Rozpoznaj swoje wymówki – na przykładzie zdrowego odżywiania

Niezależnie od tego jaki masz plan na życie i co chcesz zmienić, Twój mózg na pewno podsuwa Ci wspaniałe wymówki. Dlaczego? Aby nie musieć nic zmieniać! Rozpoznaj swoje wymówki, a potem je zniszcz, jedna po drugiej.

Wymówki to nasze najlepiej wypracowane narzędzie, którego używamy, aby nic się nie zmieniło. Zbyt często wybieramy nasze znane bagienko, niż nieznany ocean możliwości.

Cztery najczęstsze wymówki:

Nie mam czasu

Nie mam pieniędzy

Nie mam umiejętności

Nie mam warunków

Przykład: chcesz odżywiać się zdrowo. Znasz zasady, przeczytałaś już mnóstwo książek i artykułów. Jednak wracając do domu kupujesz paczkę ciastek i zjadasz ją przed tv jako kolację. Wiesz, że to było wbrew Twoim postanowieniom o zdrowym odżywianiu. No tak, ale żeby odżywiać się zdrowo, musiałabyś mieć: czas na gotowanie domowych potraw, pieniądze na zakup zdrowych produktów, umiejętności przygotowywania zdrowych posiłków i warunki do tego, aby je przygotować. I to już daje Ci pole do popisu w kwestii wymówek, bo przecież nie masz czasu, nie masz tyle pieniędzy, nie potrafisz wspaniale gotować, a Twoja kuchnia jest zbyt mała, aby w niej szaleć kulinarnie. Usprawiedliwiona po dzisiejszej porażce idziesz spać obiecując sobie, że od jutra zaczniesz się zdrowo odżywiać.

Muszę znowu podkreślić, że każda zmiana wymaga planu. Jeśli nie wiesz co masz robić, zrobisz to co będzie najprostsze. Jeśli nie zaplanujesz posiłków i zakupów, kupisz to, na co masz w danym momencie ochotę, zazwyczaj nie będą to do końca zdrowe wybory. Zajrzyj tutaj po inspiracje: Budżet spożywczy

Wracając do przykładu zdrowego odżywiania. Jeśli już masz plan, wiesz co masz robić, wtedy możesz zacząć usuwać wymówki ze swojego życia.

Nie mam czasu na gotowanie – przeanalizuj swój dzień, tydzień. Poszukaj inspiracji w internertach. Być może dobrym rozwiązaniem dla Ciebie będzie przygotowywanie składników na kilka dni, tzw. meal prep. Wtedy wystarczy, że wykroisz w tygodniu po dwa razy po 2 godziny na przygotowanie. Gotuj na kilka dni. Kupuj to co Ci smakuje – jeśli nie lubisz danego produktu, a zmarnujesz czas na jego gotowanie po to żeby potem zamówić kurczaki w panierce od znanego pułkownika – nie ma to sensu.

Nie mam pieniędzy na zdrowe produkty. Takie przeświadczenie mogą mieć osoby, które nie podchodzą nawet do zdrowych produktów w sklepie. Kasze, warzywa strączkowe, owoce i warzywa – w skali miesiąca kosztują mniej niż fast – foody, gotowe dania czy niezdrowe przekąski. Między innymi dlatego, że ciężko się najeść na kilka godzin paczką chipsów. Policz to na przykładzie jednego miesiąca i zobacz te liczby na własne oczy. Spróbuj przez dwa tygodnie kupować to na co masz ochotę, nie gotować w domu. Przez kolejne dwa zaplanuj zdrowe posiłki, gotuj w domu i jedz zdrowo. Gwarantuje, że kwota będzie podobna, o ile nie mniejsza. Poza tym taki jest Twój priorytet, więc przesuwasz środki na rzecz tego priorytetu. Pisałam u tym też tutaj: Podejmowanie decyzji według priorytetów

Nie mam umiejętności. Znajdź dobrą książkę i stronę/bloga z przepisami i rób to co ktoś już wymyślił i wypróbował. Nie musisz wymyślać nowych potraw, nie konkurujesz o gwiazdkę Michelin. Musisz spełnić dwa warunki – musi to być zdrowe i smaczne. Nie zrażaj się jeśli coś Ci nie wyjdzie. Znajdź kilka dań, które Ci smakują i rób jest często, aż dojdziesz do wprawy. Zawsze miej składniki na te potrawy. Umiejętności można na szczęście wytrenować, a gotowanie naprawdę nie jest takie trudne.

Nie mam warunków. Potrzebujesz garnek, patelnie, dobry nóż, łyżkę do mieszania (najlepsza jest silikonowa! 🙂 ), deskę do krojenia. Dwa palniki i kawałek blatu. Lodówkę, zamrażarkę i szafkę na suche produkty. Myślę, że to masz. Pewnie więcej. Masz warunki. To Twój umysł jest zbyt zamknięty, żeby to dostrzec. Otwartość, kreatywność – to są dwie postawy, które zmieniają „nie mam warunków” w „mogę wszystko”.

Pamiętaj – wymówki to mur, który budujesz wokół siebie. Może czujesz się za nim bezpiecznie, ale on trzyma Cie w miejscu. Nie zmienisz niczego siedząc w środku, musisz rozebrać mur i wyjść po drugiej stronie swojej strefy komfortu. Zobaczysz wtedy, że to nie był komfort tylko stagnacja. Lepsze przed Tobą!

Powodzenia w walce z wymówkami!

xoxo,

Monn Iza

Krótki poradnik jak się ogarnąć w 2020

Nadszedł nowy rok, więc na pewno część z was postanowiła coś zmienić w swoim życiu. Postanowienia noworoczne to najbardziej wyśmiewane zjawisko w styczniu. Nie dziwię się. „Nowy rok, nowa ja” dawno przestało być cokolwiek warte oprócz śmiechu. Jeśli chcesz coś zmienić, ale nie wiesz jak się do tego zabrać – czytaj dalej, przychodzę z pomocą!

Rok temu w styczniu również postanowiłeś, że się postarasz bardziej i wypisałeś listę dziesięć rzeczy, które chcesz zmienić i nie spełniłeś żadnej? Jedyne, co może odróżnić ten rok od poprzedniego, to Twoje podejście i odpowiednie narzędzia. Jeśli znowu zakończysz zmiany na spisaniu listy nic z tego nie wyjdzie. Zapisanie słów na kartkę lub w telefonie nie ma magicznej mocy, niestety to nie film fantasy. To Twoje życie i czas, abyś był szczęśliwy, a to zależy tylko od Ciebie i Twojej ciężkiej pracy.

Spraw sobie planer. Nawet najzwyklejszy zeszyt może być Twoim planerem. W internecie znajdziesz mnóstwo pomysłów jak go zagospodarować. Ja w tym roku robię kolejne podejście do bullet journal i jak na razie idzie mi dobrze #bujo #bulletjournal

Ustal co powinno się znaleźć w Twoim planerze. Nie Twórz stron, które Ci się do niczego nie przydadzą. Najwięcej pożytku będzieć mieć z takiego planera, który będzie stworzony przez Ciebie – dla Ciebie. Jeśli nie masz zdolności plastycznych – nie przejmuj się tym. Ołówek i linijka wystarczą aby stworzyć prosty i funkcjonalny planer. Poszukaj inspiracji pod hasłem #minimalistbulletjournal

Przemyśl dobrze co chcesz w tym roku osiągnąć. Jakie zmiany chcesz wprowadzić i jakie projekty zrealizować. Nie idź w ilość, ale w jakość. Nie porywaj się z motyką na słońce, ważne aby udało Ci się zrealizować cele, nie ważne ile ich będzie. Myślę, że optymalnie jest wprowadzić 2-4 mikrozmiany oraz zrealizować 1-2 duże projekty.

Podziel rok na konkretne bloki czasu, w których będziesz wprowadzać zmiany. Cztery małe zmiany będziesz wprowadzać w życiu co trzy miesiące. Jedną dużą zmianę/projekt zaczniesz teraz, drugą za pół roku itd.

Teraz na przykładach: Twoje cztery mikrozmiany to: pić więcej wody (adekwatnie do zapotrzebowania), ćwiczyć jogę, czytać więcej książek, więcej spacerować. Ustaw chronologicznie swoje cele, weź po uwagę również pory roku. Załóżmy więc, że w styczniu zaczynasz monitorować ile pijesz wody i starasz się przyjmować przynajmniej 2 litry dziennie. Po trzech miesiącach wprowadzasz spacery, ponieważ pogoda Ci na to pozwala, po kolejnych trzech miesiącach zapisujesz się na zajęcia jogi lub ćwiczysz w domu oglądając tutoriale. Ostatnie trzy miesiące przeznaczasz na czytanie większej ilości książek, do czego zachęci Cię też pogoda za oknem w czwartym kwartale roku.

Duże projekty ustal na podstawie swoich priorytetów. Jeśli Twoim priorytem jest dobre samopoczucie oraz zdrowie zastanów się co musisz zmienić, czego robić mniej, a czego więcej.

Dlaczego ta metoda będzie skuteczna? Po pierwsze dlatego, że nie robisz rewolucji. Nie spisujesz 10 postanowień, które wywrócą Twoje do góry nogami. My, ludzie, jesteśmy oporni wobec zmian, nawet tych dobrych. Po drugie dlatego, że skupiasz się na jednej rzeczy przez dłuższy czas i potem wchodzi Ci ona w nawyk. Przestaje być zmianą, staje się rutyną. Kiedy poczujesz się pewnie, możesz zacząć kolejną mikrozmianę, która również nie spowoduje chaosu w Twoim życiu. Pod koniec 2020 będziesz mógł z dumą stwierdzić, że osiągnąłeś swoje cele.

Moje inne wpisy, które pomogą Ci w zrealizowaniu swoich pomysłów na 2020 rok:

Postanowienia noworoczne vs. cele

Chcesz zacząć oszczędzać bez wyrzeczeń? Zapraszam tutaj:

Projekt 1000zł

Trzy metody na oszczędzanie

Powodzenia w 2020, zrealizujcie swoje plany!

xoxo,

Monn Iza

Przewlekły stres – Twój najgorszy wróg

Każdy z nas wie, że stres to nic dobrego – zarówno dla naszego organizmu jak i psychiki. Jeśli stresujemy się przed egzaminem, jest to normalne, ponieważ jest to dla nas ważne. Jeśli po egzaminie stres mija jak ręką odjął – to nic się nie stanie. Jeśli jednak stres z różnych przyczyn towarzyszy nam codziennie, wtedy możemy mówić o stresie przewlekłym. Nauka od kilkudziesięciu lat bada jego wpływ na nasz mózg oraz układ odpornościowy. Wiemy już, że długotrwały stres obniża odporność i prowadzi do wielu chorób. Odporność to nie tylko nasza bariera przed wirusami czy bakteriami. Wpływa ona na nasze ciało oraz psychikę w wielu ważnych kwestiach. Dawniej nasze przetrwanie było często zagrożone, więc reakcja na niebezpieczeństwo musiała być szybka i efektywna. Dzisiaj, z punktu widzenia biologii nie potrzebujemy uruchamiać na co dzień tych samych mechanizmów co w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa. Wiele artykułów w tym temacie przytacza przykład stresu podczas stania w korku, który dla naszego ciała jest identyczny jak ten, który czuli nasi przodkowie uciekając przed dzikim zwierzęciem. Nie jesteśmy w stanie spożytkować tej adrenaliny, ponieważ nie uciekamy i nie walczymy. Częsty i skumulowany stres może prowadzić do wielu negatywnych skutków, takich jak: zaburzenia nastroju, nerwice, ataki paniki, nadmierna agresji, zmniejszenia libido, bezsenności, depresji, spadku odporności, nadciśnienia czy zburzeń trawienia. Może też prowadzić do nałogów, ponieważ często w stresie sięgamy po coś, co nas szybko zrelaksuje i zapewni chwilowe odreagowanie np. nadużywanie alkoholu, objadanie się, kompulsywne zakupy.

Stres to również trauma, która czai się w zakamarkach naszego umysłu. Przez to możemy w różnych sytuacjach reagować podobnie jak w przeszłości, kiedy trudne wydarzenia wywołały u nas bardzo duży stres. PTSD czyli po polsku zespół stresu pourazowego to prawdziwe zaburzenie i dotyczy ono nie tylko żołnierzy powracających z wojny. Może dotyczyć każdego, kto przeżył w przeszłości duży emocjonalny wstrząs, jak choćby nagła śmierć bliskiej osoby lub wypadek samochodowy. Jeśli masz podejrzenia, że taki stres może dotyczyć także Ciebie porozmawiaj o tym ze specjalistą, który pomoże Ci się z tym uporać.

Stresu nie da się uniknąć i w zasadzie jego brak też nie byłby dla nas dobry. Musimy nauczyć się z nim współpracować. Obniżać wtedy kiedy go nie potrzebujemy, korzystać z niego wtedy kiedy jest dla nas sprzymierzeńcem.

Jak więc radzić sobie ze stresem i jego negatywnym wpływem na nas?

Wsłuchuj się w siebie. Obserwuj swój organizm. Jeśli czujesz się spięty, zaciskasz szczękę, spinasz ramiona, doświadczasz problemów z układem trawienia, masz wysypkę niewiadomego pochodzenia – przyjrzyj się poziomowi stresu w swoim życiu. Czasami wystarczy drobna zmiana, czasem potrzeba rewolucji – jednak jeśli możemy coś zmienić, aby nasz organizm wrócił do równowagi, to myślę, że warto. Żyj uważnie, nie daj się wciągnąć własnym myślom na temat przeszłości. O przyszłości myśl tylko w kontekście planowania działań i wyobrażania sobie rezultatów. Nie snuj czarnych scenariuszy.

Rozmawiaj. Wyrażaj swoje myśli, niepokoje. Wyrzuć z siebie to, co Cie gniecie. Jeśli nie chcesz tego robić w gronie rodziny lub znajomych, zawsze masz opcję rozmowy z profesjonalistą. Dbaj o siebie. Bądź asertywny. Może to się wydać dziwne, ponieważ czasem odmowa wiąże się dużym stresem, jednak branie na siebie zbyt dużej ilości obowiązków lub przebywanie z ludźmi, którzy źle wpływają na nasze samopoczucie długofalowo spowoduje większy stres niż jednorazowe powiedzenie NIE.

Twórz relacje, buduj związki oparte na miłości i zaufaniu. Pomagaj innym bez dodatkowych pobudek, tak po prostu. Czasem zwykła rozmowa rozładuje napięcie zgromadzone przez tygodnie życia w stresie. Kontakt ze zwierzętami również bardzo pomaga. Jeśli nie masz możliwości zaopiekować się psem lub kotem wymyśl inna formę – wyprowadź psa sąsiadki (bonus – pomożesz komuś), idź do koleżanki, która ma kota (bonus – porozmawiasz z koleżanką). Nie zapominaj o relacji z samym sobą oraz o relacji z naturą.

Zmień myślenie – jeśli czujesz, że zmuszasz się do wszystkiego w życiu to Twój poziom stresu będzie ciągle podwyższony. Czasami wystarczy popatrzyć na coś z innej perspektywy. Jak na możliwość, nie karę. Twoja praca Cię wkurza? Masz możliwość do niej chodzić i zarabiać pieniądze. Masz także możliwość ją zmienić. Co byś czuł, gdybyś nie mógł pracować i nie miał własnych pieniędzy? Podobno w życiu zmieniamy tylko jeden problem na drugi, więc nie ma sensu się boksować z tym co mamy. Zaakceptuj albo zmień.

Działaj! Nic tak nie stresuje jak bezproduktywność. Dlaczego? Ponieważ później odczuwamy jej konsekwencje. Oczywiście nie mówię tu o braku odpoczynku. Każdy zasługuje na wyluzowanie i dzień lenia. Jednak nic innego nie zbliży Cię do realizacji celów. Recepty na sukces są proste, jednak my lubimy odrzucać najprostsze rozwiązania, ponieważ one wymagają od nas wysiłku i zaangażowania.

xoxo,

Monn Iza

Kosmetyczni ulubieńcy – jesień 2019

Jesień nadeszła, wraz z nią mgły, zimny wiatr i deszcz. Niedługo spadnie śnieg, przyjdzie mróz. Cóż, taki mamy klimat… Dlatego przygotowałam dla was wpis o kosmetycznych ulubieńcach jesieni, aby trochę tą porę roku sobie i Wam umilić 🙂

Kosmetyki do makijażu

Becca Under Eye Brightening Corrector – dostępny w dwóch odcieniach, na pewno dostaniecie go w Sephorze za ok. 100 zł. Do wyboru dwa odcienie: light to medium lub medium to dark. Dla osób o ciemnej karnacji i tych mocno opalonych polecam medium to dark, dla pozostałych light to medium będzie idealny. Zadaniem tego mazidła jest wyrównanie kolorytu skóry pod oczami. Jest on więc przeznaczony dla tych z was którzy borykają się z cieniami pod oczami lub przebarwieniami. Nie przesusza, mimo iż jest bardzo gęsty, dobrze się zachowuje na skórze – nie zjeżdża, nie wchodzi w załamania. Nakładam na niego korektor, następnie puder. Mam bardzo duże cienie, więc dopiero w takim zestawie wychodzę z domu 😊

Pozostając w temacie zakrywania cieni – Korektor Loreal Infaillible More Than Concealer to mój ostatni hit wśród korektorów. Kupiłam go na ostatniej kolorówkowej promocji w Rossmannie i jestem z niego zadowolona. Dla tych z was, które potrzebują dobrego krycia jest idealny. Używam odcienia 333 Cedar.

Jeśli nie macie problemów z cerą i jedyne czego potrzebujecie to delikatne rozjaśnienie polecam raczej korektor WIBO Deluxe Brightener, ja mam nr 1 i używam go własnie do rozjaśnienia przy konturowaniu.

Pielęgnacja

Serum pod oczy PURE Orphica. Jego cena może być zaporowa, jednak warto polować na promocje. Jego konsystencja jest czymś pomiędzy żelem a kremem, dobrze się rozprowadza i dobrze się wchłania, jednak przy pierwszych użyciach trzeba uważać przy wkładaniu pipety z powrotem do opakowania, ponieważ cześć produktu może zostać na ściankach. Czytałam opinie i wiele z was uważa, że opakowanie nie jest zbyt wygodne. Używam go od dwóch tygodni i zauważyłam małą poprawę stanu skóry, zobaczymy jak będzie po kolejnych dwóch tygodniach 🙂

Akcesoria

GLOV – rękawica do demakijażu, przed którą się broniłam długo, jednak ostatecznie dokonałam jej zakupu i nie żałuję! No dobra, żałuję… Tego, że nie kupiłam jej wcześniej 😁 Rękawica dostępna jest w 3 rozmiarach, ten najmniejszy, na palec służy do poprawek makijażu, drugi to wersja podróżna, trzeci na co dzień. Ja używam największego, w kształcie kwadratu czyli GLOV Comfort. Jest to Polska marka stworzona przez dwie dziewczyny, które szukały alternatywy do demakijażu kosmetykami. Przesyłka jest błyskawiczna. Polecam, abyście zrobiły research wśród znajomych, ponieważ przy zamówieniu powyżej 100 zł wysyłka jest darmowa. Niestety nikt mi nie zapłacił za promowanie tego produktu, po prostu uważam, ze jest genialny! Do rzeczy – jak się jej używa? Najpierw musimy ją zmoczyć, najlepiej w letniej wodzie, następnie przykładamy na chwilę do twarzy i masujemy. Na stronie GLOV możecie zobaczyć filmiki instruktażowe. Demakijaż makijażu wodoodpornego zajmuje mi teraz jakieś 5 minut. Nie używam w ogóle wacików ani płynu micelarnego. GLOV wystarczy przeprać potem w rękach używając specjalnego mydełka lub, tak jak ja to robię, zwykłego mydła w kostce/płynie ewentualnie szamponu dla dzieci. Ważne jest również to, aby dać mu szansę na wyschnięcie po użyciu, dlatego ja swój wieszam przy grzejniku w łazience. Mam wrażenie, że mogłabym zrobić osobny wpis na temat tej rękawicy, tak bardzo jestem nią zachwycona 😁

Wałek do masażu twarzy – u mnie w wersji z różowego kwarcu, zakupiony na allegro. Jest idealnie chłodny kiedy go używam co daje wrażenie ukojenia na skórze. Używany regularnie i prawidłowo poprawia krążenie , redukuje napięcie mięśniowe (czyli zapobiega powstawaniu zmarszczek) oraz wzmacnia mięśnie poprawiając kontur twarzy. Brzmi pięknie, ale czy działa? Na pewno jego używanie jest przyjemne, więc jeśli dodatkowo poprawi mój wygląd to wspaniale! Wiem jedno – należy go używać codziennie, aby spodziewać się efektów obiecywanych przez producentów.

Instrukcja używania wałeczka:

Znalezione obrazy dla zapytania jade roller

Wszystkiego pięknego Wam życzę!

xoxo,

Monn Iza

Budżetowanie dla każdego

Każdy, kto próbuje ogarnąć swój budżet wie, jakie to może być trudne. Jest tyle rzeczy, które mogą pójść nie tak i mnóstwo metod, wśród których można się pogubić. Dlatego ja przedstawiam Ci dzisiaj bardzo prostą metodę na podział przychodów w każdym miesiącu. Dzięki niej Twój budżet stanie się uporządkowany, a sytuacja finansowa jasna.

Budżetowanie nie oznacza, że musimy każdy grosz wydać na przetrwanie albo odłożyć. Znajdź środki na przyjemności, aby nie czuć się sfrustrowanym koniecznością odmawiania sobie wszystkiego. Jak to jednak zrobić? Jak wygospodarować środki na wszystko?

Podziel swoje przychody na trzy części: 50%, 30% i 20%. Następnie wydatki podziel na 3 kategorie: potrzeby, zachcianki i oszczędności. Odpowiednio – na potrzeby wydajemy 50% naszego budżetu, na zachcianki 30%, a 20% odkładamy jako oszczędności. Potrzeby to szeroka kategoria ponieważ tu mieszczą się wszystkie wydatki związane z mieszkaniem, zobowiązania finansowe, jedzenie i opłaty związane z codziennym funkcjonowaniem.

50% naszych przychodów przeznaczamy na wszystko to, co MUSIMY zapłacić. Czynsz, paliwo, bilet na komunikację miejską, karta parkingowa, rachunki, kredyty, raty, subskrypcje, składki oraz jedzenie.

30% przeznaczamy na pozostałe zakupy, ubrania, kosmetyki, leki, wyjścia do kina, restauracji, prezenty. W zależności od miesiąca ta kwota może być różna i do Ciebie należy decyzja co zrobisz z nadwyżką 😉

20% to oszczędności, czyli co miesiąc odkładamy tą część przychodów na konto oszczędnościowe lub do skarbonki. Jeśli zabraknie Ci środków na niespodziewany zakup, a jeszcze nie masz na tyle oszczędności – weź z tej puli. Nie ma sensu oszczędzać i jednocześnie się np. zadłużyć, albo pozbawić podstawowych rzeczy. Oczywiście to musi być wyjątkowa sytuacja i nie może się powtarzać. Jeśli regularnie brakuje Ci środków musisz przemyśleć swoje zakupy, potrzeby oraz dostosować budżet.

Przykład: Pan Ktoś zarabia 2000 zł miesięcznie, do tego co miesiąc otrzymuje 300 zł premii, więc przychody Ktosia wynoszą 2300 zł. Według podziału 50/30/20 – 1150 zł przeznacza na potrzeby, 690 zł ma co miesiąc na pozostałe zakupy i na rozrywkę, a 460 zł odkłada.

Powiedzmy, że Ktosiowi brakuje funduszy na potrzeby, czyli po zliczeniu rachunków wychodzi kwota 1300 zł: 400 zł czynsz, 100 zł rachunki, 50 zł abonament, 150 zł na różne subskrypcje, 100 na bilet miesięczny, 500 zł Ktoś wydaje na jedzenie (na podstawie rachunków z poprzednich miesięcy). Brakuje mu więc 150 zł. Co taki Ktoś może z tym zrobić? Oczywiście idealnie byłoby otrzymać podwyżkę w pracy, lub w jakiś inny sposób powiększyć przychody, jednak to nie zawsze jest możliwe. Co więc Ktoś może w tej sytuacji zrobić? W pierwszej kolejności powienien się zastanowić czy jest coś, co może wyeliminować z wydatków. Być może jakaś niepotrzebna subskrypcja, z której tak naprawdę nie korzysta? Powiedzmy, że Ktoś postanowił zrezygnować z subskrypcji, która kosztowała go 50 zł miesięcznie. Brakuje mu jednak dalej 100 zł. Ktoś postanowił więc przyjrzeć się swoim rachunkom za zakupy spożywcze. Okazało się, że może miesięcznie obniżyć wydatki do 400 zł. Pan Ktoś mógłby ewentualnie przeznaczać 1300 zł na potrzeby, jednak kosztem budżetu na rozrywkę. Ten budżet nie jest sztywny, pokazuje jedynie jak mniej więcej powinny wyglądać nasze wydatki.

Pisałam Wam również o budżecie spożywczym tutaj: https://monn-iza.com/2019/06/23/budzet-1000-zl-na-jedzenie/. Myślę, że warto robić listę zakupów i menu tygodniowe, aby móc kontrolować wydatki. Może się okazać, że jesteśmy w stanie wydawać mniej na jedzenie nie odmawiając sobie wcale niczego tylko mądrze zarządzając zawartością naszej lodówki/spiżarni oraz planując posiłki.

Zastanów się, czy budżetowanie nie ułatwi Ci życia? Bo ja zaczęłam się do niego stosować i uważam, że jest genialny sposób na #ogarnianiefinansow ! 😊

Przy zakupach online możesz otrzymać zwrot części kwoty za zakupy. Wystarczy, że zarejestrujesz się na stronie Refunder klikając w link poniżej. Jeśli zrobisz zakupy powyżej 50 zł w ciągu 45 dni od daty rejestracji otrzymasz bonus – 10 zł 🙂

Darmowa rejestracja plus bonus 10 zł za pierwsze zakupy powyżej 50 zł!

Ja uwielbiam cashbacki, bo wiem wtedy, że każdy mój zakup jest o kilka procent „tańszy”, dzięki temu, że później dostaje zwrot. Na szczęście nie kupuje przez to więcej, niż potrzebuje, ale zdarza mi się kupić produkt z wyższej półki, bo wiem, że dostanę większy zwrot, a produkt będzie lepszej jakości. Refunder to cashback, któremu ufam i wypróbowałam, dlatego mogę wam go polecić, bo wiem, że wszystko jest tak jak opisują. Co jakiś czas, po uzbieraniu 45 zł, wypłacam sobie tą kwotę i mam rachunek za internet za darmo 🙂

Życzę wam powodzenia w budżetowaniu!

xoxo,

Monn Iza

Seriale, które polecam na Netflixie vol. 2

Nie będę wam psuć humoru w ten jakże piękny wiosenny, jesienny dzień pisząc o długich, ciemnych wieczorach i temperaturach bliskich zera. Nie da się jednak ukryć, że lato minęło i za chwilę nieuniknione będzie przejście w tryb naleśnika, na który składa się: owinięcie w koc tak, aby wyglądać jak ów naleśnik oraz dobrego serialu/filmu/książki/muzyki, aby pod tym kocem z nudów nie umrzeć.

Zapraszam na mojego instagrama Monn Iza Blog

Dlatego mam dla was kolejną odsłonę mojej subiektywnej listy seriali, które warto obejrzeć na Netflixie 😁

1. Niewiarygodne (Unbelievable) – serial kryminalny, oparty na prawdziwych wydarzeniach. . Historia przedstawiona jest w dwóch osiach czasowych. Tylko kilka odcinków, za to pełna paleta emocji, które będą wami targać. Niewiarygodne jest to, jak łatwo jest innym ludziom zaprzeczyć naszej prawdzie jeśli jest ona niewygodna

2. Już nie żyjesz (You’re dead to me) – Jen i Judy to dowód na to, że przyjaźń może być bardzo nieoczywista. Nawet bardziej niż myślisz. Lubię Patricię Arquette w tym serialu i jej żałobę, ponieważ nie każdy reaguje na śmierć bliskiej osoby rozpaczą. Niektórzy są po prostu wkurzeni. Niecierpliwie czekam na drugi sezon 🙂

3. Serial Mindhunter już polecałam, jednak po długim czasie pojawił się drugi sezon, który polecam z całego serca. Idealny dla miłośników kryminałów czy seriali detektywistycznych. To miłe, kiedy po długim oczekiwaniu dostaje się dobry kawałek serialu, a nie odgrzewany kotlet. Pierwszy sezon postawił poprzeczkę wysoko. Drugi do niej doskoczył.

4. Dom z Papieru – hiszpański serial o tym, jak ukraść miliony, teoretycznie nikogo nie okradając. Najnowszy sezon dopiero przede mną, więc polecenie dotyczy pierwszych dwóch. Mam jednak nadzieję, że trzeci mnie nie rozczaruje i znów będę mogła kibicować najbardziej „ludzkiej” grupie złodziei w historii kina.

5. The Kominsky Method, serial w którym Michael Douglas oswaja starość w zabawny sposób. Nie jest to komedia naszpikowana gagami, nie śmiejemy się od ucha do ucha cały czas. Ten serial opiera się na dialogach – szczerych rozmowach dwóch starszych panów, chwilami tak rozbrajających, że nie sposób się nie uśmiechnąć.

Bonus:

6. Program Wyjaśniamy tajemnice umysłu, gdzie głos Emmy Stone tłumaczy nam między innymi czym są sny czy jak działa pamięć. Jest również wersja ogólna Wyjaśniamy, która odpowiada na pytania czy można żyć wiecznie, czy istnieje życie pozaziemskie, jak działa giełda i wiele innych. Myślę, że każdy z nas może poświęcić choćby te 20 minut tygodniowo, aby poszerzyć swoją wiedzę na różne tematy.

Pozostałe wpisy dla serialowiczów:

Seriale, które polecam na Netflixie vol. 1

Top 10 seriali sci-fi i fantasy

Top 10 seriali kryminalnych

Za jakiś czas kolejna porcja rekomendacji! 😊

xoxo,

Monn Iza

Jak przejąć kontrolę nad swoim życiem

Jako nastolatka otrzymałam kiedyś w prezencie książkę Stephena Coveya „7 nawyków skutecznego nastolatka”. Pamiętam, że w tej książce było dużo ciekawych informacji oraz ćwiczenia, jednak żadna konkretna wiedza nie została ze mną na dłużej. Kilkanaście lat później postanowiłam kupić słynną wersję pt. „7 nawyków skutecznego działania”. Do kupna tej książki przekonało mnie coś co usłyszałam ostatnio w odmętach jutuba, mianowicie o zasadzie 10/90. Nie mogę znaleźć żadnego polskiego tłumaczenia dlatego przedstawię wam to tak jak ja to zrozumiałam: 10% naszego życia stanowi to co nam się przytrafia, 90% stanowi nasza reakcja na to co się dzieje. Muszę przyznać, że nie wiem skąd Stephen Covey wziął te liczby, dlaczego akurat ten stosunek. Myślę, że chodzi o to, żeby nam pokazać, że to naprawdę my jesteśmy odpowiedzialni za nasze szczęście i życie.

Wiecie doskonale, że ja bardzo wierze w to, że tak jest. Co nie zmienia faktu, że muszę na co dzień walczyć ze szkodliwymi schematami myślenia. Kiedy wpadam w dołek tłumaczę sobie, że to mój wybór czy w nim zostanę czy nie. Kiedyś myślałam, ze to przykre, że muszę się sama podnosić (dosłownie) z podłogi. Teraz już wiem, że to przywilej. Posiadanie wokół siebie życzliwych ludzi, którzy podadzą pomocną dłoń, zaparzą herbatę albo odwrócą uwagę jest bezcenne, jednak decyzja pozostaje nasza.

Wracając jednak do zasady 10/90 – uważam, że jest ona wspaniała. Jeśli to co nam się przytrafia to tylko 10% naszego życia to oznacza, że mamy jeszcze całkiem spore pole do popisu. 90% szansy na to, żeby prowadzić lepsze i szczęśliwsze życie! To oznacza również, że nie możemy dać się zdefiniować poprzez jedną rzecz, jedno wydarzenie z naszego życia. Jeśli zastosujemy tę zasadę do wydarzeń dnia codziennego, może się okazać, że nasze życie jest lepsze… Tak po prostu. Jest to jednak również duża odpowiedzialność – nie możemy już zrzucić całej winy za nasze samopoczucie na innych ludzi lub wydarzenia.

Oczywiście często przydarzają nam się rzeczy poza naszą kontrolą – pogoda krzyżuje nam plany, ktoś nie wywiązuje się ze swojej części zobowiązania lub poważniejsze sprawy takie jakie zakończenie związku lub utrata pracy. Coś co jest poza naszą kontrolą stanowi jedynie te 10%, ponieważ 90% to według mnie: nasze myśli na temat tej sytuacji, nasze słowa, nasze akcje oraz nasze emocje. Emocje trudno jest kontrolować, ale są one nakręcane często przez nasze myśli, więc kontrolując myśli poniekąd kontrolujemy emocje.

Pomyśl o tym następnym razem kiedy uznasz, że coś jest katastrofą i Twoje życie się skończyło, że dajesz taką moc czemuś co tak naprawdę ma 10% mocy!

Recenzja całej książki już niedługo, stay tuned 🙂

xoxo,

Monn Iza

Co się dzieje w Twoim życiu, kiedy narzekasz?

Każdy z nas ma czasem gorszy dzień i trochę sobie ponarzeka, a to na pogodę, a to na korki, a to na ludzi w okół. Najłatwiej dać upust emocjom poprzez zwerbalizowanie ich. Co jednak, kiedy narzekanie staję się naszą codziennością? „To nie będzie dobry dzień” – to Twoje motto o poranku? Ten wpis jest dla Ciebie!

Pomyśl o tym: co się dzieje kiedy narzekasz?

Po pierwsze, wypowiadasz na głos słowa, które kreują rzeczywistość. Dajesz sygnał swojemu umysłowi, że może wyłapać takie elementy z otoczenia. Trenujesz swój mózg do tego aby usprawiedliwił Twoje złe samopoczucie. Przecież jeśli wierzysz w to, że świat jest zły, będziesz szukał argumentów za. Ominiesz dobre rzeczy i skupisz się na tych złych. To jest niekończąca się spirala, pamiętaj o tym. Mózg można wytrenować w każdym kierunku.

Po drugie, dajesz wyraz temu, że nie masz kontroli nad własnym życiem. Narzekanie wiąże się z bezsilnością. Zaczynasz wierzyć w to, że nie masz siły sprawczej, a to prosta droga do bycia nieszczęśliwym. Dopóki nie przejmiesz sterów nie masz szans na szczęście.

Jeżeli masz potrzebę narzekania na coś – przyjrzyj się temu. Czy masz na to wpływ? Jeśli tak, to nie ma sensu narzekać, tylko zabrać się do roboty i zmienić stan rzeczy. Nie masz na to wpływu? Tym bardziej nie ma sensu narzekać! Jest dużo innych, przyjemniejszych spraw, którymi możesz się zająć w tym czasie 😉

Czasem wydaje nam się, że nie mamy na coś wpływu, ale zawsze mamy wpływ na dwie rzeczy – na nasze podejście do sprawy i nasze działania. To sprawia, że narzekanie nie ma sensu, ponieważ jest kwestią wyboru. Jeśli wybierzesz narzekanie, to już Twoja sprawa, jednak spodziewaj się konsekwencji takich jak opisałam powyżej.

Oczywiście jest to trudne, szczególnie w naszym kraju, gdzie narzekanie jest jak oddychanie, ale nic nie stoi na przeszkodzie abyś zmienił schemat. Być może inni wezmą z Ciebie przykład i Twoje otoczenie stanie się bardziej pozytywne? Pomyśl o tym następnym razem kiedy zmarszczysz czoło i poczujesz, że chcesz narzekać.

Ja zaczynam mniej narzekać już od dzisiaj! A Ty? 🙂

xoxo,

Monn Iza

Jak być turystą we własnym mieście

Dzisiejszy wpis wrzucam prosto ze słonecznej Grecji, więc pozostajemy w temacie urlopowo-wakacyjno-rekreacyjnym. Zwiedzanie jest dla mnie ekscytującą przygodą, nie ważne gdzie jestem. Zawsze podchodzę do nowego miejsca z ciekawością odkrywcy. Nie wiem co mnie czeka, co zobaczę, co mnie zachwyci. Polskie miasta i miasteczka mają swoje tajemnice, zabytki, parki, dobre restauracje, muzea, galerie i wiele, wiele innych. Jednak nie zawsze mamy możliwość wyjechać poza nasze własne miasto lub dalej niż najbliższe miejscowości. To nas wcale nie ogranicza! Możesz spędzić wspaniale czas wychodząc z domu rano i wracając wieczorem na kolacje do własnego mieszkania! 😊

Warto spojrzeć na nasze miejsce zamieszkania z perspektywy turysty. Aby sobie to ułatwić można poszukać w Internecie czy ktoś, kto przyjechał zwiedzać Twoje miasto opisał to na blogu lub nakręcił vloga. Poszukaj przewodników online, poczytaj historie swojego miasta. Sprawdź wydarzenia, może w najbliższym czasie organizowane są jakieś wycieczki po mieście? U mnie są często i obiecuję sobie, że kiedy na jakąś pójdę 😊 Do tej pory zwiedzałam na własną rękę i według własnego planu.

Ustal co chcesz zobaczyć, zrób plan zwiedzania. Weź telefon lub aparat i rób zdjęcia, w końcu jesteś turystą 😊

Co możesz zyskać? Może się okazać, że jadąc codziennie do pracy mijasz naprawdę ciekawe miejsca, o których istnieniu nie miałeś pojęcia! Kiedy spojrzysz na własne miasto z innej perspektywy poczujesz się tak, jakbyś był w nowym miejscu, a tak naprawdę nie wyjechałeś poza granice własnej miejscowości. Nie płacąc za nocleg, możesz zwiedzić i zobaczyć wszystkie ciekawe miejsca, w takim tempie jakie sobie narzucisz. W mini wersji takiego zwiedzania możesz po prostu wybrać się na spacer po okolicy, przy okazji zobaczyć coś nowego.

Bonus: będziesz miał również więcej opcji na wypadek, gdyby odwiedził Cię ktoś z innego zakątka Polski. Możesz z turysty stać się przewodnikiem 😉

Twoja najbliższa okolica może okazać się ciekawsza niż myślałeś. Zawsze warto mieć w sobie ciekawość świata, dzięki temu życie nie stanie się nudne! 😉

xoxo,

Monn Iza

Aplikacje, które pomogą Ci zbudować dobre nawyki

Większość z nas korzysta z telefonu codziennie, często dla rozrywki lub scrollowania social – mediów. Dlaczego by więc nie wykorzystać tego urządzenia do zbudowania dobrych nawyków? Przychodzę dzisiaj do was z propozycjami kilku aplikacji na telefon, które idealnie się do tego nadają.

Dla tych, którzy piją za mało. Wody, oczywiście! 😊 – aplikacja Pij wodę, do ściągnięcia tutaj: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.drink.water.reminder.alarm.tracker&hl=pl

Wszyscy wiemy, że nawadnianie organizmu jest najważniejsze. W momencie kiedy czujemy pragnienie, to tak naprawdę już jesteśmy odwodnieni. Ta apka pomoże Ci w budowaniu nawyku regularnego nawadniania poprzez wyskakujące przypomnienia. Najpierw wypełniasz swoje dane i na ich podstawie aplikacja oblicza Twoje zapotrzebowanie na wodę. Możesz je także zmienić ręcznie, ja tak zrobiłam, ponieważ uznałam, że zacznę od regularnego picia 2 litrów płynów. Każdy napój procentowo zwiększa Twoje nawodnienie, jest możliwość wprowadzenia również swoich pozycji. Im więcej dni kiedy osiągniemy 100% tym lepiej dla naszego zdrowia! 😊

Aplikacja, która pomaga kontrolować budowanie nawyków – Nawyki. Ponieważ każdy z nas wie, że regularność jest kluczowa przy wprowadzaniu nowych nawyków. Życie nie znosi pustki i nie możemy po prostu wyeliminować nawyku, ponieważ nowy pojawi się w jego miejscu. Warto mieć nad tym kontrolę. W tej aplikacji wprowadzasz każdy nawyk, który chcesz w sobie wyrobić, a następnie ustalasz częstotliwość – czy to ma być codziennie, a może trzy razy w tygodniu? Zaznaczaj za każdym razem kiedy uda Ci się wykonać zadanie. Sprawdzając wykresy możesz kontrolować swoje postępy. Po kilku tygodniach zobaczysz, że pewne nawyki stały się codziennością. Link do aplikacji: https://play.google.com/store/apps/details?id=org.isoron.uhabits&hl=pl

Inne moje wpisy o tematyce nawyków:

Dla tych, którzy chcą schudnąć – Kontroluj swoją masę ciała: https://play.google.com/store/apps/details?id=monitoryourweight.bustan.net&hl=pl

Aplikacji pomagających w odchudzaniu jest mnóstwo i żadna nie schudnie za nas. Warto jednak mieć kontrolę nad procesem odchudzania, a ta apka pokazuje wszystko dokładnie. Po wprowadzeniu wagi (najlepiej raz w tygodniu, nie częściej), pokaże postępy, a to zawsze motywuje. Kolejna, znana pewnie każdemu, kto próbuje zmienić swoją wagę, czyli Fitatu https://play.google.com/store/apps/details?id=com.fitatu.tracker&hl=pl. Ta aplikacja z kolei pozwala na wprowadzanie każdego posiłku (ma dosyć dużą bazę produktów, można je też wprowadzić samodzielnie). Ważne, aby zapotrzebowanie kaloryczne oraz na makroskładniki skonsultować z lekarzem, dietetykiem lub certyfikowanym trenerem personalnym. Po wprowadzeniu wszystkich danych możemy kontrolować spożycie kalorii oraz procentowe rozłożenie makroskładników w naszej codziennej diecie. To bardzo ważne, ponieważ jedynym sprawdzonym sposobem na schudnięcie jest deficyt kaloryczny, jednak musi on być dla nas odpowiedni – zbyt mało kalorii spowoduje szkody w naszym organizmie, zbyt dużo nie da nam pożądanego efektu. Dlatego żadna aplikacja nie zastąpi wam specjalisty! Pomoże wam jednak monitorować proces odchudzania, tak aby był on najzdrowszy i efektywny.

Od początku na tym blogu próbujemy razem ogarnąć finanse – polecam wam do pomocy w tym temacie – Money Manager, aplikacje, która pokaże wam, gdzie się podziały wasze pieniądze. Do ściągnięcia tutaj: https://play.google.com/store/apps/details?id=money.expense.budget.wallet.manager.track.finance.tracker&hl=pl.

W ostatnim roku próbowałam kilka aplikacji do śledzenia wydatków i muszę przyznać, że ta jest według mnie najlepsza pod względem obsługi. Wprowadzam przychód, następnie każdy wydatek i mam czarno na białym, na co ile wydaje. Mogę zobaczyć statystyki z każdego miesiąca, ponieważ każdy wydatek przypisuje do konkretnej kategorii. Dzięki temu wiem, ile wydałam na ubrania, podróże, kosmetyki, jedzenie, mieszkanie itp.

Mam nadzieję, że któraś z tych aplikacji pomoże wam w budowaniu dobrych nawyków, tak abyście mogli budować lepsze życie dla siebie każdego dnia! 🙂

xoxo,

Monn Iza