Zrób sobie niedzielny reset

Przeglądając ostatnio instagram zauważyłam, że wielu z nas traktuje niedzielę jako dzień luzu. I bardzo dobrze. Uwierzcie mi, że to jest bardzo potrzebne do realizacji celów. Znacie taki termin jak zmęczenie materiału? Nasze chęci, siły i motywacja też się kiedyś kończą. Na szczęście możemy je w bardzo łatwy sposób uzupełnić! Jak? Właśnie takim resetem. Jeśli pracujecie w niedziele to ustalcie inny dzień, to nie ma znaczenia. Większość z nas jednak przeznacza właśnie niedzielę na to, aby dać sobie trochę luzu. Możemy w ten dzień pospać dłużej, zjeść niespiesznie śniadanie, wypić kawę i pokontemplować życie. Możemy przy tej kawie nawet poczytać książkę, cóż za luksus!

Pomyślcie o minionym tygodniu – co wam przyniósł? Za co jesteście wdzięczni, co się udało, jakie miłe sytuacje was spotkały? Na pewno coś znajdziecie, nawet najdrobniejsze rzeczy się liczą!

Zaplanujcie coś dla siebie. Domowe SPA. Kawa ze znajomymi. Czytanie książki. Wyjście do kina lub film z domu. Może obiad na mieście lub wspólne gotowanie w domu? To musi być coś, na co w tygodniu nie macie czasu lub ze względu na budżet możecie sobie na to pozwolić raz w tygodniu. Wieczorem zaplanujcie nadchodzący tydzień, przede wszystkim poniedziałek, tak aby dobrze zacząć tydzień.

Medytacja lub po prostu wyciszenie się też jest bardzo ważne. W tygodniu ciągle coś się dzieje, jest hałas, zalew informacji, telefony, rozmowy. Polecam wam posłuchanie muzyki relaksacyjnej – naprawdę działa. Albo jakiejkolwiek muzyki. Dajmy naszemu mózgowi szansę na odpoczynek 😉

Jeżeli poniedziałek jest dla was stresujący ważne jest abyście się wyspali. Jeśli macie z tym problem spróbujcie zasypiać przy muzyce. Oddech też jest bardzo ważny, jeśli się na nim skupicie pomoże wam to w zaśnięciu. W zasypianiu najczęściej przeszkadzają nam natrętne myśli, więc warto myśleć o czymś zupełnie niezwiązanym z naszym życiem.

Ostatnie: zróbcie coś nowego. Wypróbujcie nowy przepis, pójdźcie gdzieś, gdzie jeszcze nie byliście, namalujcie obraz – cokolwiek. Nieważne jak wam wyjdzie, ważne, że uciekliście od rutyny. To bardzo ważne dla rozwoju, doda wam energii na nowy tydzień pełen wyzwań.

Miłej niedzieli!

xoxo

Monn Iza

Bądź wdzięczny! Twoje życie będzie lepsze

Chciałabym wam napisać coś o wdzięczności, ponieważ mam wrażenie, że jest to mocno pomijany stan umysłu. Jesteśmy nastawieni na konsumpcję, branie, czasem dawanie. Ale czy często odczuwamy wdzięczność? Czy raczej niezadowolenie, niedostatek, frustracje? Bo ktoś ma lepiej, więcej, łatwiej, inaczej. Kiedy ktoś nam pomaga lub coś nam daje, dziękujemy z grzeczności, ale uważamy, że to się nam należy. Nie mówię, ze wszyscy i w stu procentach sytuacji. Jednak zastanówcie się, kiedy ostatnio pomyśleliście: jestem wdzięczna/ny za…?

Polecam wam znalezienie chwili wyciszenia na tego typu refleksje. Najłatwiej jest to zrobić przed snem. Mówcie też waszym bliskim, że jesteście wdzięczni za to, że są. Bez zbędnej patetyczności. Zwykłe „fajnie, że jesteś” wystarczy.

Zadanie domowe: każdego dnia przed snem pomyślcie o 5 rzeczach, za kóre jesteście wdzięczni z danego dnia i 1 ogólnej. Ja już teraz mogę sobie pomyśleć: „dzisiaj jestem wdzięczna za to, że mogłam w spokoju zjeść pyszne śniadanie, za to, że miałam z kim porozmawiać, za to, że świeci słońce, za to, że mogłam odpocząć, za to, że miałam możliwość napisania tego wpisu. Także za to, że jestem.”

Brzmi jak banał, wiem. Jednak to działa. Działa na nasz umysł pozytywnie, a pozytywny umysł to dobre życie i energia do działania. Spróbujcie, a nie pożałujecie. Doceniając każdy dobry szczegół naszego życia nauczymy się, że szklanka jest do połowy pełna. Złe emocje nie znikną, ale na pewno będzie ich coraz mniej na co dzień. Życzę wam tego z całego serca.

Bądźmy wdzięczni!

xoxo

Monn Iza

Kilka sposobów na motywację

„Ahh, żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce…” Znacie to? Chcielibyśmy zrobić dużo różnych fajnych rzeczy, ale jakoś tak nam się nie chce… Nie dzisiaj, może od jutra albo od poniedziałku. Ciągle coś nam przeszkadza w motywacji do działania. O samosabotażu pisałam już tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/03/inspiracje-cele-na-nowy-rok-dlaczego-sabotujemy-wlasne-dzialania/. Dzisiaj chciałabym wam zaproponować kilka pomysłów na motywację do realizacji waszych noworocznych celów. Ustalenie ich to jedno, realizacja to już całkiem inna bajka.

Nawet jeśli pomysł, który macie na poprawę własnego życia dopiero kiełkuje, to musicie jak najszybciej znaleźć metody na jego realizację. Szukajcie wszędzie – liczy się kreatywność i determinacja. Pinterest, Weheartit, blogi, książki, konta na Instagramie i na facebooku, filmy dokumentalne i fabularne. Wszędzie znajdziecie inspiracje. Hasztagi ułatwiły nam szukanie konkretnych haseł. Poszukajcie wokół siebie ludzi, którzy zrobili to, co wy chcecie zrobić. Nie bójcie się zadawać pytań – jeśli ktoś odniósł sukces na pewno chętnie wam podpowie.

Realizacja pomysłów to działanie. Działanie to energia. Zacznijcie od czegokolwiek byle tylko ruszyć z miejsca. Najlepiej zacząć od małych kroczków. Wiadomo, że do mety trzeba dojść, nie pojawi się sama przed naszym nosem. Cierpliwość nie jest moją mocną stroną, dlatego często mam słomiany zapał. Jeśli nie widzę rezultatów od razu – łatwo rezygnuje. Wiem jednak, że często czekamy na ten ostateczny rezultat, a powinniśmy zamiast tego cieszyć się samą drogą do jego osiągnięcia. Cieszcie się małymi sukcesami. Zapisujcie swoje rezultaty, tak żeby wiedzieć, że idziecie do przodu. Fajnie jest widzieć, jak oszczędności rosną, albo jak kilogramy lecą w dół 🙂 Bez względu na płeć jesteśmy wzrokowcami, więc jak zobaczymy postępy to powinno nas to zmotywować! 😊

Wyobraźcie sobie siebie po zmianach. Tak jakby to już się stało. Jak się czujecie? Co robicie? Co jest lepsze? Czy było warto? Naprawdę znajdźcie na to chwilę w ciszy i spokoju, żeby móc sobie to dobrze wyobrazić. Poczujcie ekscytację na myśl o tej wersji siebie!

StockSnap_Y2PZ47OU6Z

Zacznijcie myśleć jak osoba, którą chcecie być. Oszczędną? Minimalistą? Zdrowszą? Fit? Szczuplejszą? Oczytaną? Możliwości jest mnóstwo. Osoba oszczędna zastanawia się nad tym na co przeznacza pieniądze. Ustala priorytety – patrz tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/08/ogarniamy-zycie-jak-ustalic-priorytety-finansowe/ i ma minimum jedno konto oszczędnościowe. Osoba oczytana – wiadomo, czyta dużo literatury. Jednak na pewno nie czyta wszystkiego co jej wpadnie w ręce. Dlatego jej myśli krążą wokoł tego co warto przeczytać. Szuka, słucha – co inni polecają, czyta recenzje. Minimalista również szuka inspiracji wśród innych, ale przede wszystkim skupia się na ograniczeniu ilości rzeczy w swoim życiu. Myśląc – chcę być „jakiśtam”, ale robiąc zupełnie odwrotnie nigdy nie dojdziemy do celu. Od myślenia do działania już tylko jeden krok, ale potrzebujemy motywacji.

Na niektórych działa motywacja pozytywna – chcę być zdrowym człowiekiem, na innych negatywna – nie chce być chorym człowiekiem. Musimy się zastanowić co bardziej na nas podziała. Czy mamy jakiś przykład z własnego życia, kiedy coś nas naprawdę zmotywowało? Zastanówcie się nad tym i poszukajcie w sobie tej siły, która was wtedy napędzała! 🙂

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

5 rzeczy, które warto zrobić w 2019

Każdy z nas ma inne cele do zrealizowania w tym roku i inne priorytety. Myślę jednak, że każdy powinien choćby zastanowić się na zrobieniem tych pięciu rzeczy o których piszę poniżej. Gwarantuje wam, że każda z nich osobno poprawi jakość waszego życia 😊

1. Pokochaj siebie. Zaakceptuj. Warto być swoim przyjacielem, bo nasze życie jest w naszych rękach. Nigdy nie przestanę tego powtarzać, bo zbyt wiele z nas nie potrafi tego zrobić i nie wie dlaczego ich życie nie układa się tak jakbyśmy chcieli.

2. Zminimalizuj choćby jedną sferę swojego życia. Wyrzuć, oddaj, sprzedaj te rzeczy, które zalegają w Twoim domu i w głębi duszy Cię to wkurza. Nawet jeśli czujesz do czegoś sentyment i tak może Cię denerwować. Zminimalizuj krytykę wobec samego siebie, świat i tak jest wystarczająco oceniający. Rozpoznaj i odetnij od siebie toksycznych ludzi. Oczyść swoją przestrzeń aby móc wprowadzić pozytywne zmiany 😊

3. Ogarnij swoje finanse. Oszczędzaj w poczuciu, że odkładasz tyle ile możesz. Mimo oszczędzania musisz mieć wystarczające środki do życia. Ogranicz swoje wydatki w sferach, gdzie możesz to zrobić. Wiadomo, że lepiej nie kupić bluzki niż nie jeść przez tydzień. Niektórzy jednak zdają się wyznawać odwrotną zasadę :p Trzeba zmienić podejście do finansów. Ja myślę czasem – dzisiaj mam pieniądze, więc mogę je wydać, a potem jakoś to będzie. To jest definitywnie złe podejście i mam zamiar je zmienić w tym roku, bo doprowadziło mnie do braku oszczędności i funkcjonowania od wypłaty od wypłaty. Nie daje mi to szczęścia, więc postanowiłam to zmienić. Może was też do tego zachęcę 🙂

4. Rozpoznaj nawyki, które są odwrotnością Twoich priorytetów. Jeśli marzysz o byciu zdrowym, to jedzenie dużej ilości przetworzonych produktów raczej Ci w tym nie pomoże. Twojej figurze też nie. Tak naprawdę na co dzień robimy niektóre rzeczy z przyzwyczajenia, nie analizując, które nawyki w ogóle nie pasują do naszego celu. Rozpoznaj je i zamień na nowe. Zaczynaj zakupy od warzyw i owoców, a półkę z chipsami i słodyczami omijaj. Co w szafkach to w żołądku :p Więcej na temat zamiany nawyków już niedługo 😉

5. Zamień złość i frustrację na energię do działania. Pomyśl, że każda przeszkoda na Twojej drodze to tylko mały kamyczek, a Ty jesteś potężną rzeką energii, której nic nie zatrzyma. Wkurza Cię to, że nie masz oszczędności? Wykorzystaj to wkurzenie do opracowania planu oszczędzania. Wkurza Cię Twoja praca? Z tym większą energią zacznij szukanie nowej. Nie pozwól, żeby to co uważasz za złe w swoim życiu odebrało Ci siłę i wpędziło w dołek. Złość jest jak paliwo tylko trzeba umieć ja wykorzystać. Jak? Najpierw trzeba pozwolić sobie ją poczuć. Dać jej przeplynąć swobodnie. Kumulując ją bez przemyślenia możemy tylko sobie zaszkodzić. Później skupić się na tym gdzie tą złość można zainwestować. Który krok wykonać jako pierwszy, aby zmienić to co nas tak wkurza. Ważne, żeby nie skierować jej przeciwko sobie, tylko wykorzystać jako narzędzie. Złość = energia. Możemy ją bardzo łatwo przerobić na paliwo do działania.

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Kto stoi za Twoją porażką, czyli dlaczego sabotujemy własne działania?

Przyszedł ten czas w roku, kiedy postanawiamy coś zmienić. Nowy rok daje nam poczucie, że możemy zacząć od nowa. Dostajemy czystą kartę. 2018 rok już za nami i nasze złe nawyki zostają w przeszłości. Pisałam już wcześniej o tym, dlaczego postanowienia warto zamienić na cele: https://monn-iza.com/2018/12/04/ogarniamy-zycie-postanowienia-noworoczne-vs-cele/.

Sabotaż to nie jest pierwsze słowo, jakie przychodzi nam do głowy kiedy coś nam się nie udaje. Sabotowanie samego siebie tym bardziej. Niestety często jest tak, że bardziej lub mniej świadomie sabotujemy własne życie i szczęście. Chce wam dzisiaj napisać o moich własnych przemyśleniach na ten temat.

Wiemy, że po realizacji naszych pomysłów będzie nam się żyło lepiej. Stan rzeczy ulegnie poprawie. Nie będzie nam już przeszkadzało to, co do tej pory utrudniało nam życie. Mimo to wiele przedsięwzięć w kierunku poprawy własnego życia upada, staje się naszą gorzką porażką. Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że pozwala nam to utrzymać ten obraz nas samych, który mamy w głowie. Obraz, który znamy, ale który niekoniecznie jest prawdziwy. Ktoś mógł nam wmówić, że jesteśmy tacy, a nie inni. To mogą być czyjeś słowa zakodowane w naszej głowie. Lub czyjeś schematy – ktoś w naszym życiu tak robił i tylko to znamy. Chociaż wiemy, że to złe i nam szkodzi. Jednak dalej to robimy, bo wierzymy, że to jest to, KIM JESTEŚMY. Gdybyśmy coś zmienili i przełamali schemat – mogłoby się okazać, że jesteśmy kimś innym i to nas przeraża. Nawet jeśli wiecie, że objadanie się jest złe i doprowadziło was do nadwagi i chorób – nie wiecie jak to jest być osobą, która je zdrowo i z umiarem. TO jest już inna wersja was, nieznana. Wiemy, że ta zdrowsza i szczuplejsza osoba będzie się czuła lepiej, czyli będzie bardziej szczęśliwa. Ale bycie tą osobą wymaga od nas wyjścia poza nasze znane już schematy. Wiemy, że warto. Musimy samych siebie mocno o tym przekonywać i nie bać się tego co nastąpi.

Po drugie dlatego, że zmiana wymaga pracy i podejmowania nowych decyzji. Zmusza nas do zastanawiania się, a badania pokazują, że mamy ograniczone możliwości jeśli chodzi o ilość podejmowanych decyzji każdego dnia. Musimy ich jednak podejmować bardzo dużo. Już od rana – w co się ubrać, co zjeść, w który projekt się zaangażować, czy przyjąć zaproszenie od znajomwego, co poogladać, co kupić, co ugotować na obiad, czy pójść na siłownię, czy położyć się spać wcześniej, czy poczytać tą książkę, a może inną? Decyzje, decyzje, decyzje. Z pozoru błache, ale jak nie wiemy jakie są nasze priorytety to podejmujemy je kierując się emocjami. Czyli nie zawsze są to dobre wybory. Kiedy jednak okazuje się, że nie możemy już iść na skróty – zjeść w McDrive po drodze do pracy, potem zamówić ulubiony obiad, który nie do końca jest zdrowy, po pracy położyć się na sofie – pojawia się problem. Więcej decyzji do podjęcia, a to duży „zniechęcacz”.

Czy możemy z tym coś zrobić? Oczywiście!

Musimy być podekscytowani nowym obrazem samych siebie. Na myśl o tym jak nam będzie dobrze za jakiś czas, jak już zrealizujemy nasz cel powinniśmy skakać z radości! Inaczej ciężko nam będzie pracować na to każdego dnia. Zrozumieć, że ta osoba, którą jesteśmy teraz jest nam znana i jest wygodnie, ale to nie jest najlepsza wersja nas, ponieważ coś nam jednak nie pasuje. Chcemy wprowadzić zmiany, po to aby było nam lepiej. Pomyślcie o tym, że nie możecie się doczekać kiedy będziecie tą nową wersją siebie!

Sprawcie, aby podejmowanie decyzji było krótkie i proste. Ustalcie grafik dnia, poszukajcie zdrowych alternatyw do tego co tej pory robiliście. Zamiast podjeżdżać samochodem po fastfood, poszukajcie baru sałatkowego albo sklepu gdzie można kupić zdrowe przekąski, najlepiej w pobliżu waszego domu lub na trasie do pracy. Róbcie zakupy na tydzień do przodu i przygotowujcie lunch/obiad w domu. Zaopatrzcie się w pudełka do przechowywynia żywności i szklaną butelkę na wodę, tak aby was nie kusiło, aby kupić jakiś słodzony napój. Torbę na siłownię stawiajcie pod drzwiami albo wrzućcie rano do samochodu. Jeśli postanowiliscie ćwiczyć w domu to nie chowajcie maty i ciężarkow na dno szafy, trzymajcie je w miarę pod ręką. Poszukajcie filmików z gotowymi instruktażami lub stwórzcie własny (moja playlista do ćwiczeń – https://monn-iza.com/2018/11/20/inspiracje-playlista-do-cwiczen-%f0%9f%8e%b5/

Zapisujcie swoje sukcesy i postępy. Każdy cel musi mieć jakieś mierzalne parametry. Jeśli chodzi o oszczędzanie czy odchudzanie to sprawa jest łatwa. Mierzymy się, robimy analizę składu ciała albo po prostu się ważymy. Oszczędzanie warto rozpisać w taki spsób, aby po wyznaczeniu kwoty, którą chcemy do danego dnia/miesiąca/roku zaoszczędzić rozrysować sobie tabletkę, którą możemy uzupełniać i widzieć postępy.

I coś o czym już pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/12/05/inspiracje-dlaczego-warto-pokochac-i-zaakceptowac-siebie/ – musimy kochać samych siebie, aby nam się chciało w ogóle ruszyć z miejsca. Zdobyć się na trochę poświęceń. Nie zrobimy tego dla kogoś kogo nie lubimy! Pamiętajcie, od miłości trzeba zacząć wszystkie zmiany.

O moich celach na 2019 rok poczytacie tutaj: https://monn-iza.com/2018/12/20/inspiracje-moje-cele-na-2019/ 🙂

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Dlaczego uważamy, że inni mają łatwiej i jaki to ma wpływ na nasze życie?

„Inni mają łatwiej”, czyli dlaczego myślimy, że u sąsiada za płotem trawa pokryta jest diamentami, a po naszej stronie płotu jest bagno, kamienie i ruchome piaski. Jest to jedno z najczęściej powtarzanych kłamstw. Można je interpretować na różne sposoby, ja dzisiaj chcę wziąć pod uwagę stosowanie tej myśli jako wymówki.

Trawnik sąsiada

Nasz trawnik

Czasami jest tak, że nasze działania wynikają z rutyny, złych nawyków i braku perspektywy na zmianę. To jak żyjemy jest dla nas wygodne i niby chcielibyśmy żyć inaczej, lepiej, ale nie chcemy włożyć żadnej pracy w poprawę stanu rzeczy. Jednak wymyślamy sobie zewnętrzne czynniki, które nam uniemożliwiają zrealizowanie celu. Myślimy sobie: „gdybym tylko mogła/mógł być kimś innym”… Tą dziewczyną z instagrama, tym nieustraszonym podróżnikiem albo super fit i wysportowanym królem siłowni. Wydaje nam się, że w porównaniu z innymi nasze życie jest nudne. Na wycieczki jeździmy rzadko, bo szukamy wymówek, a zamiast kaloryfera na brzuchu mamy bojler i chociaż czujemy, że nam z tym źle, to nie zmieniamy niczego w naszej diecie. Jednak myślimy wtedy – ona/on ma łatwiej, bo… Bo ma więcej pieniędzy, bo ma predyspozycje genetyczne do bycia szczupłą i fit, bo jest freelancerem i ma więcej czasu, bo rodzice pomogli i w ogóle to inni nie mają takich problemów jak ja. Odpuszczamy sobie wszystko, bo znaleźliśmy wspaniałą, przepyszną niczym Pavlova z owocami wymowkę! „Ja nie mogę tego zrobić, bo mam trudniej. Nie mam warunków”. Wmawiamy sobie, że ktoś znalazł swoją super figurę czy świetną pracę na ulicy, a tylko nas kosztowałoby to ogrom pracy. Mały, leniwy, przyzwyczajony do dotychczasowego życia gremlin żyjący w naszej głowie uśmiecha się od ucha do ucha. Będzie spokój, nic się nie zmieni 😆

Ale wiecie co? Tak nie jest. Inni ciężko pracują na swoje szczęście i nikomu nic nie spada z nieba (odkryłam sekret wszechświata?) Każdy może czegoś zazdrościć innej osobie. Ja jednak wolę się innymi inspirować i motywować. Należy jednak pamiętać, że to co sprawdziło się u innych niekoniecznie będzie dla nas dobrą drogą. Dlatego próbujcie, kombinujcie, sprawdzajcie. Inspirujcie się rozmawiając z ludźmi, czytając książki, wywiady, oglądając filmy dokumentalne i słuchając podcastów. I pamiętajcie aby zachować czujność i otwarty umysł. Nie wierzcie, że jakaś magiczna herbata odchudzi was o 20 kg, lub że jak kupicie tą konkretną rzecz to bez wysiłku osiągnięcie swój cel. Bez wysiłku niestety nic się nie wydarzy. Życie to suma naszych wyborów, więc jeśli dzisiaj zastanawiacie się jak to zrobić, żeby podejmować dobre wybory, ja wam mówię i będę mówić do znudzenia – ustalcie priorytety i przyjrzyjcie się waszym nawykom! Czy one że sobą współgrają?

Zastanówcie się, czy osoba, której tak zazdrościcie życia jest rzeczywiście szczęśliwa, czy tylko na pokaz? Lepiej inspirować się pozytywnymi działaniami „zwykłych ludzi, niż wykreowaną przez sztab specjalistów postacią.

Postrzeganie życia innych jako lepszego i łatwiejszego, oraz wyolbrzymianie naszego wkładu pracy jest mechanizmem obronnym naszego mózgu przed zmianą. Jednak to my decydujemy co myślimy, jak żyjemy i co robimy! Nasze życie jest tylko w naszych rękach. Pamietajmy o tym zawsze 😊

Miłej niedzieli!

xoxo

Monn Iza

Nasze codzienne wybory i ich wpływ na nasze życie

Na moim oficjalnym facebookowym profilu (https://www.facebook.com/pg/monniza90/posts/) opublikowałam ostatnio filmik, który zainspirował mnie do tego wpisu.
Jest to krótki filmik o tym, jak różnie może wyglądać życie tej samej osoby na podstawie jej codziennych wyborów. Pooglądajcie go i czytajcie dalej…

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Prawda jest łatwa i trudna. Oczywista i ukryta w ciemności. Kolorowa i transparenta. Może stać przed naszymi oczami, ale my i tak jej nie zauważymy, jeśli nie będziemy chcieli.

Prawda jest taka, że tylko MY możemy zmienić nasze życie.

Zarówno na lepsze i na gorsze. Jak zmienić je na lepsze? Musimy się przyjrzeć naszym codziennym wyborom! Bo to one decydują o tym jak wygląda nasze życie. Kształtują nasz styl życia. Jedna sałatka nie uczyni was zdrowymi, ale jeśli jecie na co dzień zdrowo, to kawałek dobrego domowego ciasta nie uczyni spustoszenia w waszym organizmie. Wystarczy spojrzeć na mechanizm uzależnienia od cukru – jeśli codziennie jemy dużo cukru, żywności przetworzonej i ogólnie niezdrowo, to cukier wpływa na nasz mózg jak narkotyk. Jednak jeśli odżywiamy się zdrowo to zjedzenie tortu na urodzinach nie będzie miało negatywnego wpływu na nasz organizm. Jeżeli przez większość czasu będziemy dokonywać dobrych wyborów, to raz na jakiś czas będziemy mogli zjeść coś niezdrowego i świat się nie zawali. Więcej o tym napiszę niedługo we wpisie o regule 80/20.

Chodzi o to, aby wiedzieć jaki jest wyższy cel naszych codziennych wyborów. Chcemy być zdrowi i czuć się dobrze – nasze wybory muszą do tego celu pasować. Chcemy zbudować oszczędności i wydawać mniej – żyjemy na co dzień tak, aby spełnić ten cel. Chcemy być pewni siebie – nasze wybory muszą nam pomagać w budowaniu poczucia własnej wartości, itd.

Niby proste, a jednak trudne. Żyjąc na autopilocie, walcząc o przetrwanie dnia, nie myślimy o tym co będzie z nami za 5, 10 lat. Czy będziemy zdrowi, pełni energii do wyznaczania sobie nowych wyzwań. Liczy się tu i teraz. Teraz mam ochotę na to aby poleżeć przed tv z paczką chipsów – robię to, bo przecież życie jest krótkie, co będę sobie odmawiać. Ale to jest nasz wybór, który szybko stanie się nawykiem, a potem stylem życia.

Pamiętajmy jednak, że:

Jeśli dzisiaj podejmiesz dobrą decyzję, to jesteś o krok bliżej do tego, aby zrealizować swój cel!

Oczywiście liczą się zarówno małe jak i duże wybory, jednak tutaj głównie skupmy się na tych małych, codziennych sprawach.

Mamy tylko dzisiaj, tu i teraz. Na przeszłość nie mamy już najmniejszego wpływu, a przyszłość zależy w dużej mierze od tego jakiego wyboru dokonamy dzisiaj. Mam nadzieję, że to was zmotywuje do podejmowania lepszych wyborów każdego dnia!

Miłej niedzieli kochani!

xoxo

Monn Iza

Dlaczego warto pokochać i zaakceptować siebie?

Chciałabym was dzisiaj zachęcić do wykonania bardzo ważnego kroku w drodze do lepszego życia: pokochania i zaakceptowania samego siebie. Naprawdę warto to zrobić. Rozumiem, że dla niektórych z nas zaakceptowanie siebie wydaje się wręcz niemożliwe. Często jest tak, że dajemy sobie ultimatum – jak schudnę, jak będę zarabiać więcej, jak będę mieć drugą połowę – wtedy siebie zaakceptuje. To recepta na wieczne niezadowolenie. Zawsze będzie coś, bez czego nie będziemy mogli siebie pokochać. Wielu z nas potrzebuje pomocy z zewnątrz, aby móc w ogóle zacząć mysleć o tym, że jesteśmy warci własnej miłości. Być może ktoś nas kiedyś skrzywdził i sprawił, że nie czujemy się wartościowo. Psychoterapia bardzo pomaga, bo pozwala spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy. Miłość do samego siebie powinna być BEZWARUNKOWA i wychodzić z wdzięczności za to, że jesteśmy i mamy możliwość kreowania swojego szczęścia. Chce wam dać konkretne argumenty i przykłady – dlaczego warto pokochać i zaakceptować siebie. Po co? Aby móc być szczęśliwym. Pozwolić sobie na szczęście. Nie będziemy mogli iść do przodu bez absolutnej podstawy naszego działania – chęci do zmiany. 

Dzisiaj skupię się na tym – dlaczego. W innych wpisach podpowiem wam – jak. 

Zapraszam!

1. Przebywamy ze sobą najwięcej czasu. Chyba lepiej przebywać w towarzystwie osoby, którą się kocha niż takiej, której się nie lubi.

2. Jesteśmy w stanie zrobić więcej dla osoby, którą kochamy. Jeśli siebie nie akceptujemy to dlaczego mielibyśmy wstać rano i ćwiczyć, żeby być w lepszej formie? Po co się poświęcać dla kogoś kogo nie lubimy?

3. Będzie nam łatwiej zaakceptować fakt, że ktoś inny nas nie kocha, nie lubi, odszedł z naszego życia. On/ona Cię nie kocha, ale to nie powód, żeby czuć się przez to mniej wartościowym człowiekiem. Nadal bedzie to trudne doświadczenie, ale nie wpłynie na naszą samoocenę. 

4. Będziemy bardziej pewni siebie. Jeśli my siebie zaakceptujemy to inni też to zrobią. Nigdy nie będziemy w stanie zadowolić wszystkich, ale większość osób zmieni do was podejście – gwarantuje.

5. Staniemy się bardziej asertywni. Nie będziemy się zgadzać na wszystko żeby tylko inni nas lubili.

6. Będziemy żyć w zgodzie z samym sobą, a nie poglądami innych na nasze życie. Nie ufając  w swoją umiejętność podejmowania dobrych decyzji będziemy żyć według czyjegoś scenariusza. Żyjąc według własnych poglądów będziemy szczęśliwsi. 

7. Łatwiej nam przyjdzie spełnianie marzeń, kiedy zaczniemy wierzyć w to, że jesteśmy tego warci i powinniśmy choćby spróbować. Warto też pomóc sobie w spełnianiu marzeń tworząc dream board, o którym piszę tutaj: https://monn-iza.com/2018/11/11/inspiracje-dream-board-jak-spelniac-marzenia/

8. Będziemy podejmować lepsze decyzje odnośnie naszego życia. Choćby tego co jemy, jak żyjemy i co kupujemy. Będziemy chcieli o siebie dbać, żyć i czuć się jak najlepiej. Przestaniemy wierzyć w to, że ta konkretna rzecz sprawi, że teraz to już będziemy czegoś warci. Uniezależnimy swoją wartość od rzeczy materialnych.

9. Zmieni się nasze podejście do związków  i relacji z innymi ludźmi. Jest wiele problemów, które wynikają z braku akceptacji siebie: zazdrość, odpychanie od siebie ludzi, sabotowanie związków i inne. Podstawą do szczęśliwej relacji nie jest tylko miłośc do drugiej osoby, ale przede wszystkim miłość do samego siebie. 

10. Zmienimy podejście do świata. Rzeczy, które wcześniej były dla naszej kruchej pewności siebie zagrożeniem przestaną mieć znaczenie. Cechy, których w sobie nie lubiliśmy nie będą nas razić w innych ludziach.

Życzę wam, żeby 2019 był dla was rokiem akceptacji i miłości!

xoxo

Monn Iza

Postanowienia noworoczne vs. cele

Tak, wiem. Jest grudzień 2018 roku, a ja już poruszam temat postanowień noworocznych. Wszyscy piszą o świętach, a ja tu wyjeżdżam z nowym rokiem… Myślę jednak, że warto wcześniej zacząć się zastanawiać nad tym jak chcemy, żeby przyszły rok dla nas wyglądał. Święta i Sylwester są po to, żeby spędzić czas z innymi, odpocząć – nie po to żeby pomiędzy barszczem i karpiem spisywać nasz plan na 2019 rok. Lubimy takie wydarzenia jak początek nowego roku – możemy wystawić siebie na próbę. Przecież nowy rok, nowa ja, nowe szanse. Tylko co oznacza nowa ja? Przecież nie ma jakiejś magicznej maszyny , do której możemy wejść 1 stycznia nowego roku i ona zmieni nas w nowego człowieka (trochę szkoda) 😀

Zmiany muszą być wypracowane. Zmiany w myśleniu pociagają za sobą zmiany w zachowaniu i działaniach, a te z kolei powodują zmiany w naszym życiu. Proste? O nie. Bardzo trudne, ale osiągalne. Jesteśmy oporni na zmiany, nawet jeśli są one dla nas dobre. Dlaczego? Nowe myślenie i inny styl życia wymagają od nas wysiłku. Podejmowania świadomych decyzji i wyłączenia, przynajmniej na jakiś czas, autopilota. Pracy, której efekty zobaczymy dopiero za jakiś czas.

Teraz do rzeczy. Tym razem postanowiłam nic nie postanawiać, bo jak do tej pory to się nie sprawdzało :p Dlaczego spisanie postanowień w formie listy nie działa? Bo nie wiemy co mamy robić! Nawet jeśli przykleimy ją sobie do czoła – nic nam to nie da. Potrzebujemy planu. Rozpiski konkretnych działań i kroków. Możemy wykorzystać ten powiew świeżej motywacji jaką daje nam początek roku. Nakręcić się na działanie, nie pozwalać sobie na taryfę ulgową. Niech już będzie, że zaczynasz od stycznia. Tylko ustal sam ze sobą co zaczynasz.

Plany muszą być konkretne, realistyczne i związane z priorytetami, o których pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/10/21/jak-ulatwic-sobie-zycie-cz-1-podejmowanie-decyzji-wg-priorytetow/. Dużo z nas postanawia zapisać się na siłownie. Jeśli nigdy nie ćwiczyliście to nie planujcie chodzenia na siłownie 5 razy w tygodniu. Większość z nas wtedy się poddaje. Zacznijcie od 1 – 2 razy w tygodniu. Nie kupujcie rocznego karnetu. Wystarczy, że pójdziecie raz – odwiedźcie strefę kardio, siłową, zapiszcie się na zajęcia grupowe. Potem na basen – może pływanie bardziej wam odpowiada jako forma ruchu? Poćwiczcie w domu. Potem dokonajcie oceny – co jest dla mnie najlepsze i co mógłbym robić kilka razy w tygodniu? Może siłownia dwa razy w tygodniu, raz basen? Może basen i ćwiczenia w domu? Chodzi też o to, żeby nie wydać wszystkich pieniędzy w styczniu na niepotrzebne rzeczy, karnety itp. Po co psuć sobie budżet na początku roku :p Dopasujcie ćwiczenia do waszego planu dnia. Przygotujcie strój do ćwiczeń dzień wcześniej.  Zróbcie wszystko, żeby się upewnić, że to wypali.

Na liście postanowień większości z nas jest też zrzuceniu paru kilo do wakacji 😀 Tylko jeśli to będzie piąty rok z rzędu kiedy wpisujecie to na listę postanowień to chyba coś jest nie tak, prawda? Ktoś, kto je cztery razy w tygodniu fast-foody nie przestawi się na stałe na jedzenie samych sałatek. Moja rada? Wprowadzenie dwóch zmian na dwa tygodnie. Potem dokładanie kolejnych, powoli.

Pierwsze dwa tygodnie:

  • zamiast słodkich napojów i soków – tylko woda i niesłodzone herbaty
  • jeśli nie wyobrażacie sobie życia bez fast-foodów, zacznijcie od wyszukiwania przepisów na odchudzone  i zdrowsze domowe fast-foody i przyrządzajcie je w domu

W kolejnych tygodniach możecie wprowadzić: 

  • ograniczenie słodyczy 
  • czytanie etykiet i wybieranie jak najmniej przetworzonych produktów

Uwierzcie mi, że tych kilka zmian trochę wymusi na was zdrowsze odżywianie. Oczywiście w zależności od stopnia nadwagi i stanu zdrowia wasza dieta powinna być przygotowana i dostowana indywidualnie. Jednak jeśli nic poważnego wam nie dolega i chcecie zrzucić kilka kg dla lepszego samopoczucia, to małe zmiany wystarczą. I w tym przypadku też dobrze się przygotować – prześledzić swój jadłospis w ciągu tygodnia – zapisywać pory i posiłki, przekąski, napoje i aktywność fizyczną. Także okoliczności, w których jemy – czy jemy bo jesteśmy głodni czy dlatego, że się nudzimy lub jesteśmy zestresowani? Jestem pewna, że każdy z nas potrafi ocenić swoje błędy żywieniowe i wprowadzić małe zmiany, które zsumują się i doprowadzą do celu.

Poniżej przedstawiam wam moją tabelę na 2019 rok (przynajmniej jej część) 🙂 Mam też wersję edytowalną dla was do ściągnięcia!

Miłego planowania i samych sukcesów w 2019 roku!

xoxo

Monn Iza

Brain dump – jak oczyścić umysł

Czasami mamy tyle rzeczy na głowie, że czujemy się tym przytłoczeni. Myślimy o kilkunastu rzeczach na raz i tak naprawdę nic nie ma naszej stu procentowej atencji. Mamy wrażenie, że nigdy nie ogarniemy tego, co mamy do zrobienia. Dlatego przychodzę z prostym narzędziem, które pomoże wam w oczyszczeniu umysłu z tych wszystkich „muszę to”, „muszę tamto”, „miałam zrobić to”, „miałem zrobić tamto”… „ale zapomniałem/łam”.

Brain dump – w wolnym tłumaczeniu zrzut mózgu 🤯😁 lub oczyszczanie umysłu. Brzmi dziwnie, wiem. Ale działa cuda. O co w ogóle chodzi? To prostsze niż wam się wydaje. Działa jak miotełka na nasze przeciążone zwoje mózgowe. Zapisujemy wszystko(!), co nam się kołacze po głowie. Jak to zrobić? Przede wszystkim musimy podzielić nasz zrzut na kategorie. Poniżej mój przykładowy brain dump.

Moja propozycja na podział to:

OSOBISTE

Wszystko co związane z Tobą. Pójście do dentysty, kosmetyczki, przeczytanie książki, obejrzenie filmu, zapisanie się na kurs, czy zrobienie manicure, maseczki na twarz lub kupno odżywki do paznokci. Nawet planowanie warto zaplanować np. zrobienie planu dnia czy listy zadań. To co zaprząta wasz umysł na codzień i myślicie ciągle „miałem przeczytać tą książkę”, „miałam zapisać się do kosmetyczki”, „miałam w końcu zrobić plan dnia, żeby nie działać w chaosie”. No i na myśleniu się kończy. Trzy dni później znowu, między jednym zadaniem, a drugim, w biegu patrzycie na swoje dłonie i…”miałam zrobić manicure, znowu zapomniałam”. Albo na książkę na półce, tylko że wtedy już w zasadzie musicie iść spać bo rano wstajecie do pracy. Ehe. Życie, no tak. Tak już jest. Ważne, żeby inni byli zadowoleni, ja na drugi plan. Otóż nie. Ja protestuję. Dlatego umieściłam kategorie osobiste na pierwszym miejscu.

DOM

Cieknący kran. Kupno dywanika. Posprzątanie szafy. Umycie okien. Sprzedaż starych mebli. Wszystko, co związane z waszym miejscem na ziemi, z waszymi czterema kątami. Przechodząc codziennie obok zepsutej szafki, myślimy o tym, żeby ją naprawić. Potem już nie. Mija cały dzień i wracacie z pracy, wszystko super fajnie, odpoczywacie i wasz błogostan przerywa dźwięk… kap, kap, kap. Przecież już dawno miałam/em się tym zająć! Wzrasta frustracja i poczucie bycia nieogarem życiowym. Trzeba temu zapobiec!

PRACA

To już oczywiście zależy od waszej pracy, jednak na pewno macie kilka rzeczy, które w ferworze codziennych obowiązków odkładacie na później, żeby zapomnieć o nich na kilka dni, a potem znowu pomyśleć o nich z uczuciem niezadowolenia z siebie.

INNI LUDZIE

Do tej kategorii wrzucam wszystkie „zobowiązania” wobec innych. Jeśli komuś coś obiecałam, a potem o tym zapominam, nie wychodzę na osobę godną zaufania. Także, jeśli macie problem z zapamiętaniem na codzień co i komu obiecaliście, kiedy kto ma urodziny lub co mieliście komuś dać/zrobić dla niego/ powiedzieć – zapiszcie to! Ktoś ma imieniny za trzy tygodnie i chcesz mu wysłać smsa? Nie chcesz o tym myśleć codziennie przez prawie miesiąc? Zrzuć to!

Możecie dodać własne kategorie. Tutaj nie ma błędów, możecie rozbić każdą dużą kategorię na podkategorie. Np. osobiste zdrowie, wygląd, rozwój osobisty. Domnaprawy, zakupy, diy, porządki. Praca na własne projekty, wspólne projekty, zadania do wykonania itp. Inni ludziena wydarzenia związane z innymi takie jak urodziny, rocznice, śluby itd., na zobowiązania wobec innych oraz pomysły na spędzanie czasu z ukochaną osobą/ rodzicami /rodzeństwem/przyjaciółmi.

Kiedy to robicie także zależy od was. Można to zrobić raz w tygodniu, raz w miesiącu albo dopisywać rzeczy do listy na bieżąco. Potem przychodzi czas na zaplanowanie tego, co już zrzuciliśmy z naszej głowy. W plannerze, kalendarzu papierowym lub na telefonie. Forma dowolna. Ważne, żebyście nie przesadzili i nie narzucili sobie zbyt dużo w jednym dniu 😉 (multitasking nie jest już modny :p )

Dla tych, którzy czują się przytłoczeni nie tylko listą zadań, ale też swoimi myślami i uczuciami przedstawiam kolejną część brain dump – mini podsumowanie dnia. Możemy na koniec każdego dnia spisać nasze uczucia, emocje. Wydarzenia z danego dnia/tygodnia, coś co wywołało u nas emocje, reakcje. Brzmi trochę jak „drogi pamiętniczku”. Nie do końca o to chodzi. Jeśli wydaje wam się to głupie to potraktujcie to jako zadanie w ramach higieny. Myjemy się, myjemy zęby, pierzemy ubrania, ale o czyszczeniu mózgu nie myślimy.

Przykład:

7/11/2018

Adam powiedział mi to i to. Poczułam się wtedy tak i tak. Pomyślałam to i to. Odpowiedziałam tak.

Niepokoi mnie dana sytuacja. Powinnam w związku z nią zrobić to i to.

Zyskujemy już trochę faktów. Możemy przeanalizować dlaczego się tak poczuliśmy. Uświadomić sobie nasze prawdziwe myśli. Ustalić postępowanie. Przyznać się przed sobą do błędów. To będzie trudniejsze niż wypisanie zadań. Jednak wystarczy zacząć od 3 zdań dziennie, potem będzie już coraz łatwiej. Pro tip: trzymajcie notes przy łóżku i spiszcie wszystko przed snem, żeby tego nie analizować i nie mielić w głowie zamiast spać. Zrzućcie to i zapomnijcie.

Poniżej mam dla was do wydrukowania, stworzone przeze mnie gotowe wzory do wypełniania. Przygotowałam dwie formy kolorystyczne brain dump – worksheet oraz kalendarz do wydrukowania podzielony na miesiące, tak żebyście mogli zacząć już od dziś! 🙂

Klik, klik – pobierz nas:

Brain dump – wersja kolorowa

Brain dump – wersja czarno-biała

Kalendarz do wpisywania wydarzeń – wersja na każdy miesiąc:

Styczeń

Luty

Marzec

Kwiecień

Maj

Czerwiec

Lipiec

Sierpień

Wrzesień

Październik

Listopad

Grudzień