Dzień Kobiet. Siła jest KOBIETĄ!

Kontekst: odkąd władzę w Polsce przejął PiS Polki co chwilę muszą wychodzić na ulice w proteście przeciwko odbieraniu swoich podstawowych praw.

Z okazji Dnia Kobiet, który świętowaliśmy kilka dni temu chciałam wam dzisiaj przypomnieć coś bardzo,bardzo ważnego!

Siła jest kobietą!!

Jesteśmy wspaniałe, niezłomne i niewiarygodnie silne! Nie zgadzam się na życie w świecie, w którym traktuje się kogoś gorzej ze wzlędu na płeć, kolor skóry czy poglądy. Nie zgadzam się też na to, aby ktokolwiek myślał o sobie źle, bo ktoś inny mu wmówił, że nie jest wartościowy.

Pociesza mnie fakt, że mamy możliwość wyrażenia tego co nas wkurza i co chciałybyśmy zmienić. Oczywiście wolałabym, aby było już tak, jak tego chcemy i żeby nasze postulaty zostały spełnione. Jednak popatrzcie na przeszłość – Dzień Kobiet to była okazja do tego aby ładnie podziękować za kwiatki i czekoladki, ale potem siedzieć cicho – bo wszystko jest dobrze, nie mamy prawa się czepiać. Ależ mamy! Myślę, że nastąpił koniec czasów, kiedy kobiety są wdzięczne za to, że mogą głosować i pracować! Musimy chcieć zdobywać świat i nikt nie może nam w tym przeszkodzić!

Jako kobiety:

  • mamy prawo żyć swoim życiem, nikt nie ma prawa nam mówić jak mamy to robić,
  • mamy prawo do wyboru w każdej kwestii, która dotyczy naszego życia i zdrowia
  • jesteśmy silne – psychicznie z natury, fizycznie możemy być tak silne jak tylko chcemy,
  • mamy prawo być zmęczone, wkurzone i wziąć dzień wolny od codzienności,
  • ogarniamy tyle rzeczy, że każda z nas ma już doktorat z życia,
  • możemy robić to co chcemy, granicą jest wyobraźnia -predyspozycje są zależne od wielu cech, a nie tylko od płci, a na wszystko można zapracować
  • nie zgadzajmy się nigdy na przemoc – psychiczną, fizyczną, ekonomiczną i seksualną,
  • możemy być delikatne i jednocześnie silne, nie musimy wybierać
  • nie musimy być zawsze miłe i posłuszne – mamy prawo do asertywności w każdej sytuacji,
  • nie oczekujemy od samych siebie perfekcyjności, jeśli my jesteśmy zadowolone z efektu – jest dobrze!
  • ściągnijmy presję społeczną ze swojej głowy i dokonujemy świadomych i zgodnych z naszymi poglądami wyborów
  • kochajmy same siebie, bo zasługujemy na to! ❤

Ważne, żebyśmy pamiętały, że to my decydujemy o sobie. O tym jak żyjemy, czy jesteśmy szczęśliwe i czy chcemy coś zmienić. Musimy się wspierać, szczególnie w trudnych czasach, kiedy nasze prawa są nam odbierane! Chciałabym, abyśmy w przyszłym roku świętowały razem nasze sukcesy i żebyśmy nie musiały ubierać się na czarno i zdzierać gardeł na ulicach w walce o nasze prawa!

Szanujmy się nawzajem jako ludzie!!

Monn Iza

Wizualizacja jako narzędzie do walki ze strachem

Kontynuując temat pokonywania strachu w drodze do spełniania swoich celów (pierwszy tutaj: https://monn-iza.com/2019/02/10/inspiracje-co-bys-zrobil-gdybys-nie-czul-strachu/) chcę wam dzisiaj opowiedzieć o pewnym sprytnym triku, który pomoze wam oswoić strach. Powiedziała mi o nim moja najlepsza i niezastąpiona psycholog. Zazwyczaj przeraża nas już sama myśl o tym, że coś mamy zrobić po raz pierwszy, albo nawet kolejny, ale np. po długiej przerwie. Nie chcemy nawet o tym myśleć bo już samo myślenie wywołuje nieprzyjemne uczucie. Bronimy się przed tym, robimy wszystko, żeby uniknąć tej czynności. Wiemy, że nasze marzenia spełnią się dopiero po drugiej stronie strachu i dlatego jesteśmy nieszczęśliwi.

A co jeśli jest jakaś sztuczka, którą możecie oszukać swój mózg? Zmniejszyć strach na tyle, aby móc spełnić to marzenie? Otóż jest! Całkiem prosta, a mianowicie – wizualizacja.

Nie rozważaj czarnych scenariuszy, myśl tylko o faktach. Wyobraź sobie całą sytuację od początku do końca. Powiedzmy, że masz w pracy przedstawić prezentacje przed ważnymi osobami. Musisz ją wcześniej przećwiczyć – to jasne. Dodaj jednak do tego wizualizację całej sytuacji od początku do końca. Od wejścia do pomieszczenia, w którym będzie się odbywało spotkanie, przez przywitanie się ze wszystkimi i prezentację, po odpowiedzi na przykładowe pytania i pożegnanie się. Jeśli trzeba zwizualizuj sobie tę sytuację kilka razy, aż poczujesz się pewnie. To czego się boimy może być dla innych bułką z masłem. Nie oceniajmy jednak samych siebie za to co nas przeraża. Każdy z nas może pokonać strach, a po jego drugiej stronie jest zawsze lepiej.

Ważne! Poszukaj cichego miejsca, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Wycisz telefon, usiądź wygodnie i skup się na myśleniu tylko o tej sytuacji.

Twój mózg już tam był i już to zrobił. Nie ma się więc czego bać, prawda? 🙂

Wizualizacje to wszechstronne narzędzie – możemy też wizualizować sobie to jak chcemy, żeby wyglądało nasze życie, możemy użyć wizualizacji do walki z traumą (to drugie pod kontrolą profesjonalisty). Nie bój się korzystać z różnych metod aby poprawić swoje życie. Bo jak dobrze już wiesz, szczęście często jest na wyciągnięcie ręki, trzeba tylko pozwolić sobie je poczuć 🙂

Miłego wtorku kochani,

xoxo

Monn Iza

Optymista i pesymista w każdym z nas


Optymizm (z łac. optimum – najlepiej) – pogląd filozoficzny, według którego istniejący świat jest najlepszy z możliwych i racjonalnie urządzony, a życie jest dobre, można więc osiągnąć w nim szczęście i doskonałość moralną.

Pesymizm (fr. pessimisme, łac. pessimus – najgorszy) – postawa wyrażająca się w skłonności do dostrzegania tylko ujemnych stron życia, negatywnej oceny rzeczywistości oraz przyszłości.

Źródło: Wikipedia

Każdy z nas ma dwa poziomy myślenia. Często oceniamy kogoś i wkładamy go do jednej z tych kategorii – albo jest optymistą albo pesymistą. Tutaj głównie zaważa to, co dana osoba pokazuje światu. Dokonujemy szybkich ocen, aby móc dokonać wstępnej selekcji. Jeśli wiesz, że ludzie postrzegają Cię jako pesymistę, a w Twojej głowie przeważają negatywne myśli- możesz coś z tym zrobić!

Pomyśl o tym jak o dwóch roślinach – jedna jest piękna, wspaniale pachnie i ozdabia, druga to brzydki chwast, który kłuje każdego kto próbuje go dotknąć. Nie możesz go tak po prostu wyrzucić bo wyrasta z… Twojej głowy, podobnie jak ten piękny kwiat. Im większy chwast tym mniejszy kwiat, ponieważ dostaje mniej światła i nie rośnie. Chwast żywi się Twoimi negatywnymi myślami typu: „Jestem do niczego”, „Świat jest z gruntu zły”, „Ludzie są okropni”, Nikt mnie nie lubi”, „Nie poradzę sobię”, „Nie wyjdzie mi, jestem skazany na porażkę” i wiele, wiele innych tego typu myśli. Kwiat natomiast kwitnie kiedy myślisz pozytywne rzeczy: „Dam radę”, „Jestem wartościowy”,”Wierzę w siebie”, „Mam wokół siebie życzliwych ludzi”, „Zasługuję na szczęście”, „Jestem wdzięczna za to co mam”.

Więc, jedyne co możesz zrobić, to zagłodzić chwast i dopiero wtedy go wyrwać.

Zadanie domowe: wypisz listę swoich pesymistycznych myśli/przekonań i po drugiej stronie kartki napisz ich przeciwieństwo. Np. „Poniosę porażkę” na „Odniosę sukces” itp. Potem kiedy będziesz się łapać na tym, że myślisz „Poniosę porażkę” poprawiaj się w myślach. Zobaczysz za jakiś czas, ze stanie się magia i Twój mózg przestawi się na ten drugi tryb. Wiem, ze to nie jest łatwe, ponieważ w dużej mierze tego typu mysli wkładają nam do głowy inni ludzie, kiedy jesteśmy dziećmi i chłoniemy to jak gąbka. Jednak jako dorośli ludzi mamy wybór i moc – możemy zmieniać swoje życie jak nam się tylko podoba. Jeśli nie wiesz jakie są Twoje pesymistyczne przekonania to podpytaj bliskie Ci osoby.

Po prostu wyplew tego chwasta.

xoxo

Monn Iza

Natychmiastowa nagroda czy długofalowe szczęście?

Wracamy do tematów ogarniania życia 🙂 Za chwilę marzec, czyli wiosna za rogiem i na pewno dostaniemy zastrzyk nowej energii do działania. Trzeba go wykorzystać jak najlepiej 🙂

Dzisiaj trochę pogadamy o czymś, co bardzo przeszkadza w realizacji celów. Myślę, że dla mnie to główna bolączka, jeśli chodzi o spełnianie swoich celów. Głównie mam tu na myśli cele takie jak odchudzanie, poprawa kondycji i oszczędzanie. Ponieważ tutaj najbardziej może nam przeszkodzić chęć otrzymania natychmiastowej nagrody, a długofalowe szczęście odchodzi na drugi plan. Wszystko to, co robimy dla praktycznie natychmiastowego wyrzutu endorfin i iluzorycznego szczęścia, a co sabotuje nasz cel. Przykłady można mnożyć, najprostsze to oczywiście zjedzenie słodyczy kiedy mamy ograniczać kalorie i cukier prosty w diecie (bo redukujemy tkankę tłuszczową) czy kupno nowych butów (kolejnych, zupełenie niepotrzebnych – bo są taaaakie piękne) kiedy oszczędzamy. Jednak czy pomyślelibyście, że będąc na diecie i nie jedząc nic przez cały dzień też sabotujemy swój cel? Głodzenie się przez jeden dzień daje nam satysfakcję, że wygraliśmy ze swoimi słabościami, jednak na dłuższą metę jest bardzo szkodliwe. Warto rozpoznać nasze nawyki, które rezprezentują natychmiastową nagrodę i starać się je wyelimnować.

Porównam szczęście do zupy (a co, mój blog, wolno mi 😉 )- ta gotowana na dobrych składnikach, powoli i według określnych zasad będzie zdrowsza i smaczniejsza niż zupka instant pełna chemii, sztuczność, konserwantów i z praktycznie zerową zawartością substancji odżywczych. Jej jedyny plus to szybki dostęp. Szczęście instant też może odbić się wam czkawką, kiedy haj minie, a rzeczywistość stanie się jeszcze gorsza niż była przed. Niesmak pozostanie, konto będzie puste, a nadmiar kalorii odłoży się w postaci tkanki tłuszczowej na czarną godzinę, która nigdy nie nadejdzie.

Na rzecz długofalowych skutków będzie działać tylko dobrze przemyślana strategia i trzymanie się wyznaczonych ram postępowania np. planu oszczędzania czy planu dietetycznego. Realizacja celu da nam zupełnie inne szczęście niż ta chwilowa nagroda, która w ostateczności oddala nas od celu i wywołuje wyrzuty sumienia. Co możemy zrobić, żeby przedłożyć nasze długofalowe szczęście nad szczęście w wersji instant?

  1. Ustalić priorytety i kierować się nimi w codziennych wyborach – o czym pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/10/21/jak-ulatwic-sobie-zycie-cz-1-podejmowanie-decyzji-wg-priorytetow/.
  2. Myśleć realnie i być ze sobą szczerym– jedna kostka czekolady Cię nie zabije, ale jeśli nie potrafisz się powstrzymać przed zjedzem całej tabliczki to nie możesz jej kupić, bo mając ją w domu na pewno po nia sięgniesz prędzej czy później.
  3. Dać sobie czas i ograniczyć impulsywne zachowania– chcesz w tym momencie coś kupić, ale wiesz, że to jest w sprzeczności z Twoim celem – daj sobie czas. Poczekaj, tydzień lub dwa, wtedy wróć do tej rzeczy. Może się okazać, że już jej nie chcesz i problem zniknie. To samo z zakazanym jedzeniem – jeśli będziesz mieć je w pobliżu trudniej Ci będzie się powstrzymać przed impulsywnym zjedzeniem czegoś niezdrowego.
  4. Uświadom sobie, że Twoim celem nie jest posiadanie czegoś tylko Twoje dobre samopoczucie i szczęście. To, że kupisz kolejną rzecz i postawisz na półce czy schowasz do szafy da Ci chwilową satysfakcję, jednak nie da Ci poczucia bezpieczeństwa, jakie daje konto oszczędnościowe. Zjedzenie batonika da Ci chwilową satysfakcję ze słodkiego smaku i nic na to nie poradzisz, tak już jesteśmy skonstruowani, jednak pokonanie chorób metabolicznych i nadwagi da Ci dobre samopoczucie każdego dnia.
  5. Oddziel emocje od kupowania – to jest bardzo trudne i pewnie nigdy nie uda się nikomu tego zrobić w 100%, ale jeśli sobie to uświadomisz będzie Ci łatwiej nie kupić czegoś pod wpływem impulsu. Pomyśl czy to jest coś czego potrzebujesz, czy tylko coś co sprawi Ci chwilową radość z samego kupowania. Więcej na ten temat pisałam tutaj –https://monn-iza.com/2019/01/22/ogarniamy-zycie-jak-wydawac-mniej-na-zakupach/
  6. Zaplanuj posiłki tak, aby nie rzucić się na niezdrowe jedzenie w chwili totalnego głodu. To wymaga planowania już na poziomie zakupów, jednak odpłaci się wam w postaci zaoszczędzonych pieniędzy i mniejszej wadze 😉

Dla niecierpliwców takich jak ja oczekiwanie na rezultat jest czasami nie do zniesienia, ale wiem, że ten rezultat to będzie zupełnie nowa jakość życia. Także w tym roku na pewno będę się starała przedkładać długofalowe szczęście nad szczęście w wersji instant i wam życzę tego samego.

xoxo

Monn Iza

Życie po stracie bliskiej osoby – moja historia i sposoby na przetrwanie żałoby

Chciałabym wam dzisiaj opowiedzieć o tym czym jest dla mnie moja żałoba, która trwa już 18 lat, czyli w zasadzie osiągnęła pełnoletniość i mogłaby iść już sobie w świat, ale nie chce. Trwa przy mnie, jest trochę częścią mojego istnienia. Jako dziecko, nastolatka czy nawet kilka lat temu nie potrafiłam jej ogarnąć. Dopiero niedawno sobie zaczęłam z nią radzić, głównie dzięki terapii i ogromnej pracy w mojej głowie.

Moja żałoba przychodzi i odchodzi. Przez jakiś czas jej nie ma. Potem pojawia się nagle, w mojej podświadomości. Wkrada się i czuję, że coś jest nie tak. Ale nie mogę jej zaprzeczać, bo udawanie, że nie istnieje jest jeszcze gorsze. Kiedyś towarzyszyła mi codziennie, teraz od czasu do czasu. Ostatnio wróciła, ze względu na to, że planuje pewne duże wydarzenie i chciałabym, żeby on tam był, a wiem, że to niemożliwe.

Możecie pomyśleć – 18 lat? Odpuść dziewczyno! Ale to jest niemożliwe. To zawsze będzie do mnie wracać w różnych sytuacjach, czy tego chcę czy nie. Teraz już nie chce, ale jeszcze kilka lat temu miałam wręcz wyrzuty sumienia kiedy łapałam się na tym, że nie pomyślałam o nim kilka dni. Dopiero na terapii udało mi się w jakiś sposób przepracować ten temat i teraz jest lepiej. O wiele lepiej niż kiedy miałam 11 czy nawet 25 lat.

Po pierwsze porzuciłam nierealistyczne myślenie o świecie idealnym, w którym fakt, że on żyje naprawia wszystko co jest nie tak w moim życiu. Wiem już, że świat nie wyglądałby tak jak ja sobie wymarzę tylko dlatego, że on by w nim był. To było bezsensu i zabierało mi szansę na szczęście. Kiedy już zeszłam na ziemię, musiałam się zmierzyć z kolejną przeszkodą. Pogodzeniem się z faktem, że go nie ma i nie będzie. Nie pogratuluje mi zdania matury, nie nauczy jeździć samochodem, nie zadzwoni, nie wyśle kartki. Nie zabierze na kawę, nie przytuli. Wolałabym być z nim pokłócona, tylko żeby był. Istniał. Nawet milczenie byłoby lepsze niż grobowa cisza.

Po co wam to wszystko piszę? Chce żebyście wiedzieli jedną bardzo ważną rzecz jeśli chodzi o ten temat – to jak przeżyjecie waszą żałobę zależy od was. Nikt nie może wam powiedzieć, że macie to zrobić w ten, a nie inny sposób. Możecie porozmawiać z psychologiem lub wesprzeć się farmakologią po konsultacji z psychiatrą. To żaden wstyd, pamiętajcie! Możecie płakać, krzyczeć, wkurzać się i umierać wewnętrznie z tęsknoty. To ważne, aby pozwolić sobie przeżyć te wszystkie emocje i nie spychać ich na dno umysłu. Bo one kiedyś wrócą. Wrócą i walną was tak mocno, że stracicie oddech i codzienne życie stanie się dla was udręką. Jeśli to był dla was ktoś naprawdę ważny, dajcie sobie co najmniej rok na to, aby przeżyć każde wydarzenie bez tej osoby.

Tej osoby już nie ma z wami i to jest straszne. Zastanawiacie się czy jeszcze kiedyś poczujecie szczęście – ja wam mówię, że tak. Kiedy to będzie – tego nie wiem, bo jest to kwestia bardzo indywidualna i zależy od wielu czynników. Ale na pewno ten czas nadejdzie, prędzej czy później.

Co możecie zrobić żeby sobie pomóc? Przede wszystkim pozwolić sobie czuć nawet te najgorsze i najtrudniejsze emocje i uczucia. Zachować pamiątki po tej osobie, aby móc dotknąć czegoś fizycznie. Przywoływać dobre wspomnienia o tej osobie i rozmawiać z innymi o tym co się pamięta. Oni mogą pamiętać inne historie, powspominajcie razem. Zrobić coś „dla tej osoby”, spełnić jej marzenie, prośbę itp. Nawet jeśli nie macie nic konkretnego, to możecie być pewni, że jeśli ta osoba was kochała to jej marzeniem było, abyście byli szczęśliwi i to możecie spełnić.

Bądźcie szczęśliwi. Dla was i dla tej osoby.

xoxo

Monn Iza

Pięć rodzajów troski o samego siebie

Wielokrotnie podkreślam, że najważniejsze jest zaopiekowanie się sobą. Ty wiesz najlepiej co sprawi Ci przyjemność i jaka forma dbania o siebie będzie najbardziej efektywna. Dzisiaj podpowiadam w jaki sposób możesz zatroszczyć się o siebie już teraz.

Troska o swoją sferę fizyczną

  • profilaktyka zdrowotna: raz w roku wykonuj badania profilaktyczne (przede wszystkim morfologię, lipidogram, cytologię), w okresie zimowym zażywaj wit. D3, zażywaj probiotyki i jedz produkty prebiotyczne (m.in. inulina)
  • wprowadź ruch, nawet ten najbardziej banalny jak wchodzenie po schodach zamiast windy, pójście na spacer czy pójście na zakupy zamiast podjechania samochodem pod drzwi sklepu
  • spróbuj ćwiczyć kilka razy w tygodniu – coś co zaangażuje Twoje ciało do wysiłku – basen, rower, siłownia, joga w domu itp.
  • dieta, czyli jak już pisałam, staraj się przynajmniej w 80% jeść zdrowo i pożywnie (produkty, które mają jakieś korzyści dla nas, a nie puste kalorie)
  • pij wodę!

Troska o sferę emocjonalną

  • nie odcinaj się od swoich emocji, pozwól sobie poczuć i naucz się rozpoznawać swoje odczucia (kiedy już je rozpoznasz, nazwiesz i zrozumiesz będziesz mógł pójść dalej nie fiksując się nad jednym wydarzeniem)
  • od czasu do czasu zajrzyj w głąb siebie i zadaj sobie pytanie – czy jesteś szczęśliwy? Jeśli nie to chyba czas na zmiany!
  • za każdym razem kiedy coś Cię zasmuci lub zdenerwuje pomyśl o tym, dlaczego tak mogło się stać – czy to nie jest Twój schemat, że tak reagujesz? Rozpoznając nasze schematy poznajemy siebie lepiej i łatwiej nam zapanować nad emocjami
  • idź na terapię, to naprawdę jest najlepszy krok w trosce o siebie jeśli czujesz, że nie radzisz sobie sam ze swoimi emocjami i myślami
  • naucz się odstresowywać – znajdź zajęcie, które będzie Cię relaksować i przyniesie Ci pożytek (malowanie, gotowanie, pisanie, szycie, spacerowanie, jazda na rowerze, wspinaczka itd.)

Troska o sferę duchową

  • nie koniecznie musi to mieć związek z jakąkolwiek religią, chodzi tu bardziej o życie w zgodzie z samym sobą i swoimi przekonaniami
  • medytacja bardzo pomaga w odnalezieniu wewnętrznej harmonii – nie mam tu na myśli śpiewania mantr, ale po prostu znalezienie chwili na wyciszenie umysłu z codziennego chaosu

Troska o sferę intelektualną

  • rób coś, co lubisz co jednocześnie stanowi wyzwanie dla mózgu – zagadki, krzyżówki, czytanie książek , gry planszowe
  • od czasu do czasu pooglądaj film dokumentalny o czymś, czym nigdy się nie interesowałeś, pozwoli Ci to poszerzyć horyzonty
  • świetną formą stymulacji mózgu jest uczenie się nowego języka
  • porozmawiaj z kimś na różne tematy, zapytaj go co sądzi na jakiś temat i przeprowadźcie dyskusje – to także świetna forma rekreakcji dla umysłu

Troska o zmysły

  • tutaj pomysłów może być nieskończenie wiele, ważne,żeby to było coś co przynosi radość
  • idź do galerii sztuki lub muzeum raz na jakiś czas
  • idź do filharmonii/ na musical/ do teatru/ do kina
  • słuchaj nowych utworów, szukaj nowych muzycznych inspiracji
  • wypróbuj całkiem nowy przepis przynajmniej raz w miesiącu, a jeśli nie potrafisz gotować znajdź nową restauracje i wypróbuj danie, którego nigdy nie jadłeś
  • postaraj się czasem spędzić dzień bez technologii, za to z naturą
  • idź na masaż, albo poproś o masaż swoją drugą połówkę
  • daj czasem odpocząć swoim zmysłom, oderwij się od codzienności i pozwól sobie na chwilę relaksu i nie myślenia o niczym konkretnym (np. podczas kąpieli w pianie, pobytu w saunie, opalania się lub wypróbuj popularny teraz floating)

Troszcz się o siebie, bo Ty zrobisz to najlepiej.

xoxo

Monn Iza

Masz wybór – Twoje życie to Twoje decyzje!

Życie to suma naszych wyborów. To już wiemy. Mamy duży wpływ na nasze życie i szczęście. Jednak czy zawsze jesteśmy świadomi tego, że mamy wybór?

Otóż, mamy. Na co więc mamy wpływ?

Na to jakie słowa wypowiadamy do innych, ale też na nasze myśli o nas samych. Możemy zarówno kogoś jak i siebie zmotywować, dodać sił, wiary we własne możliwości. Możemy też mówić rzeczy krzywdzące i niesprawiedliwe. Dużo zależy od naszego stanu umysłu – jeśli my jesteśmy szczęśliwi to łatwiej nam być pozytywnym dla innych. Jednak czasami pogłębiamy swoje nieszczeście właśnie słowami, które wypowiadamy. Dlatego warto mówić tylko to, co przyniesie pozytywny skutek. To co myślimy o nas samych w dużej mierze przekłada się na to jak nas postrzegają inni i nasze samopoczucie. 

Na to, jak odbieramy to co inni do nas mówią i co robią. Pamiętajcie, że każdy zachowuje się na podstawie tego co przeżył i własnych schematów, które wytworzyły się w jego głowie. Nie każde zachowanie innego człowieka ma związek z wami. Czasem nie rozumiemy dlaczego ktoś zareagował w ten, a nie inny sposób. Zamiast oceniać tą osobę, spróbujmy dać tej osobie szansę na to, aby przemyślała dlaczego się tak zachowała. Zapytajmy, czy ma to związek z czymś z jej przeszłości. W większości przypadków okaże się, że tak. Każdy ma jakieś „wyzwalacze”, np. jeśli w dzieciństwie był nazywany głupkiem w poniżający sposób to w życiu dorosłym może reagować agresją lub smutkiem nawet na żarty w tym temacie. Pamiętajmy też, że opinia jednej osoby nie może mieć wpływu na nasze postrzeganie samych siebie. Absolutnie nie! Znając swoją wartość nie możemy dać się zdołować złym słowem kogoś, kto chciał nas zranić. 

Na to co i ile kupujemy. Możemy kupować dużo bezwartościowych rzeczy, ale możemy też nasze zakupy przemyśleć i kierować się jakością. Patrząc na metkę możemy dużo wyczytać. Przede wszystkim zastanówmy się nad ilością – czy naprawdę potrzebujemy aż tyle? Ograniczając nasze zakupy możemy wpłynąć pozytywnie na nasze życie, ale też na środowisko. Przedmioty, którymi się otaczamy mają wpływ na nasze samopoczucie, często podświadomie.

Na to co jemy. To co wkładamy w nasze ciało powinno być przede wszystkim wartościowe i odżywcze. Myślę, że jeśli byśmy w 80% naszych posiłków kierowali się tą zasadą zobaczylibyśmy poprawę w naszym samopoczuciu. Przygotowując posiłki sami mamy wpływ na to co się w nich znajduje i jemy świadomie. Kupujmy kierując się składem – im prostszy tym lepszy. Możecie ściagnąć aplikacje, która pomoże wam rozpoznać szkodliwe składniki w produktach „Zdrowe zakupy”. Polecam ją wam prywatnie, nie jest to płatna promocja 😉

Android: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.healthyfood&hl=pl
iOS: https://itunes.apple.com/pl/app/zdrowe-zakupy/id1200020785?l=pl&mt=8

Ludzi, których dopuszczamy do swojego życia. Już nie jeden raz wspominałam o tym, że to jest bardzo ważne, aby odcinać się od toksycznych ludzi. Wokół nas są różne osoby i nie każdy musi mieć pozytywny wpływ na nasze życie. Ważne, żebyśmy nie pozwolili aby druga osoba zabrała nam coś z naszego życia – spokój, wiarę w siebie czy po prostu radość. 

Na nasze codzienne schematy. Tu już jest trochę trudniej, bo musimy je najpierw rozpoznać. Być może waszym złym schematem jest to, że zawsze po obiedzie jecie coś słodkiego. Chcąc schudnąć i poprawić stan zdrowia powinniśmy ten schemat przełamać i zmienić na inny, pozytywny. Zamienić na coś co też uwolni endorfiny, np krótki spacer. Może waszym schematem jest to, że nie zmywacie wieczorem makijażu. To jest bardzo, bardzo zły nawyk. Zmieniając ten schemat zobaczycie bardzo szybko poprawę w waszej cerze. Dobre mleczko/ olejek/płyn micelarny do tego tonik i krem. Trzy stopniowa pielęgnacja. Jeśli chcecie iść o krok dalej dodajcie do tego peeling i serum. 

choose happy! ❤

You have a choice. Always choose happy!

xoxo

Monn Iza

8 nawyków, które pomagają w walce ze stresem

Hej kochani! Każdy z nas walczy na co dzień ze stresem w różnych postaciach. Stresujemy się w pracy, w domu, w naszej głowie. Dzisiaj mam dla was kilka randomowych nawyków, które pomogą wam w walce z codziennym stresem.

Poranek

Ja już pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/10/28/10-sposobow-na-wspanialy-poranek/, najważniejsze to dobrze zacząć dzień. Jeśli od rana będziemy biegać w stresie to na pewno ciężko nam będzie się zrelaksować w trakcie dnia.

  1. Nie sprawdzaj meila /newsów /wiadomości. Pozwól swojemu umysłowi odpocząć przed dniem pełnym informacji do przetworzenia. Włącz muzykę lub podcast, cokolwiek co da Ci motywację na cały dzień.
  2. Zjedz pyszne śniadanie. Kanapka zjedzona w pośpiechu przy blacie w kuchni nie jest dobrym startem dla żołądka. Idealnie jest zjeść coś ciepłego, jednak jeśli nie masz na to czasu to wypij ciepły napój. Nawet szklanka wody mineralnej z cytryną podgrzana w mikrofali będzie zbawieniem dla organizmu. Zadowolony brzuch to zadowolony człowiek 🙂
  3. Poświęć chociaż minutę na wdzięczność, więcej o tym piszę tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/17/inspiracje-wdziecznosc/. To nakręci Cię pozytywnie i w chwilach stresu zareagujesz lepiej.
  4. Przygotuj się na nadchodzący dzień – pomyśl o tym, co musisz zrobić i jeśli czujesz się przytłoczony zmniejsz listę kierując się swoimi priorytetami. Nie musisz codziennie skreślać z listy stu rzeczy. Lepiej wpisać mniej zadań i wszystkie je zrealizować.

Reszta dnia

  1. Jeśli potrzebujesz przerwy – daj ją sobie. Wyjdź, poodychaj, posłuchaj muzyki. Nie pozwól na to, aby Twój umysł nakręcał się w złych emocjach. Nawet jeśli w danym momencie nie możesz wyjsć, albo założyć słuchawek i się odciąć – zamknij oczy na moment i pooddychaj. Podczas wdechu policz do 4, przytrzymaj powietrze licząc do 3, następnie wypuszczaj licząc do 7. Po kilku razach będziesz spokojniejszy – gwarantuje.
  2. Przygotuj swoje posiłki. Nie ma nic gorszego niż głód plus stres. Jeśli nie masz czasu w tygodniu na gotowanie, spróbuj przygotowywać jedzenie np. w niedzielę. Przy dobrych pojemnikach można przechowywać jedzenie kilka dni w lodówce. Jeśli wolisz świeże, znajdź kilka dań, których przygotowanie zajmie Ci mniej niż pół godziny i postaraj się miec składniki na te dania zawsze w domu. W ten sposób unikniesz problemu pt. „nie mam co zjeść i rośnie moja frustracja”. Jak już pisałam wyżej – zadowolony brzuch to podstawa 🙂
  3. Jeśli masz problem z ogarnięciem swoich myśli i emocji załóż dziennik. Spisanie myśli na papier ma magiczną moc oczyszczania. Możesz też zapisywać w telefonie – są aplikacje, które można zahasłować. Staraj się pisać codziennie, zauważysz różnicę w tym jak działa Twój umysł. Myśli będą bardziej uporządkowane i zniknie uczucie przytłoczenia emocjami.
  4. Znajdź hobby. Jeśli jest coś co da Ci satysfakcję i sprawi radość samym procesem tworzenia – bierz się za to! Nic tak nie odstresowuje, jak czynność, która nas cieszy. To może być cokolwiek – ćwiczenia na siłowni, bieganie, pisanie, malowanie, rysowanie, gotowanie, pieczenie, przerabianie ubrań, robienie zdjęć, pisanie wierszy. WSZYSTKO co sprawi Ci radoche i poczujesz się jak dziecko, które nauczyło się jeździć na rowerze 🙂

Care less, no stress.

xoxo

Monn Iza

Co mógłbyś zrobić ze swoim życiem, gdybyś nie czuł strachu?

Strach – z jednej strony się przydaje kiedy w grę wchodzi przetrwanie, z drugiej zaś potrafi nam nieźle uprzykrzyć życie. Szczególnie, kiedy chcemy coś zmienić by żyć lepiej. Jest tyle rzeczy, które byśmy zrobili gdyby nie to, że paraliżuje nas strach. Czego się boimy? Najcześciej porażki, tego że ktoś pomyśli o nas coś złego, że nas wyśmieją lub że coś lub kogoś stracimy. Musimy jednak wziąć pod uwagę, że w większości nasz strach jest podyktowany naszym wyobrażeniem o tym co ktoś pomyśli. Więc po pierwsze to może być nieprawda,a po drugie nawet jeśli tak, to co? Jaki mamy wpływ na myśli innych? Być może teraz myślą o nas źle bo nie robimy tego co według nich powinniśmy i jakoś się tym nie przejmujemy. Porażka jest subiektywna, moim zdaniem nawet próba jest sukcesem. Jeśli nasze życie zmieni się na lepsze, będziemy szczęśliwi i zadowoleni, a ktoś z naszego życia nie będzie tego akceptował, to raczej nie powinien w nim być. Wiem, że upraszczam, ale uważam, że kierowanie się tylko innymi w życiu nigdy nikomu nie pomogło. Niektórym odpowiada fakt, że jesteśmy słabi i polegamy na nich. Należy szanować innych ludzi, ale do granicy naszej wolności i niezależności. Pomyśl o sobie co byś zrobił, gdyby nikt Cię nie oceniał?

Lista strachów

Zadanie: zapisz na kartce co byś zrobił gdybyś nie czuł strachu. Napisz wszystko co Ci przychodzi do głowy, następnie oszacuj swój strach w skali o 1 do 10, gdzie 1 to w ogóle się nie boję, a 10 jestem przerażony na samą myśl o tym. Skup się na tym co najmniej Cię przeraża i rozpisz co musisz zrobić, aby to zrealizować, a potem działaj! Przełam swój strach. Pomyśl o tym co będzie, jak to zrealizujesz. Czy Twoje życie się poprawi? Czy zniknie problem, który masz teraz? Jeśli tak to naprawdę warto. I Ty to wiesz, nie muszę Ci o tym mówić. Myślisz – no tak, ja to wiem, ale boje się. Ja to rozumiem, naprawdę, strach rządzi moim życiem w wielu dziedzinach. Jednak ja chce to zmienić, bo wiem, że moje wymarzone życie jest po drugiej stronie strachu. Ważne, żeby się przygotować, przemyśleć wszystko, rozpisać plan. A potem przestać myśleć i zacząć działać. Zrobić pierwszy krok, potem kolejne już się ułożą. Przez długi czas bałam sie założyć tego bloga, a teraz nie wyobrażam sobie moje życia bez pisania. Mam na swojej liście jeszcze mnóstwo rzeczy i mam zamiar je zrealizować. Kiedy jak nie teraz? To może być wszystko – kurs tańca, spacery, zapisanie się na wolontariat, wyrzucenie zbędnych rzeczy z domu, rozstanie, zmiana pracy, podróż, napisanie książki, założenie bloga, pójście na siłownię, basen, jazda na rowerze. Wyobraźnia jest granicą.

Brak wiary w siebie można przezwyciężyć udowadniając sobie, że jesteśmy odważni, próbujemy, działamy! Nie mówię o rezultatach, bo te mogą być różne, ale i tak wszystko jest lepsze niż stanie w miejscu w poczuciu porażki. Działanie nakręca energię, której naprawdę potrzebujemy, aby żyć i się rozwijać.

Kto ma zamiar w tym roku pokonać swój strach i zrealizować marzenia? Co zrealizujecie jako pierwsze z listy strachów? Piszcie w komentarzach, aby zainspirować innych!

xoxo

Monn Iza

30-dniowe wyzwania, czyli jak łatwo wprowadzić dobre nawyki

Po wpisaniu w internecie hasła „30 day challenge” zobaczycie mnóstwo stron i infografik na temat konkretnych wyzwań. 30 dni do płaskiego brzucha, 30 dni aby posprzątać swój dom, 30 dni do minimalizmu, 30 dni na diecie jakiejś tam. Oczywiście nie wszystkie są warte waszej uwagi. Warto przeszukać internety i znaleźć coś dla siebie. Musimy mieć na uwadze, że w 30 dni nie schudniemy 20 kg, które hodowalismy przez 3 lata i nie zaoszczędzimy kilku tysięcy jeśli zarabiamy 2 tysiące miesięcznie. Więc wszystkie tego typu wyzwania, które obiecują cud miód i orzeszki od razu odrzucajmy. Zresztą, tak naprawdę możemy się tylko posiłkować gotowymi wzorami tworząc własny challenge.

Załóżmy, że chcemy wprowadzić w swoje życie nawyk chodzenia spać o 23 i wstawania o 7 rano. Zaczynamy dzisiaj – o 22:00 staramy się wyciszyć, nie korzystamy z telefonu, wprowadzamy jakąś odpreżającą formę przygotowania do snu. Może to być jakiś kosmetyczny rytuał, czytanie książki, rozmowa z drugą osobą. Ważne żebyśmy o 23 już spali, a na 7 rano nastawili budzik. Po trzydziestu dniach organizm sam będzie się domagał snu o 23 i budził się bez budzika o 7 rano.

Może zależy nam na tym, aby pić więcej wody? Przez następne trzydzieści dni ustawcie przypomnienie w telefonie, np. co godzinę, aby napić się wody. Ilość można łatwo obliczyć, przyjmuje się, że należy pić 1 litr wody na 30 kg masy ciała. Przeciętnie więc potrzebujemy ok 2 lub więcej litrów wody dziennie. Podzielmy to na ilość godzin, odkąd wstajemy do położenia się spać i dostosujmy do planu dnia. 

Dlaczego to działa? Po pierwsze dlatego, że to tylko 30 dni! Nie pół roku, trzy miesiące albo nieokreślony czas. Perspektywa nie jest przerażająca, prawda? To tylko 30 dni z 365 dni w roku! Nawyki mają ogromną moc, decydują o jakości naszego życia!

O czym musimy pamiętać?

  1. Nowy nawyk musi być w miarę łatwy do wprowadzenia do naszego codziennego planu dnia.
  2. Ustalmy sami ze sobą co zrobimy jeśli w któryś dzień naasz plan nam nie wyjdzie – możemy np. powtórzyć działania z dnia poprzedniego, albo przedłużyć nasz challenge. Nie można się poddawać!
  3. Nie warto iść w ilość, ale w jakość. Po 30 dniach sukcesu z jednym nawykiem, możemy wprowadzić kolejny. W ten sposób możemy w rok wprowadzić 12 nowych, dobrych nawyków, a to bardzo bardzo dużo.
  4. Nawet najmniejsze zmiany na dobre się liczą!

Poniżej dla was mój przykładowy challenge – 30 dni, aby wprowadzić nawyk wyłączania telefonu 2 godziny przed snem. Dla tych wszystkich z was, którzy chcą uprościć swoje życie i pozbyć się przymusu sprawdzania telefonu co chwilę.