Żałoba – moja perspektywa + jak sobie z nią poradzić

Chciałabym wam dzisiaj opowiedzieć o tym czym jest dla mnie moja żałoba, która trwa już 18 lat, czyli w zasadzie osiągnęła pełnoletniość i mogłaby iść już sobie w świat, ale nie chce. Trwa przy mnie, jest trochę częścią mojego istnienia. Jako dziecko, nastolatka czy nawet kilka lat temu nie potrafiłam jej ogarnąć. Dopiero niedawno sobie zaczęłam z nią radzić, głównie dzięki terapii i ogromnej pracy w mojej głowie.

Moja żałoba przychodzi i odchodzi. Przez jakiś czas jej nie ma. Potem pojawia się nagle, w mojej podświadomości. Wkrada się i czuję, że coś jest nie tak. Ale nie mogę jej zaprzeczać, bo udawanie, że nie istnieje jest jeszcze gorsze. Kiedyś towarzyszyła mi codziennie, teraz od czasu do czasu. Ostatnio wróciła, ze względu na to, że planuje pewne duże wydarzenie i chciałabym, żeby on tam był, a wiem, że to niemożliwe.

Możecie pomyśleć – 18 lat? Odpuść dziewczyno! Ale to jest niemożliwe. To zawsze będzie do mnie wracać w różnych sytuacjach, czy tego chcę czy nie. Teraz już nie chce, ale jeszcze kilka lat temu miałam wręcz wyrzuty sumienia kiedy łapałam się na tym, że nie pomyślałam o nim kilka dni. Dopiero na terapii udało mi się w jakiś sposób przepracować ten temat i teraz jest lepiej. O wiele lepiej niż kiedy miałam 11 czy nawet 25 lat.

Po pierwsze porzuciłam nierealistyczne myślenie o świecie idealnym, w którym fakt, że on żyje naprawia wszystko co jest nie tak w moim życiu. Wiem już, że świat nie wyglądałby tak jak ja sobie wymarzę tylko dlatego, że on by w nim był. To było bezsensu i zabierało mi szansę na szczęście. Kiedy już zeszłam na ziemię, musiałam się zmierzyć z kolejną przeszkodą. Pogodzeniem się z faktem, że go nie ma i nie będzie. Nie pogratuluje mi zdania matury, nie nauczy jeździć samochodem, nie zadzwoni, nie wyśle kartki. Nie zabierze na kawę, nie przytuli. Wolałabym być z nim pokłócona, tylko żeby był. Istniał. Nawet milczenie byłoby lepsze niż grobowa cisza.

Po co wam to wszystko piszę? Chce żebyście wiedzieli jedną bardzo ważną rzecz jeśli chodzi o ten temat – to jak przeżyjecie waszą żałobę zależy od was. Nikt nie może wam powiedzieć, że macie to zrobić w ten, a nie inny sposób. Możecie porozmawiać z psychologiem lub wesprzeć się farmakologią po konsultacji z psychiatrą. To żaden wstyd, pamiętajcie! Możecie płakać, krzyczeć, wkurzać się i umierać wewnętrznie z tęsknoty. To ważne, aby pozwolić sobie przeżyć te wszystkie emocje i nie spychać ich na dno umysłu. Bo one kiedyś wrócą. Wrócą i walną was tak mocno, że stracicie oddech i codzienne życie stanie się dla was udręką. Jeśli to był dla was ktoś naprawdę ważny, dajcie sobie co najmniej rok na to, aby przeżyć każde wydarzenie bez tej osoby.

Tej osoby już nie ma z wami i to jest straszne. Zastanawiacie się czy jeszcze kiedyś poczujecie szczęście – ja wam mówię, że tak. Kiedy to będzie – tego nie wiem, bo jest to kwestia bardzo indywidualna i zależy od wielu czynników. Ale na pewno ten czas nadejdzie, prędzej czy później.

Co możecie zrobić żeby sobie pomóc? Przede wszystkim pozwolić sobie czuć nawet te najgorsze i najtrudniejsze emocje i uczucia. Zachować pamiątki po tej osobie, aby móc dotknąć czegoś fizycznie. Przywoływać dobre wspomnienia o tej osobie i rozmawiać z innymi o tym co się pamięta. Oni mogą pamiętać inne historie, powspominajcie razem. Zrobić coś „dla tej osoby”, spełnić jej marzenie, prośbę itp. Nawet jeśli nie macie nic konkretnego, to możecie być pewni, że jeśli ta osoba was kochała to jej marzeniem było, abyście byli szczęśliwi i to możecie spełnić.

Bądźcie szczęśliwi. Dla was i dla tej osoby.

xoxo

Monn Iza

6 myśli w temacie “Żałoba – moja perspektywa + jak sobie z nią poradzić

      1. Każdy jest inny, może nie potrzebnie pisałem tylko o sobie, ale przez Twój post przemyślałem jak to wygląda u mnie i cisnęło mi się na usta. Warto zamykać część rzeczy, zrzucać część bagażu i robić miejsce na nowe:) Cieszę się i gratuluje otworzenia się. To bardzo ważne, oczyszcza 🙂
        Dużo szczęścia życzę 🙂

        Polubienie

  1. Dokładnie od miesiąca nie mam Taty. Na szczęście już mam świadomość wszystkiego o czym piszesz i przytulam ten swój smutek, ale kiedy kilka lat temu zmarł mój dziadek nie wiedziałam tego wszystkiego i czułam podobnie jak Ty kiedyś. To było straszne. Współczuję wszystkim, którzy stracili kogoś bliskiego. To ogromny ból, ale on jest częścią życia, które jest tak różnorodne.
    Wierzę w to, że patrzy na mnie. Mam swojego prywatnego anioła stróża.

    Polubienie

    1. Przykro mi, że straciłas kogoś bliskiego. Masz rację, to część życia, ale tak okrutna, że nikt nie powinien być zostawiony sam ze swoją żałobą. Chciałabym, żeby każdy mógł wypowiedzieć swój ból na glos i prędzej czy później pogodzić się ze stratą.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s