Czujesz, że utknąłeś? Mam dla Ciebie rozwiązanie!

Czasem tak się zdarza, pędzimy przez życie i kiedy nagle uda nam się zatrzymać mamy poczucie, że utknęliśmy w jakimś bliżej nieokreślonym, nienamacalnym miejscu, które wydaje nam się puste, bez wartości. Uczucie utknięcia to tylko uczucie i może je zmienić, jeśli tylko będziemy tego chcieli! Najczęściej uczucie wywołuje kilka czynników:

  • kiedy się nie rozwijamy jako ludzie, nie uczymy się nowych rzeczy
  • kiedy wpadniemy w pułapkę szkodliwych nawyków, pustego dogadzania sobie
  • oraz wtedy, kiedy nasze codziennie obowiązki stają się dla nas utrapieniem

Nasz mózg jest codziennie bombardowany niesamowitą ilością informacji, które świadomie lub podświadomie przetwarzamy. Dlatego możemy mieć czasem wrażenie, że już nie damy rady nic nowego do niego włożyć. Jednak to nieprawda. Wartościowe informacje, nauka czegoś nowego to coś co prowadzi do rozwoju oraz sprawia, że czas płynie wolniej. Trudno wtedy o uczucie, że się utknęło kiedy robimy coś zupełnie nowego i ekscytującego! Dlatego jest to świetne lekarstwo na utknięcie.

Niewygodna prawda jest taka, że musimy znaleźć obowiązki, które będą nam sprawiać radość, od razu lub w dłuższej perspektywie. Dlaczego niewygodna? Bo obowiązki kojarzą nam się z czymś przykrym, a tu nagle mamy odnaleźć w nich radość? Życie składa się z różnego rodzaju obowiązków i problemów. Ważne dla naszego poczucia zadowolenia jest znalezienie takich, które będą nam sprawiały radość. Powtarzanie czynności, których nie znosimy po pierwsze wpędza nas w zły nastrój, po drugie daje własnie to poczucie utknięcia w miejscu. Przykład? Gotowanie dla niektórych może być przykrym obowiązkiem, wiec aby sobie go jakoś umilić możemy zapisać się na kurs gotowania, kupić książkę kucharską lub szukać przepisów w internecie i poeksperymentować, zaangażować rodzinę w gotowanie i robić sobie dni wolne, zamawiając coś pysznego lub wychodząc do restauracji z rodziną lub znajomymi.

Szkodliwe nawyki potrafią nieźle namieszać w naszym życiu. Z jednej strony zapewniają natychmiastową nagrodę (pobudzając ośrodek nagrody w mózgu) i chcemy je powtarzać coraz częściej, jednak na w dłuższej perspektywie są niszczące. Niezdrowe odżywianie się, brak ruchu, odcinanie się od innych ludzi, nałogi – każdy z nas ma swoje złe nawyki. Dlaczego uważam, że takie zachowanie przyczynia się do tego, że pewnego dnia budzimy się w poczuciu beznadziei? Ponieważ złe nawyki wpędzają nas w pułapkę powtarzalności oraz wyrzutów sumienia i odbierają nam szansę na rozwój.

Kiedy następnym razem poczujesz, że kręcisz się w miejscu, jak nie przymierzając chomik w kołowrotku – przyjrzyj się swoim nawykom, obowiązkom i możliwościom rozwoju. Jeśli potrzebujesz – dokonaj zmian.

Plan walki z życiowym utknięciem:

  1. Zweryfikuj nawyki, zidentyfikuj te najbardziej szkodliwe – określ plan zmiany złych nawyków na dobre (albo chociaż na mniej szkodliwe).
  2. Przyjrzyj się swoim obowiązkom – czy możesz coś zrobić, aby te najbardziej ciężkie i przykre zmienić lub umilić sobie ich wykonywanie?
  3. Wyjdź ze swoich codziennych schematów – wróć do domu inną drogą, zjedz pyszne śniadanie zamiast wypić na szybko kawę, wygospodaruj czas tylko dla siebie.
  4. Pomyśl czego nowego mógłbyś i chciałbyś się nauczyć? Może jest coś, o czy myślisz od dawna? Teraz będzie dobry czas aby zacząć!

Jeśli jest coś co pomaga wam, kiedy czujecie, że utknęliście – podzielcie się w komentarzach, chętnie poczytam 🙂

xoxo,

Monn Iza

Jedyny warunek jaki musisz spełnić, aby być szczęśliwym*

Najczęściej szukamy szczęścia na zewnątrz. Uzależniamy je od stanu konta, zawartości szafy, związków, działań innych ludzi, awansu w pracy, wykształcenia i wielu innych czynników, na które często nie mamy wpływu.

Tymczasem, jest tylko jeden warunek jaki musisz spełnić, aby być szczęśliwym.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Musisz chcieć.

Postarać się o to. Mieć dużo wewnętrznego samozaparcia. Zaakceptować to, co to szczęście ze sobą niesie. Ponieważ szczęście to praca, proces, wybór. W każdej sytuacji masz wybór czy wykonasz pracę, aby pozostać szczęśliwym.

*Oczywiście mówię tu o sytuacji kiedy w naszym życiu dzieje się ogólnie dobrze, ale znajdujemy powody do narzekania. W niektórych sytuacjach same chęci nie wystarczą. Jeśli czujesz, że mimo Twojej szczerej chęci i pracy nad sobą nie potrafisz być szczęśliwy – poszukaj pomocy. Psychiatra to lekarz jak każdy inny, psycholog to lekarz duszy. Zawsze będę promować profesjonalną pomoc bo wiem jak to podnosi jakość życia. Unikając pomocy zabierasz sobie szansę na szczęście.

Czym jest szczęście? Szczęście jest subiektywne. Myślę, że każdy może zdefiniować je inaczej. Ja uważam, że bycie wdzięcznym to szczęście, ponieważ mając za co być wdzięcznym już mamy dużo. Skupianie się na dobrych chwilach to szczęście. Możliwość spełniania swoich marzeń i uczucie satysfakcji kiedy nam się to uda to szczęście. Naprawdę slogany o tym, że życie składa się z tych dobrych momentów nie jest banałem powtarzanym bez powodu. Tak jest i kropka. Ważne, żeby nie oczekiwać od siebie ani od życia, aby było fajnie i bezproblemowo cały czas, tylko zaakceptować te doły i góry. Płaski krajobraz nie jest zbyt ciekawy 😉

Czasami łatwo jest być niezadowolonym, o wiele łatwiej niż szczęśliwym. Niezadowolenie jest jak płynięcie z prądem, szczęście natomiast to praca i wysiłek. Jednak to pierwsze wywołuje uczucie braku kontroli nad życiem. Płyniemy tam, gdzie nas zniesie, nie decydujemy o naszej destynacji. Z jednej strony chcemy być szczęśliwi, spełnić marzenia, dojść do celu, ale nie chcemy się przy tym napracować. Myślę, że między innymi dlatego ja sama kiedyś uważałam, że bycie nieszczęśliwą to po prostu mój jedyny wybór, że nie ma innej drogi. Podświadomie wiedziałam, że muszę włożyć wysiłek w to, aby coś zmienić. Po pierwsze nie bardzo wiedziałam jak to zrobić, po drugie musiałam opuścić tą słynną strefę komfortu. Pójść na terapię, opowiedzieć tam historie, których nie chciałam wypuszczać na światło dzienne. Jednak wysiłek się opłacił, teraz będąc po drugiej stronie wiem to na pewno. Dostałam narzędzia do tego aby móc być szczęśliwym człowiekiem 🙂

Może coś Ci przeszkadza w pracy nad szczęściem? Poczytaj tu o znieszktałceniach poznawczych: https://monn-iza.com/2019/03/24/psychologia-znieksztalcenia-poznawcze-i-ich-wplyw-na-nasze-zycie/

Zastanawiasz się nad terapią, ale nie jesteś przekonany? Poczytaj tu o faktach i mitach na temat terapii: https://monn-iza.com/2019/06/16/psychoterapia-fakty-i-mity/

A może boisz się być szczęśliwy? Zapraszam: https://monn-iza.com/2019/06/09/boisz-sie-byc-szczesliwy/

xoxo,

Monn Iza

„Królowa oszczędzania” Cait Flanders – moja recenzja

Ostatnio wpadła mi w oko gdzieś na internetach książka blogerki Cait Flanders pt. Królowa Oszczędzania. Mój rok bez zakupów (marketing działa 😉 ) Jako, że temat oszczędzania jest dla mnie ważny i lubię się inspirować innymi w tym właśnie temacie postanowiłam kupić tą książkę w formie e-booka (najtańsza opcja).

Zabrałam się za nią od razu jak tylko ją pobrałam na telefon. Lekko mi się ją czytało. Autorka opisuje dużo zdarzeń z własnego życia, oczywiście mniej lub bardziej związanych z tematem oszczędzania, jednak miałam wrażenie, że sam temat zakazu robienia zakupów przez rok mógłby zająć jakieś 15 stron. Nie krytykuje, rozumiem, że autorka czuła potrzebę napisania kontekstu do całej sytuacji, opisania swojego życia, walki z innymi złymi nawykami.

Cait Flanders zaczęła kilka lat temu pisać bloga na temat oszczędzania i spłacania kredytów w oparciu o własne doświadczenia. Jej blog miał sporo czytelników, coś jednak ją martwiło. Mimo, że udało jej się spłacić długi, nie potrafiła zacząć oszczędzać tak jak tego chciała. Jej marzeniem było podróżowanie, ale nie mogła sobie na to pozwolić finansowo. Postanowiła zrobić coś, co pomoże jej w jednym i drugim – podjęła wyzwanie zakazu zakupów. Zakaz obejmował w jej przypadku: kawę na wynos, ubrania, buty, akcesoria, książki, notatniki, magazyny, akcesoria do domu (dekoracje, meble itp.) oraz sprzęty elektroniczne. Pozostałe rzeczy mogła kupować kiedy się skończyły (np. kosmetyki, środki czystości itp.). Mogła również kupować prezenty dla innych oraz kilka rzeczy, które wprowadziła na specjalną listę, ponieważ wiedziała, że będzie musiała kupić np. buty czy nowe łóżko.

Przez 12 miesięcy Cait udało się powstrzymać od kupowania wszystkiego co zakazane, co pozwoliło jej zaoszczędzić ok 30 % swoich rocznych zarobków.

Prawie 20 % przeznaczyła na podróżowanie, czyli spełnianie marzeń. Zaczęła jednak od oczyszczenia swojego mieszkania ze zbędnych rzeczy, nie wyobrażała sobie walki z własnym konsumpcjonizmem z zagraconego mieszkania. Czuła, ze musi uporządkować swoją przestrzeń i zacząć na świeżo. Ponieważ nie mogła zapełnić mieszkania kolejnymi zbędnymi przedmiotami, udało jej się utrzymać stan posiadania na poziomie około 30% tego co miała przed rozpoczęciem tego eksperymentu.

Z czym musiała się zmierzyć przy tym eksperymencie? Przede wszystkim z SIŁĄ NAWYKU. Na początku pierwsze o czym myślała rano to kawa na wynos, ta jednak znajdowała się na zakazanej liście, ponieważ była zdecydowanie zbędnym wydatkiem. Kiedy widziała książki na wyprzedaży – chciała je mieć, mimo, że miała jeszcze dużo nieprzeczytanych w posiadaniu. Odkryła swoje wyzwalacze, dlatego wypisała się z każdego newslettera, przestała obserwować w social mediach tych, którzy reklamowali produkty, na które mogła się skusić.

Po drugie z reakcją innych ludzi – niektórzy traktowali ją ja dziwaczkę, bali się rozmawiać przy niej o tym co kupili lub namawiali na wspólne zakupy. Zachowywali się tak jakby zakupy stanowiły podstawę ich znajomości i kiedy ich zabrakło czuli się niekomfortowo. Zweryfikowało to jej znajomości, tak jak wcześniej rzucenie picia.

Co zyskała? Na pewno dużo więcej niż tylko pieniądze. Stała się bardziej świadoma swoich mechanizmów – zrozumiała dlaczego kupowała pewne rzeczy. Dzięki jej książce zrozumiałam dlaczego ja kupuje określone rzeczy, ale o tym w niedzielnym wpisie 🙂 Zmniejszenie miesięcznych wydatków pozwoliło jej także na odejście z pracy, która nie dawała jej już satysfakcji i rozpoczęcia pracy na własny rachunek. Stała się też bardziej świadomym konsumentem, kiedy kupowała coś rzadko, naprawdę zastanawiała się nad jakością czy pochodzeniem danego produktu. Jest różnica, kiedy możesz sobie kupić jeden nowy ciuch vs kiedy na wyprzedaży kupujesz ich 10, bo potem może nie być. Przy jednym wyjściu do sklepu. Zaraz po wypłacie.

Na końcu książki autorka daje wskazówki co musisz zrobić, jeśli chcesz podjąć własne wyzwanie „bez zakupów” – myślę, że zastosowanie nawet połowy z nich może dużo zmienić w życiu jako konsumenta.

Myślę, ze Cait zainspirowała mnie do wprowadzeniu kilku zmian w moim życiu, którymi na pewno się z wami podzielę tutaj na blogu, także zaglądajcie regularnie!! 🙂

xoxo

Monn Iza

#Q&A: 15 pytań i odpowiedzi

1. Opisz siebie jednym słowem.

To bardzo trudne 🙂

Odpowiem: poszukująca.

2. Co byś zrobiła, gdybyś wygrała milion złotych?

Najpierw pojechałabym na długie wakacje. W dłuższej perspektywie wybudowałabym  dom z basenem i założyła własny biznes.

3. Jaki biznes chciałabyś prowadzić?

Chciałabym być certyfikowanym coachem osobistym i pomagać kobietom znaleźć swoje szczęście. Jednocześnie chciałabym dalej prowadzić bloga i wprowadzić na nim sprzedaż produktów związanych z tematem coachingu, rozwoju i inspiracji.

4. Czego od siebie oczekujesz?

W kwestii zmian: chciałabym być bardziej zorganizowana. Poza tym oczekuje od siebie wytrwałości w dążeniu do celu i bycia pozytywną.

5. Jakie są Twoje osobiste cele?

Chcę rozwijać bloga, pracować nad swoją „głową” – walczyć ze złymi schematami, szkodliwymi nawykami. Wprowadzić więcej planowania w życie codzienne.

6. Gdzie na świecie chciałabyś mieszkać?

Chyba nie ma jednego miejsca, chciałabym pomieszkać trochę na Bali, trochę we Włoszech, trochę w Stanach. Nigdzie gdzie jest zimno, to na pewno 🙂

7. Twoje wymarzone wakacje?

Bez konkretnego miejsca, ale chciałabym spędzić dwa tygodnie za granicą, trochę plażując i dużo zwiedzając.

8. Twoje ulubione jedzenie.

Wszystko z kuchni włoskiej.

9. Jakiej muzyki słuchasz?

W zasadzie wszystkiego (oprócz disco-polo, naprawdę), ale najczęściej slucham tych wykonawców: Sia, Florence & The Machine, Evanescence, Adele, Ariana Grande, Tove Lo, Lana Del Ray. Lubię też polski hip-hop, m.in. Pezeta.

10. Jakie są Twoje ulubione filmy?

Pierwsze co mi przychodzi do głowy: Fight Club, Boondock Saint’s, Inna kobieta, Se7en, Constantine, Dziewczyna z tatuażem.

11. Wymień swoje ulubione seriale.

Zakończone: Przyjaciele, Gra o tron, True Blood, Gossip Girl, The Unbreakable Kimmy Shmidt, Narcos, Nawiedzony dom na wzgórzu, Ostre przedmioty.

Nadawane: Lucyfer, Black Mirror, Dom z Papieru, Wielkie Kłamstewka.

Więcej tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/26/inspiracje-seriale-ktore-polecam-na-netflixie/ i tu: https://monn-iza.com/2018/11/22/inspiracje-top-10-seriali-sci-fi-fantasy/ https://monn-iza.com/2018/11/01/top-10-seriali-kryminalych/.

12. Jakie jest Twoje hobby?

Pisanie bloga i inspirowanie się 🙂 Uwielbiam szukać inspiracji, przeglądać pinteresta, weheartit, blogi i oglądać youtube w poszukiwaniu inspiracji.

Ten blog jest moim największym spełnieniem tych inspiracji.

13. Kto Cię najbardziej inspiruje z ludzi w internecie?

Negin Mirsalehi – ma własną firmę produkującą kosmetyki z użyciem miodu z pasieki jej ojca. Jest w szczęśliwym związku, prowadzi bloga modowego, uczestniczy w fashion weekach na zaproszenie największych projektantów mody. Nagrywa vlogi, w których pokazuje swoje życie, podróże, styl życia. Jest dla mnie dużą inspiracją do dążenia do wymarzonego życia.

Kalyn Nicholson – youtuberka z Kanady, najbardziej poukładana, zorganizowana i jednocześnie inspirująca osoba jaką widziałam w internetach.

Lubię oglądać również: Sarah’s Day w poszukiwaniu inspiracji do bycia fit, PickUpLimes po inspiracje do zdrowego odżywiania i innej perspektywy na życie, Muchelleb, aby lepiej ogarniać życie i wiele, wiele innych.

14. O czym najbardziej lubisz pisać na blogu?

O zmianie myślenia. O nowym podejściu do życia, które to życie ułatwia i sprawia, ze jesteśmy szczęśliwi. Mój ostatni wpis: https://monn-iza.com/2019/06/09/boisz-sie-byc-szczesliwy/ jest właśnie w tym klimacie.

15. Co daje Ci motywację do działania?

Świadomość tego, że to ja jestem odpowiedzialna za swoje własne szczęście. To jest dla mnie największa motywacja, bo jeśli jest mi źle to muszę coś zrobić, aby było lepiej. Jeśli ja nie zacznę działać w kierunku poprawy swojego życia to nikt tego za mnie nie zrobi. To daje dużą moc – ta wiedza, że moje życie i moje szczęście zależy głównie ode mnie.

Tyle ode mnie na dzisiaj, do niedzieli kochani!

xoxo,

Monn Iza

Kosmetyczni ulubieńcy maja

Kochani!

Dzisiaj mam dla was kilka moich kosmetycznych ulubieńców 🙂 Jak zawsze polecam wam tylko to, czego sama używam i z czego jestem zadowolona 😊

Makijaż

Tusz Eveline Cosmetics Extension Volume – u mnie w wersji wodoodpornej, bo tylko taka formuła trzyma mi skręt rzęs po zalotce. Tusze na bazie wody niestety nie trzymają moich rzęs, po chwili robią się proste. Tusz ten kosztuje ok 10-12 zł, ja go kupiłam w promocji -55% w Rossmannie, więc za kilka złotych mam super tusz, którego używam codziennie i jestem zadowolona z efektów 🙂

Korektor Maybelline SuperStay 24h (mam odcień nr 3) – dla mnie dobry korektor pod oczy to must have, ponieważ mam genetycznie bardzo duże cienie pod oczami. Byłam do niego sceptycznie nastawiona, jednak okazał się być naprawdę dobry. Używając go prawidłowo możecie się spodziewać dobrych efektów. Ważne żeby pamiętać o nawilżeniu skóry pod oczami przed nałożeniem korektora i nakładaniu go gąbeczką. Następnie utrwalam go pudrem, ostatnio używam tego ⬇️⬇️⬇️

Maybelline FaceStudio setting powder – transparentny puder matujący. Spędziłam dużo czasu marząc o kultowym Laura Mercier Translusent Loose Setting Powder, więc jak zobaczyłam ten drogeryjny zamiennik od razu go wrzuciłam do koszyka. I nie zawiodłam się. Na pewno nie jest tak dobry, jak pierwowzór od Laury, ale kosztuje o wiele mniej, a to już dobry argument aby dać mu szansę. Ja jestem zadowolona. Efekt matu nie jest bardzo mocny, więc nie robi z twarzy maski, jednak spełnia swoją rolę jako puder matujący i utrwalający. Do kupienia w internecie i drogeriach za ok. 20 -25 zł.

Last but not least, podkład Pierre Rene Advanced Lift. Nie znałam wcześniej tej marki, kupiłam go w ramach eksperymentu w drogerii Natura za 50% ceny. W internetach kosztuje ok 30 zł. Lubię jego konstystencję (jest bardziej wodnisty), nie ciemnieje bardzo po nałożeniu, wręcz wtapia się w skórę. Co do efektu liftingu, hmm, myślę, że trudno by było osiągnąć taki efekt podkładem, ale mi na tym nie zależało 🙂 Mam go w odcieniu nr 5.

Pielęgnacja

O odżywce Go blonder Johna Friedy pisałam już tutaj: https://monn-iza.com/2019/05/27/wszystko-o-moich-wlosach-produkty-ktorych-uzywam/, jednak musiałam ją umieścić także w ulubieńcach, bo naprawdę wam ją polecam 🙂 Jeśli macie rozjaśnione włosy, refleksy, albo chcecie odświeżyć swój naturalny blond – ta odżywka jest dla was. Nakładam ją na wilgotne włosy i spłukuje po ok. 10 minutach. Używam jej raz w tygodniu i widzę efekty na moich włosach 😉

Peeling to bardzo ważny element w pielęgnacji skóry, bez tego wasza skóra nigdy nie będzie wyglądać naprawdę dobrze. Dove exfoliating body scrub (ja mam wersję crushed macadamia & rice milk scent) pachenie tak pięknie, że chciałoby się go zjeść. Jest to bardzo drobny peeling, idealny do wrażliwej skóry, również tej na dekolcie. Zostawia skórę odświeżoną, nawilżoną i pięknie pachnącą.

Jak wodoodporny tusz to i dobry płyn micelarny, aby się go później pozbyć 🙂 Postanowiłam dać szansę reklamowanemu Nivea MicellAIR i jestem z niego naprawdę zadowolona. Nie pozostawia na skórze nic, żadnej tłustej powłoki, a makijaż po prostu znika! Nie wiem jak to się dzieje, czy to jakaś magia, ale mam wrażenie, ze makijaż dosłownie wyparowuje z mojej twarzy. Po wstrzaśnięciu nalewam go na wacik i najpierw przykładam do powiek, następnie delikatnie pocieram do wewnątrz – i puff wodoodporny tusz znika 🙂 Podkład, cień do brwi, trwała szminka – nic nie jest mu straszne.

Ostatni w tym zestawieniu jest krem do twarzy Neutrogena Cellular Boost na noc. Lubię kosmetyki Neutrogeny, ponieważ moja skóra jest ogólnie sucha i potrzebuje czegoś co zatrzymuje w niej wodę, a Neutrogena wie jak robić kosmetyki do suchej skóry. Używam go dopiero od około tygodnia, ale jestem naprawdę zadowolona z tego jak nawilża moją skórę. Jeśli chodzi o odbudowę komórek- trudno powiedzieć, być może jakiś długofalowy rezultat będzie. Wiem na pewno, że to jakich kosmetyków używam teraz (u progu 30stki) będzie mieć wpływ na moją skórę za 10, 15 , 20 lat, więc inwestuje już teraz 🙂

Poprzedni wpis z tej serii: Kosmetyczni ulubieńcy stycznia 😊

xoxo,

Monn Iza

PMS – jak sobie z nim radzić?

Kiedyś nie znałam określenia PMS (Premenstrual syndrome) , a polski skrót ZNP (zespół napięcia przedmiesiączkowego) kojarzył mi się tylko że Związkiem Nauczycielstwa Polskiego 😁 Niestety jak większość kobiet wiem teraz aż za dobrze co to jest PMS i co potrafi zrobić z nami kilka dni przed okresem.

Wiemy dzięki różnym badaniom, że rządzi nami nie tylko nasz świadomy i podświadomy umysł, ale także czynniki biologiczne, takie jak hormony. Grają one główną rolę w naszym cyklu – w zależności od fazy ich stężenie w organizmie się zmienia. W zasadzie od ich stężenia zależy to jak się czujemy i to co się dzieje w naszym ciele. PMS to nic innego jak zaburzenie równowagi hormonów – estrogen rośnie podczas gdy progesteron drastycznie spada. Według niektórych teorii objawy PMS-u obejmują ok. 300! (żeprzepraszamile?!) różnych symptomów. Główne obejmują m.in.:

  • psychiczne i emocjonalne: obniżenie nastroju i tolerancji, obniżenie samooceny, huśtawka nastrojów, drażliwość
  • fizyczne: zmęczenie, ból głowy, ból podbrzusza, zatrzymywanie wody w organizmie, niepohamowany głód, zachcianki na słodkie lub słone jedzenie, ból i tkliwość piersi, objawy ze strony układu pokarmowego i problemy skórne

Krążą nawet żarty na temat kobiet, które zmieniają się w potwory w tych dniach i nie jest to miłe, jednak uwierzcie mi – czasami to jest naprawdę tylko wymówka. Złe samopoczucie można potraktować jako alibi, aby się wyżyć na innych. Można jednak potraktować to też jako czas w miesiącu kiedy nasz organizm potrzebuje trochę innego traktowania. Jak sobie pomóc w tych trudnych chwilach?

  1. Nawadniaj, nawadniaj, nawadniaj. I wbrew zachciankom nie rzucaj się na słone. Pij wodę, herbaty ziołowe takie jak – herbata z pokrzywy, zielona herbata, mięta, rumianek i napar z imbiru.
  2. Zmień dietę. Nawet jeśli w ciągu całego miesiąca trudno Ci utrzymać zdrową dietę, przez te kilka dni w miesiącu spróbuj jeść więcej zielonych warzyw, owoców jagodowych, jedzenia bogatego w żelazo (m.in. rośliny strączkowe, wątróba, czerwone mięso, pestki dyni, komosa ryżowa, indyk, brokuł, tofu, ciemna czekolada) i orzechy + inne zdrowe tłuszcze.
  3. Odpuść w tych dniach alkohol i energetyki. Nie wpłyną na Ciebie zbyt dobrze, mogą wzmagać zatrzymywanie wody w organizmie.
  4. Wycisz się, słuchaj swojego organizmu – jeśli nie masz siły na intensywne ćwiczenia, idź na spacer, porozciągaj się. Tutaj mam dla was kilka pozycji jogi, które mogą być pomocne w tych dniach: https://www.yogiapproved.com/yoga/natural-pms-relief-yoga/.
  5. Daj sobie taryfę ulgową, nawet jeśli czujesz się źle, napuchnięta i sfrustrowana – nie krytykuj samej siebie.
  6. Jeśli odczuwasz bardzo duży dyskomfort przed i w trakcie okresu porozmawiaj z lekarzem o antykoncepcji hormonalnej.
  7. Twoje objawy mogą być związane z PMDD (dotyczy to ok. 8 % kobiet) – jest to najcięższa postać PMS i może mieć naprawdę zły wpływ na psychikę i samopoczucie. Tutaj może być konieczne wdrożenie leków, dlatego jeśli podejrzewasz, że jesteś w tych kilku procentach udaj się do lekarza – ginekologa, lekarza ogólnego i psychiatry. Być może potrzebne będzie kompleksowe leczenie.
  8. Spróbuj suplementację magnezem, żelazem i witaminą B6.
  9. Masuj się! Masuj brzuch, poproś kogoś o masaż pleców, rób sobie ciepłe okłady.
  10. Relaksuj się jak możesz i bądź dla siebie dobra ❤️

xoxo

Monn Iza

Pięć rodzajów troski o samego siebie

Wielokrotnie podkreślam, że najważniejsze jest zaopiekowanie się sobą. Ty wiesz najlepiej co sprawi Ci przyjemność i jaka forma dbania o siebie będzie najbardziej efektywna. Dzisiaj podpowiadam w jaki sposób możesz zatroszczyć się o siebie już teraz.

Troska o swoją sferę fizyczną

  • profilaktyka zdrowotna: raz w roku wykonuj badania profilaktyczne (przede wszystkim morfologię, lipidogram, cytologię), w okresie zimowym zażywaj wit. D3, zażywaj probiotyki i jedz produkty prebiotyczne (m.in. inulina)
  • wprowadź ruch, nawet ten najbardziej banalny jak wchodzenie po schodach zamiast windy, pójście na spacer czy pójście na zakupy zamiast podjechania samochodem pod drzwi sklepu
  • spróbuj ćwiczyć kilka razy w tygodniu – coś co zaangażuje Twoje ciało do wysiłku – basen, rower, siłownia, joga w domu itp.
  • dieta, czyli jak już pisałam, staraj się przynajmniej w 80% jeść zdrowo i pożywnie (produkty, które mają jakieś korzyści dla nas, a nie puste kalorie)
  • pij wodę!

Troska o sferę emocjonalną

  • nie odcinaj się od swoich emocji, pozwól sobie poczuć i naucz się rozpoznawać swoje odczucia (kiedy już je rozpoznasz, nazwiesz i zrozumiesz będziesz mógł pójść dalej nie fiksując się nad jednym wydarzeniem)
  • od czasu do czasu zajrzyj w głąb siebie i zadaj sobie pytanie – czy jesteś szczęśliwy? Jeśli nie to chyba czas na zmiany!
  • za każdym razem kiedy coś Cię zasmuci lub zdenerwuje pomyśl o tym, dlaczego tak mogło się stać – czy to nie jest Twój schemat, że tak reagujesz? Rozpoznając nasze schematy poznajemy siebie lepiej i łatwiej nam zapanować nad emocjami
  • idź na terapię, to naprawdę jest najlepszy krok w trosce o siebie jeśli czujesz, że nie radzisz sobie sam ze swoimi emocjami i myślami
  • naucz się odstresowywać – znajdź zajęcie, które będzie Cię relaksować i przyniesie Ci pożytek (malowanie, gotowanie, pisanie, szycie, spacerowanie, jazda na rowerze, wspinaczka itd.)

Troska o sferę duchową

  • nie koniecznie musi to mieć związek z jakąkolwiek religią, chodzi tu bardziej o życie w zgodzie z samym sobą i swoimi przekonaniami
  • medytacja bardzo pomaga w odnalezieniu wewnętrznej harmonii – nie mam tu na myśli śpiewania mantr, ale po prostu znalezienie chwili na wyciszenie umysłu z codziennego chaosu

Troska o sferę intelektualną

  • rób coś, co lubisz co jednocześnie stanowi wyzwanie dla mózgu – zagadki, krzyżówki, czytanie książek , gry planszowe
  • od czasu do czasu pooglądaj film dokumentalny o czymś, czym nigdy się nie interesowałeś, pozwoli Ci to poszerzyć horyzonty
  • świetną formą stymulacji mózgu jest uczenie się nowego języka
  • porozmawiaj z kimś na różne tematy, zapytaj go co sądzi na jakiś temat i przeprowadźcie dyskusje – to także świetna forma rekreakcji dla umysłu

Troska o zmysły

  • tutaj pomysłów może być nieskończenie wiele, ważne,żeby to było coś co przynosi radość
  • idź do galerii sztuki lub muzeum raz na jakiś czas
  • idź do filharmonii/ na musical/ do teatru/ do kina
  • słuchaj nowych utworów, szukaj nowych muzycznych inspiracji
  • wypróbuj całkiem nowy przepis przynajmniej raz w miesiącu, a jeśli nie potrafisz gotować znajdź nową restauracje i wypróbuj danie, którego nigdy nie jadłeś
  • postaraj się czasem spędzić dzień bez technologii, za to z naturą
  • idź na masaż, albo poproś o masaż swoją drugą połówkę
  • daj czasem odpocząć swoim zmysłom, oderwij się od codzienności i pozwól sobie na chwilę relaksu i nie myślenia o niczym konkretnym (np. podczas kąpieli w pianie, pobytu w saunie, opalania się lub wypróbuj popularny teraz floating)

Troszcz się o siebie, bo Ty zrobisz to najlepiej.

xoxo

Monn Iza

Masz wybór – Twoje życie to Twoje decyzje!

Życie to suma naszych wyborów. To już wiemy. Mamy duży wpływ na nasze życie i szczęście. Jednak czy zawsze jesteśmy świadomi tego, że mamy wybór?

Otóż, mamy. Na co więc mamy wpływ?

Na to jakie słowa wypowiadamy do innych, ale też na nasze myśli o nas samych. Możemy zarówno kogoś jak i siebie zmotywować, dodać sił, wiary we własne możliwości. Możemy też mówić rzeczy krzywdzące i niesprawiedliwe. Dużo zależy od naszego stanu umysłu – jeśli my jesteśmy szczęśliwi to łatwiej nam być pozytywnym dla innych. Jednak czasami pogłębiamy swoje nieszczeście właśnie słowami, które wypowiadamy. Dlatego warto mówić tylko to, co przyniesie pozytywny skutek. To co myślimy o nas samych w dużej mierze przekłada się na to jak nas postrzegają inni i nasze samopoczucie. 

Na to, jak odbieramy to co inni do nas mówią i co robią. Pamiętajcie, że każdy zachowuje się na podstawie tego co przeżył i własnych schematów, które wytworzyły się w jego głowie. Nie każde zachowanie innego człowieka ma związek z wami. Czasem nie rozumiemy dlaczego ktoś zareagował w ten, a nie inny sposób. Zamiast oceniać tą osobę, spróbujmy dać tej osobie szansę na to, aby przemyślała dlaczego się tak zachowała. Zapytajmy, czy ma to związek z czymś z jej przeszłości. W większości przypadków okaże się, że tak. Każdy ma jakieś „wyzwalacze”, np. jeśli w dzieciństwie był nazywany głupkiem w poniżający sposób to w życiu dorosłym może reagować agresją lub smutkiem nawet na żarty w tym temacie. Pamiętajmy też, że opinia jednej osoby nie może mieć wpływu na nasze postrzeganie samych siebie. Absolutnie nie! Znając swoją wartość nie możemy dać się zdołować złym słowem kogoś, kto chciał nas zranić. 

Na to co i ile kupujemy. Możemy kupować dużo bezwartościowych rzeczy, ale możemy też nasze zakupy przemyśleć i kierować się jakością. Patrząc na metkę możemy dużo wyczytać. Przede wszystkim zastanówmy się nad ilością – czy naprawdę potrzebujemy aż tyle? Ograniczając nasze zakupy możemy wpłynąć pozytywnie na nasze życie, ale też na środowisko. Przedmioty, którymi się otaczamy mają wpływ na nasze samopoczucie, często podświadomie.

Na to co jemy. To co wkładamy w nasze ciało powinno być przede wszystkim wartościowe i odżywcze. Myślę, że jeśli byśmy w 80% naszych posiłków kierowali się tą zasadą zobaczylibyśmy poprawę w naszym samopoczuciu. Przygotowując posiłki sami mamy wpływ na to co się w nich znajduje i jemy świadomie. Kupujmy kierując się składem – im prostszy tym lepszy. Możecie ściagnąć aplikacje, która pomoże wam rozpoznać szkodliwe składniki w produktach „Zdrowe zakupy”. Polecam ją wam prywatnie, nie jest to płatna promocja 😉

Android: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.healthyfood&hl=pl
iOS: https://itunes.apple.com/pl/app/zdrowe-zakupy/id1200020785?l=pl&mt=8

Ludzi, których dopuszczamy do swojego życia. Już nie jeden raz wspominałam o tym, że to jest bardzo ważne, aby odcinać się od toksycznych ludzi. Wokół nas są różne osoby i nie każdy musi mieć pozytywny wpływ na nasze życie. Ważne, żebyśmy nie pozwolili aby druga osoba zabrała nam coś z naszego życia – spokój, wiarę w siebie czy po prostu radość. 

Na nasze codzienne schematy. Tu już jest trochę trudniej, bo musimy je najpierw rozpoznać. Być może waszym złym schematem jest to, że zawsze po obiedzie jecie coś słodkiego. Chcąc schudnąć i poprawić stan zdrowia powinniśmy ten schemat przełamać i zmienić na inny, pozytywny. Zamienić na coś co też uwolni endorfiny, np krótki spacer. Może waszym schematem jest to, że nie zmywacie wieczorem makijażu. To jest bardzo, bardzo zły nawyk. Zmieniając ten schemat zobaczycie bardzo szybko poprawę w waszej cerze. Dobre mleczko/ olejek/płyn micelarny do tego tonik i krem. Trzy stopniowa pielęgnacja. Jeśli chcecie iść o krok dalej dodajcie do tego peeling i serum. 

choose happy! ❤

You have a choice. Always choose happy!

xoxo

Monn Iza

8 nawyków, które pomagają w walce ze stresem

Hej kochani! Każdy z nas walczy na co dzień ze stresem w różnych postaciach. Stresujemy się w pracy, w domu, w naszej głowie. Dzisiaj mam dla was kilka randomowych nawyków, które pomogą wam w walce z codziennym stresem.

Poranek

Ja już pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/10/28/10-sposobow-na-wspanialy-poranek/, najważniejsze to dobrze zacząć dzień. Jeśli od rana będziemy biegać w stresie to na pewno ciężko nam będzie się zrelaksować w trakcie dnia.

  1. Nie sprawdzaj meila /newsów /wiadomości. Pozwól swojemu umysłowi odpocząć przed dniem pełnym informacji do przetworzenia. Włącz muzykę lub podcast, cokolwiek co da Ci motywację na cały dzień.
  2. Zjedz pyszne śniadanie. Kanapka zjedzona w pośpiechu przy blacie w kuchni nie jest dobrym startem dla żołądka. Idealnie jest zjeść coś ciepłego, jednak jeśli nie masz na to czasu to wypij ciepły napój. Nawet szklanka wody mineralnej z cytryną podgrzana w mikrofali będzie zbawieniem dla organizmu. Zadowolony brzuch to zadowolony człowiek 🙂
  3. Poświęć chociaż minutę na wdzięczność, więcej o tym piszę tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/17/inspiracje-wdziecznosc/. To nakręci Cię pozytywnie i w chwilach stresu zareagujesz lepiej.
  4. Przygotuj się na nadchodzący dzień – pomyśl o tym, co musisz zrobić i jeśli czujesz się przytłoczony zmniejsz listę kierując się swoimi priorytetami. Nie musisz codziennie skreślać z listy stu rzeczy. Lepiej wpisać mniej zadań i wszystkie je zrealizować.

Reszta dnia

  1. Jeśli potrzebujesz przerwy – daj ją sobie. Wyjdź, poodychaj, posłuchaj muzyki. Nie pozwól na to, aby Twój umysł nakręcał się w złych emocjach. Nawet jeśli w danym momencie nie możesz wyjsć, albo założyć słuchawek i się odciąć – zamknij oczy na moment i pooddychaj. Podczas wdechu policz do 4, przytrzymaj powietrze licząc do 3, następnie wypuszczaj licząc do 7. Po kilku razach będziesz spokojniejszy – gwarantuje.
  2. Przygotuj swoje posiłki. Nie ma nic gorszego niż głód plus stres. Jeśli nie masz czasu w tygodniu na gotowanie, spróbuj przygotowywać jedzenie np. w niedzielę. Przy dobrych pojemnikach można przechowywać jedzenie kilka dni w lodówce. Jeśli wolisz świeże, znajdź kilka dań, których przygotowanie zajmie Ci mniej niż pół godziny i postaraj się miec składniki na te dania zawsze w domu. W ten sposób unikniesz problemu pt. „nie mam co zjeść i rośnie moja frustracja”. Jak już pisałam wyżej – zadowolony brzuch to podstawa 🙂
  3. Jeśli masz problem z ogarnięciem swoich myśli i emocji załóż dziennik. Spisanie myśli na papier ma magiczną moc oczyszczania. Możesz też zapisywać w telefonie – są aplikacje, które można zahasłować. Staraj się pisać codziennie, zauważysz różnicę w tym jak działa Twój umysł. Myśli będą bardziej uporządkowane i zniknie uczucie przytłoczenia emocjami.
  4. Znajdź hobby. Jeśli jest coś co da Ci satysfakcję i sprawi radość samym procesem tworzenia – bierz się za to! Nic tak nie odstresowuje, jak czynność, która nas cieszy. To może być cokolwiek – ćwiczenia na siłowni, bieganie, pisanie, malowanie, rysowanie, gotowanie, pieczenie, przerabianie ubrań, robienie zdjęć, pisanie wierszy. WSZYSTKO co sprawi Ci radoche i poczujesz się jak dziecko, które nauczyło się jeździć na rowerze 🙂

Care less, no stress.

xoxo

Monn Iza

Co mógłbyś zrobić ze swoim życiem, gdybyś nie czuł strachu?

Strach – z jednej strony się przydaje kiedy w grę wchodzi przetrwanie, z drugiej zaś potrafi nam nieźle uprzykrzyć życie. Szczególnie, kiedy chcemy coś zmienić by żyć lepiej. Jest tyle rzeczy, które byśmy zrobili gdyby nie to, że paraliżuje nas strach. Czego się boimy? Najcześciej porażki, tego że ktoś pomyśli o nas coś złego, że nas wyśmieją lub że coś lub kogoś stracimy. Musimy jednak wziąć pod uwagę, że w większości nasz strach jest podyktowany naszym wyobrażeniem o tym co ktoś pomyśli. Więc po pierwsze to może być nieprawda,a po drugie nawet jeśli tak, to co? Jaki mamy wpływ na myśli innych? Być może teraz myślą o nas źle bo nie robimy tego co według nich powinniśmy i jakoś się tym nie przejmujemy. Porażka jest subiektywna, moim zdaniem nawet próba jest sukcesem. Jeśli nasze życie zmieni się na lepsze, będziemy szczęśliwi i zadowoleni, a ktoś z naszego życia nie będzie tego akceptował, to raczej nie powinien w nim być. Wiem, że upraszczam, ale uważam, że kierowanie się tylko innymi w życiu nigdy nikomu nie pomogło. Niektórym odpowiada fakt, że jesteśmy słabi i polegamy na nich. Należy szanować innych ludzi, ale do granicy naszej wolności i niezależności. Pomyśl o sobie co byś zrobił, gdyby nikt Cię nie oceniał?

Lista strachów

Zadanie: zapisz na kartce co byś zrobił gdybyś nie czuł strachu. Napisz wszystko co Ci przychodzi do głowy, następnie oszacuj swój strach w skali o 1 do 10, gdzie 1 to w ogóle się nie boję, a 10 jestem przerażony na samą myśl o tym. Skup się na tym co najmniej Cię przeraża i rozpisz co musisz zrobić, aby to zrealizować, a potem działaj! Przełam swój strach. Pomyśl o tym co będzie, jak to zrealizujesz. Czy Twoje życie się poprawi? Czy zniknie problem, który masz teraz? Jeśli tak to naprawdę warto. I Ty to wiesz, nie muszę Ci o tym mówić. Myślisz – no tak, ja to wiem, ale boje się. Ja to rozumiem, naprawdę, strach rządzi moim życiem w wielu dziedzinach. Jednak ja chce to zmienić, bo wiem, że moje wymarzone życie jest po drugiej stronie strachu. Ważne, żeby się przygotować, przemyśleć wszystko, rozpisać plan. A potem przestać myśleć i zacząć działać. Zrobić pierwszy krok, potem kolejne już się ułożą. Przez długi czas bałam sie założyć tego bloga, a teraz nie wyobrażam sobie moje życia bez pisania. Mam na swojej liście jeszcze mnóstwo rzeczy i mam zamiar je zrealizować. Kiedy jak nie teraz? To może być wszystko – kurs tańca, spacery, zapisanie się na wolontariat, wyrzucenie zbędnych rzeczy z domu, rozstanie, zmiana pracy, podróż, napisanie książki, założenie bloga, pójście na siłownię, basen, jazda na rowerze. Wyobraźnia jest granicą.

Brak wiary w siebie można przezwyciężyć udowadniając sobie, że jesteśmy odważni, próbujemy, działamy! Nie mówię o rezultatach, bo te mogą być różne, ale i tak wszystko jest lepsze niż stanie w miejscu w poczuciu porażki. Działanie nakręca energię, której naprawdę potrzebujemy, aby żyć i się rozwijać.

Kto ma zamiar w tym roku pokonać swój strach i zrealizować marzenia? Co zrealizujecie jako pierwsze z listy strachów? Piszcie w komentarzach, aby zainspirować innych!

xoxo

Monn Iza