Moje zielone ozdoby – rośliny w moim domu

Na przekór zimie dzisiaj wpis o roślinach. W moim mieszkaniu rządzą zielone kwiaty, głównie sukulenty dlatego, że takie najbardziej lubię. Za wygląd i za to, że nie są wymagające. Pięknie wyglądają w towarzystwie kolorów jakie mam w mieszkaniu. Dlaczego kupuje kwiaty łatwe w obsłudze? Bo historia pokazuje, że potrafię zabić nawet kaktusa (RIP Franek).
Większość moich kwiatów została zakupiona w dyskontach lub supermarketach budowlanych, kilka w IKEI. Nie odczuwam tego, aby były gorsze od tych ze sklepów ogrodniczych lub kwiaciarni.

Stojak kupiłam w internecie, jest blaszany i prezentuje się całkiem dobrze.

Roślinom należy zapewnić odpowiednie światło, dostęp powietrza, wodę i wilgoć – czyli nic specjalnego. Postawcie je w takim miejscu, żeby miały światło, ale nie bezpośrednio. Podlewajcie regularnie, sprawdzając przed podlaniem czy ziemia nie jest morka, wtedy nie podlewajcie! Raz na jakiś czas dodajcie odpowiedniej odżywki do wody, którą podlewacie. Nawilżajcie czasem liście, pryskając wodą z atomizera lub przecierając je mokrym ręcznikiem papierowym lub wilgotną, czystą szmatką. 

I tyle. Ja nic więcej robię. Nie jest może nie wiadomo jak imponująca kolekcja, ale największa w moim życiu, więc muszę się nia pochwalić! 🙂


Monstera – moje piękna, wymarzona monstera. Jej nazwa, jej wygląd – jak jej nie kochać?

Monstera – kwiecień 2018

grudzień 2018


Więcej o niej możecie poczytać tutaj: https://www.homebook.pl/artykuly/3968/monstera-pielegnacja-rozmnazanie-przesadzanie.
Moja pielęgnacja monstery ogranicza się do podlewania raz w tygodniu, przecierania liści, psikania wodą raz w miesiącu oraz zainstalowania podpórki. Także nic specjalnego, a jak widzicie rośnie pięknie od kwietnia. Mam zamiar ją przesadzić w przyszłym roku, aby rosła dalej piękna i zdrowa 🙂

Clusia – zwana przeze mnie Klusią. Kupiona w IKEI + osłonka wyglądająca jakby była z betonu (jest plastikowa). Klusię podlewam raz w tygodniu po sprawdzeniu ziemi.

Mini sansewieria 
(sansevieria cylindrica)

Ozdabia moją toaletkę i stała się już gwiazdą kilku zdjęć w innych wpisach. Oczyszcza powietrze, dlatego warto ją mieć w sypialni. Mam w planach kupić jeszcze jedną, większą, również do sypialni. Niestety smog w moim mieście jest chwilami nie do zniesienia.




Aloes i osłonka również z IKEI. Rośnie pięknie i też czeka go przeprowadzka do większego domu. Aloes oczyszcza powietrze, jest imponującym zieloną ozdobą, a jego miąższ ma właściwości lecznicze. Możecie kupić w aptece sok z aloesu i pić go na czczo. Poprawia odporność oraz pomaga w dolegliwościach układu pokarmowego. Uprawiając go w domu zyskacie piękną ozdobę.
Z tą rośliną należy uważac przy podlewaniu – nie można jej przelać. W zimie ustawcie aloes przy oknie, tak aby miał jak najwięcej naturalnego światła.



Szeflera drzewkowata

Dracena wonna

Dracena obrzeżona

Bluszcz po przejściach i jego współlokator aloes

Yucca

Życzę wam, żeby wasze zielone ozdoby pięknie rosły!

xoxo
Monn Iza

Nasze codzienne wybory i ich wpływ na nasze życie

Na moim oficjalnym facebookowym profilu (https://www.facebook.com/pg/monniza90/posts/) opublikowałam ostatnio filmik, który zainspirował mnie do tego wpisu.
Jest to krótki filmik o tym, jak różnie może wyglądać życie tej samej osoby na podstawie jej codziennych wyborów. Pooglądajcie i czytajcie dalej…

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Prawda jest łatwa i trudna. Oczywista i ukryta w ciemności. Kolorowa i transparenta. Może stać przed naszymi oczami, ale my i tak jej nie zauważymy, jeśli nie będziemy chcieli.

Prawda jest taka, że tylko MY możemy zmienić nasze życie.

Zarówno na lepsze i na gorsze. Jak zmienić je na lepsze? Musimy się przyjrzeć naszym codziennym wyborom! Bo to one decydują o tym jak wygląda nasze życie. Kształtują nasz styl życia. Jedna sałatka nie uczyni was zdrowymi, ale jeśli jecie na co dzień zdrowo, to kawałek dobrego domowego ciasta nie uczyni spustoszenia w waszym organizmie. Wystarczy spojrzeć na mechanizm uzależnienia od cukru – jeśli codziennie jemy dużo cukru, żywności przetworzonej i ogólnie niezdrowo, to cukier wpływa na nasz mózg jak narkotyk. Jednak jeśli odżywiamy się zdrowo to zjedzenie tortu na urodzinach nie będzie miało negatywnego wpływu na nasz organizm. Jeżeli przez większość czasu będziemy dokonywać dobrych wyborów, to raz na jakiś czas będziemy mogli zjeść coś niezdrowego i świat się nie zawali. Więcej o tym napiszę niedługo we wpisie o regule 80/20.

Chodzi o to, aby wiedzieć jaki jest wyższy cel naszych codziennych wyborów. Chcemy być zdrowi i czuć się dobrze – nasze wybory muszą do tego celu pasować. Chcemy zbudować oszczędności i wydawać mniej – żyjemy na co dzień tak, aby spełnić ten cel. Chcemy być pewni siebie – nasze wybory muszą nam pomagać w budowaniu poczucia własnej wartości, itd.

Niby proste, a jednak trudne. Żyjąc na autopilocie, walcząc o przetrwanie dnia, nie myślimy o tym co będzie z nami za 5, 10 lat. Czy będziemy zdrowi, pełni energii do wyznaczania sobie nowych wyzwań. Liczy się tu i teraz. Teraz mam ochotę na to aby poleżeć przed tv z paczką chipsów – robię to, bo przecież życie jest krótkie, co będę sobie odmawiać. Ale to jest nasz wybór, który szybko stanie się nawykiem, a potem stylem życia.

Pamiętajmy jednak, że:

Jeśli dzisiaj podejmiesz dobrą decyzję, to jesteś o krok bliżej do tego, aby zrealizować swój cel!

Oczywiście liczą się zarówno małe jak i duże wybory, jednak tutaj głównie skupmy się na tych małych, codziennych sprawach.

Mamy tylko dzisiaj, tu i teraz. Na przeszłość nie mamy już najmniejszego wpływu, a przyszłość zależy w dużej mierze od tego jakiego wyboru dokonamy dzisiaj. Mam nadzieję, że to was zmotywuje do podejmowania lepszych wyborów każdego dnia!

Miłej niedzieli kochani!

xoxo

Monn Iza

Czego może nas nauczyć minimalizm?

 Myślę, że grudzień można uznać za najbardziej konsumpcyjny z miesięcy w roku. Kupujemy prezenty na Mikołaja, pod choinkę i zastawiamy stoły aż po brzegi jedzeniem. Nie ma nic złego w tym, że chcemy sprawić komuś radość prezentem lub dobrze zjeść. Jednak myślę, że we wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek. Chciałam wam dzisiaj (trochę na przekór grudniowej rozpuście) przekazać trochę inny punkt widzenia. Nie jestem minimalistką, ale wiem, że wprowadzenie tych kilku zasad ułatwi życie każdemu. 

Jestem za tym, aby każdy żył tak jak chce, jeśli nie jest to szkodliwe dla innych. Rozumiem minimalistyczny styl życia i podziwiam tych, którzy zdecydowali się żyć w ten sposób. Myślę, że dla niektórych to jedyny sposób na konsumpcyjne szaleństwo współczesnego świata. Minimalizm ma wiele oblicz, w zasadzie ilu minimalistów tyle jego odmian. Są jednak cechy charakterystyczne dla tego stylu życia. 

Nawet jeśli uważacie taki styl za dziwactwo, to uważam, że każdy z nas może kilka zasad minimalizmu wprowadzić do swojego życia, po to aby ułatwić sobie życie i oszczędzanie 😊

Zawsze warto mieć otwarty umysł. 

Kupowanie/posiadanie

Kupując jedną nową rzecz pozbywacie się innej. Wymieniacie stare na nowe. Przykład: chcecie kupić nową książkę, to jedną z tych, które już przeczytaliście sprzedajecie lub dajecie komuś w prezencie. Aby kupić nowe spodnie, te w których już nie chodzicie wystawcie na sprzedaż lub wrzućcie do kontenera. Najłatwiej będzie zastować tą zasadę wobec rzeczy, których mamy najwięcej.

Dlaczego mielibyśmy to robić? Po pierwsze dlatego, że ograniczamy ilość rzeczy, które posiadamy i nasza przestrzeń staje się dla nas łatwiejsza do ogarnięcia. Nie gromadzimy niepotrzebnych staroci, niemodne ubrania nie zalegają nam w szafach, a półki nie uginają się od zakurzonych książek, których już nigdy drugi raz nie przeczytamy. Mamy wtedy zawsze określoną liczbę rzeczy. 5 par spodni, 30 książek – nieważne ile, ważne, że nie przybywa nam więcej i więcej. Wiem, że książki to kontrowersyjny przykład, ponieważ ich posiadanie jest uważane za coś pozytywnego,  symbol wiedzy. Myślę jednak, że jeśli ustalicie sami ze sobą graniczną liczbę książek i każdą nową wstawicie w miejsce innej to nie będzie to dla was strata. W przypadku kiedy posiadanie książek jest dla was bardzo ważne pomyślcie czy możecie zrezygnować z czegoś innej na rzecz nowej książki. Chodzi tutaj głównie o ograniczenie liczby przedmiotów. 

Kupujecie nową rzecz, kiedy zużyjecie poprzednią do końca. Ta zasada łączy się z poprzednią, jednak ma zastosowanie np. do kosmetyków, jedzenia itp. Najgorzej w tej kwestii jest z kosmetykami, bo przecież zawsze znajdzie się „lepszy” balsam i to w dodatku na promocji… 😊 Z doświadczenia wiem, że po zakupie nowego kosmetyku, stary odkładam na bok i zapominam o nim. Błędne koło, które doprowadza do nagromadzenia słoiczków z połową produktu. Zarówno kosmetyki jak i żywność mają przecież terminy przydatności. Takie podejście do zakupów zapobiegnie wyrzucaniu przez nas niewykorzystanych i przeterminowanych produktów. Jeśli kupiliście coś co wam nie odpowiada i nie zużyjecie tego – oddajcie to komuś innemu. 

Każda rzecz powinna mieć swoje miejsce. Po jej użyciu odkładamy ją na swoje miejsce. To pozwala nam na oszczędzanie czasu, który tracimy na poszukiwania. Ustalmy co i gdzie ma swoje miejsce i niech każdy domownik nauczy się gdzie ma odkładać daną rzecz. Pozwala nam to również zaoszczędzić pieniądze jeśli np. szukamy parasola w całym domu i w końcu idziemy do sklepu po nowy, bo stare leżały w szafce pod telewizorem… Logiczne, przecież 😋

Kupujemy tylko te rzeczy, które nam się przydadzą. Trzeba się kilka razy zastanowić, czy ten zakup jest nam potrzebny, czy raczej kupujemy coś pod wpływem impulsu. Czy naprawdę nasze życie będzie lepsze kiedy wymienimy dywanik na nowy w przypadku kiedy ten, który mieliśmy był jeszcze całkiem dobry? 🙂

Myślenie/perspektywa

Warto spojrzeć na to co mamy z perspektywy osoby, która ma wszystko. Chociaż na chwilę usiąść i pomyśleć – jestem zadowolony. Mam wszystko co mi w tym momencie jest potrzebne. Życie w ciągłym poczuciu niedostatku i braku czegoś to prosta droga do nieszczęścia. Kiedy idę wieczorem do domu z pracy i jest mi zimno i nie jestem zadowolona to lubię myśleć o tym, że za chwilę będę mogła usiąść na sofie z  kubkiem dobrej herbaty, przykryć się ciepłym kocem i porozmawiać z M. Nic więcej mi nie potrzeba. Wiem, że ten koc, ta sofa i ciepła herbata to i tak więcej niż mają niektórzy. 

Posprzątajmy w naszej głowie i życiu. Nie tylko szafa wymaga segregacji. Pomyślmy co w naszym życiu jest najbardziej toksyczne i szkodliwe. Może się okazać, że to będzie konkretna osoba lub jakieś nasze zachowania. Coś, co nas blokuje na naszej drodze do lepszego życia. Przemyślmy to dobrze, bo może się okazać, że nasze życie będzie wymagało dużej zmiany. Zakończenia związku, zmiany pracy lub zmiany nawyków. To ważne, ponieważ zazwyczaj myślimy o minimalizmie tylko w stosunku do rzeczy. Kiedy ogranicza się liczbę posiadanych rzeczy, moze się okazać, że macie więcej czasu i warto go spędzić dobrze i z „przewietrzoną” głową.

Przywiązujmy się do ludzi, nie do rzeczy. Najlepsza przyjaciółka będzie mieć w nosie, czy podacie jej kawę w dizajnerskim kubku za 99 zł czy w kubku za 9,99 z Pepco. Ważna jest rozmowa, kontakt. To wasza sprawa czy czujecie się źle z tego powodu, że jest to kubek warty 10 razy mniej. Swoją drogą, ceny narzucają producenci i rynek, więc myślę, że my możemy nadać każdej rzeczy swoją wartość i nikomu nic do tego 🙂

Mam nadzieję, że chociaż trochę was zainspirowałam do tego, aby wpleść trochę minimalizmu do swojego życia 🙂 

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

DIY tablica kredowo – magnetyczna

Tak jak obiecałam we wpisie o dreamboard przedstawiam wam dzisiaj jak wykonać samodzielnie tablicę kredowomagnetyczną. Możecie ja potem wykorzystać jak dreamboard lub wręczyć komuś w prezencie 😁

Jak ją wykonać? Bardzo prosto!

Musicie zaopatrzyć się w farbę, która wam ten efekt zapewni. Ja swoją kupiłam przez internet, więc kosztowała mniej niż te popularne dostępne w marketach budowlanych, a myślę że nie jest gorsza.

Następnie będzie wam potrzebne coś, co posłuży jako podstawa tablicy. W marketach budowlanych na dziale z drewnem można kupić ścinki za kilka złotych. Przeszukajcie też piwnicę, może znajdziecie coś co się nada.

Najważniejsze, żeby to była powierzchnia, która nadaje się do malowania. Jesli macie gładką powierzchnię to zetrzyjcie ją papierem ściernym, tak aby była chropowata i pomalujcie gruntem.

Malując pędzlem nie będziecie potrzebować rynienki, natomiast przy malowaniu wałkiem musicie ją mieć. Moim zdaniem wałkiem jest prościej, ale to już wasz wybór czym pomalujecie 😉

Farbę należy bardzo dokładnie wymieszać!

Po zabezpieczeniu miejsca do malowania możemy przystąpić do pracy.

Każda warstwa musi wyschnąć przed położeniem kolejnej, a potrzebujemy minimum trzy warstwy.

 

Plusy są takie, że ta farba bardzo szybko schnie, więc udało się nałożyć wszystkie 3 warstwy w jedno popołudnie. 

Ponieważ miałam zamiar wręczyć tablicę jako prezent na Secret Santa w pracy, to postanowiłam dokleić ramkę ze sztukaterii, którą pomalowałam srebrną farbą w sprayu.

Oto efekt końcowy:

Zdjęcia by Joanna Herczyńska, której piękne zdjęcia możecie obejrzeć na insta: https://instagram.com/joa.gher?utm_source=ig_profile_share&igshid=75rqkceuvtp

Bądźmy kreatywni!

xoxo
Monn Iza

Lekcje, których nauczył mnie 2018 rok

Czas na podsumowanie 2018 roku, żeby móc wyciągnąć wnioski i wejść w 2019 rok z nową energią i otwartym umysłem. Każdy rok uczy nas czegoś nowego. Możemy przejść nad tym do porządku dziennego i pomyśleć: „kolejny rok minął, jak ten czas leci”, albo zastanowić się jaką lekcję dał nam ten przemijający czas. 

Oto moja lista:

  1. Żeby móc cokolwiek zmienić w swoim życiu trzeba najpierw pokochać siebie. 
    Więcej na ten temat w moim wpisie: https://monn-iza.com/2018/12/05/inspiracje-dlaczego-warto-pokochac-i-zaakceptowac-siebie/
  2. Moje szczęście zależy tylko ode mnie. Nie jest to tylko pusty slogan. Ja decyduję o tym, co myślę i co robię.
  3. Zachowania innych wobec mnie nie są związane tylko ze mną, ale też  z ich przeszłością i przekonaniami. Mają tło, więc nie powinnam brać wszystkiego do siebie.
  4. Tworzenie daje ogromną radość. Powinnam pisać jak najwięcej i przestać się oceniać.
  5. Marzenia się spełniają, ale trzeba nad nimi popracować. Można też stworzyć dream board aby sobie pomóc : https://monn-iza.com/2018/11/11/inspiracje-dream-board-jak-spelniac-marzenia/
  6. Mam prawo do gorszego dnia. Złe emocje też trzeba przyjąć i przerobić, a potem iść dalej.
  7. Strach jest tylko w głowie. Można go pokonać.
  8. Pierwszy krok nie jest natrudniejszy, trudne jest utrzymanie tempa i podążanie za marzeniami. Trudne, ale bardzo satysfakcjonujące.
  9. Organizm to cudowna maszyna, jednak trzeba o nią bardzo dbać!
  10. Mam ogromne szczęście, że jestem tu gdzie jestem mimo wszystkich przeciwności losu i mojej przeszłości. To duża wartość i chcę cieszyć się z życia każdego dnia. 

Zachęcam was gorąco do stworzenia własnej listy i spojrzenia na 2018 rok z perspektywy tego co zyskaliśmy. Podsumujcie też wasze sukcesy z tego roku. Moim sukcesem jest na pewno założenie tego bloga – bardzo się cieszę, że to zrobiłam i cieszę się, że jesteście tu ze mna i czytacie to co pisze 🙂 

Miłej niedzieli,

xoxo

Monn Iza

Dlaczego warto pokochać i zaakceptować siebie?

Chciałabym was dzisiaj zachęcić do wykonania bardzo ważnego kroku w drodze do lepszego życia: pokochania i zaakceptowania samego siebie. Naprawdę warto to zrobić. Rozumiem, że dla niektórych z nas zaakceptowanie siebie wydaje się wręcz niemożliwe. Często jest tak, że dajemy sobie ultimatum – jak schudnę, jak będę zarabiać więcej, jak będę mieć drugą połowę – wtedy siebie zaakceptuje. To recepta na wieczne niezadowolenie. Zawsze będzie coś, bez czego nie będziemy mogli siebie pokochać. Wielu z nas potrzebuje pomocy z zewnątrz, aby móc w ogóle zacząć mysleć o tym, że jesteśmy warci własnej miłości. Być może ktoś nas kiedyś skrzywdził i sprawił, że nie czujemy się wartościowo. Psychoterapia bardzo pomaga, bo pozwala spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy. Miłość do samego siebie powinna być BEZWARUNKOWA i wychodzić z wdzięczności za to, że jesteśmy i mamy możliwość kreowania swojego szczęścia. Chce wam dać konkretne argumenty i przykłady – dlaczego warto pokochać i zaakceptować siebie. Po co? Aby móc być szczęśliwym. Pozwolić sobie na szczęście. Nie będziemy mogli iść do przodu bez absolutnej podstawy naszego działania – chęci do zmiany. 

Dzisiaj skupię się na tym – dlaczego. W innych wpisach podpowiem wam – jak. 

Zapraszam!

1. Przebywamy ze sobą najwięcej czasu. Chyba lepiej przebywać w towarzystwie osoby, którą się kocha niż takiej, której się nie lubi.

2. Jesteśmy w stanie zrobić więcej dla osoby, którą kochamy. Jeśli siebie nie akceptujemy to dlaczego mielibyśmy wstać rano i ćwiczyć, żeby być w lepszej formie? Po co się poświęcać dla kogoś kogo nie lubimy?

3. Będzie nam łatwiej zaakceptować fakt, że ktoś inny nas nie kocha, nie lubi, odszedł z naszego życia. On/ona Cię nie kocha, ale to nie powód, żeby czuć się przez to mniej wartościowym człowiekiem. Nadal bedzie to trudne doświadczenie, ale nie wpłynie na naszą samoocenę. 

4. Będziemy bardziej pewni siebie. Jeśli my siebie zaakceptujemy to inni też to zrobią. Nigdy nie będziemy w stanie zadowolić wszystkich, ale większość osób zmieni do was podejście – gwarantuje.

5. Staniemy się bardziej asertywni. Nie będziemy się zgadzać na wszystko żeby tylko inni nas lubili.

6. Będziemy żyć w zgodzie z samym sobą, a nie poglądami innych na nasze życie. Nie ufając  w swoją umiejętność podejmowania dobrych decyzji będziemy żyć według czyjegoś scenariusza. Żyjąc według własnych poglądów będziemy szczęśliwsi. 

7. Łatwiej nam przyjdzie spełnianie marzeń, kiedy zaczniemy wierzyć w to, że jesteśmy tego warci i powinniśmy choćby spróbować. Warto też pomóc sobie w spełnianiu marzeń tworząc dream board, o którym piszę tutaj: https://monn-iza.com/2018/11/11/inspiracje-dream-board-jak-spelniac-marzenia/

8. Będziemy podejmować lepsze decyzje odnośnie naszego życia. Choćby tego co jemy, jak żyjemy i co kupujemy. Będziemy chcieli o siebie dbać, żyć i czuć się jak najlepiej. Przestaniemy wierzyć w to, że ta konkretna rzecz sprawi, że teraz to już będziemy czegoś warci. Uniezależnimy swoją wartość od rzeczy materialnych.

9. Zmieni się nasze podejście do związków  i relacji z innymi ludźmi. Jest wiele problemów, które wynikają z braku akceptacji siebie: zazdrość, odpychanie od siebie ludzi, sabotowanie związków i inne. Podstawą do szczęśliwej relacji nie jest tylko miłośc do drugiej osoby, ale przede wszystkim miłość do samego siebie. 

10. Zmienimy podejście do świata. Rzeczy, które wcześniej były dla naszej kruchej pewności siebie zagrożeniem przestaną mieć znaczenie. Cechy, których w sobie nie lubiliśmy nie będą nas razić w innych ludziach.

Życzę wam, żeby 2019 był dla was rokiem akceptacji i miłości!

xoxo

Monn Iza

Top 10 seriali sci-fi & fantasy

Dzisiaj chciałam was zainspirować do pooglądania seriali z gatunku sci-fi oraz fantasy. Wybrałam pięć tytułów z każdego z nich, oczywiście tych, które są moim zdaniem naprawdę warte obejrzenia. Na pewno jeszcze wiele z nich przede mną 🙂

Zacznę od gatunku sci-fi. Trzymajcie się fotela, zapraszam na podróż do przyszłości.

Czarne lustro – cztery sezony. Każdy odcinek jest odrębną historią. Ogląda się je bardziej jak film, więc zróbcie popcorn i rozsiądźcie się wygodnie. Akcja każdego odcinka osadzona jest w przyszłości, bliższej lub dalszej i pokazuje nam skutki rozwoju technologii. Czasami mocno przerażające skutki. Ten serial otworzy wam oczy i skłoni do myślenia.

Westworld – duża produkcja HBO. Przyznaję od razu, ze oglądałam tylko pierwszy sezon, drugi dopiero przede mną 🙂 Tytułowy Westworld to park rozrywki stylizowany na Dziki Zachód, gdzie codziennie nowi turyści odgrywają te same scenariusze z czymś, co tylko wygląda jak ludzie. Tak naprawdę pod stylizowaną na ludzką skórą kryją się kabelki i inne rzeczy kojarzące nam się z robotami. Tylko czy sztuczna inteligencja jest naprawdę tak sztuczna, że da się nad nią zapanować? Wszystko w tym serialu jest spektakularne. W rolach głównych m.in. Anthony Hopkins, Evan Rachel Wood i Ed Harris.

Dark – niemiecka produkcja Netflixa. Czy historia lubi się powtarzać? Czy istnieje tylko jedna rzeczywistość? Czym w zasadzie jest czas? Ten serial zmusi was do zadania sobie tych pytań. Z pozoru prosta historia o zaginięciu dzieci odkrywa przed nami świat, którego do tej pory nie znaliśmy.

Orphan black – Sarah (Tatiana Maslany) spotyka kobietę, która wygląda identycznie jak ona, i która na jej oczach popełnia samobójstwo. Jej życie zmienia się o 180 stopni, kiedy postanawia przejąć tożsamość nieznajomej i dowiaduje się prawdy na temat swojego pochodzenia.

Altered Carbon – mogłabym napisać – bo Joel Kinnaman jako Takeshi Kovacs i to powinno wystarczyć 😀 Jednak cała historia ukazana w tym serialu jest fascynujaca. Wizja przyszłości, w której możemy zmieniać ciała (powłoki) pozostając sobą dzięki zaawansowanej technologii. Do tego: bardzo wyraźny i drastyczny w skutkach podział klasowy, wątki kryminalne i cyberpunkowe. To był pierwszy tego typu serial, który obejrzałam i obudził mój apetyt na więcej. Na pewno pooglądam drugi sezon. Nawet bez Joela… 🙂

Przechodzimy do tytułów z gatunku fantasy. Będą smoki, wampiry i wróżki 😁 Enjoy!

Gra o tron oczywiście, że musiałam. Jestem fanką GoT i wiem, że jeśli lubicie fantasy to ta pozycja jest absolutnym must have. Do tej pory HBO wyprodukowało siedem sezonów, ostatni ;( będzie miał premierę w kwietniu 2019 roku. Zazdroszczę tym, którzy jeszcze nie oglądali. Ja musiałam czekać na każdy sezon rok, a na najnowszy poczekam jeszcze do kwietnia 2019, czyli dwa lata. To się nazywa być wiernym fanem. Razem ze mna czeka kilka milionów ludzi, myślę, że to dobra recenzja. Ale do faktów: jest to serial oparty na sadze Georga. R.R Martina „Pieśń Lodu i Ognia”, którą również polecam (i tutaj mój apel do pana Martina – niech Pan pisze dalsze części!).Ciężko mi będzie streścić o czym jest GoT, ponieważ jest tam wiele wątków, każdy równie interesujący. Napisze więc tak: walka o władzę, intrygi, morderstwa, seks, wojny, smoki,wilkory i gra o ten słynny tron! Postaci, które pokochacie, takie które znienawidzicie i też takie, które przyjdzie wam opłakiwać. Cóż. Pooglądajcie, nie będziecie żałować.

WINTER IS COMING

Czysta krew (True Blood) – wampiry, wróżki i inne ciekawe stworzenia. Nie jest to jednak naiwna opowieść dla nastolatków, na pewno nie. Luizjana sama w sobie jest magiczna, co dopiero zamieszkana przez taką mieszankę. Siedem sezonów, każdy bardziej pokręcony od poprzedniego. Tytułowa True Blood to po prostu sztuczna krew, dzięki której wampiry mogą żyć w świecie ludzi. Dobry serial na oderwanie się od rzeczywistości 🙂 W rolach głównych: Anna Paquin, Alexander Skarsgard oraz Stephen Moyer. Przygotujcie się na soczysty seans 😉

The OA Prairie Johnson (Brit Marling) była uznana za zaginioną przez siedem lat. Pewnego dnia jednak odnajduje się i co więcej – kiedyś niewidoma, dzisiaj widzi. Skrywa dużo tajemnic. Co działo się z nią przez te lata? Skąd na jej ciele blizny? Dlaczego opowiada swoją historię tylko grupie dzieci z pobliskiej szkoły? Pochłonęłam cały serial w jedną noc. Czekam na drugi sezon.

Once upon a time – postaci z bajek ożyły i prowadzą normalne życie. Czy na pewno normalne? Czy oni w ogóle wiedzą, że ich życie było kiedyś zapisane w bajkach? Na szczęście jest ktoś, kto może zdjąć z nich klątwę i przywrócić przeznaczone życie. Fantastyczna interpretacja bajek, które znamy z dzieciństwa. Gorące kakao, kocyk i Once upon a time przeniosą was do dzieciństwa 😀

Pamietniki wampirów (Vampire Diaries) – to moje guilty pleasure. Oglądałam VD na studiach, ale może kiedyś jeszcze do niego wrócę. Historia w zasadzie miłosna, Elena (Nina Dobrev) poznaje Stefana (Paul Wesley), który jest bardzo tajemniczy. Okazuje się, że Stefan nie jest zwykłym chłopakiem. W dodatku do miasteczka przybywa także jego brat Damon (Ian Somerhalder), który oznacza kłopoty. Co z tego wyniknie? Co się stanie kiedy Elena dowie się prawdy na temat Stefana i Damona? Zobaczcie sami 😀

Miłego oglądania

xoxo

Monn Iza

Playlista do ćwiczeń 🎵

Przyznaję, że mam problem z wprowadzeniem regularnych ćwiczeń do swojego planu dnia😊 Jednak kiedy już ćwiczę w domu, to uwielbiam wtedy słuchać takiej muzyki, która da mi energię. Przedstawiam wam moją playlistę do ćwiczeń. Gwarantuje, że zapewni wam power 💪💪💪

Rozgrzewka:

Eminem – Venom

Dua Lipa – Hotter than hell

DJ Snake ft Selena Gomez & Cardi B – Taki Taki

Lolawolf – Housekey

Dua Lipa – New rules

Cardio:

Haiku Hands – Not about you

Zara Larsson – Never forget you

Shamir – On the regular

Dua Lipa – Lost in your light

DNCE – Cake by the ocean

Lorde – Green light

Icona Pop – I love it

Jax Jones – Breathe

Silk City, Dua Lipa, Diplo – Electricity

Trening siłowy:

Taylor Swift – Ready for it

Rihanna ft. Drake – Work

Zedd, Liam Payne – Get Low

G-Eazy ft. Charlie Puth – Sober

Martin Garrix ft. Usher – Don’t look down

Lil Wayne ft. Eminem – Drop the world

Eminem feat. Pink – Won’t back down

Eminem ft. Sia – Guts over fear

Rozciąganie:

Tove Lo – Cool girl

Disclosure ft. Lorde – Magnets

Gems – W/O U

Maroon 5 ft. Cardi B- Girls like you

Ariana Grande – God is a woman

Mam nadzieję, że tym wpisem zmotywuje siebie i was do regularnego wysiłku 🙂

xoxo

Monn Iza

20 rzeczy, które powiedziałabym do samej siebie w dniu osiemnastych urodzin.

Każdy czeka z niecierpliwością do osiemnastych urodzin, żeby w końcu być dorosłym. Ja nie byłam wyjątkiem, wydawało mi się, że wiem już wszystko. Oczywiście teraz wiem, że tak nie było. Dziesięć lat później mogę się trochę powymądrzac i dać kilka złotych rad sobie z przeszłości. Wtedy pewnie i tak bym ich nie posłuchała, osiemnaście lat to nie jest wcale dorosłość. Wraz z dowodem osobistym nie dostajemy mądrości i doświadczenia. To dopiero musimy nabyć, a wtedy dużo ważnych decyzji jest już za nami. Szkoła, studia, pierwsze poważne związki.

Absolutnie nie żałuję moich ostatnich dziesięciu lat życia, bo doprowadziły mnie tu gdzie jestem 😊 Jednak gdybym teraz mogła cofnąć się w czasie i spotkać z samą sobą w dniu osiemnastych urodzin, oto co bym sobie powiedziała:

1. Kochaj siebie. To jest podstawa do funkcjonowania.

2. Myśl o sobie dobrze. Nawet jeśli inni Cię skrytykuja, Ty nie musisz.

3. Myśl o dłuższej perspektywie. W pracy spędzisz większość życia. Pomyśl czy jest coś co Cię interesuję i jednocześnie może być choćby częścią Twojej przyszłej pracy. Sprawdzaj możliwości, chodź na kursy, czytaj i dociekaj.

4. Doceniaj przyjaciół. Ludzie, którzy Cię otaczają budują Twój świat. Wybieraj tych, którzy dodają Ci energii, nie tych którzy ją wysysają.

5. Bądź kreatywna. Twórz i ciesz się tym.

6. Oszczędzaj pieniądze i naucz się nimi zarządzać. Opłaci Ci się to w dłuższej perspektywie.

7. Jeśli czegoś chcesz, ale się boisz, że nie wyjdzie – zrób to i tak! Jeśli nie wyjdzie będziesz bogatsza o doświadczenie. Nic nie tracisz, możesz tylko zyskać.

8. Znajdź zajęcie, które daje Ci radość i pielęgnuj tą pasję.

9. Czytaj jak najwięcej książek.

10. Nie stresuj się, za jakiś czas nie będziesz w ogóle pamiętać czym się tak przejmowałaś.

11. Zadbaj o siebie. Zdrowo się odżywiaj, ćwicz i popraw swoją odporność.

12. Pisz pamiętnik, za kilka lat będzie dla Ciebie skarbnicą wiedzy o tym kim byłaś.

13. Miej otwarty umysł, nie zamykaj się na świat. Kwestionuj, zadawaj pytania, szukaj tego, co dla Ciebie dobre.

14. Planuj cele i je osiągaj.

15. Szukaj tanich opcji do zwiedzania Polski i świata. Poznawanie innych ludzi i kultur otwiera perspektywy.

16. Bądź bardziej asertywna. Jeśli ktoś lub coś Ci nie odpowiada – powiedz to. Nikt inny nie będzie stał za Tobą zawsze murem. Tylko Ty.

17. Pomagaj innym. Dobro wraca.

18. Wybaczaj. Dla samej siebie.

19. Kiedy ktoś mówi Ci komplement – uśmiechnij się i podziękuj 😊

20. Szukaj szczęścia w sobie, nie na zewnątrz.

Te wskazówki są ważne także dzisiaj, ponieważ nie zawsze w biegu codziennego dnia pamiętam o tym wszystkim 😁

Życzę wam dużo uśmiechu! 😊😊😊

xoxo

Monn Iza

Dream board. Jak spełniać marzenia?

Dream board lub vision board to kolejne narzędzie pozwalające uporządkować myśli i to o czym marzymy. To nie jest wpis dla sceptyków potęgi umysłu. Bo tutaj jednak musimy chociaż trochę ufać w to, że nasza podświadomość działa na naszą korzyść i możemy zmienić nasze życie dzięki niej.

Sama tablica marzeń może wyglądać jak sobie to tylko wymyślicie, jednak na podświadomość najlepiej działają obrazy. Dlatego zbierzcie zdjęcia, które reprezentują wasze marzenia i pragnienia.

Moja tablica to po prostu bok szafy przy mojej toaletce. Zawsze kiedy tam siadam, żeby zrobić makijaż patrzę na nią i myślę, co powinnam zrobić żeby dana rzecz się spełniła.

Idea dream board wiąże się z afirmacjami i manifestacją. Jednak ja znalazłam dla niej bardziej praktyczne zastosowanie. Nie jestem z tych co wierzą, że rzeczy same się zmaterializują. Bardziej chodzi o to, żeby wiedzieć czego chcemy. Na codzień możemy w zagonieniu o tym nawet nie myśleć. Taka tablica pozwoli nam się skupić na tych konkretnych marzeniach. Jeśli chodzi o przyciąganie przez myślenie, to wierzę w bardziej psychologiczne podejście – np. myślenie o sobie w pozytywny sposób sprawia, że ludzie też myślą o Tobie lepiej. Sprawdzone 😉

Dwa z tych zdjęć w zasadzie już się zmaterializowały – mam mniej więcej takie włosy, jak na zdjęciu po prawej na górze ( a nawet lepsze 😀 ) i mam monsterę, którą dostałam na urodziny od moich ukochanych dziewczyn z pracy i która pięknie rośnie ❤

Mam zdjęcie pięknej plaży, bo marzę o wakacjach nad oceanem. Pieniędze, ale nie w sensie wygranej w totka, tylko chęci nauczenia się zarządzania pieniędzmi, na razie tego zupełnie nie potrafię. Kobietę, która mnie inspiruje jako osoba i jako bizneswomen – Negin Mirsalehi. Kilka zdjęć odnośnie wyglądu. Zdjęcia przypominające mi, że moim priorytetem zdrowie, w tym zdrowy wygląd. Jedno moje zdjęcie z przeszłości – przypominające mi, że wtedy też miałam fajne momenty. I napis: time is now, tak abym nie zapomniała, że jeśli chce coś zrobić to muszę to zrobić teraz, zaraz! Nie ma na co czekać.

Patrzenie na te zdjęcia codziennie motywuje mnie. Przypomina o priorytetach. Kiedyś miałam na tablicy zdjęcia mieszkań, dzisiaj mam nową tablicę w moim mieszkaniu, które sobie wymarzyłam. Miałam też zdjęcia czyichś blogów. Dzisiaj mam swój i piszę na nim o dream board 🙂 W zasadzie mogłabym uznać, że magia dzieję sie sama, jednak wiem, że marzenia spełniają się tylko wtedy, kiedy zastają nas przy pracy nad nimi.

Zanim zabierzecie się za robienie tablicy dobrze przemyślcie co ma się tam znaleźć. Ja zostawiłam miejsce dla nowych pomysłów. Limit ustalacie sami.

Najlepiej umieścić tam kilka dużych rzeczy (mieszkanie, związek itp.) i kilka małych (jakaś fryzura, element wyposażenia mieszkania itd.). Bo kiedy te mniejsze się spełnią to uwierzycie w to wszystko, nawet jeśli na początku byliście sceptykami 🙂

P.S. Niedługo pokażę wam jak zrobić tablicę kredowo – magnetyczną, która również może posłużyć jako dream board. Stay tuned. DIY is coming 🙂

Miłego tworzenia,

xoxo

Monn Iza