Jak utrzymać pozytywne podejście do życia

Każdy z nas ma złe dni. Niektórzy mają je raz w roku, inni raz w tygodniu. Najważniejsze jest, aby nie dać się na dłużej zatrzymać w takich emocjach i wrocić do pozytywnego JA. Nieważne czy dziura w którą wpadasz będzie małym dołkiem czy wielkim kanionem, ważne żeby mieć na jej dnie trampolinę, która pozwoli Ci się odbić od tego dna.

Jak stworzyć taką trampolinę?

  1. W dni, kiedy czujemy, że jest nam źle szczególnie musimy się skupić na tym, za co jesteśmy wdzięczni. To naprawdę działa magicznie, pisałam o wdzięczności już tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/17/inspiracje-wdziecznosc/ i zawsze będę zachęcać do korzystania z tego narzędzia. Bo trzeba uznać to za skuteczne narzędzie do poprawy sobie humoru, nie przekonasz się dopóki nie spróbujesz
  2. Bądź szczery ze sobą. Nawet jeśli nie masz ochoty z nikim rozmawiać, weź zeszyt, aplikację w telefonie – cokolwiek gdzie możesz wylać z siebie emocje w formie słów. Nasze myśli lubią się zapętlać, iść w różnych kierunkach i odbiegać od tematu. Łatwiej nam jest wpaść w spiralę narzekania kiedy robimy to tylko w naszej głowie! Kiedy zaczynamy pisać stajemy się bardziej logiczni i łatwiej nam jest przejść do faktów.
  3. Właśnie – fakty – to bardzo ważny element trampoliny. T r z y m a j s i ę f a k t ó w. Zawsze i wszędzie, fakt lekarstwem będzie. Jak już pisałam wyżej, nasza głowa lubi kręcić spirale. Koleżanka powiedziała nam coś przykrego, a my zaczynamy się wkręcać i lądujemy w kącie myśląc, że jesteśmy beznadziejni i nikt nas nie lubi. Albo będąc pewnym naszej wartości zaczynamy nakręcać się na tą koleżankę i kończy się to na tym, że poprzysięgamy sobie zemstę oraz to, że już nigdy się do niej nie odezwiemy. Nasz dzień jest już zrujnowany, wpadamy w dołek. To są oczywiście przerysowane przykłady, ale zazwyczaj wychodzimy z wnioskami poza sytuację, która się wydarzyła. A gdyby tak skupić się na fakcie – koleżanka powiedziała mi to i to. Wyjaśnić to z nią, zapytać dlaczego tak powiedziała? Może się okazać, że miała zupełnie co innego na myśli, albo sama ma zły dzień i dostało nam się rykoszetem. Jeśli nie mamy możliwości lub bardzo nie chcemy wyjaśniać sprawy uznajmy, że to jednorazowa sytuacja i nie warto się na niej skupiać. FAKTY są takie, że ta koleżanka zawsze jest dla nas miła i ta jedna sytuacja nie ma znaczenia w naszej relacji. Oczywiście, jeśli się to powtarza, wtedy już musimy wyjaśnić sprawę, ale to już jest inny temat.
  4. Znajdź swój schemat na poprawę humoru. Oczywiście może to być jedzenie – ale nie objadanie się na kanapie fast-foodami czy słodyczami. Jeśli już, to znajdźmy alternatywę. Być może ugotowanie dobrego obiadu czy zrobienie domowego deseru będzie właśnie naszym rytuałem. Ale samo jedzenie nie powinno być pocieszaczem, ponieważ wtedy zaczynamy zajadać emocje, a to nigdy nie jest dobry pomysł. Możemy zrobić coś produktywnego, taki zrealizowany projekt zawsze poprawia humor, bo kiedy coś zrobimy własnoręcznie i zobaczymy efekty naszej pracy, nie możemy się dalej użalać nad sobą. Może od jakiegoś czasu mieliśmy ochotę na jakiś projekt DIY, dlaczego nie zrobić go w ramach odskoczni?
  5. Staw się dla siebie. Kiedy zobowiążemy się wobec innych to stawiamy się w wyznaczonym miejscu i czasie, ale kiedy zobowiązanie dotyczy nas samych lubimy odpuszczać w gorszych momentach. Jeśli umówiłeś sie że sobą, że coś zrobisz i wiesz, że to ważne dla Twojego szczęścia/zdrowia/rozwoju to staw się! Miej siebie wysoko na liście priorytetów. Być może wyjdziesz z tej siłowni dalej w kiepskim humorze, ale na pewno nie w gorszym. Pamiętaj, że zaufanie do samego siebie też trzeba pielęgnować.

xoxo,

Monn Iza

Myślenie, którego nauczyłam się na terapii

Nie jestem psychologiem z wykształcenia. Nie ukończyłam kursów, szkoleń. Być może kiedyś uda mi się spełnić to marzenie, jednak do tego czasu będę wam pisać o psychologii z mojego punktu widzenia – kogoś, kto kończy terapię DDA.

Terapia jest spotkaniem z samym sobą w miejscu, o którym nigdy byśmy nie pomyśleli. Mam tutaj na myśli oczywiście miejsce w naszej głowie. Ponieważ nasze szkodliwe myślenie, którego nie widzimy jako takie – to jest to, co zatruwa nasze życie. Często nie widzimy wyjścia z tej sytuacji, wydaje nam się, że nasze problemy są unikatowe i nie do rozwiązania.

Dzisiaj przedstawię wam część z tego, jakiego myślenia nauczyłam się na terapii. Terapia sprawia, że zrzucamy z oczu klapki i możemy zobaczyć prawdę. Oto moja prawda.

Jest problem – jest rozwiązanie. Wcześniej myślałam – jest problem, nie ma rozwiązania. Jest tylko czarna dziura otwierająca się przede mną, która mnie pochłania. Nikt mi nie pomoże, jestem z tym sama i jestem zbyt słaba. Nie wierzyłam we własne siły, możliwości i zdolności. Teraz wiem, że problemy pojawiają się jako naturalna część życia i jedyne do czego mnie one prowadzą to mobilizacja. Szukam rozwiązania, wiem, że wymaga to ode mnie działania i akcji. Nie zamykania się w pułapce własnego umysłu i wymyślania coraz to gorszych scenariuszy. Jedynie ruch i akcja prowadzi do przodu, zamieranie w pozycji ofiary nic mi nie daje.

Brak określonych priorytetów, celów i żadnego planu na życie prowadzi do myślenia, że nie mamy wpływu na nasze życie. Miałam kiedyś takie poczucie, że jestem jedynie bezwiednie unoszącą się na rzece życia trzcinką, płynącą w nieznanym mi kierunku i nie mam na nic realnego wpływu. Wierzyłam w to, że w moim życiu większość wydarzeń jest dziełem przypadku lub działaniem innych ludzi, odbierałam sobie możliwość sterowania własnym losem. Bardzo ważne było dla mnie zrozumienie, że to ja mam jedyny wpływ na decyzje, które podejmuje. Moje codzienne wybory składają się na to jak wygląda moje życie. Oczywiście, wiem, że w pewnych kwestiach jestem zależna od innych lub od losu, ale na to nie mam wpływu, mam jedynie na swoje reakcje. Także, kiedy coś mnie spotyka i jest to efekt działań innych – myślę o tym jak się zachować, jak zareagować. Nie o tym, że życie ssie, jest niesprawiedliwe i wszyscy są przeciwko mnie.

Bycie DDA jest ok, nie ja to wybrałam, ale z tym muszę pracować. Tak jak inni pracują ze swoimi problemami, zaburzeniami, chorobami. Nie ma sensu zastanawiać się nad tym, co by było gdyby, tylko pracować z tym co się ma. To mnie nie definiuje. Określa mnie to co robię teraz i jakie mam plany na przyszłość. Więcej o DDA tutaj: https://monn-iza.com/2018/10/21/cechy-dda/.

Wybaczenie jest dla mnie, nie dla tych co zawinili. Wybaczając nie ułaskawiam od win, tylko uleczam siebie. Spodobał mi się cytat z ekranizacji książki „Światło między oceanami”, który brzmi mniej więcej tak: wybacza się raz, nienawidzić trzeba każdego dnia. Muszę przyznać, że co do niektórych jeszcze się tego uczę.

Dużo zależy od tego czy dopuszczę do siebie swoje emocje. Te z przeszłości i teraźniejszości. DDA/DDD zazwyczaj mają dużo żalu, złości i smutku do wypuszczenia z siebie. Ważne jest, aby przejść przez to i wyjść po drugiej stronie zwycięsko. To jest przerażające, dopuścić do siebie emocje, które tyle czasu spychało się na dno świadomości. Potem praca nad emocjami, które się pojawiają na co dzień. Podsycone tymi z przeszłości czasem szaleją, nieadekwatnie do sytuacji. Teraz wiem, że kiedy się zdenerwuję to mam prawo się tak czuć, ale jednocześnie mam za zadanie nie marynować się w tej złości. Przeanalizować sytuację, znaleźć rozwiązanie lub odpuścić i wrócić do „normalności”.

Optymizm to wybór. Kiedy zaczęłam terapię, moim ulubionym hasłem było: nie jestem promyczkiem słońca. Tak już jest i tego nie zmienię. Taka jestem. Przykleiłam sobie sama etykietę – smutas/pesymista i nie wierzyłam w to, że to ja mam moc, aby to zmienić. Nie wierzyłam w to i wiem, że bez terapii nigdy bym nie doszła do tego, że można żyć i myśleć inaczej.

Nauczyłam się rozróżniania faktów od mojego myślenia życzeniowego. Kiedyś wydawało mi się, że gdyby nie to czy tamto moje życie byłoby idealne. Teraz wiem, że byłoby normalne, zważywszy na okoliczność mniej lub bardziej szczęśliwe. Na pewno nie idealne. Kiedy tracimy coś lub kogoś ważnego, mamy tendencje do wymyślania najlepszego możliwego scenariusza i torturowania się porównywaniem go do naszej rzeczywistości. U mnie oczywiście to było wyidealizowane życie z tatą vs. bez niego. Nie miało to związku z nikim innym, cały koncept opierał się na tym, że gdyby on żył to moje życie byłoby jedną wielką bajką. Teraz już się tym nie zajmuje. Zaakceptowałam sytuację taką jaka jest i buduje z tego co mam.

A mam bardzo dużo i teraz to wiem.

Pozostałe wpisy z serii psychologia z Monn Izą:

https://monn-iza.com/2019/06/16/psychoterapia-fakty-i-mity/

https://monn-iza.com/2019/06/30/jedyny-warunek-jaki-musisz-spelnic-aby-byc-szczesliwym/

https://monn-iza.com/2019/06/09/boisz-sie-byc-szczesliwy/

https://monn-iza.com/2019/03/24/psychologia-znieksztalcenia-poznawcze-i-ich-wplyw-na-nasze-zycie/

https://monn-iza.com/2019/03/05/psychologia-wizualizacja-jako-narzedzie-do-walki-ze-strachem/

https://monn-iza.com/2019/06/02/jak-wyglada-zycie-kiedy-stawiasz-zdrowe-granice/

xoxo,

Monn Iza

10 pytań do samego siebie – rewizja życiowa

Na półmetku 2019 roku warto zastanowić się nad swoim życiem głębiej. Interesujemy się życiem innych, znanych nam osobiście i tych z okładek brukowców. Czytamy o tym co zjedli na śniadanie, z kim są w związku i jaki nowy biznes rozpoczęli. Robimy dużo aby odwrócić naszą uwagę od samych siebie, ponieważ czasem nie chcemy się zastanawiać nam własnym życiem. Co jeśli się okaże, że jednak nie jest dobrze? To jest przerażające, czasem wolimy stanąć ze sobą twarzą w twarz ale nie patrzeć. Nie myśleć zbyt intensywnie. Zamiast tego zagłuszyć wewnętrzny głos mówiący, że przydałoby się zrobić jakąś małą rewizje.

Przygotowałam dla was 10 pytań, które pomogą wam w dokonaniu przeglądu życiowego. I obiecuję, że taki przegląd wyjdzie wam na dobre 😊

1. Jak się teraz czujesz?

Zrób przegląd emocji – co czujesz i dlaczego. Z kim lub z czym jest to związane? Czy Twoje emocje są adekwatne do sytuacji czy może są podsycane przez zdarzenia z przeszłości? Co możesz zrobić, żeby się tak nie czuć? Jeśli czujesz się dobrze – co sprawiło, że tak się czujesz i jak możesz utrzymać ten stan jak najdłużej?

2. Jakie są Twoje priorytety i co robisz aby je realizować?

Jeśli zrobiłeś listę priorytetów życiowych to co jakiś czas zrób rewizję tego co do tej pory udało Ci się osiągnąć i ustal co jeszcze jest do zrobienia.

3. Czy to co Cię otacza sprawia Ci radość?

Nasz otoczenie jest czasami wręcz kluczowe dla naszego samopoczucia. Mam tu na myśli przestrzeń, w której na co dzień przebywasz. Jeśli coś Ci przeszkadza i możesz to zmienić – zrób to od razu. Pozbądź się zbędnych przedmiotów, posprzątaj, odśwież mieszkanie choćby malując ściany. Jeśli potrzebujesz zmiany otoczenia, a nie masz możliwości dłuższego wyjazdu idź na długi spacer albo wyjedź na weekend. Teraz jest dużo możliwości, aby naprawdę tanim kosztem wyjechać na kilka dni, poszperaj w Internecie, na pewno coś znajdziesz.

4. Jakie są Twoje małe i duże sukcesy z ostatnich sześciu miesięcy?

Ważne aby zauważać nasze małe i duże zwycięstwa. Naprawdę dużo rzeczy podpada w tą kategorie – zastanów się dobrze i wymień jak najwięcej.

5. Co ostatnio sprawia Ci radość?

To co sprawiało Ci radość rok temu, niekoniecznie będzie dzisiaj. Może już nie warto inwestować w coś czasu i energii, albo musisz zmienić podejście aby znowu zaczęło Cię to cieszyć?

6. Co wywołuje u Ciebie stres?

Czujesz się ostatnio zestresowana, ale do końca nie wiesz dlaczego. Myślisz – to przez pracę/sytuację w domu, ale bez konkretów. Dopóki nie wiesz co powoduje problem nie możesz go rozwiązać.

7. Co chcesz osiągnąć do końca roku?

Jako, że pierwsze półrocze 2019 za nami, warto pomyśleć o tym co chcielibyśmy osiągnąć przez następne pół roku. Na podstawie sukcesów z pytania nr 4 pomyśl co możesz kontynuować, aby pod koniec roku wykonać kolejną rewizję i odhaczyć kolejne sukcesy.

8. Jakie nawyki musisz zmienić?

Nawyki niestety mają tendencję do ukrywania się pod płaszczykiem rutyny i codzienności. Jednak ich suma to nasze życie, więc od nich zależy jak ono wygląda – więcej tutaj: Nasze codzienne wybory i ich wpływ na nasze życie. Kiedy już je rozpoznasz, pomyśl na jaki korzystny nawyki możesz je zmienić. Życie nie lubi próżni, nie da się wyeliminować nawyku nie zamieniając go na jakiś inny. 

9. Czego chciałbyś robić mniej, a czego więcej?

W tym przypadku kwestia świadomości to również połowa sukcesu. Czasami czynności, które wykonujemy zabierają nam dużo czasu i energii, ale do niczego pozytywnego nie prowadzą. Nie mówię tutaj o naszych zobowiązaniach wobec innych, ponieważ to są inne priorytety. Przykład: chcesz mniej sprzątać, musisz mieć mniej rzeczy. Chcesz spędzać mniej czasu na zakupach, musisz tworzyć menu i listę zakupów. Możesz skorzystać z mojego pomysłu na budżet spożywczy, więcej tutaj: Budżet spożywczy – 1000 zł na jedzenie

10. Czy jest jakaś ważna sprawa w Twoim życiu, którą zaniedbujesz?

Coś Cię hamuje – być może strach albo niechęć. Wiesz, że to ważne, ale szkoda Ci pieniędzy lub czasu. Mimo to ciągle o tym myślisz, martwisz się tym. To może być wszystko – coś związanego ze zdrowiem, innymi ludźmi, pracą lub naszym życiem. Podejmij kroki w kierunku zajęcia się ta sprawą i poczuj moc, kiedy już ją pokonasz.

Otwórz zeszyt lub włącz aplikacje w telefonie i odpowiedz na te pytania. Poświęć na to trochę czasu i uwagi, szczerość z samym sobą się opłaca 🙂

xoxo,

Monn Iza