Rozpoznaj swoje wymówki – na przykładzie zdrowego odżywiania

Niezależnie od tego jaki masz plan na życie i co chcesz zmienić, Twój mózg na pewno podsuwa Ci wspaniałe wymówki. Dlaczego? Aby nie musieć nic zmieniać! Rozpoznaj swoje wymówki, a potem je zniszcz, jedna po drugiej.

Wymówki to nasze najlepiej wypracowane narzędzie, którego używamy, aby nic się nie zmieniło. Zbyt często wybieramy nasze znane bagienko, niż nieznany ocean możliwości.

Cztery najczęstsze wymówki:

Nie mam czasu

Nie mam pieniędzy

Nie mam umiejętności

Nie mam warunków

Przykład: chcesz odżywiać się zdrowo. Znasz zasady, przeczytałaś już mnóstwo książek i artykułów. Jednak wracając do domu kupujesz paczkę ciastek i zjadasz ją przed tv jako kolację. Wiesz, że to było wbrew Twoim postanowieniom o zdrowym odżywianiu. No tak, ale żeby odżywiać się zdrowo, musiałabyś mieć: czas na gotowanie domowych potraw, pieniądze na zakup zdrowych produktów, umiejętności przygotowywania zdrowych posiłków i warunki do tego, aby je przygotować. I to już daje Ci pole do popisu w kwestii wymówek, bo przecież nie masz czasu, nie masz tyle pieniędzy, nie potrafisz wspaniale gotować, a Twoja kuchnia jest zbyt mała, aby w niej szaleć kulinarnie. Usprawiedliwiona po dzisiejszej porażce idziesz spać obiecując sobie, że od jutra zaczniesz się zdrowo odżywiać.

Muszę znowu podkreślić, że każda zmiana wymaga planu. Jeśli nie wiesz co masz robić, zrobisz to co będzie najprostsze. Jeśli nie zaplanujesz posiłków i zakupów, kupisz to, na co masz w danym momencie ochotę, zazwyczaj nie będą to do końca zdrowe wybory. Zajrzyj tutaj po inspiracje: Budżet spożywczy

Wracając do przykładu zdrowego odżywiania. Jeśli już masz plan, wiesz co masz robić, wtedy możesz zacząć usuwać wymówki ze swojego życia.

Nie mam czasu na gotowanie – przeanalizuj swój dzień, tydzień. Poszukaj inspiracji w internertach. Być może dobrym rozwiązaniem dla Ciebie będzie przygotowywanie składników na kilka dni, tzw. meal prep. Wtedy wystarczy, że wykroisz w tygodniu po dwa razy po 2 godziny na przygotowanie. Gotuj na kilka dni. Kupuj to co Ci smakuje – jeśli nie lubisz danego produktu, a zmarnujesz czas na jego gotowanie po to żeby potem zamówić kurczaki w panierce od znanego pułkownika – nie ma to sensu.

Nie mam pieniędzy na zdrowe produkty. Takie przeświadczenie mogą mieć osoby, które nie podchodzą nawet do zdrowych produktów w sklepie. Kasze, warzywa strączkowe, owoce i warzywa – w skali miesiąca kosztują mniej niż fast – foody, gotowe dania czy niezdrowe przekąski. Między innymi dlatego, że ciężko się najeść na kilka godzin paczką chipsów. Policz to na przykładzie jednego miesiąca i zobacz te liczby na własne oczy. Spróbuj przez dwa tygodnie kupować to na co masz ochotę, nie gotować w domu. Przez kolejne dwa zaplanuj zdrowe posiłki, gotuj w domu i jedz zdrowo. Gwarantuje, że kwota będzie podobna, o ile nie mniejsza. Poza tym taki jest Twój priorytet, więc przesuwasz środki na rzecz tego priorytetu. Pisałam u tym też tutaj: Podejmowanie decyzji według priorytetów

Nie mam umiejętności. Znajdź dobrą książkę i stronę/bloga z przepisami i rób to co ktoś już wymyślił i wypróbował. Nie musisz wymyślać nowych potraw, nie konkurujesz o gwiazdkę Michelin. Musisz spełnić dwa warunki – musi to być zdrowe i smaczne. Nie zrażaj się jeśli coś Ci nie wyjdzie. Znajdź kilka dań, które Ci smakują i rób jest często, aż dojdziesz do wprawy. Zawsze miej składniki na te potrawy. Umiejętności można na szczęście wytrenować, a gotowanie naprawdę nie jest takie trudne.

Nie mam warunków. Potrzebujesz garnek, patelnie, dobry nóż, łyżkę do mieszania (najlepsza jest silikonowa! 🙂 ), deskę do krojenia. Dwa palniki i kawałek blatu. Lodówkę, zamrażarkę i szafkę na suche produkty. Myślę, że to masz. Pewnie więcej. Masz warunki. To Twój umysł jest zbyt zamknięty, żeby to dostrzec. Otwartość, kreatywność – to są dwie postawy, które zmieniają „nie mam warunków” w „mogę wszystko”.

Pamiętaj – wymówki to mur, który budujesz wokół siebie. Może czujesz się za nim bezpiecznie, ale on trzyma Cie w miejscu. Nie zmienisz niczego siedząc w środku, musisz rozebrać mur i wyjść po drugiej stronie swojej strefy komfortu. Zobaczysz wtedy, że to nie był komfort tylko stagnacja. Lepsze przed Tobą!

Powodzenia w walce z wymówkami!

xoxo,

Monn Iza

Motywacja i co dalej?

W nawiązaniu do mojego wpisu – https://monn-iza.com/2019/01/10/ogarniamy-zycie-kilka-sposob-na-motywacje/ dzisiaj chciałabym poruszyć ważny temat w kwestii realizacji celów. Motywacja to jedno, ale trzymanie się swojego planu to drugie. Możemy mieć 150% motywacji, ona jest paliwem, które daje nam możliwość startu. Jednak co dalej? Za miesiąc, dwa, pół roku? Motywacja ma różne fazy i może się okazać, że pewnego dnia nie wystarczy jej wam do tego, aby działać według planu i będziecie chcieli odpuścić. Dopóki motywację mamy na najwyższym poziomie musimy stworzyć plan. Rozpiskę dla przyszłej wersji siebie, która pewnego dnia wstanie z łóżka i pomyśli – nie, dosyć. Dzisiaj odpuszczam. Co możemy zrobić, żeby do tego nie dopuścić? Przygotować się!

Karta korzyści

Karta korzyści to świetna sprawa. Sprawdzi się zarówno dla tych z was, którzy nie mogą się doczekać nowej wersji siebie jak i tych, którzy chcą zrealizować swój cel, ale nie do końca wiedzą po co. Możemy zrobić ją zarówno w wersji pozytywnej jak i negatywnej. Zależy co was motywuje – czy konsekwencje pozytywne czy negatywne. Na zmianie możecie dużo zyskać, warto sobie uświadomić co tak naprawdę. Poniżej przykładowa karta korzyści z oszczędzania.

Planowanie

Trzymajmy się przykładu oszczędzania. Jak możemy je zaplanować? Najpierw ustalmy gdzie będziemy odkładać pieniądze. Jeśli na konto oszczędnościowe – musimy je założyć. Zaplanujmy to na konkretny dzień. Później rozważmy różne metody oszczędzania – która będzie dla nas najlepsza? Jeśli wasz budżet jest nąpiety i wydaje wam się, że nie macie z czego odkładać musicie zacząć od analizy wydatków. Minimum jeden miesiąc wcześniej zapisujcie WSZYSTKIE swoje wydatki. Na pewno okaże się, że możecie jakąś kwotę wykroić, rezygnując z czegoś na co wydajacie bez przemyślenia. Standardowo – jedzenie na mieście, kawa na wynos, gotowa kanapka ze sklepu – to zawsze wychodzi drożej niż to samo przygotowane w domu. Może płacicie za jakąś subskrybcje, ale z niej nie korzystacie? W dobie kart kredytowych łatwo nam przeoczyć na co idą nasze pieniądze.

Kiedy już ustalicie jaką minimalną kwotę możecie odkładać miesięcznie ustalcie sami ze sobą – NAJPIERW PŁACĘ SOBIE. I koniec, nie ma innej opcji. Jest to wasz PRIORYTET, prawda? Czyli – najpierw oszczędności, potem rachunki, następnie jedzenie i na koniec jeśli coś zostaje – przyjemności. To musi być wasza…

Żelazna zasada

Niezależnie od tego co jest waszym celem, musicie mieć jakąś żelazną zasadę. Taką, dzięki której nie wypadniecie z drogi do celu. Chcecie schudnąć? Uczyńcie jedzenie warzyw w każdej postaci do każdego posiłku waszą żelazną zasadą. Uwierzcie mi, jak się najecie warzyw to nie wciśniecie drugiej porcji mięsa, choćby nie wiem co. No i trudno jest zjeść pomidora ze snickersem, prawda? 😀 Chcecie zmniejszyć ilość posiadanych rzeczy? Wybierzcie jedną z zasad, o których pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/12/18/inspiracje-kilka-minimalistycznych-zasad-zycia-dla-kazdego/. Każdy cel ma jakąś żelazną zasadę, która zdecydowanie pomoże wam w chwilach wątpliwości i braku chęci.

Priorytety

Za każdym razem, kiedy będziecie chcieli odpuścić zadajcie sobie pytanie: czy to jest zgodne z moimi priorytetami? Nawet jeśli zrobicie połowę z tego co macie zaplanowane na dany dzień – to będziecie choćby pół kroku bliżej do tej wymarzonej wersji siebie. Wydanie mnóstwa pieniedzy na wyprzedaży na pewno nie wiąże się z priorytetem oszczędzania, ani z priorytetem minimalizowania posiadania. Zawsze w przypadku wątpliwości priorytety będą waszym drogowskazem.

Take a chill pill

Kiedy czujecie, że wasza motywacja leci w dół i nie widać dna – wrzućcie na luz. Dajcie sobie odpocząć. Zróbcie sobie dzień bezstroski. Oczywiście nie mam tu na myśli dnia opychania się czekoladą jeśli chcece schudnąć, czy wydawania pieniędzy kiedy planujecie oszczędzać. Chodzi mi bardziej o pewnego rodzaju oderwanie się od rzeczywistości. Zróbcie sobie małą wycieczkę, pójdźcie do restauracji. Sprawcie sobie nagrodę za to, że tak dobrze wam idzie. Kto ma być dla was dobry, jeśli nie wy? Naładujcie baterie, aby móc następnego dnia z nową energię dalej realizować cele!

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Kilka sposobów na motywację

„Ahh, żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce…” Znacie to? Chcielibyśmy zrobić dużo różnych fajnych rzeczy, ale jakoś tak nam się nie chce… Nie dzisiaj, może od jutra albo od poniedziałku. Ciągle coś nam przeszkadza w motywacji do działania. O samosabotażu pisałam już tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/03/inspiracje-cele-na-nowy-rok-dlaczego-sabotujemy-wlasne-dzialania/. Dzisiaj chciałabym wam zaproponować kilka pomysłów na motywację do realizacji waszych noworocznych celów. Ustalenie ich to jedno, realizacja to już całkiem inna bajka.

Nawet jeśli pomysł, który macie na poprawę własnego życia dopiero kiełkuje, to musicie jak najszybciej znaleźć metody na jego realizację. Szukajcie wszędzie – liczy się kreatywność i determinacja. Pinterest, Weheartit, blogi, książki, konta na Instagramie i na facebooku, filmy dokumentalne i fabularne. Wszędzie znajdziecie inspiracje. Hasztagi ułatwiły nam szukanie konkretnych haseł. Poszukajcie wokół siebie ludzi, którzy zrobili to, co wy chcecie zrobić. Nie bójcie się zadawać pytań – jeśli ktoś odniósł sukces na pewno chętnie wam podpowie.

Realizacja pomysłów to działanie. Działanie to energia. Zacznijcie od czegokolwiek byle tylko ruszyć z miejsca. Najlepiej zacząć od małych kroczków. Wiadomo, że do mety trzeba dojść, nie pojawi się sama przed naszym nosem. Cierpliwość nie jest moją mocną stroną, dlatego często mam słomiany zapał. Jeśli nie widzę rezultatów od razu – łatwo rezygnuje. Wiem jednak, że często czekamy na ten ostateczny rezultat, a powinniśmy zamiast tego cieszyć się samą drogą do jego osiągnięcia. Cieszcie się małymi sukcesami. Zapisujcie swoje rezultaty, tak żeby wiedzieć, że idziecie do przodu. Fajnie jest widzieć, jak oszczędności rosną, albo jak kilogramy lecą w dół 🙂 Bez względu na płeć jesteśmy wzrokowcami, więc jak zobaczymy postępy to powinno nas to zmotywować! 😊

Wyobraźcie sobie siebie po zmianach. Tak jakby to już się stało. Jak się czujecie? Co robicie? Co jest lepsze? Czy było warto? Naprawdę znajdźcie na to chwilę w ciszy i spokoju, żeby móc sobie to dobrze wyobrazić. Poczujcie ekscytację na myśl o tej wersji siebie!

StockSnap_Y2PZ47OU6Z

Zacznijcie myśleć jak osoba, którą chcecie być. Oszczędną? Minimalistą? Zdrowszą? Fit? Szczuplejszą? Oczytaną? Możliwości jest mnóstwo. Osoba oszczędna zastanawia się nad tym na co przeznacza pieniądze. Ustala priorytety – patrz tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/08/ogarniamy-zycie-jak-ustalic-priorytety-finansowe/ i ma minimum jedno konto oszczędnościowe. Osoba oczytana – wiadomo, czyta dużo literatury. Jednak na pewno nie czyta wszystkiego co jej wpadnie w ręce. Dlatego jej myśli krążą wokoł tego co warto przeczytać. Szuka, słucha – co inni polecają, czyta recenzje. Minimalista również szuka inspiracji wśród innych, ale przede wszystkim skupia się na ograniczeniu ilości rzeczy w swoim życiu. Myśląc – chcę być „jakiśtam”, ale robiąc zupełnie odwrotnie nigdy nie dojdziemy do celu. Od myślenia do działania już tylko jeden krok, ale potrzebujemy motywacji.

Na niektórych działa motywacja pozytywna – chcę być zdrowym człowiekiem, na innych negatywna – nie chce być chorym człowiekiem. Musimy się zastanowić co bardziej na nas podziała. Czy mamy jakiś przykład z własnego życia, kiedy coś nas naprawdę zmotywowało? Zastanówcie się nad tym i poszukajcie w sobie tej siły, która was wtedy napędzała! 🙂

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Kto stoi za Twoją porażką, czyli dlaczego sabotujemy własne działania?

Przyszedł ten czas w roku, kiedy postanawiamy coś zmienić. Nowy rok daje nam poczucie, że możemy zacząć od nowa. Dostajemy czystą kartę. 2018 rok już za nami i nasze złe nawyki zostają w przeszłości. Pisałam już wcześniej o tym, dlaczego postanowienia warto zamienić na cele: https://monn-iza.com/2018/12/04/ogarniamy-zycie-postanowienia-noworoczne-vs-cele/.

Sabotaż to nie jest pierwsze słowo, jakie przychodzi nam do głowy kiedy coś nam się nie udaje. Sabotowanie samego siebie tym bardziej. Niestety często jest tak, że bardziej lub mniej świadomie sabotujemy własne życie i szczęście. Chce wam dzisiaj napisać o moich własnych przemyśleniach na ten temat.

Wiemy, że po realizacji naszych pomysłów będzie nam się żyło lepiej. Stan rzeczy ulegnie poprawie. Nie będzie nam już przeszkadzało to, co do tej pory utrudniało nam życie. Mimo to wiele przedsięwzięć w kierunku poprawy własnego życia upada, staje się naszą gorzką porażką. Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że pozwala nam to utrzymać ten obraz nas samych, który mamy w głowie. Obraz, który znamy, ale który niekoniecznie jest prawdziwy. Ktoś mógł nam wmówić, że jesteśmy tacy, a nie inni. To mogą być czyjeś słowa zakodowane w naszej głowie. Lub czyjeś schematy – ktoś w naszym życiu tak robił i tylko to znamy. Chociaż wiemy, że to złe i nam szkodzi. Jednak dalej to robimy, bo wierzymy, że to jest to, KIM JESTEŚMY. Gdybyśmy coś zmienili i przełamali schemat – mogłoby się okazać, że jesteśmy kimś innym i to nas przeraża. Nawet jeśli wiecie, że objadanie się jest złe i doprowadziło was do nadwagi i chorób – nie wiecie jak to jest być osobą, która je zdrowo i z umiarem. TO jest już inna wersja was, nieznana. Wiemy, że ta zdrowsza i szczuplejsza osoba będzie się czuła lepiej, czyli będzie bardziej szczęśliwa. Ale bycie tą osobą wymaga od nas wyjścia poza nasze znane już schematy. Wiemy, że warto. Musimy samych siebie mocno o tym przekonywać i nie bać się tego co nastąpi.

Po drugie dlatego, że zmiana wymaga pracy i podejmowania nowych decyzji. Zmusza nas do zastanawiania się, a badania pokazują, że mamy ograniczone możliwości jeśli chodzi o ilość podejmowanych decyzji każdego dnia. Musimy ich jednak podejmować bardzo dużo. Już od rana – w co się ubrać, co zjeść, w który projekt się zaangażować, czy przyjąć zaproszenie od znajomwego, co poogladać, co kupić, co ugotować na obiad, czy pójść na siłownię, czy położyć się spać wcześniej, czy poczytać tą książkę, a może inną? Decyzje, decyzje, decyzje. Z pozoru błache, ale jak nie wiemy jakie są nasze priorytety to podejmujemy je kierując się emocjami. Czyli nie zawsze są to dobre wybory. Kiedy jednak okazuje się, że nie możemy już iść na skróty – zjeść w McDrive po drodze do pracy, potem zamówić ulubiony obiad, który nie do końca jest zdrowy, po pracy położyć się na sofie – pojawia się problem. Więcej decyzji do podjęcia, a to duży „zniechęcacz”.

Czy możemy z tym coś zrobić? Oczywiście!

Musimy być podekscytowani nowym obrazem samych siebie. Na myśl o tym jak nam będzie dobrze za jakiś czas, jak już zrealizujemy nasz cel powinniśmy skakać z radości! Inaczej ciężko nam będzie pracować na to każdego dnia. Zrozumieć, że ta osoba, którą jesteśmy teraz jest nam znana i jest wygodnie, ale to nie jest najlepsza wersja nas, ponieważ coś nam jednak nie pasuje. Chcemy wprowadzić zmiany, po to aby było nam lepiej. Pomyślcie o tym, że nie możecie się doczekać kiedy będziecie tą nową wersją siebie!

Sprawcie, aby podejmowanie decyzji było krótkie i proste. Ustalcie grafik dnia, poszukajcie zdrowych alternatyw do tego co tej pory robiliście. Zamiast podjeżdżać samochodem po fastfood, poszukajcie baru sałatkowego albo sklepu gdzie można kupić zdrowe przekąski, najlepiej w pobliżu waszego domu lub na trasie do pracy. Róbcie zakupy na tydzień do przodu i przygotowujcie lunch/obiad w domu. Zaopatrzcie się w pudełka do przechowywynia żywności i szklaną butelkę na wodę, tak aby was nie kusiło, aby kupić jakiś słodzony napój. Torbę na siłownię stawiajcie pod drzwiami albo wrzućcie rano do samochodu. Jeśli postanowiliscie ćwiczyć w domu to nie chowajcie maty i ciężarkow na dno szafy, trzymajcie je w miarę pod ręką. Poszukajcie filmików z gotowymi instruktażami lub stwórzcie własny (moja playlista do ćwiczeń – https://monn-iza.com/2018/11/20/inspiracje-playlista-do-cwiczen-%f0%9f%8e%b5/

Zapisujcie swoje sukcesy i postępy. Każdy cel musi mieć jakieś mierzalne parametry. Jeśli chodzi o oszczędzanie czy odchudzanie to sprawa jest łatwa. Mierzymy się, robimy analizę składu ciała albo po prostu się ważymy. Oszczędzanie warto rozpisać w taki spsób, aby po wyznaczeniu kwoty, którą chcemy do danego dnia/miesiąca/roku zaoszczędzić rozrysować sobie tabletkę, którą możemy uzupełniać i widzieć postępy.

I coś o czym już pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/12/05/inspiracje-dlaczego-warto-pokochac-i-zaakceptowac-siebie/ – musimy kochać samych siebie, aby nam się chciało w ogóle ruszyć z miejsca. Zdobyć się na trochę poświęceń. Nie zrobimy tego dla kogoś kogo nie lubimy! Pamiętajcie, od miłości trzeba zacząć wszystkie zmiany.

O moich celach na 2019 rok poczytacie tutaj: https://monn-iza.com/2018/12/20/inspiracje-moje-cele-na-2019/ 🙂

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Postanowienia noworoczne vs. cele

Tak, wiem. Jest grudzień 2018 roku, a ja już poruszam temat postanowień noworocznych. Wszyscy piszą o świętach, a ja tu wyjeżdżam z nowym rokiem… Myślę jednak, że warto wcześniej zacząć się zastanawiać nad tym jak chcemy, żeby przyszły rok dla nas wyglądał. Święta i Sylwester są po to, żeby spędzić czas z innymi, odpocząć – nie po to żeby pomiędzy barszczem i karpiem spisywać nasz plan na 2019 rok. Lubimy takie wydarzenia jak początek nowego roku – możemy wystawić siebie na próbę. Przecież nowy rok, nowa ja, nowe szanse. Tylko co oznacza nowa ja? Przecież nie ma jakiejś magicznej maszyny , do której możemy wejść 1 stycznia nowego roku i ona zmieni nas w nowego człowieka (trochę szkoda) 😀

Zmiany muszą być wypracowane. Zmiany w myśleniu pociagają za sobą zmiany w zachowaniu i działaniach, a te z kolei powodują zmiany w naszym życiu. Proste? O nie. Bardzo trudne, ale osiągalne. Jesteśmy oporni na zmiany, nawet jeśli są one dla nas dobre. Dlaczego? Nowe myślenie i inny styl życia wymagają od nas wysiłku. Podejmowania świadomych decyzji i wyłączenia, przynajmniej na jakiś czas, autopilota. Pracy, której efekty zobaczymy dopiero za jakiś czas.

Teraz do rzeczy. Tym razem postanowiłam nic nie postanawiać, bo jak do tej pory to się nie sprawdzało :p Dlaczego spisanie postanowień w formie listy nie działa? Bo nie wiemy co mamy robić! Nawet jeśli przykleimy ją sobie do czoła – nic nam to nie da. Potrzebujemy planu. Rozpiski konkretnych działań i kroków. Możemy wykorzystać ten powiew świeżej motywacji jaką daje nam początek roku. Nakręcić się na działanie, nie pozwalać sobie na taryfę ulgową. Niech już będzie, że zaczynasz od stycznia. Tylko ustal sam ze sobą co zaczynasz.

Plany muszą być konkretne, realistyczne i związane z priorytetami, o których pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/10/21/jak-ulatwic-sobie-zycie-cz-1-podejmowanie-decyzji-wg-priorytetow/. Dużo z nas postanawia zapisać się na siłownie. Jeśli nigdy nie ćwiczyliście to nie planujcie chodzenia na siłownie 5 razy w tygodniu. Większość z nas wtedy się poddaje. Zacznijcie od 1 – 2 razy w tygodniu. Nie kupujcie rocznego karnetu. Wystarczy, że pójdziecie raz – odwiedźcie strefę kardio, siłową, zapiszcie się na zajęcia grupowe. Potem na basen – może pływanie bardziej wam odpowiada jako forma ruchu? Poćwiczcie w domu. Potem dokonajcie oceny – co jest dla mnie najlepsze i co mógłbym robić kilka razy w tygodniu? Może siłownia dwa razy w tygodniu, raz basen? Może basen i ćwiczenia w domu? Chodzi też o to, żeby nie wydać wszystkich pieniędzy w styczniu na niepotrzebne rzeczy, karnety itp. Po co psuć sobie budżet na początku roku :p Dopasujcie ćwiczenia do waszego planu dnia. Przygotujcie strój do ćwiczeń dzień wcześniej.  Zróbcie wszystko, żeby się upewnić, że to wypali.

Na liście postanowień większości z nas jest też zrzuceniu paru kilo do wakacji 😀 Tylko jeśli to będzie piąty rok z rzędu kiedy wpisujecie to na listę postanowień to chyba coś jest nie tak, prawda? Ktoś, kto je cztery razy w tygodniu fast-foody nie przestawi się na stałe na jedzenie samych sałatek. Moja rada? Wprowadzenie dwóch zmian na dwa tygodnie. Potem dokładanie kolejnych, powoli.

Pierwsze dwa tygodnie:

  • zamiast słodkich napojów i soków – tylko woda i niesłodzone herbaty
  • jeśli nie wyobrażacie sobie życia bez fast-foodów, zacznijcie od wyszukiwania przepisów na odchudzone  i zdrowsze domowe fast-foody i przyrządzajcie je w domu

W kolejnych tygodniach możecie wprowadzić: 

  • ograniczenie słodyczy 
  • czytanie etykiet i wybieranie jak najmniej przetworzonych produktów

Uwierzcie mi, że tych kilka zmian trochę wymusi na was zdrowsze odżywianie. Oczywiście w zależności od stopnia nadwagi i stanu zdrowia wasza dieta powinna być przygotowana i dostowana indywidualnie. Jednak jeśli nic poważnego wam nie dolega i chcecie zrzucić kilka kg dla lepszego samopoczucia, to małe zmiany wystarczą. I w tym przypadku też dobrze się przygotować – prześledzić swój jadłospis w ciągu tygodnia – zapisywać pory i posiłki, przekąski, napoje i aktywność fizyczną. Także okoliczności, w których jemy – czy jemy bo jesteśmy głodni czy dlatego, że się nudzimy lub jesteśmy zestresowani? Jestem pewna, że każdy z nas potrafi ocenić swoje błędy żywieniowe i wprowadzić małe zmiany, które zsumują się i doprowadzą do celu.

Poniżej przedstawiam wam moją tabelę na 2019 rok (przynajmniej jej część) 🙂 Mam też wersję edytowalną dla was do ściągnięcia!

Miłego planowania i samych sukcesów w 2019 roku!

xoxo

Monn Iza