcej dla osoby, którą kochamy. Jeśli siebie nie akceptujemy to dlaczego mielibyśmy wstać rano i ćwiczyć, żeby być w lepszej formie? Po co się poświęcać dla kogoś kogo nie lubimy?

3. Będzie nam łatwiej zaakceptować fakt, że ktoś inny nas nie kocha, nie lubi, odszedł z naszego życia. On/ona Cię nie kocha, ale to nie powód, żeby czuć się przez to mniej wartościowym człowiekiem. Nadal bedzie to trudne doświadczenie, ale nie wpłynie na naszą samoocenę. 

4. Będziemy bardziej pewni siebie. Jeśli my siebie zaakceptujemy to inni też to zrobią. Nigdy nie będziemy w stanie zadowolić wszystkich, ale większość osób zmieni do was podejście – gwarantuje.

5. Staniemy się bardziej asertywni. Nie będziemy się zgadzać na wszystko żeby tylko inni nas lubili.

6. Będziemy żyć w zgodzie z samym sobą, a nie poglądami innych na nasze życie. Nie ufając  w swoją umiejętność podejmowania dobrych decyzji będziemy żyć według czyjegoś scenariusza. Żyjąc według własnych poglądów będziemy szczęśliwsi. 

7. Łatwiej nam przyjdzie spełnianie marzeń, kiedy zaczniemy wierzyć w to, że jesteśmy tego warci i powinniśmy choćby spróbować. Warto też pomóc sobie w spełnianiu marzeń tworząc dream board, o którym piszę tutaj: https://monn-iza.com/2018/11/11/inspiracje-dream-board-jak-spelniac-marzenia/

8. Będziemy podejmować lepsze decyzje odnośnie naszego życia. Choćby tego co jemy, jak żyjemy i co kupujemy. Będziemy chcieli o siebie dbać, żyć i czuć się jak najlepiej. Przestaniemy wierzyć w to, że ta konkretna rzecz sprawi, że teraz to już będziemy czegoś warci. Uniezależnimy swoją wartość od rzeczy materialnych.

9. Zmieni się nasze podejście do związków  i relacji z innymi ludźmi. Jest wiele problemów, które wynikają z braku akceptacji siebie: zazdrość, odpychanie od siebie ludzi, sabotowanie związków i inne. Podstawą do szczęśliwej relacji nie jest tylko miłośc do drugiej osoby, ale przede wszystkim miłość do samego siebie. 

10. Zmienimy podejście do świata. Rzeczy, które wcześniej były dla naszej kruchej pewności siebie zagrożeniem przestaną mieć znaczenie. Cechy, których w sobie nie lubiliśmy nie będą nas razić w innych ludziach.

Życzę wam, żeby 2019 był dla was rokiem akceptacji i miłości!

xoxo

Monn Iza

Postanowienia noworoczne vs. cele

Tak, wiem. Jest grudzień 2018 roku, a ja już poruszam temat postanowień noworocznych. Wszyscy piszą o świętach, a ja tu wyjeżdżam z nowym rokiem… Myślę jednak, że warto wcześniej zacząć się zastanawiać nad tym jak chcemy, żeby przyszły rok dla nas wyglądał. Święta i Sylwester są po to, żeby spędzić czas z innymi, odpocząć – nie po to żeby pomiędzy barszczem i karpiem spisywać nasz plan na 2019 rok. Lubimy takie wydarzenia jak początek nowego roku – możemy wystawić siebie na próbę. Przecież nowy rok, nowa ja, nowe szanse. Tylko co oznacza nowa ja? Przecież nie ma jakiejś magicznej maszyny , do której możemy wejść 1 stycznia nowego roku i ona zmieni nas w nowego człowieka (trochę szkoda) 😀

Zmiany muszą być wypracowane. Zmiany w myśleniu pociagają za sobą zmiany w zachowaniu i działaniach, a te z kolei powodują zmiany w naszym życiu. Proste? O nie. Bardzo trudne, ale osiągalne. Jesteśmy oporni na zmiany, nawet jeśli są one dla nas dobre. Dlaczego? Nowe myślenie i inny styl życia wymagają od nas wysiłku. Podejmowania świadomych decyzji i wyłączenia, przynajmniej na jakiś czas, autopilota. Pracy, której efekty zobaczymy dopiero za jakiś czas.

Teraz do rzeczy. Tym razem postanowiłam nic nie postanawiać, bo jak do tej pory to się nie sprawdzało :p Dlaczego spisanie postanowień w formie listy nie działa? Bo nie wiemy co mamy robić! Nawet jeśli przykleimy ją sobie do czoła – nic nam to nie da. Potrzebujemy planu. Rozpiski konkretnych działań i kroków. Możemy wykorzystać ten powiew świeżej motywacji jaką daje nam początek roku. Nakręcić się na działanie, nie pozwalać sobie na taryfę ulgową. Niech już będzie, że zaczynasz od stycznia. Tylko ustal sam ze sobą co zaczynasz.

Plany muszą być konkretne, realistyczne i związane z priorytetami, o których pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/10/21/jak-ulatwic-sobie-zycie-cz-1-podejmowanie-decyzji-wg-priorytetow/. Dużo z nas postanawia zapisać się na siłownie. Jeśli nigdy nie ćwiczyliście to nie planujcie chodzenia na siłownie 5 razy w tygodniu. Większość z nas wtedy się poddaje. Zacznijcie od 1 – 2 razy w tygodniu. Nie kupujcie rocznego karnetu. Wystarczy, że pójdziecie raz – odwiedźcie strefę kardio, siłową, zapiszcie się na zajęcia grupowe. Potem na basen – może pływanie bardziej wam odpowiada jako forma ruchu? Poćwiczcie w domu. Potem dokonajcie oceny – co jest dla mnie najlepsze i co mógłbym robić kilka razy w tygodniu? Może siłownia dwa razy w tygodniu, raz basen? Może basen i ćwiczenia w domu? Chodzi też o to, żeby nie wydać wszystkich pieniędzy w styczniu na niepotrzebne rzeczy, karnety itp. Po co psuć sobie budżet na początku roku :p Dopasujcie ćwiczenia do waszego planu dnia. Przygotujcie strój do ćwiczeń dzień wcześniej.  Zróbcie wszystko, żeby się upewnić, że to wypali.

Na liście postanowień większości z nas jest też zrzuceniu paru kilo do wakacji 😀 Tylko jeśli to będzie piąty rok z rzędu kiedy wpisujecie to na listę postanowień to chyba coś jest nie tak, prawda? Ktoś, kto je cztery razy w tygodniu fast-foody nie przestawi się na stałe na jedzenie samych sałatek. Moja rada? Wprowadzenie dwóch zmian na dwa tygodnie. Potem dokładanie kolejnych, powoli.

Pierwsze dwa tygodnie:

  • zamiast słodkich napojów i soków – tylko woda i niesłodzone herbaty
  • jeśli nie wyobrażacie sobie życia bez fast-foodów, zacznijcie od wyszukiwania przepisów na odchudzone  i zdrowsze domowe fast-foody i przyrządzajcie je w domu

W kolejnych tygodniach możecie wprowadzić: 

  • ograniczenie słodyczy 
  • czytanie etykiet i wybieranie jak najmniej przetworzonych produktów

Uwierzcie mi, że tych kilka zmian trochę wymusi na was zdrowsze odżywianie. Oczywiście w zależności od stopnia nadwagi i stanu zdrowia wasza dieta powinna być przygotowana i dostowana indywidualnie. Jednak jeśli nic poważnego wam nie dolega i chcecie zrzucić kilka kg dla lepszego samopoczucia, to małe zmiany wystarczą. I w tym przypadku też dobrze się przygotować – prześledzić swój jadłospis w ciągu tygodnia – zapisywać pory i posiłki, przekąski, napoje i aktywność fizyczną. Także okoliczności, w których jemy – czy jemy bo jesteśmy głodni czy dlatego, że się nudzimy lub jesteśmy zestresowani? Jestem pewna, że każdy z nas potrafi ocenić swoje błędy żywieniowe i wprowadzić małe zmiany, które zsumują się i doprowadzą do celu.

Poniżej przedstawiam wam moją tabelę na 2019 rok (przynajmniej jej część) 🙂 Mam też wersję edytowalną dla was do ściągnięcia!

Miłego planowania i samych sukcesów w 2019 roku!

xoxo

Monn Iza