Kosmetyczni ulubieńcy – styczeń 2019

Hej! Dzisiaj mam dla was kilka moich kosmetycznych ulubieńców*. Myślę, że zacznę taką serię na blogu, bo chciałabym się z wami podzielić moją opinią na temat produktów, które wypróbowałam i mogę polecić. Ja często kieruję się opinią innych przy wyborze kosmetyków. Może was zainspiruje?

W moich kosmetycznych ulubieńcach stycznia 2019 znalazły się:

  1. Tusz Maybelline Total Temptation wodoodporny – naprawdę się sprawdza przy moich rzęsach, które są bardzo proste z natury. Po podkręceniu zalotką i pomalowaniu tym właśnie tuszem trzymają się cały dzień. Jego formuła jest sucha, więc nie „wypaćkacie” sobie połowy oka 😉 Szczoteczka jest z włosia i jest wygodna w użyciu.
  2. Zestaw do konturowania Makeup Revolution – jest to wersja przyjazna dla portfela, znajdziecie ją w sklepach internetowych za kilkanaście złotych. Lubię produkty, które są dwa, lub trzy w jednym, bo ułatwiają mi życie 🙂 Jego jakość jest zadowalająca w porównaniu do ceny.
  3. Eveline Art-Makeup, puder rozświetlająco – brązujący – również produkt cenowo korzystny. Mam go od dawna, ale teraz odkryłam jego potencjał. Używam go nakładając dużym pędzlem na całą twarz po użyciu zwykłego pudru.
  4. Eco-cera bananowy puder – mam wersję mini, ponieważ chciałam go wypróbować pod oczy jako zamiennik wszystkich bardzo drogich pudrów utrwalających. Używam go ode niedawna, ale sprawdzą się, ładnie utrwala Korektor. Trzeba uważać z ilością, jak się nałoży zbyt dużo to daje efekt żółtej plamy.
  5. Korektor pod oczy Estee Louder Double Wear Stay-in-Place Flawless Wear Concealer – mam duże problemy z sińcami pod oczami i niestety żadne domowe metody nie działają. Muszę je codziennie zakrywać, dlatego zależało mi na produkcie, który będzie dobrze krył i nie będzie po dwóch godzinach wyglądał jak rozmazana breja albo wysuszony tynk. Postanowiłam, że zainwestuje w dobry produkt i się nie zawiodłam. Konsystencja jest gęsta, dobrze kryje i nie wysycha. Polecam każdemu, kto ma problemy z kolorem skóry pod oczami tak jak ja.
  6. Origins GinZing Refreshing Eye Cream – kolejny produkt high end pod oczy. Nie działa cudów i nie usuwa moich zasinień, ale jego formuła jest bardzo lekka więc nadaję się pod makijaż i czuję jego nawilżające działanie. Robi więc swoją robotę.
  7. Mayebelline SuperStay Matte Ink – dla wszystkich miłośniczek szminek, absolutny must – have! Mam ich kilka i odkąd je mam używam tylko ich. Ich trwałość nie jest przereklamowana. Użyte w prawidłowy sposób trzymają się cały dzień. Nie każdy odcień jest tak samo trwały, ale mimo to, każdy z nich trzyma się bardzo dobrze. Jak każda tego typu szminka i ta ma swojego wroga – tłuszcz, więc po zjedzeniu czegoś tłustego można się jej niechcący pozbyć. Warto ją wtedy zmyć i dać nową warstwę. Ładnie się zmywa produktami dwufazowymi lub olejkami. Ma bardzo wygodny aplikator i inspirujące nazwy 🙂 szukajcie w internetach – na niektórych stronach kosztują 50% mniej niż w drogeriach.

*wpis nie jest sponsorowany

Polecam: seriele na Netflixie

Dzisiaj mam dla was listę seriali, które można obejrzeć w popularnym obecnie serwisie Netflix. Nie jest to artykuł sponsorowany, prywatnie polecam te seriale moim znajomym 😉

Zajrzyj także tutaj: Seriale, które polecam na Netflixie vol.2

Podzieliłam tutaj seriale na dwie kategorie:

Kryminały, horrory, sci-fi – seriale budzące dreszczyk emocji

Seriale o których pisałam tutaj https://monn-iza.com/2018/11/01/top-10-seriali-kryminalych/ oraz tutaj https://monn-iza.com/2018/11/22/inspiracje-top-10-seriali-sci-fi-fantasy/:

Orphan black

Dexter

Narcos

Mindhunter

To of the Lake

The OA

Altered carbon

Dom grozy

Narcos

Broadchurch

Mindhunter

Nawiedzony dom na wzgórzu – horror, o rodzinie, której życie na zawsze się zmieniło po tym jak zamieszkali w pewnym domu. Fantastyczne zdjęcia tylko dopełniają świetny scenariusz.

Homeland – terroryzm z perspektywy agentki CIA. Każdy sezon to nowe wyzwania. Bardzo wciąga.

Ty – temat stalkingu przedstawiony w bardzo ciekawy sposób. Czy można się zakochać w swoim stalkerze? I jak taka miłość może się skończyć?

Rozbawiajace do łez 😂

Przyjaciele – klasyk. Serial tworzony w latach 90tych, ale wciąż bawi i wzrusza. Perypetie szóstki przyjaciół, których życie krąży wokół kawiarnki Central Perk. Oglądam go właśnie po raz piąty 🙂

The Good Place – jak stać się dobrym człowiekiem, przebywając niezasłużenie w niebie?

Unbreakable Kimmy Schmidt – temat na czarny humor – porwana i przetrzymywana w bunkrze dziewczyna zostaje uwolniona i próbuje prowadzić normalne życie. Serial pełen nieoczywistego humoru. What the fudge?

Santa Clarita Diet – Drew Barrymore jako pośredniczka nieruchomości, mama, żona i zombie w jednym. Nie przepadam za motywem zombie, ale ten serial mnie do siebie przekonał już po pierwszym odcinku.

Crazy Ex-Girlfriend – musical o miłości. Lekki i zabawny, a jednocześnie przedstawiający różne aspekty zaburzeń psychicznych oraz problemów egzystencjonalnych.

Jakie seriale wy mi polecacie?

xoxo

Monn Iza

Podróże po Polsce – Wrocław

Za oknem szaro, buro i ponuro, więc dam wam dzisiaj trochę czerwcowego polskiego słońca 🙂 Wrocław to jedno z największych miast Polski, z bogatą historią i wieloma możliwościami. Chciałam wam dzisiaj pokazać co warto zwiedzić we Wrocławiu, chociaż wiem, że zobaczyliśmy 1/3 z tego co jest tam warte zobaczenia. Ale to jest powód do powrotu! 😉

Oczywiście Rynek Główny. My akurat byliśmy w trakcie festiwalu Europa na widelcu – było więc pełno stoisk, gdzie można było wypróbować potrawy z różnych krajów. Jestem pewna, że na co dzień jest tam mnóstwo ciekawych wydarzeń. Same kamienice i atmosfera są warte zaglądnięcia na rynek. Restauracji jednak lepiej poszukać w bocznych uliczkach – są ciekawsze i trochę tańsze.

Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego. Jak dla mnie – must see. Uwielbiam przyrodę i cieszę się, że jadąc do dużego mista mogę także popodziwiać piękno flory. Kiedy tam byliśmy złapała nas burza i ulewa, ale tym bardziej wspominam to jako przygodę 🙂 Warto zajrzeć do szklarni, gdzie możemy podziwiać rośliny z różnych zakątków świata.

Wrocławskie krasnale to kolejna z atrakcji. Możecie wpisać w mapę „krasnale Wrocław” i iść szlakiem krasnali, robiąc im zdjęcia i pocierając na szczęście. Jest ich aż 352! Na stronie http://krasnale.pl/ możecie dowiedzieć się więcej na ich temat oraz wyszukać po imieniu 🙂 Gdziekolwiek nie pójdziecie – szukajcie krasnali! To świetna zabawa dla dużych i małych 🙂

Koniecznie odwiedźcie też Kolejkowo. Zachwyci dużych i małych. Wszystkie elementy są wykonanie ręcznie – każda postać, elementy krajobrazu, tory i pociągi. To robi wrażenie. Pokażę wam kilka zdjęć, ale nic nie zastąpi oglądania tego na żywo.

Kolejnym punktem naszej wycieczki było wrocławskie ZOO i Afrykarium.

Do ZOO udało nam się wejść bez żadnej kolejki, kupiliśmy bilety w automacie. Do Afrykarium czekaliśmy w kolejce ponad godzinę, ale było warto. Chociaż przy ponad 30 stopniach na zewnątrz wejście do strefy klimatycznej Konga było wyzwaniem 🙂

Jedzenie. We Wrocławiu możecie wypróbować wielu kuchni świata. Warto sobie zaplanować gdzie chcecie zjeść, bo ilość może was później przytłoczyć. Poczytajcie wcześniej opinie, zajrzyjcie do menu. Chyba, że lubicie spontan, wtedy wystarczy, że skręcicie w dowolną uliczkę w okliach rynku, a na pewno znajdziecie jakąś ciekawą propozycję. Na naszą rocznicową kolację poszliśmy do http://www.mama-manousch.pl/. Tak żeby było fancy, fancy. Kebaba też jedliśmy, żeby nie było. Trzeba zachować różnorodność.

Wieczorem koniecznie wybierzcie się na wyspę Słodową, gdzie panuje atmosfera bohemy. Nie wiem na czym to dokładnie polega, ale można tam pić własne piwo rozkładając koc na trawie. Można też usiąść przy stoliku na pomoście i wypić lane piwo. My niestety nie wiedzieliśmy, ze można przynieść własny „prowiant” więc usiedliśmy w barze na pomoście i podziwialiśmy widoki 🙂

Co do noclegu, my wynajęliśmy mini mieszkanko niedaleko rynku, tak żebyśmy mogli dużo zwiedzić na nogach, ewentualnie podjechać tramwajem. Wiadomo, że są opcje droższe lub tańsze, musicie ocenić czy np. odległość od centrum jest dla was ważna czy raczej cena za noc. W końcu we Wrocławiu jest tyle atrakcji, że nie będziecie chcieli siedzieć w pokoju.

My na pewno wrócimy do Wrocławia. Co nam zostało do zwiedzenia następnym razem? Na pewno Ostrów Tumski (burza nas przepędziła), Muzeum Narodowe, Hydropolis, Wieża widokowa Sky Tower, Park Szczytnicki i wiele, wiele innych.

A wy jakie miasto w Polsce polecacie do zwiedzania?

xoxo

Monn Iza

Kilka pomysłów na to jak wydawać mniej na zakupach

Hej kochani! Mam dla was dzisiaj kilka technik, które sprawią, że będziecie kupować mniej i wydawać mniej. To jest to, co ja mam zamiar wprowadzić w swoje życie w 2019 roku, jako narzędzie do oszczędzania i poprawy jakości mojego życia.

Zanim coś kupicie, wymieńcie 3 powody dla których mielibyście za to dać pieniądze. Powody „bo chce”, „bo jest takie ładne”, „inni to mają” odpadają. Muszą to być takie powody, które przekonałyby innych ludzi, że powinniście to kupić. Nie, „jest na wyprzedaży” też się nie liczy.

Przeliczcie wartość danej rzeczy na godziny waszej pracy. Może kiedy okaże się, że chcecie kupić rzecz impulsywnie, która warta jest kilku godzin waszej pracy, a w zasadzie nie jest wam potrzebna – zastanowicie się nad tym i nie kupicie tego. Pieniądze zostana na koncie na inne, bardziej wartościowe wydatki.

Technika, o której pisałam już tutaj: https://monn-iza.com/2018/12/11/ogarniamy-zycie-proste-metody-na-poprawe-finansow/. Kupowanie tylko tego po co się przyszło do sklepu i co jest wam niezbędne. Potrzebujecie nowych spodni, więc dlaczego w kolejce do kasy zgarniacie jeszcze koszulkę (z wyprzedaży, no przecież) i perfumy? Bo i tak macie zamiar wydać pieniądze, więc co to za różnica – 100 czy 150 zł? Różnica będzie na waszym koncie, ale tego nie odczujeciem od razu jeśli zapłacicie kartą.

Co do płacenia kartą to jest to dla impulsywnych kupowaczy najgorszy wynalazek. Więc, jeśli wiecie, że na spodnie możecie wydać 100 zł to weźcie tylko te 100 zł, a kartę zostawcie w domu. Bolesne, ale skuteczne. Najlepiej wcześniej ustalić budżet, czy to na ubrania czy zakupy spożywcze i wziąć mniej więcej tyle gotówki. Przy zakupach spożywczych może być trudniej, dlatego zachowajcie margines błędu. Żeby było łatwiej liczyć na bieżąco, wkładając do koszyka, zaokrąglajcie ceny. Kiedy ma się wyliczoną kwotę to naprawdę trzeba się zastanowić czy na pewno się czegoś potrzebuje. Jest to też dobra technika do uświadomienia sobie cen produktów, które kupujemy na co dzień. Nie namawiam do kupowania najtańszych produktów spożywczych, bo często są złej jakości. Czytajcie etykiety, jeśli skład jest dobry, warto zapłacić trochę więcej.

Mając sprawdzone sklepy kupujcie online. Wtedy łatwiej wam będzie uniknąć wszystkich pułapek marketingowych. Wiecie, dlaczego kiedyś zwolniono dyrektora znanej w Stanach Zjednoczonych firmy z odzieżą? Dlatego, że zamiast robić wyprzedaże od razu obniżał ceny na metce. Przychody firmy zmalały, ludzie nie chcieli kupować taniej! Chcieli kupować coś, co było kiedyś droższe, za okazyjną cenę. Dlatego wchodząc do sklepu od razu widzimy wieszaki z wyprzedażami. Gra głośna muzyka, pachnie perfumami. Wszystko to sprawia, że chcemy kupować! To silniejsze od nas, więc najławiej jest omijać tego typu pokusy 🙂

Zakupy spożywcze róbcie zawsze najedzeni i z wcześniej przygotowaną listą zakupów. Wtedy nie wrzucicie do koszyka zbędnych produktów. Listę najlepiej zrobić wg kategorii, żeby nie biegać po sklepie tam i z powrotem. Jeśli kupujecie często w tym samym sklepie to ulóżcie listę według tego co jest na półkach zaczynając od wejścia. Dobrze mieć w kuchni notes i kiedy coś się kończy zapisać na bieżąco. Wtedy mamy już praktycznie gotową listę.

Nie jest to może technika na oszczędzanie, ale na pewno na lepsze wydawanie pieniędzy – kupujcie wspomnienia i emocje. Z jednej strony możecie myśleć – no tak, ale jak kupię bluzkę to będę ją nosić jakiś czas, a jak pójdę na koncert albo do teatru to po kilku godzinach będzie po wszystkim. Bluzka nie da wam jednak takich emocji i wspomnień. Kilka bluzek mniej to wyjazd za miasto na weekend. Zastanówcie się czy wolicie kolekcjonować kawałki materiału (lub inne materialne rzeczy) czy wspomnienia. Gwarantuje wam, że pieniądze wydane na radość nidy nie będą dla was zmarnowanymi pieniędzmi.

Zrób sobie niedzielny reset

Przeglądając ostatnio instagram zauważyłam, że wielu z nas traktuje niedzielę jako dzień luzu. I bardzo dobrze. Uwierzcie mi, że to jest bardzo potrzebne do realizacji celów. Znacie taki termin jak zmęczenie materiału? Nasze chęci, siły i motywacja też się kiedyś kończą. Na szczęście możemy je w bardzo łatwy sposób uzupełnić! Jak? Właśnie takim resetem. Jeśli pracujecie w niedziele to ustalcie inny dzień, to nie ma znaczenia. Większość z nas jednak przeznacza właśnie niedzielę na to, aby dać sobie trochę luzu. Możemy w ten dzień pospać dłużej, zjeść niespiesznie śniadanie, wypić kawę i pokontemplować życie. Możemy przy tej kawie nawet poczytać książkę, cóż za luksus!

Pomyślcie o minionym tygodniu – co wam przyniósł? Za co jesteście wdzięczni, co się udało, jakie miłe sytuacje was spotkały? Na pewno coś znajdziecie, nawet najdrobniejsze rzeczy się liczą!

Zaplanujcie coś dla siebie. Domowe SPA. Kawa ze znajomymi. Czytanie książki. Wyjście do kina lub film z domu. Może obiad na mieście lub wspólne gotowanie w domu? To musi być coś, na co w tygodniu nie macie czasu lub ze względu na budżet możecie sobie na to pozwolić raz w tygodniu. Wieczorem zaplanujcie nadchodzący tydzień, przede wszystkim poniedziałek, tak aby dobrze zacząć tydzień.

Medytacja lub po prostu wyciszenie się też jest bardzo ważne. W tygodniu ciągle coś się dzieje, jest hałas, zalew informacji, telefony, rozmowy. Polecam wam posłuchanie muzyki relaksacyjnej – naprawdę działa. Albo jakiejkolwiek muzyki. Dajmy naszemu mózgowi szansę na odpoczynek 😉

Jeżeli poniedziałek jest dla was stresujący ważne jest abyście się wyspali. Jeśli macie z tym problem spróbujcie zasypiać przy muzyce. Oddech też jest bardzo ważny, jeśli się na nim skupicie pomoże wam to w zaśnięciu. W zasypianiu najczęściej przeszkadzają nam natrętne myśli, więc warto myśleć o czymś zupełnie niezwiązanym z naszym życiem.

Ostatnie: zróbcie coś nowego. Wypróbujcie nowy przepis, pójdźcie gdzieś, gdzie jeszcze nie byliście, namalujcie obraz – cokolwiek. Nieważne jak wam wyjdzie, ważne, że uciekliście od rutyny. To bardzo ważne dla rozwoju, doda wam energii na nowy tydzień pełen wyzwań.

Miłej niedzieli!

xoxo

Monn Iza

Bądź wdzięczny! Twoje życie będzie lepsze

Chciałabym wam napisać coś o wdzięczności, ponieważ mam wrażenie, że jest to mocno pomijany stan umysłu. Jesteśmy nastawieni na konsumpcję, branie, czasem dawanie. Ale czy często odczuwamy wdzięczność? Czy raczej niezadowolenie, niedostatek, frustracje? Bo ktoś ma lepiej, więcej, łatwiej, inaczej. Kiedy ktoś nam pomaga lub coś nam daje, dziękujemy z grzeczności, ale uważamy, że to się nam należy. Nie mówię, ze wszyscy i w stu procentach sytuacji. Jednak zastanówcie się, kiedy ostatnio pomyśleliście: jestem wdzięczna/ny za…?

Polecam wam znalezienie chwili wyciszenia na tego typu refleksje. Najłatwiej jest to zrobić przed snem. Mówcie też waszym bliskim, że jesteście wdzięczni za to, że są. Bez zbędnej patetyczności. Zwykłe „fajnie, że jesteś” wystarczy.

Zadanie domowe: każdego dnia przed snem pomyślcie o 5 rzeczach, za kóre jesteście wdzięczni z danego dnia i 1 ogólnej. Ja już teraz mogę sobie pomyśleć: „dzisiaj jestem wdzięczna za to, że mogłam w spokoju zjeść pyszne śniadanie, za to, że miałam z kim porozmawiać, za to, że świeci słońce, za to, że mogłam odpocząć, za to, że miałam możliwość napisania tego wpisu. Także za to, że jestem.”

Brzmi jak banał, wiem. Jednak to działa. Działa na nasz umysł pozytywnie, a pozytywny umysł to dobre życie i energia do działania. Spróbujcie, a nie pożałujecie. Doceniając każdy dobry szczegół naszego życia nauczymy się, że szklanka jest do połowy pełna. Złe emocje nie znikną, ale na pewno będzie ich coraz mniej na co dzień. Życzę wam tego z całego serca.

Bądźmy wdzięczni!

xoxo

Monn Iza

Motywacja i co dalej?

W nawiązaniu do mojego wpisu – https://monn-iza.com/2019/01/10/ogarniamy-zycie-kilka-sposob-na-motywacje/ dzisiaj chciałabym poruszyć ważny temat w kwestii realizacji celów. Motywacja to jedno, ale trzymanie się swojego planu to drugie. Możemy mieć 150% motywacji, ona jest paliwem, które daje nam możliwość startu. Jednak co dalej? Za miesiąc, dwa, pół roku? Motywacja ma różne fazy i może się okazać, że pewnego dnia nie wystarczy jej wam do tego, aby działać według planu i będziecie chcieli odpuścić. Dopóki motywację mamy na najwyższym poziomie musimy stworzyć plan. Rozpiskę dla przyszłej wersji siebie, która pewnego dnia wstanie z łóżka i pomyśli – nie, dosyć. Dzisiaj odpuszczam. Co możemy zrobić, żeby do tego nie dopuścić? Przygotować się!

Karta korzyści

Karta korzyści to świetna sprawa. Sprawdzi się zarówno dla tych z was, którzy nie mogą się doczekać nowej wersji siebie jak i tych, którzy chcą zrealizować swój cel, ale nie do końca wiedzą po co. Możemy zrobić ją zarówno w wersji pozytywnej jak i negatywnej. Zależy co was motywuje – czy konsekwencje pozytywne czy negatywne. Na zmianie możecie dużo zyskać, warto sobie uświadomić co tak naprawdę. Poniżej przykładowa karta korzyści z oszczędzania.

Planowanie

Trzymajmy się przykładu oszczędzania. Jak możemy je zaplanować? Najpierw ustalmy gdzie będziemy odkładać pieniądze. Jeśli na konto oszczędnościowe – musimy je założyć. Zaplanujmy to na konkretny dzień. Później rozważmy różne metody oszczędzania – która będzie dla nas najlepsza? Jeśli wasz budżet jest nąpiety i wydaje wam się, że nie macie z czego odkładać musicie zacząć od analizy wydatków. Minimum jeden miesiąc wcześniej zapisujcie WSZYSTKIE swoje wydatki. Na pewno okaże się, że możecie jakąś kwotę wykroić, rezygnując z czegoś na co wydajacie bez przemyślenia. Standardowo – jedzenie na mieście, kawa na wynos, gotowa kanapka ze sklepu – to zawsze wychodzi drożej niż to samo przygotowane w domu. Może płacicie za jakąś subskrybcje, ale z niej nie korzystacie? W dobie kart kredytowych łatwo nam przeoczyć na co idą nasze pieniądze.

Kiedy już ustalicie jaką minimalną kwotę możecie odkładać miesięcznie ustalcie sami ze sobą – NAJPIERW PŁACĘ SOBIE. I koniec, nie ma innej opcji. Jest to wasz PRIORYTET, prawda? Czyli – najpierw oszczędności, potem rachunki, następnie jedzenie i na koniec jeśli coś zostaje – przyjemności. To musi być wasza…

Żelazna zasada

Niezależnie od tego co jest waszym celem, musicie mieć jakąś żelazną zasadę. Taką, dzięki której nie wypadniecie z drogi do celu. Chcecie schudnąć? Uczyńcie jedzenie warzyw w każdej postaci do każdego posiłku waszą żelazną zasadą. Uwierzcie mi, jak się najecie warzyw to nie wciśniecie drugiej porcji mięsa, choćby nie wiem co. No i trudno jest zjeść pomidora ze snickersem, prawda? 😀 Chcecie zmniejszyć ilość posiadanych rzeczy? Wybierzcie jedną z zasad, o których pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/12/18/inspiracje-kilka-minimalistycznych-zasad-zycia-dla-kazdego/. Każdy cel ma jakąś żelazną zasadę, która zdecydowanie pomoże wam w chwilach wątpliwości i braku chęci.

Priorytety

Za każdym razem, kiedy będziecie chcieli odpuścić zadajcie sobie pytanie: czy to jest zgodne z moimi priorytetami? Nawet jeśli zrobicie połowę z tego co macie zaplanowane na dany dzień – to będziecie choćby pół kroku bliżej do tej wymarzonej wersji siebie. Wydanie mnóstwa pieniedzy na wyprzedaży na pewno nie wiąże się z priorytetem oszczędzania, ani z priorytetem minimalizowania posiadania. Zawsze w przypadku wątpliwości priorytety będą waszym drogowskazem.

Take a chill pill

Kiedy czujecie, że wasza motywacja leci w dół i nie widać dna – wrzućcie na luz. Dajcie sobie odpocząć. Zróbcie sobie dzień bezstroski. Oczywiście nie mam tu na myśli dnia opychania się czekoladą jeśli chcece schudnąć, czy wydawania pieniędzy kiedy planujecie oszczędzać. Chodzi mi bardziej o pewnego rodzaju oderwanie się od rzeczywistości. Zróbcie sobie małą wycieczkę, pójdźcie do restauracji. Sprawcie sobie nagrodę za to, że tak dobrze wam idzie. Kto ma być dla was dobry, jeśli nie wy? Naładujcie baterie, aby móc następnego dnia z nową energię dalej realizować cele!

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Oszczędzaj efektywnie

Dzisiaj chciałabym znowu poruszyć temat oszczędności. Końcówka starego roku i początek nowego to ciężki czas dla naszych finansów. Prezenty, święta – trzeba coś kupić, ugotować i ubrać nowy ciuch. Niektórzy z nas także wyjadą na święta do rodziny więc dochodzą też koszty podróży. Potem sylwester i styczniowe wyprzedaże w sklepach… Ogólnie, finansowa masakra. Chyba, że ktoś się przygotował wcześniej 🙂

Ostatnio pisałam o motywacji https://monn-iza.com/2019/01/10/ogarniamy-zycie-kilka-sposob-na-motywacje/ i mam nadzieję, że uda mi się was zmotywować do oszczędzenia. Zaczęłam oszczędzać już w zeszłym roku, jednak są to na razie małe kwoty. Mam nadzieję, że tymi wpisami zmotywuje nie tylko was do oszczędzania, ale przede wszystkim samą siebie. Wiem, że oszczędzanie ma mnóstwo korzyści i właściwie żadnych wad (jeśli mądrze oszczędzamy). Nie jest jednak łatwe, kiedy nie wiemy po co i jak oszczędzać.

Po co oszczędzać? Niby łatwa sprawa, każdy z nas teoretycznie wie, że należy oszczędzać. Mało kto jednak został nauczony oszczędzania. Żyjemy z dnia na dzień, od wypłaty do wypłaty, niezależnie od tego ile zarabiamy. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więć z zarobkami rosną też nasz wydatki. W końcu musimy się dopasować do stylu życia innych. Właściwie chcemy, bo możemy to olać i robić/ kupować tylko to co sprawia nam radość. Ale to już inna kwestia, temat na inny wpis.

Najważniejszym argumentem za oszczędzaniem jest niezależność. Nie musicie pożyczać od rodziny i tym bardziej w banku czy parabanku. Nie wyczyścicie karty kredytowej ani debetu na koncie. Większy wydatek nie spowoduje u was problemów na przyszłość. Dobrze wiemy, że życie na drugie imię ma zmiana, a na trzecie niespodzianka. Nigdy nie przewidzimy w 100% co się stanie. Musimy się z tym pogodzić. Poduszka finansowa da nam wolność wyboru, kiedy coś pójdzie nie tak. Bedziemy mogli działać, a nie tylko biernie przyglądać się temu co się dzieje z naszym życiem. Drugim argumentem jest otwarcie sobie możliwości – kiedy na waszej drodze pojawi się jakaś super okazja, ale trzeba będzie zainwestować pieniądze to będziecie mogli bez problemu z niej skorzystać. Wyjazd za granicę? Kurs? Inwestycja? Żaden problem. Tylko korzystając z okazji, jakie daje nam życie możemy się rozwijać. Kolejnym ważnym argumentem jest wypadek/choroba. Uwierzcie mi, że kiedy zdrowie nam szwankuje pieniądze przestają mieć takie znaczenie jak wcześniej. Stają się narzędziem do uzyskania jak najlepszej pomocy, najlepszych leków czy terapii. Jest to przykra rzeczywistość, ale tak już jest. Inne sytuacje losowe – zepsuta pralka, samochód. Oczywiście, możecie kupić pralkę na raty 0% i ta opcja zawsze wam zostaje. Jednak nie będzie to wtedy dla was jedyny wybór. Poza tym mamy tendencje do tego, że jak kupujemy coś na raty to wybieramy droższe rzeczy, bo przecież rata mięsieczna o 50 zł większa nie wydaje nam się niczym strasznym. Możemy więc kupić coś czego w zasadzie nie potrzebujemy. Żeby poczuć się lepiej, bardziej luksusowo – bo nas stać! Jednak w perspektywie kilku lat spłacanie tego może okazać się dla nas uciążliwe i lepiej te 50 zł dołożyć do oszczędności 😉

Jakie oszczędności warto mieć? Jakiekolwiek 😋 Myślę, że warto mieć co najmniej dwa rodzaje oszczędnośći. Na co możemy odkładać?

1. Fundusz na czarną godzinę – powinien być wysokości waszej 3 miesięcznej wypłaty. Po to, żebyście w razie czego mogli przez trzy miesiące na spokojnie szukać nowej pracy i nie martwić się, że nie będziecie mieli za co kupić chleba czy zapłacić rachunku.

2. Oszczędności na konkretny cel. Na wkład własny przy kupnie mieszkania. Na samochód, nawet na wakacje. Na inwestycję w rozwój. Tutaj granicą jest wasza wyobraźnia.

3. Możecie też oszczędzać na bardziej odległą przyszłość – na czas kiedy będziecie mieć dziecko, rozkręcać swój biznes lub nawet na czas emerytury.

4. Oszczędności w wysokości ok 1000 zł – 2000 zł – na sytuacje losowe. Naprawa samochodu czy nagła wizyta u dentysty nie zrujnuje wam portfela. Tego typu pieniądze możecie trzymać nawet w skarbonce – ważne żeby mieć w głowie, że to są pieniądze na sytuację podbramkową, nie na nową torebkę czy buty 😉

Jest to oczywiście sytuacja idealna. Myślę, że każda zaoszczędzona kwota da nam dobry start. Będzie to też dowód dla nas samych, że jesteśmy rozsądnymi ludźmi i potrafimy oszczędzać 😉 Nie będziemy mogli już radośnie wydawać wszystkiego co zarobimy pod pretekstem – no takim już jestem rozrzutnym człowiekiem, nie potrafię oszczędzać 😁 Nasze myśli o nas samych stają się rzeczywistością, warto więć zacząć myśleć o sobie jako o osobie oszczędnej.

https://monniza.oferty-kredytowe.pl/j/widgets/distributor_comparision_widget.js var idDistributor = 396552; distributor_comparision_widget(„distributor_comparision58”, idDistributor, 58 ).render();
warto zaśpiewać sobie zaraz po wypłacie 😀

Jak oszczędzać? Poczytajcie w moich poprzednich wpisach:

Projekt 1000 zł – czyli jak w bardzo łatwy sposób odłożyć 1000 zł

Proste metody na poprawę Twoich finansów

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Kilka sposobów na motywację

„Ahh, żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce…” Znacie to? Chcielibyśmy zrobić dużo różnych fajnych rzeczy, ale jakoś tak nam się nie chce… Nie dzisiaj, może od jutra albo od poniedziałku. Ciągle coś nam przeszkadza w motywacji do działania. O samosabotażu pisałam już tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/03/inspiracje-cele-na-nowy-rok-dlaczego-sabotujemy-wlasne-dzialania/. Dzisiaj chciałabym wam zaproponować kilka pomysłów na motywację do realizacji waszych noworocznych celów. Ustalenie ich to jedno, realizacja to już całkiem inna bajka.

Nawet jeśli pomysł, który macie na poprawę własnego życia dopiero kiełkuje, to musicie jak najszybciej znaleźć metody na jego realizację. Szukajcie wszędzie – liczy się kreatywność i determinacja. Pinterest, Weheartit, blogi, książki, konta na Instagramie i na facebooku, filmy dokumentalne i fabularne. Wszędzie znajdziecie inspiracje. Hasztagi ułatwiły nam szukanie konkretnych haseł. Poszukajcie wokół siebie ludzi, którzy zrobili to, co wy chcecie zrobić. Nie bójcie się zadawać pytań – jeśli ktoś odniósł sukces na pewno chętnie wam podpowie.

Realizacja pomysłów to działanie. Działanie to energia. Zacznijcie od czegokolwiek byle tylko ruszyć z miejsca. Najlepiej zacząć od małych kroczków. Wiadomo, że do mety trzeba dojść, nie pojawi się sama przed naszym nosem. Cierpliwość nie jest moją mocną stroną, dlatego często mam słomiany zapał. Jeśli nie widzę rezultatów od razu – łatwo rezygnuje. Wiem jednak, że często czekamy na ten ostateczny rezultat, a powinniśmy zamiast tego cieszyć się samą drogą do jego osiągnięcia. Cieszcie się małymi sukcesami. Zapisujcie swoje rezultaty, tak żeby wiedzieć, że idziecie do przodu. Fajnie jest widzieć, jak oszczędności rosną, albo jak kilogramy lecą w dół 🙂 Bez względu na płeć jesteśmy wzrokowcami, więc jak zobaczymy postępy to powinno nas to zmotywować! 😊

Wyobraźcie sobie siebie po zmianach. Tak jakby to już się stało. Jak się czujecie? Co robicie? Co jest lepsze? Czy było warto? Naprawdę znajdźcie na to chwilę w ciszy i spokoju, żeby móc sobie to dobrze wyobrazić. Poczujcie ekscytację na myśl o tej wersji siebie!

StockSnap_Y2PZ47OU6Z

Zacznijcie myśleć jak osoba, którą chcecie być. Oszczędną? Minimalistą? Zdrowszą? Fit? Szczuplejszą? Oczytaną? Możliwości jest mnóstwo. Osoba oszczędna zastanawia się nad tym na co przeznacza pieniądze. Ustala priorytety – patrz tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/08/ogarniamy-zycie-jak-ustalic-priorytety-finansowe/ i ma minimum jedno konto oszczędnościowe. Osoba oczytana – wiadomo, czyta dużo literatury. Jednak na pewno nie czyta wszystkiego co jej wpadnie w ręce. Dlatego jej myśli krążą wokoł tego co warto przeczytać. Szuka, słucha – co inni polecają, czyta recenzje. Minimalista również szuka inspiracji wśród innych, ale przede wszystkim skupia się na ograniczeniu ilości rzeczy w swoim życiu. Myśląc – chcę być „jakiśtam”, ale robiąc zupełnie odwrotnie nigdy nie dojdziemy do celu. Od myślenia do działania już tylko jeden krok, ale potrzebujemy motywacji.

Na niektórych działa motywacja pozytywna – chcę być zdrowym człowiekiem, na innych negatywna – nie chce być chorym człowiekiem. Musimy się zastanowić co bardziej na nas podziała. Czy mamy jakiś przykład z własnego życia, kiedy coś nas naprawdę zmotywowało? Zastanówcie się nad tym i poszukajcie w sobie tej siły, która was wtedy napędzała! 🙂

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Jak ustalić swoje priorytety finansowe?

Witam was w drugim tygodniu nowego, pięknego 2019 roku! Aura jest mocno zimowa, ale ja wcale nie zaszyłam się pod kocem i nie zapadłam w zimowy sen. Przygotujcie się na maksymalną dawkę inspiracji, motywacji i informacji ode mnie, bo jestem nakręcona jak szwajcarski zegarek na pracę pełną parą!

Dzisiaj poruszę temat priorytetów finansowych. Priorytety są bardzo przydatne, bo ułatwiają życie. Z kolei ułatwianie sobie życia w dobry sposób to moja pasja 😁

Więc, o co chodzi w ustalaniu priorytetów finansowych? Jest to proste, ale wymaga trochę czasu i przemyślenia. Ponieważ w pierwszej chwili może wam przyjść do głowy mnóstwo rzeczy, a warto wybrać tylko kilka. Myślę, że to jest zależne od naszych możliwości. Jeśli nie mamy oszczędności i żyjemy od wypłaty do wypłaty to ustalmy mniej więcej trzy priorytety o wartości malejącej.

Przykładowe priorytety na 2019 rok:

  1. Zbudowanie oszczędności.
  2. Tygodniowe wakacje.
  3. Nadpłata kredytu.

Może ich być o wiele więcej, ale szczerze mówiąc, im mniej tym lepiej. Wybierzcie te najważniejsze. Dla mnie w tym roku to na pewno będzie zbudowanie oszczędności, więc umieściłam to na pierwszym miejscu. Na drugim tygodniowe wakacje – jeszcze nie wiem gdzie, ale wiem że na pewno będe potrzebować jakieś środki na ten cel :p Trzeci priorytet to nadpłata kredytu i szybsze uzyskanie niezależności finansowej.

Poniżej tabelka z dokładną rozpiską. Oczywiście mam dla was też wersję edytowalną do ściągnięcia i uzupełnienia 🙂

Najłatwiejszym sposobem na trzymanie się wyznaczonych sobie priorytetów jest zarządzanie swoimi finansami według nich. Oczywiście to muszą być realne kwoty, nie możemy założyć, że będziemy odkładać 80% naszej wypłaty, bo za 20% na pewno się nie utrzymamy. Po otrzymaniu wypłaty przelejcie na konto/konta oszczędnościowe konkretne kwoty, które sobie założyliście. Następnie zapłaćcie wszystkie zobowiązania, rachunki, czynsz itp. Pozostałą kwotą zarządzcie tak, abyście mogli w każdym tygodniu zrobić większe zakupy plus mieć jakąś luźną kwotę na codziennie wydatki (bilet na autobus czy świeży chleb) 🙂 Jeśli zobaczycie, że na pewno wam nie wystarczy na życie do końca miesiąca zrewidujcie wydatki lub priorytety. Być może założenie, że będziecie odkładać 600 zł miesięczne jest nierealne bo macie wysokie koszty utrzymania. Najlepiej wtedy przyjrzeć się naszemu budżetowi – może uda nam się gdzieś zmniejszyć wydatki na rzecz priorytetów. Jeśli nie ma takiej opcji, zmniejszcie kwoty przeznaczone na priorytety. Lepiej odłożyć mniej niż zadłużyć się po to aby dotrwać do wypłaty 😉

Pro tip: PRIORYTETY POWINNY STANOWIĆ ok. 25 % NASZYCH PRZYCHODÓW.

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza