Psychoterapia: fakty i mity

Nigdy nie wstydziłam się tego, że chodzę na terapię. Nie trafiłam tam, bo zrobiłam coś złego. Szukałam pomocy i ją znalazłam, uważam to za największy sukces. Teraz kiedy już jestem blisko zakończenia terapii postanowiłam wrzucić wpis o faktach i mitach, które krążą na jej temat. Nikogo nie można zmusić do tego, aby udał się na terapię, jednak jeśli się wahasz, mam nadzieję, że tym wpisem przekonam Cię do podjęcia tego wyzwania.

Fakty

  1. Psychoterapia nie ma z góry założonej daty zakończenia. Wszystko jest bardzo indywidualne. Jak zaczynałam, nie mogłam sobie nawet wyobrazić jej zakończenia, myślałam, że mój umysł jest tak splątany, że będę chodzić na terapię pewnie z 10 lat. To było 3 lata temu 🙂 Jednak nie zakładaj, że Tobie to zajmie 3 miesiące, bo może się okazać, że zajmie to kilka lat. To nie jest coś, co można odbębnić szybko i iść dalej. To musi być Twój priorytet, musisz być gotowy, aby poświęcić temu czas i zaangażowanie.
  2. Psychoterapia może być bezpłatna, poszukajcie np. Poradni Zdrowia Psychicznego lub ośrodka, który zajmuje się terapią uzależnień, ponieważ tam zazwyczaj mają też terapię dla DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików). Chodzi o osobę, na którą traficie, nie o to czy zapłacicie za terapię miliony monet. Jeśli chodzisz na terapie prywatnie zadbaj o to, byś mógł chodzić na nią regularnie, nie wtedy kiedy będzie Cię stać.
  3. Terapia polega na pracy nad sobą. Nie jest gotową pigułką – zażywam i jest lepiej. Jeśli nie jesteś gotowy na to, aby włożyć wysiłek w terapię to nie ma sensu żebyś ją zaczynał, bo nikt nie wykona tej pracy za Ciebie. Nagrodą jest życie jakościowo lepsze o nawet 100%.
  4. Na terapii usłyszysz prawdę, nawet tą najbardziej bolesną i niewygodną. Terapia to nie rozmowa z koleżanką przy kawie, która trochę podkoloryzuje, abyś poczuł się lepiej. Dobry terapeuta przekaże Ci fakty, tak abyś mógł się rozwijać, iść dalej, przestał się oszukiwać. Często tkwimy w jednymi punkcie z własnej winy, wolimy się oszukiwać. Przykład: jesteśmy w toksycznym związku, ale boimy się samotności, więc wymyślamy powody, dla których powinniśmy dalej być z tą osobą. Tymczasem nie ma półśrodków i terapia to własnie uświadomienie sobie pewnych prawd, m.in. tego, że nie zmienimy drugiej osoby, jeśli ona nie będzie chciała się zmienić. Mamy wpływ na swoje działania, możemy pewne zachowania zaakceptować lub odejść. Ucząc się tego możemy uratować siebie, ale nie innych. Każdy jest odpowiedzialny za swoje szczęście.
  5. Psychoterapia to nadanie kierunku, nie przejęcie sterów. Nikt nie powie Ci jak masz żyć (chyba, że jakiś oszust), jedynie pomoże Ci zrozumieć jak funkcjonujesz, Twoje mechanizmy, schematy, błędy i zniekształcenia poznawcze.

Mity

  1. Psychoterapia jest tylko dla psychicznie chorych. N I E. Osoby z poważnymi zaburzeniami psychicznymi wymagają nieco więcej działań w kierunku wyzdrowienia niż sama psychoterapia. Stygmatyzowanie kogokolwiek ze względu na stan psychiczny jest dla mnie strasznie wkurzające. Wiadomo, że nie każdy problem wymaga terapii, są ludzie, którzy nie przeżyli traum i doskonale radzą w sobie w życiu. Jednak jeśli czujesz, że Ty sobie nie radzisz, wiesz, że w Twoim życiu wydarzyło się coś co ma negatywny wpływ na Ciebie teraz – poszukaj pomocy. Nie wstydź się, bo Ci co będą Cię oceniać pozostaną w miejscu, a Ty pójdziesz do przodu w kierunku lepszego życia.
  2. Psychoterapia jest dla słabych i nieudolnych. Nic bardziej mylnego. Psychoterapia jest dla k a ż d e g o, kto czuje, że jego problemy go przerastają. Nie ma w tym nic ze słabości lub nieudolności. Pójście na terapię wymaga odwagi. Spotkania na żywo z uczuciami, wspomnieniami i traumami, które najchętniej zakopałbyś głęboko w podświadomości. Wypuszczenie ich na światło dzienne, aby móc się z nimi zmierzyć można porównać do stanięcia na arenie do walki z wielkim potworem. Do pokonania go potrzeba siły i odwagi, dlatego uważam, ze każdy kto się za to zabiera jest BOHATEREM. Swoim własnym superbohaterem. Ostatecznie potwór maleje i znika, a Ty zostajesz silniejszy niż kiedykolwiek.
  3. Psychoterapia to leżenie na kanapie i opowiadanie o swoim życiu, aby w rezultacie usłyszeć tylko „jak się z tym czujesz?” i nic więcej. Terapia to praca nad sobą, zadania domowe, praca w podświadomości. Pytanie „jak się z tym czujesz” są i stanowią ważny element terapii. Jednak jeśli Twój terapeuta nic więcej nie mówi – uciekaj od niego 🙂
  4. Na terapii nie mogę być szczery, bo terapeuta będzie mnie oceniał. Musisz być szczery, bo jak inaczej psycholog ma Ci pomóc? Manipulując prawdą niczego nie osiągniesz, oprócz tego, że terapia Ci nie pomoże. To jest miejsce gdzie powinieneś czuć, że możesz powiedzieć wszystko bez bycia ocenionym, wyśmianym. Nie mówię tutaj o informacjach zwrotnych, tylko o bezproduktywnej krytyce. na terapii to nie powinno mieć miejsca.
  5. Terapia ma tylko jedną formę – rozmowę. To wszystko jest kwestia tego czego poszukujesz. Terapia to też wizualizacja, przelewanie słów na papier, rozwiązywanie testów, aby poznać siebie lepiej. Terapia poprzez ruch, sztukę, pasję – to też formy terapii. Wszystko co pomoże Ci lepiej i zdrowiej funkcjonować jest terapią, nawet spacer z psem, kiedy masz chwilę na to, aby pobyć ze swoimi myślami.

xoxo,

Monn Iza

Boisz się być szczęśliwy?

Na pytanie czy chcesz być szczęśliwy, każdy odpowie: TAK. Jednak są wśród nas ludzie, którzy boją się być szczęśliwi z jednego powodu – nie wiedzą jak sobie z tym uczuciem poradzić. Kiedy tylko są szczęśliwi od razu pojawia się w nich strach. Taka już nasza ludzka natura, lubimy przewidywać najgorsze i wyprzedzać fakty. Czy Ty też boisz się być szczęśliwy? Dzisiaj omówie ten temat i mam nadzieję, że dzięki temu co tutaj napisze pomogę komuś zrozumieć i zmienić ten mechanizm.

Ogólnie jest to mechanizm oparty na założeniu, że przewidzenie tego, że stanie coś subiektywnie złego zmniejszy skutki tego wydarzenia. Będąc przygotowanym na złe wydarzenia, rozczarowanie, porażkę – odczujemy to mniej boleśnie. Chcemy siebie chronić i nie ma w tym nic złego, jednak w tym przypadku głównie sobie szkodzimy. Biorąc pod uwagę, że mamy to co tu i teraz, nie ma sensu myśleć o tym, że na pewno coś przerwie nam to pasmo szczęścia. Życie nie jest stałe i na tym polega jego piękno, warto zachować otwarty umysł na tą sinusoidę. Poza tym możemy wpaść w pułapkę samospełniajacej się przepowiedni i podświadomie doprowadzić do zaistnienia sytuacji, którą będziemy mogli podpiąć pod kategorię pt. „Oho, wiedziałam/em, że coś się stanie. Było zbyt dobrze, coś musiało to zniszczyć.” Jest to ogromna pułapka dla tych z nas, którzy podjęli trud zmiany swojego myślenia na pozytywne. Chcemy być szczęśliwi, ale nie wiemy jak przerwać ten schemat.

Na terapii nauczyłam się, że najważniejsze to zaakceptować ten stan rzeczy – tą zmienność życia. Nie jest to łatwe, ponieważ nęci nas iluzja, że możemy być przez 100% czasu zadowoleni. Jednak czy to nie jest piękne, że dzięki tym gorszym chwilom możemy naprawdę docenić te dobre? Musimy zawsze pamiętać o tym, że jedyne co tak naprawdę możemy kontrolować to nasze myśli, podejście do sytuacji i jakie podejmujemy działania. Jeśli wydarzy się coś, co wytrąci nas ze stanu „jest dobrze” to co z tym zrobimy? Stawimy temu czoła? Będziemy kontrolować sytuację i poczujemy, że mamy wewnętrzną moc? Czy bezwiednie będziemy stać i patrzeć, czując jak życie dzieje się samo, poza nami? Nie pozwalajmy aby coś sterowało naszym życiem, nawet jeśli to nasze własne schematy.

Jak więc przerwać ten szkodliwy schemat myślenia?

Po pierwsze musimy sobie uświadomić, że tak robimy. To jest pierwszy krok do poprawy sytuacji. Wiedząc, że stosujemy ten mechanizm możemy go zatrzymać. Sprawdzi się tutaj metoda, którą ja nazywam rozpoznaj – odwróć, czyli każdą taką negatywną myśl, odwróć na pozytywną. Np.: „Jestem zbyt szczęśliwa, jest zbyt spokojnie, na pewno stanie się coś złego” naJest mi teraz dobrze, jestem szczęśliwa i wdzięczna. Cokolwiek się wydarzy – poradzę sobie.” I już Twój mózg przetwarza dane: damy radę, nie ma się co martwić, będzie dobrze. Możesz odetchnąć i cieszyć tą chwilą kiedy jesteś na fali 🌊

Po drugie wiara we własne możliwości da nam komfort – wiemy, że już nie raz poradziliśmy sobie w życiu, więc dlaczego następnym razem miałoby być inaczej? Po trzecie, na pewno mamy wokół siebie ludzi, którzy w razie czego nam pomogą. Nawet jeśli nasi bliscy nie są takimi osobami, możemy poszukać pomocy u profesjonalisty (dobry psycholog jest cenniejszy niż całe złoto świata).

I w końcu musimy sobie uświadomić, że nic nam to nie da. Nawet jeśli usiądziemy w kącie i wpadniemy w spiralę myślenia o tym co może pójść nie tak w naszym życiu, to co nam to da? Jedyny efekt jaki osiągniemy będzie taki, że zabierzemy sobie te dobre chwile, które właśnie trwają.

Chrońmy siebie przed takim myśleniem. Doceńmy to co mamy.

xoxo,

Monn Iza

Jak wygląda życie, kiedy stawiasz zdrowe granice?

Nasz szczęście zależy głównie od nas samych. To my dokonujemy wyboru – czy jesteśmy szczęśliwi czy nie. Oczywiście nie jest to aż tak proste, ponieważ jest dużo pułapek, w które wpadamy nieświadomie, a które utrudniają nam bycie szczęśliwymi. Jedną z takich pułapek jest brak granic między nami, a światem zewnętrznym. Kiedy pozwalasz innym aby kontrolowali to jak się czujesz i jak funkcjonujesz bardzo trudno jest Ci czuć szczęście. Oczywiście granice mogą psychiczne, emocjonalne i fizyczne. Skupimy się dzisiaj na tych psychicznych i emocjonalnych. Granice stawiasz DLA SIEBIE, nie PRZECIWKO KOMUŚ, dlatego nie czuj się winny!

Jak wygląda życie, kiedy stawiasz zdrowe granice?

Wiesz, że masz prawo do własnych uczuć i emocji. Nie wstydzisz się ich. Potrafisz je rozpoznać, nazwać, wiesz skąd się wzięły i jak sobie z nimi poradzić. Nie pozwalasz nikomu, aby wmówił Ci, że nie możesz się czuć tak jak się czujesz. Kiedy zaczynasz czuć się źle w towarzystwie jakiejś osoby to oznacza, że musisz postawić granice.

Nie żyjesz w poczuciu strachu przed emocjami i uczuciami innych ludzi. Jeśli ktoś się zdenerwuje to budzi to w Tobie negatywnych emocji, po prostu uznajesz, że to jego emocje. Nie mówię tutaj o obojętności na innych, warto pomagać bliskim kiedy nie potrafią się uporać z własnymi emocjami.

Inni nie są Twoim „zadaniem”, nie musisz nikogo naprawiać. Każdy jest odpowiedzialny za siebie. Jeśli ktoś prosi Cię o pomoc, a Ty masz takie możliwości aby mu tej pomocy udzielić – zrób to! Jednak nie poświęcaj życia na ratowanie kogoś, kto nie chce być ratowany. Nie rób z ludzi swoim projektów, Ty jesteś swoim najważniejszym projektem 🙂

Nie jesteś czekoladą, nie każdy musi Cie lubić 🙂 i z Tobą zgadzać. Dyskusje z ludźmi, którzy mają inne przekonania są pobudzające intelektualnie, więc nie musisz ich unikać. Jednak nie pozwól, aby to, że ktoś się z Tobą nie zgadza wpłynęło na Twoje samopoczucie i poziom własnej wartości.

Przewałkowana już na milion sposobów asertywność – też stanowi ważny element zdrowego stawiania granic. Naucz się mówić o swoich odczuciach i naucz się odmawiać, kiedy coś jest sprzeczne z Twoim pomysłem na życie i szczęściem. Pamiętaj, że po słowie „nie” też może być kropka.

Ufasz sobie i podejmowanym przez siebie decyzjom. To dla mnie duże wyzwanie z kilku powodów, ale pracuje nad sobą w tej kwestii i wiem, że to bardzo ważny krok na drodze do szczęścia. Kiedy ktoś chce Ci wmówić, że nie wiesz co dla Ciebie najlepsze – postaw granice.

Walcz o siebie, kto jak nie Ty?

xoxo,

Monn Iza

Zniekształcenia poznawcze i ich wpływ na nasze życie

Zniekształcenia poznawcze to nic innego jak wzorce myślenia, które powodują negatywne skutki. Mogą pogłębiać depresję, odsuwać od nas innych, zaniżyć samoocenę. Ogólnie – lepiej ich nie mieć. To nie są wzorce z którymi się urodziliśmy, są to wzorce narzucone nam przez innych. Ważne jest aby przełamać schemat. Zrozumienie jakie zniekształcenia rządzą w naszej głowie jest bardzo ważnym krokiem w terapii, a ich zmiana nie trwa jedną noc. Jest to praca, ale ta praca przynosi dużo pozytywnych rezultatów. I oczywiście zachęcam was do pójścia na terapię i przepracowania tego z profesjonalistą. W tym wpisie przedstawie wam pokrótce zniekształcenia poznawcze, które mogą wam utrudniać codziennie życie, abyście przemyśleli czy u was takie wzorce funkcjonują. To może być przełomowe dla kogoś, kto nie wie, że taki wzorzec istnieje i można zmienić!

Czytanie innym w myślach. Gdyby to była supermoc i naprawdę moglibyśmy czytać w cudzych myślach zakładam, że byłoby to dosyć dziwne doświadczenie, dla mnie chyba przerażające. Nikt z nas nie posiada takich zdolności, a jednak często wmawiamy sobie, że wiemy dokładnie co ktoś o nas myśli lub dopiero pomyśli. Np. kolega się z nami nie przywitał rano w pracy czy szkole. Myślimy – no tak, zrobiłam coś źle, on mnie już nie lubi. Może ktoś mu coś na mój temat powiedział i teraz on myśli, że jestem dziwna, niefajna. Kołowrotek złych myśli nabiera rozpędu i za chwilę łapiemy się na tym, że myślimy o sobie same złe rzeczy. Jaka jest rzeczywistość? Ta osoba mogła mieć straszny poranek, była zła/smutna/zmęczona, nie chciała kontaktu z ludźmi – ogólnie, nie tylko z Tobą. Nie było to wymierzone w Ciebie, raczej spowodowane tym, że ten ktoś zwrócił się do wewnątrz siebie. Jeśli chcesz i masz możliwość – podejdź i zapytaj czy coś się stało i czy możesz pomóc. Zdarzają się też sytuacje, że nawet nie chemy kogoś zapytać o coś, bo z góry zakładamy, że ta osoba nas wyśmieje / odrzuci. Nawet jeśli wydaje nam się, ze znamy kogoś dobrze i wiemy jak zareauguje – dajmy tej osobie szansę, aby mogła zrobić to sama. Często inni nas zaskakują pozytynie kiedy damy im możliwość.

Personalizacja to kolejne znieszktałcenie, w którym skupiamy się na sobie w sytuacji, która jest od nas niezależna. Bierzemy do siebie wszystko co się stanie. Ktoś jest dla nas niemiły – uważamy, ze to nasza wina, bo my coś zrobiliśmy. Może się okazać, że ta osoba nie ma pojęcia, że zrobiła Ci przykrość. Zachowania innych ludzi wynikają w dużej mierze z tego jak oni myślą i funkcjonują i niekoniecznie są wymierzone w Ciebie.

Obwinianie innych to z kolei mechanizm obronny, bardzo szkodliwy. Oddajemy odpowiedzialność innym ludziom lub czynnikom zewnętrzny, a to pozbawia nas mocy sprawczej. Skoro to nie my jesteśmy winni naszego zachowania to nie możemy nic zmienić. Nawet jeśli ktoś przyczynił się do takiego stanu rzeczy i tak Ty masz największą moc, aby coś z tym zrobić. Uświadomienie sobie tego to pierwszy krok do lepszego życia.

Myślenie czarno – białe. Odnosi się do oceniania innych i siebie. Jeśli coś Ci nie wyjdzie od razu myślisz o sobie jako o chodzącej porażce, nieważne jak dużo udało Ci się osiągnąć wcześniej. To samo odnosi się do innych – jeśli osoba, która jest dla Ciebie pozytywnym wzorem popełni jakiś błąd, od razu ją skreślasz. Ludzie to ludzie, a życie ma wszystkie możliwe odcienie. Daj sobie i innym trochę miejsca na błędy, a wtedy sukces będzie smakował lepiej. Z tym wiąże się także kolejne znieszktałcenie – nadmierne uogólnianie, kiedy na podstawie nawet jednego zdarzenia wyciągamy ogólny wniosek na temat siebie lub innych. Słowa charakterystyczne dla obu znieszktałceń – zawsze, nigdy, każdy, żaden, wszyscy, nikt. Np. „ja zawsze jestem pomijany”, „każdy mężczyzna to kłamca”, „wszyscy myślą o mnie źle”, „nikt mnie nie lubi”.

Kolejna dwa dotyczą naszego postrzegania przyszłości. Widzenie przyszłości w czarnych barwach i katastrofizacja. To nie są tożsame zniekształcenia, ale podobne. Widzenie przyszłości w czarnych barwach to nic innego jak myślenie z góry, że coś się nie uda, coś pójdzie źle. Katastrofizacja z kolei to założenie, że spełni się najgorszy możliwy scenariusz, który będzie oznaczał dla nas totalną katastrofę. W życiu bywa różnie, musimy zaakceptować sinusoidę. Nie zawsze jest źle i nie zawsze jest tak jak bysmy tego chcieli. Jednak do tej pory radziłeś sobie w każdej sytuacji, dlaczego teraz miałoby być inaczej?

Filtr negatywny ( filtr mentalny), który zaburza nasze patrzenie na wszystko co nas otacza. Kiedy skupiamy się na tym co złe i nie widzimy niczego dobrego. Ten filtr zmusza nas poniekąd do wyłapywania wszystkiego co będzie dla nas dowodem, że mamy rację przy komplentym pominięciu tego co mogłoby świadczyć przeciwko naszemu założeniu.

Umniejszanie swoich i cudzych osiągnięć, cech pozytywnych. Może występować przy jednoczesnym wyolbrzymianiu negatywów. Przypisujemy swój lub cudzy sukces szczęściu lub innym niezależnym czynników, ale porażkę zrzucamy tylko na siebie i dorzucamy do kupki dowodów na to jacy jesteśmy beznadziejni.

Niesprawiedliwe porównania – zakłady z góry, że jesteśmy od kogoś lepsi lub gorsi. Stawiamy się w pozycjji kogoś niegodnego do czegoś (np do szczęścia) lub innych uważamy za niegodnych (np. naszej uwagi). Oczywiście mamy prawo do opinii, ale jak już widzicie, dużo znieszktałceń powoduje, że generalizujemy i wyolbrzymiamy pewne rzeczy. Kiedy porównujemy się do kogoś tylko po to, aby dokopać sobie lub tej osobie – nie wnosi to nic pozytywnego do naszego życia. Powoduje zastój – niczego nie możemy zmienić, bo albo z góry założymy, ze ta osoba i tak jest lepsza i nie ma co próbować, albo zakładamy, że to my jesteśmy lepsi i nie mamy już nic roboty.

Nadużywanie imperatywu powinności.„Powinnam była to wiedzieć, oni powinni byli mnie zrozumieć, kobiety niepowinny czegoś tam” itp. itd. Kiedy oczekujesz, że ktoś powinien coś zrobić, a tak się nie dzieje, możesz czuć się rozczarowany i sfrustrowany. Wyraź swoje oczekiwania i swoje osobiste poglądy. Zasadniczo nie nam decydować co ktoś powinien zrobić. Jeśli jednak wyrazimy swoje zdanie w normalny sposób, być może ta osoba zachowa się tak jak tego oczekujemy, ponieważ przemyśli to co powiedzieliśmy. Mówienie komuś co ma zrobić, bo tak powinien może obudzić tylko opór i bunt.

Uzasadnienie emocjonalne, to sytuacja w której nasze emocje bierzemy za fakty potwierdzające negatywne myślenie. Przecież jeśli jestem zła to znaczy, że ten ktoś zrobił mi coś złego i to na pewno intencjonalnie. Zawsze musimy wziąć poprawkę na to, że nasza reakcja ma tło i nie koniecznie ta osoba musi o tym wiedzieć. Zakładamy, że skoro coś czujemy to na pewno mamy rację. Możemy także brać np. złe przeczucie jako dowód na to, że coś złego się stanie. Nasz uczucia jednak nie stanowią o faktach na temat świata, jedynie o tym jak my się z czymś czujemy.

Widzenie tunelowe, czyli kiedy jeden szczegół psuje wszystko. Nie widzimy całości sytuacji, tylko skupiamy na czymś co według nas nam nie wyszło. Np dostaniesz piątkę z obrony pracy magisterskiej, ale skupisz się na tym, że na drugie pytanie nie odpowiedziałaś tak jak byś sama od siebie oczekiwała. Albo zdasz prawo jazdy, ale uznasz, że mogłeś nie popełnić tego jednego błędu. To psuje całą radość z sukcesu, a mamy jak najbardziej prawo do tego aby cieszyć się życiem.

Jeśli podejrzewasz, że któreś z tym zniekształceń może być dla Ciebie charakterystyczne postaraj się wypisać przykłady. Ja walczę u siebie często np. z czytaniem z cudzych myślach. Zachęcam was do pracy nad tym, bo życie z takim filrem w umyśle nie jest łatwe. A chodzi o to, żeby żyć lepiej i w spokoju umysłu, prawda?

xoxo

Monn Iza

Wizualizacja jako narzędzie do walki ze strachem

Kontynuując temat pokonywania strachu w drodze do spełniania swoich celów (pierwszy tutaj: https://monn-iza.com/2019/02/10/inspiracje-co-bys-zrobil-gdybys-nie-czul-strachu/) chcę wam dzisiaj opowiedzieć o pewnym sprytnym triku, który pomoze wam oswoić strach. Powiedziała mi o nim moja najlepsza i niezastąpiona psycholog. Zazwyczaj przeraża nas już sama myśl o tym, że coś mamy zrobić po raz pierwszy, albo nawet kolejny, ale np. po długiej przerwie. Nie chcemy nawet o tym myśleć bo już samo myślenie wywołuje nieprzyjemne uczucie. Bronimy się przed tym, robimy wszystko, żeby uniknąć tej czynności. Wiemy, że nasze marzenia spełnią się dopiero po drugiej stronie strachu i dlatego jesteśmy nieszczęśliwi.

A co jeśli jest jakaś sztuczka, którą możecie oszukać swój mózg? Zmniejszyć strach na tyle, aby móc spełnić to marzenie? Otóż jest! Całkiem prosta, a mianowicie – wizualizacja.

Nie rozważaj czarnych scenariuszy, myśl tylko o faktach. Wyobraź sobie całą sytuację od początku do końca. Powiedzmy, że masz w pracy przedstawić prezentacje przed ważnymi osobami. Musisz ją wcześniej przećwiczyć – to jasne. Dodaj jednak do tego wizualizację całej sytuacji od początku do końca. Od wejścia do pomieszczenia, w którym będzie się odbywało spotkanie, przez przywitanie się ze wszystkimi i prezentację, po odpowiedzi na przykładowe pytania i pożegnanie się. Jeśli trzeba zwizualizuj sobie tę sytuację kilka razy, aż poczujesz się pewnie. To czego się boimy może być dla innych bułką z masłem. Nie oceniajmy jednak samych siebie za to co nas przeraża. Każdy z nas może pokonać strach, a po jego drugiej stronie jest zawsze lepiej.

Ważne! Poszukaj cichego miejsca, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Wycisz telefon, usiądź wygodnie i skup się na myśleniu tylko o tej sytuacji.

Twój mózg już tam był i już to zrobił. Nie ma się więc czego bać, prawda? 🙂

Wizualizacje to wszechstronne narzędzie – możemy też wizualizować sobie to jak chcemy, żeby wyglądało nasze życie, możemy użyć wizualizacji do walki z traumą (to drugie pod kontrolą profesjonalisty). Nie bój się korzystać z różnych metod aby poprawić swoje życie. Bo jak dobrze już wiesz, szczęście często jest na wyciągnięcie ręki, trzeba tylko pozwolić sobie je poczuć 🙂

Miłego wtorku kochani,

xoxo

Monn Iza

Optymista i pesymista w każdym z nas


Optymizm (z łac. optimum – najlepiej) – pogląd filozoficzny, według którego istniejący świat jest najlepszy z możliwych i racjonalnie urządzony, a życie jest dobre, można więc osiągnąć w nim szczęście i doskonałość moralną.

Pesymizm (fr. pessimisme, łac. pessimus – najgorszy) – postawa wyrażająca się w skłonności do dostrzegania tylko ujemnych stron życia, negatywnej oceny rzeczywistości oraz przyszłości.

Źródło: Wikipedia

Każdy z nas ma dwa poziomy myślenia. Często oceniamy kogoś i wkładamy go do jednej z tych kategorii – albo jest optymistą albo pesymistą. Tutaj głównie zaważa to, co dana osoba pokazuje światu. Dokonujemy szybkich ocen, aby móc dokonać wstępnej selekcji. Jeśli wiesz, że ludzie postrzegają Cię jako pesymistę, a w Twojej głowie przeważają negatywne myśli- możesz coś z tym zrobić!

Pomyśl o tym jak o dwóch roślinach – jedna jest piękna, wspaniale pachnie i ozdabia, druga to brzydki chwast, który kłuje każdego kto próbuje go dotknąć. Nie możesz go tak po prostu wyrzucić bo wyrasta z… Twojej głowy, podobnie jak ten piękny kwiat. Im większy chwast tym mniejszy kwiat, ponieważ dostaje mniej światła i nie rośnie. Chwast żywi się Twoimi negatywnymi myślami typu: „Jestem do niczego”, „Świat jest z gruntu zły”, „Ludzie są okropni”, Nikt mnie nie lubi”, „Nie poradzę sobię”, „Nie wyjdzie mi, jestem skazany na porażkę” i wiele, wiele innych tego typu myśli. Kwiat natomiast kwitnie kiedy myślisz pozytywne rzeczy: „Dam radę”, „Jestem wartościowy”,”Wierzę w siebie”, „Mam wokół siebie życzliwych ludzi”, „Zasługuję na szczęście”, „Jestem wdzięczna za to co mam”.

Więc, jedyne co możesz zrobić, to zagłodzić chwast i dopiero wtedy go wyrwać.

Zadanie domowe: wypisz listę swoich pesymistycznych myśli/przekonań i po drugiej stronie kartki napisz ich przeciwieństwo. Np. „Poniosę porażkę” na „Odniosę sukces” itp. Potem kiedy będziesz się łapać na tym, że myślisz „Poniosę porażkę” poprawiaj się w myślach. Zobaczysz za jakiś czas, ze stanie się magia i Twój mózg przestawi się na ten drugi tryb. Wiem, ze to nie jest łatwe, ponieważ w dużej mierze tego typu mysli wkładają nam do głowy inni ludzie, kiedy jesteśmy dziećmi i chłoniemy to jak gąbka. Jednak jako dorośli ludzi mamy wybór i moc – możemy zmieniać swoje życie jak nam się tylko podoba. Jeśli nie wiesz jakie są Twoje pesymistyczne przekonania to podpytaj bliskie Ci osoby.

Po prostu wyplew tego chwasta.

xoxo

Monn Iza

Życie po stracie bliskiej osoby – moja historia i sposoby na przetrwanie żałoby

Chciałabym wam dzisiaj opowiedzieć o tym czym jest dla mnie moja żałoba, która trwa już 18 lat, czyli w zasadzie osiągnęła pełnoletniość i mogłaby iść już sobie w świat, ale nie chce. Trwa przy mnie, jest trochę częścią mojego istnienia. Jako dziecko, nastolatka czy nawet kilka lat temu nie potrafiłam jej ogarnąć. Dopiero niedawno sobie zaczęłam z nią radzić, głównie dzięki terapii i ogromnej pracy w mojej głowie.

Moja żałoba przychodzi i odchodzi. Przez jakiś czas jej nie ma. Potem pojawia się nagle, w mojej podświadomości. Wkrada się i czuję, że coś jest nie tak. Ale nie mogę jej zaprzeczać, bo udawanie, że nie istnieje jest jeszcze gorsze. Kiedyś towarzyszyła mi codziennie, teraz od czasu do czasu. Ostatnio wróciła, ze względu na to, że planuje pewne duże wydarzenie i chciałabym, żeby on tam był, a wiem, że to niemożliwe.

Możecie pomyśleć – 18 lat? Odpuść dziewczyno! Ale to jest niemożliwe. To zawsze będzie do mnie wracać w różnych sytuacjach, czy tego chcę czy nie. Teraz już nie chce, ale jeszcze kilka lat temu miałam wręcz wyrzuty sumienia kiedy łapałam się na tym, że nie pomyślałam o nim kilka dni. Dopiero na terapii udało mi się w jakiś sposób przepracować ten temat i teraz jest lepiej. O wiele lepiej niż kiedy miałam 11 czy nawet 25 lat.

Po pierwsze porzuciłam nierealistyczne myślenie o świecie idealnym, w którym fakt, że on żyje naprawia wszystko co jest nie tak w moim życiu. Wiem już, że świat nie wyglądałby tak jak ja sobie wymarzę tylko dlatego, że on by w nim był. To było bezsensu i zabierało mi szansę na szczęście. Kiedy już zeszłam na ziemię, musiałam się zmierzyć z kolejną przeszkodą. Pogodzeniem się z faktem, że go nie ma i nie będzie. Nie pogratuluje mi zdania matury, nie nauczy jeździć samochodem, nie zadzwoni, nie wyśle kartki. Nie zabierze na kawę, nie przytuli. Wolałabym być z nim pokłócona, tylko żeby był. Istniał. Nawet milczenie byłoby lepsze niż grobowa cisza.

Po co wam to wszystko piszę? Chce żebyście wiedzieli jedną bardzo ważną rzecz jeśli chodzi o ten temat – to jak przeżyjecie waszą żałobę zależy od was. Nikt nie może wam powiedzieć, że macie to zrobić w ten, a nie inny sposób. Możecie porozmawiać z psychologiem lub wesprzeć się farmakologią po konsultacji z psychiatrą. To żaden wstyd, pamiętajcie! Możecie płakać, krzyczeć, wkurzać się i umierać wewnętrznie z tęsknoty. To ważne, aby pozwolić sobie przeżyć te wszystkie emocje i nie spychać ich na dno umysłu. Bo one kiedyś wrócą. Wrócą i walną was tak mocno, że stracicie oddech i codzienne życie stanie się dla was udręką. Jeśli to był dla was ktoś naprawdę ważny, dajcie sobie co najmniej rok na to, aby przeżyć każde wydarzenie bez tej osoby.

Tej osoby już nie ma z wami i to jest straszne. Zastanawiacie się czy jeszcze kiedyś poczujecie szczęście – ja wam mówię, że tak. Kiedy to będzie – tego nie wiem, bo jest to kwestia bardzo indywidualna i zależy od wielu czynników. Ale na pewno ten czas nadejdzie, prędzej czy później.

Co możecie zrobić żeby sobie pomóc? Przede wszystkim pozwolić sobie czuć nawet te najgorsze i najtrudniejsze emocje i uczucia. Zachować pamiątki po tej osobie, aby móc dotknąć czegoś fizycznie. Przywoływać dobre wspomnienia o tej osobie i rozmawiać z innymi o tym co się pamięta. Oni mogą pamiętać inne historie, powspominajcie razem. Zrobić coś „dla tej osoby”, spełnić jej marzenie, prośbę itp. Nawet jeśli nie macie nic konkretnego, to możecie być pewni, że jeśli ta osoba was kochała to jej marzeniem było, abyście byli szczęśliwi i to możecie spełnić.

Bądźcie szczęśliwi. Dla was i dla tej osoby.

xoxo

Monn Iza

Co mógłbyś zrobić ze swoim życiem, gdybyś nie czuł strachu?

Strach – z jednej strony się przydaje kiedy w grę wchodzi przetrwanie, z drugiej zaś potrafi nam nieźle uprzykrzyć życie. Szczególnie, kiedy chcemy coś zmienić by żyć lepiej. Jest tyle rzeczy, które byśmy zrobili gdyby nie to, że paraliżuje nas strach. Czego się boimy? Najcześciej porażki, tego że ktoś pomyśli o nas coś złego, że nas wyśmieją lub że coś lub kogoś stracimy. Musimy jednak wziąć pod uwagę, że w większości nasz strach jest podyktowany naszym wyobrażeniem o tym co ktoś pomyśli. Więc po pierwsze to może być nieprawda,a po drugie nawet jeśli tak, to co? Jaki mamy wpływ na myśli innych? Być może teraz myślą o nas źle bo nie robimy tego co według nich powinniśmy i jakoś się tym nie przejmujemy. Porażka jest subiektywna, moim zdaniem nawet próba jest sukcesem. Jeśli nasze życie zmieni się na lepsze, będziemy szczęśliwi i zadowoleni, a ktoś z naszego życia nie będzie tego akceptował, to raczej nie powinien w nim być. Wiem, że upraszczam, ale uważam, że kierowanie się tylko innymi w życiu nigdy nikomu nie pomogło. Niektórym odpowiada fakt, że jesteśmy słabi i polegamy na nich. Należy szanować innych ludzi, ale do granicy naszej wolności i niezależności. Pomyśl o sobie co byś zrobił, gdyby nikt Cię nie oceniał?

Lista strachów

Zadanie: zapisz na kartce co byś zrobił gdybyś nie czuł strachu. Napisz wszystko co Ci przychodzi do głowy, następnie oszacuj swój strach w skali o 1 do 10, gdzie 1 to w ogóle się nie boję, a 10 jestem przerażony na samą myśl o tym. Skup się na tym co najmniej Cię przeraża i rozpisz co musisz zrobić, aby to zrealizować, a potem działaj! Przełam swój strach. Pomyśl o tym co będzie, jak to zrealizujesz. Czy Twoje życie się poprawi? Czy zniknie problem, który masz teraz? Jeśli tak to naprawdę warto. I Ty to wiesz, nie muszę Ci o tym mówić. Myślisz – no tak, ja to wiem, ale boje się. Ja to rozumiem, naprawdę, strach rządzi moim życiem w wielu dziedzinach. Jednak ja chce to zmienić, bo wiem, że moje wymarzone życie jest po drugiej stronie strachu. Ważne, żeby się przygotować, przemyśleć wszystko, rozpisać plan. A potem przestać myśleć i zacząć działać. Zrobić pierwszy krok, potem kolejne już się ułożą. Przez długi czas bałam sie założyć tego bloga, a teraz nie wyobrażam sobie moje życia bez pisania. Mam na swojej liście jeszcze mnóstwo rzeczy i mam zamiar je zrealizować. Kiedy jak nie teraz? To może być wszystko – kurs tańca, spacery, zapisanie się na wolontariat, wyrzucenie zbędnych rzeczy z domu, rozstanie, zmiana pracy, podróż, napisanie książki, założenie bloga, pójście na siłownię, basen, jazda na rowerze. Wyobraźnia jest granicą.

Brak wiary w siebie można przezwyciężyć udowadniając sobie, że jesteśmy odważni, próbujemy, działamy! Nie mówię o rezultatach, bo te mogą być różne, ale i tak wszystko jest lepsze niż stanie w miejscu w poczuciu porażki. Działanie nakręca energię, której naprawdę potrzebujemy, aby żyć i się rozwijać.

Kto ma zamiar w tym roku pokonać swój strach i zrealizować marzenia? Co zrealizujecie jako pierwsze z listy strachów? Piszcie w komentarzach, aby zainspirować innych!

xoxo

Monn Iza

30-dniowe wyzwania, czyli jak łatwo wprowadzić dobre nawyki

Po wpisaniu w internecie hasła „30 day challenge” zobaczycie mnóstwo stron i infografik na temat konkretnych wyzwań. 30 dni do płaskiego brzucha, 30 dni aby posprzątać swój dom, 30 dni do minimalizmu, 30 dni na diecie jakiejś tam. Oczywiście nie wszystkie są warte waszej uwagi. Warto przeszukać internety i znaleźć coś dla siebie. Musimy mieć na uwadze, że w 30 dni nie schudniemy 20 kg, które hodowalismy przez 3 lata i nie zaoszczędzimy kilku tysięcy jeśli zarabiamy 2 tysiące miesięcznie. Więc wszystkie tego typu wyzwania, które obiecują cud miód i orzeszki od razu odrzucajmy. Zresztą, tak naprawdę możemy się tylko posiłkować gotowymi wzorami tworząc własny challenge.

Załóżmy, że chcemy wprowadzić w swoje życie nawyk chodzenia spać o 23 i wstawania o 7 rano. Zaczynamy dzisiaj – o 22:00 staramy się wyciszyć, nie korzystamy z telefonu, wprowadzamy jakąś odpreżającą formę przygotowania do snu. Może to być jakiś kosmetyczny rytuał, czytanie książki, rozmowa z drugą osobą. Ważne żebyśmy o 23 już spali, a na 7 rano nastawili budzik. Po trzydziestu dniach organizm sam będzie się domagał snu o 23 i budził się bez budzika o 7 rano.

Może zależy nam na tym, aby pić więcej wody? Przez następne trzydzieści dni ustawcie przypomnienie w telefonie, np. co godzinę, aby napić się wody. Ilość można łatwo obliczyć, przyjmuje się, że należy pić 1 litr wody na 30 kg masy ciała. Przeciętnie więc potrzebujemy ok 2 lub więcej litrów wody dziennie. Podzielmy to na ilość godzin, odkąd wstajemy do położenia się spać i dostosujmy do planu dnia. 

Dlaczego to działa? Po pierwsze dlatego, że to tylko 30 dni! Nie pół roku, trzy miesiące albo nieokreślony czas. Perspektywa nie jest przerażająca, prawda? To tylko 30 dni z 365 dni w roku! Nawyki mają ogromną moc, decydują o jakości naszego życia!

O czym musimy pamiętać?

  1. Nowy nawyk musi być w miarę łatwy do wprowadzenia do naszego codziennego planu dnia.
  2. Ustalmy sami ze sobą co zrobimy jeśli w któryś dzień naasz plan nam nie wyjdzie – możemy np. powtórzyć działania z dnia poprzedniego, albo przedłużyć nasz challenge. Nie można się poddawać!
  3. Nie warto iść w ilość, ale w jakość. Po 30 dniach sukcesu z jednym nawykiem, możemy wprowadzić kolejny. W ten sposób możemy w rok wprowadzić 12 nowych, dobrych nawyków, a to bardzo bardzo dużo.
  4. Nawet najmniejsze zmiany na dobre się liczą!

Poniżej dla was mój przykładowy challenge – 30 dni, aby wprowadzić nawyk wyłączania telefonu 2 godziny przed snem. Dla tych wszystkich z was, którzy chcą uprościć swoje życie i pozbyć się przymusu sprawdzania telefonu co chwilę.

Nawyki, które mogą Ci przeszkodzić w byciu szczęśliwym

Czasami nie zauważamy jak bardzo to co myślimy i robimy przeszkadza nam w byciu szczęśliwymi. Uzależniamy nasze szczęście od czynników zewnętrznych, ignorując naszą własną moc w tej kwestii. Przedstawiam wam dzisiaj dziesięć nawyków, które moim zdaniem nie pomagają w osiągnięciu szczęscia.

  1. Złe zarządzanie pieniędzmi. Jak już pisałam wcześniej, moim zdaniem niezadowolenie z finansów można rozwiązać na dwa sposoby – zarabiać więcej lub dobrze zarządzać tym co mamy. Lepsze zarobki czasami nie są w naszym zasięgu. Warto zawsze przeanalizować swój budżet w szczegółowy sposób, bo często pieniądze przeciekają nam przez palce. Oszczędzanie, planowanie wydatków, planowanie posiłków, ustalanie budżetu na konkretne działy naszych wydatków. Jest dużo rozwiązań, które można wprowadzić, aby ułatwić sobie zarządzanie pieniędzmi. Kiedy ogarniemy nasze finanse będziemy żyć o wiele spokojniej, a nie w ciągłym poczuciu niedostatku.
  2. Ignorowanie swoich potrzeb. Niektórzy z nas żyją w cieniu innych osób. Robią to co według innych „powinni”, a nie to co chcą. Odpychanie od siebie własnych pragnień nigdy nie kończy się dobrze. Stawiajcie siebie na pierwszym miejscu w zdrowy sposób. Pomaganie innym nie powinno się wiązać z tym, że zapominacie całkowicie o sobie. Przykład, który słyszę wszędzie – „w samolocie najpierw zakładamy maskę tlenową sobie, potem innym”. Banał, ale prawdziwy. Namawiam was, abyście w pierwszej kolejności zaopiekowali się sobą. Jeśli chcemy coś od siebie dać, musimy mieć skąd czerpać.
  3. Przebywanie z toksycznymi ludźmi. Tacy ludzi często są bardzo magnetyczni, ale po jakimś czasie przebywanie z nimi pogarsza nam samopoczucie i obniża poczucie własnej wartości. Zazwyczaj jest to osoba bardzo skupiona na sobie, której nie interesuje wasze życie, chyba że w nawiązaniu do jej życia. To co mówi ma za zadanie poprawić jej samopoczucie, często kosztem waszego. Angażuje was w swoje życie, ale gdybyście zapytali o szczegóły z waszego życia prawdopodobnie nie potrafiłaby nic powiedzieć. Brzmi znajomo? Jak najszybciej podziękujcie tej osobie za znajomość. Jeśli jest to ktoś z kim tak czy siak musicie przebywać (np. w pracy czy szkole), po prostu przestańcie wykazywać zainteresowanie jej życiem. Jak tylko zobaczy, że nie angażujecie się w rozwiązywanie jej problemów znajdzie inną „ofiarę”.
  4. Porównywanie się do innych. Każdy z nas ma inną historię i każdy ma inne pozytywne wartości w swoim życiu. Musimy pamiętać o tym, że jeśli inni mają lepiej to prawdopodobnie na to zapracowali. Nie ma sensu abyśmy patrzyli ciągle dookoła sibie czując rozczarowanie swoim życiem. Nawet ciężkie doświadczenia mogą być ostatecznie czymś pozytywnym. Czasami jedyne co możemy zmienić to nasze podejście, ale to jest ogromna zmiana! Nasz umysł jest cudowny i kiedy zaczynami myśleć o czymś z innej perspektywy dużo w naszym życiu może się zmienić. Pomyślcie o jednej rzeczy, której w swoim życiu nie lubicie i znajdźcie w niej coś za co możecie być wdzięczni. To może być bardzo trudne zadanie, ale zmiana podejścia jest jak magia.
  5. Godzenie się z niewygodną rzeczywistością. Nie namawiam was do rewolucji, bo często jest ona krwawa i niesie ze sobą dużo ofiar :p Jeśli wasze życie nie jest tym o którym marzycie, wprowadźcie małe zmiany. Zobaczycie, że jedna pozytywna zmiana pociągnie za sobą kolejne. Tylko wy macie moc, aby zmienić swoje życie i nie dajcie sobie wmówić, że to co jest w nim teraz, to wszystko co możecie od życia dostać. Skupcie się na tym co możecie poprawić dzisiaj, aby jutro będzie lepsze.
  6. Życie w przeszłości. Sama często łapie się na tym, że myśle, co by było gdybym jakiś czas temu zrobiła coś inaczej. Albo co gorsza, co by było gdyby inni w moim życiu podjęli inne decyzje. Wiem, że to jest bardzo niszczące myślenie i staram się z nim walczyć. Jeśli czegoś kiedyś nie zrobiłam to widocznie nie mogłam, ale mogę zrobić to dzisiaj. Na innych i tak nie mam wpływu, więc tym w ogóle nie warto zaprzątać sobie głowy. Jeśli jest już za późno na zmianę to muszę w jak najlepszy sposób wykorzystać tą zastaną rzeczywistość. Jak to mówią: „nie oglądaj się za siebie, bo… Ci życie ucieknie” 🙂
  7. Życie w przyszłości. Też nie jest to najlepszy sposób myślenia. Mówię tu oczywiście o zamartwianiu się o to co będzie i snucie czarnych scenariuszy. Jeśli planujecie zmiany i jesteście nimi podekscytowani to jak najbardziej myślcie o przyszłości. Jednak najlepiej jest skupić się na tym co jest tu i teraz. Postarajcie się planować na 30 dni do przodu, wtedy zmiany nie będą takie przytłaczające. Każdy dzień to nowe możliwości, jeśli zaczniecie teraz to jutro będzie już inne, lepsze.
  8. Izolowanie się od ludzi. Czasami wolimy zamknąć się w czterech ścianach i udawać, że świat nie istnieje. Wiadomo, że są osoby, które ładują baterie wśród innych i takie, które odpoczywają lepiej w samotności. Jednak musimy pamiętać o tym, że relacje społeczne mają duży wpływ na nasze samopoczucie i warto podzielić się z innymi naszymi emocjami, uczuciami i doświadczeniami. Zróbcie więc ten wysiłek i spotkajcie się z kimś. Nic nie zastąpi rozmowy na żywo, twarzą w twarz. Może macie hobby, które chcielibyście z kimś dzielić? Poszukajcie w internecie, na pewno znajdziecie jakąś grupę ludzi, którzy interesują się tym samym. Nawiązywanie nowych relacji z wiekiem jest trudniejsze, ale nie jest niemożliwe. Pielęgnujcie stare znajmości i rozwijajcie nowe. Jeśli chodzi o ludzi, liczy się jakość relacji, a nie ilość. Zatrzymujcie w swoim zyciu ludzi, którzy mają na was pozytywny wpływ.
  9. Nie dbanie o siebie. Zła dieta, brak ruchu, nałogi, zaniedbywanie profilaktyki zdrowotnej. Wszyscy wiemy, że to nam szkodzi, ale niewiele z nas myśli o tym, że ma to negatywny wpływ na nasze poczucie szczęścia. Jak mamy byc szczęśliwi, kiedy czujemy się i wyglądamy źle? Nikt mnie nie przekona, że w dłuższej perspektywie nie dbanie o siebie go uszczęsliwia.
  10. Krytykowanie siebie. Zamiast poklepać siebie po metaforycznym ramieniu cześciej wolimy sobie dowalić. To zrobiłam źle, to powiedziałam źle, nie nadaje się, nie jestem dość dobra. Jak już pisałam nie raz – to my jesteśmy swoimi najlepszymi przyjaciółmi. Każdy z nas powinień być sam dla siebie cheerleaderką, największym fanem, kibicem. Gdyby powstał fanklub tylko dla was, jakie byłyby jego hasła? „Jesteś najlepszy!” „Kochamy Cię!” i wiele innych tego typu haseł. Niech ten fanklub będzie w waszej głowie zawsze. Uwierzcie w waszą moc, a ona się pojawi.

xoxo

Monn Iza