Dlaczego popularne diety nie działają i czy na diecie można jeść słodycze? Rozmowa z mgr dietetyki klinicznej, specjalistką psychodietetyki.

Myślę, że wywiad z dietetykiem to akuratny temat na wpis w pierwszą niedzielę po Tłustym Czwartku. Większość z nas uraczyła się pysznym pączusiem, a nawet kilkoma. Cieszy mnie to, że nie ma już tradycji jedzenia pączków wypełnionych boczkiem i popijania ich wódką! Zdecydowanie wolę te z konfiturą i lukrem 🙂

Zapraszam na mojego instagrama Monn Iza Blog

Jednak problem niezdrowego odżywiania i nadwagi sięga daleko ponad jededn dzień pączusiowej rozpusty Chodzi o w nasze podejście do odżywiania na co dzień. Dla kogoś, kto odżywia się zdrowo jeden czy dwa pączki to żaden problem. Gorzej jeśli po tym pączku wpadnie nam jeszcze jakiś fast-foodzik z coca-colką (byle nie light bo aspartam przecież zabija!), potem biała bułeczka z masłem i żołtym serem (bez warzywek, bo są blee) i tak dzień po dniu nadwyżka kaloryczna odkłada się w niepożądanych miejscach. Myślę, że każdy kto chce odżywiać się lepiej czuje się zagubiony w gąszczu informacji. Stąd mój pomysł na wywiad z profesjonalistą w tej dziedzinie – dietetykiem klinicznym ze specjalizacją z psychodietetyki – mgr Magdaleną Dziergas – Marek. Magda prywatnie uwielbia ćwiczyć, jeździć konno, a także spacerować ze swoim mężem oraz psem, czarnym owczarkiem niemieckim długowłosym o imieniu Carbon 🙂

Magda, opowiedz dlaczego zostałaś dietetykiem. Co Cię do tego zawodu przekonało?

Można powiedzieć, że zostałam dietetykiem trochę z przypadku. Moja historia nie wiążę się z zainteresowaniem tematyką odżywiania od czasów szkolnych i wybór wymarzonych studiów na kierunku dietetyka. Do bycia dietetykiem zainspirowała mnie moja przyjaciółka, która zaczęła studiować ten kierunek (serdecznie Cię pozdrawiam!). Jednakże nigdy nie żałowałam wyboru tego kierunku studiów – wiedza, którą zdobyłam zmieniła moje podejście do zdrowia i odżywiania, zwiększyła świadomość konsumencką i dała możliwość pomocy innym w zmianie nawyków żywieniowych.

Jaki jest Twój statystyczny pacjent? Jakie ma problemy?

Najczęściej spotykam się z pacjentami, mającymi problemy z utrzymaniem prawidłowej masy ciała, zmagającymi się z nadprogramowymi kilogramami. Często u takich pacjentów, oprócz nadwagi czy otyłości, występują choroby współtowarzyszące takie jak insulinooporność, nadciśnienie tętnicze czy hipertrójglicerydemia.

Czy tego typu zaburzenia, o których mówisz, można leczyć dietą?

Podstawą leczenia takich jednostek chorobowych jest modyfikacja stylu życia, mam na myśli dietoterapię, unormowanie masy ciała, odpowiednią aktywność fizyczną, rzucenie palenia czy ograniczenie spożycia alkoholu. Odpowiednia dietoterapia ma na celu również zapobieganie poważnym powikłaniom wyżej wymienionych chorób. Redukcja masy ciała pozwala na poprawę insulinowrazliwości, obniżenie ciśnienia tętniczego czy wzrost stężenia frakcji HDL.

Myślę, że każdy z nas zastanawia się dlaczego popularne diety nie działają? Co o tym myślisz jako specjalista?

Jeśli mówimy w temacie redukcji masy ciała, to musimy pamiętać, że redukcja tkanki tłuszczowej następuje, kiedy jesteśmy na ujemny bilansie energetycznym – krótko mówiąc, dostarczamy mniej kalorii niż wynosi dzienne zapotrzebowanie organizmu, w wyniku czego organizm zaczyna czerpać energię z zapasów. I na tym polega fenomen wszystkich popularnych diet – chudniemy na diecie XXX, ponieważ w wyniku eliminacji pewnych produktów spożywczych , obniżamy kaloryczność diety i w efekcie tracimy zbędne kilogramy. Popularne diety nie działają z kilku powodów. Przede wszystkim najczęściej są tak restrykcyjne, że nawet największe zasoby silnej woli , nie są w stanie znieść tych ograniczeń, są niedoborowe- przez co po pewnym czasie stosowania takiej diety odczuwamy jej negatywne skutki uboczne ; najczęściej są to diety niskokaloryczne, przez co odczuwamy głód= jesteśmy sfrustrowani, zmęczeni, rozdrażnieni i w końcu rzucamy dietę; traktujemy te diety jako coś tymczasowego, „drogę na skróty”, jako coś określonego czasowo: „ pomęczę się 3 tygodnie, schudnę 5 kg, będę się czuć spełniona i wrócę do starego żywienia” – niestety to tak nie działa. „Dieta” z greckiego znaczy „styl życia” – dlatego istotę stanowi trwała zmiana nawyków żywieniowych, czyli takie odżywianie, które będziesz w stanie utrzymać przez całe swoje życie i które nie będzie dla Ciebie oznaczać wyrzeczeń i wręcz tortur. Jeśli zastanawiasz się nad dietą XYZ, która opiera się spożywaniu 2 koktajli dziennie albo jedzeniu tylko i wyłącznie nabiału – zadaj sobie pytanie, czy chcesz się tak odżywiać do końca życia?

Co byś w takim razie poradziła komuś, kto był już w swoim życiu wiele razy na diecie, ale kilogramy wróciły? Pojawił się u nich tzw. efekt jo-jo, który dopada większość odchudzających się osób.

Nie da się na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie, nie odnosząc się do konkretnego pacjenta, gdyż przyczyn niepowodzenia związanego z redukcją masy ciała jest mnóstwo, ale poradziłabym, aby na początku wziął głęboki oddech 🙂 Następnie rozpoczął wnikliwą analizę swojego doświadczenia związanego z redukcją masy ciała, przyjrzał się temu jak wyglądały wcześniejsze próby odchudzania i zastanowił się z jakich powodów nie osiągnął efektu , który chciał. Co przeszkodziło mu w osiągnięciu celu? W jaki sposób może pokonać te przeszkody? Co może zrobić tym razem, aby osiągnąć wyznaczony cel? W takim przypadku ważne jest, aby taka osoba miała wsparcie z zewnątrz, kogoś kto może spojrzeć na to z innej perspektywy, zauważyć coś, co Nam umyka – dlatego warto skonsultować taki przypadek ze specjalistą 🙂

Jakie jest Twoje stanowisko w kwestii  tzw. cheat meal / cheat day?

Cheat meal to taki zabieg psychologiczny, często wykorzystywany w praktyce wielu osób propagujących „fit”styl życia. Badania naukowe dowodzą, że cheat meal sprzyja rozwojowi zaburzeń odżywiania, obalona została również teza, że taki posiłek/dzień przyspiesza przemianę materii. Jeśli przez cały tydzień ograniczamy się, odliczając czas do niedzielnego cheat meal, myśląc co zjemy wtedy i jak wreszcie będziemy szczęśliwi – nie tędy droga do kształtowania prawidłowej relacji z żywieniem.  Rozwiązaniem tego problemu jest znalezienie równowagi pomiędzy zdrowym, racjonalnym i prawidłowym żywieniem a tym, co nie jest za to uznawane . Moim zdaniem,  lepszym sposobem jest odżywianie się według zasady 80/20. Przez 80% staramy się jeść zgodnie z prawidłowymi zasadami odżywiania, a na 20% przeznaczamy na jedzenie, które nie uważamy za sprzyjające Naszemu zdrowiu. Dzięki temu , te 20% nie wpłynie na efekty Naszej pracy np. w redukcji masy ciała. Jednakże taką taktykę należy zawsze ustalać indywidualnie, biorąc pod uwagę  historię odżywiania danego pacjenta, preferencje żywieniowe, relację z żywieniem.

Co sądzisz o współczesnych influencerkach promujących bycie fit?

W dzisiejszych czasach dostępność informacji na temat zdrowego stylu życia jest wszechobecna. Istotę stanowi weryfikacja przedstawianych treści. Niestety, często traktujemy Infleuncerów jako ekspertów, autorytety , na równym poziomie co porady wykwalifikowanych lekarzy i innych specjalistów. Badacze z Uniwersytetu w Glasgow wzięli pod lupę popularnych Influencerów z Wielkiej Brytanii, którzy posiadali 80 tysięcy followersów i publikowali posty na temat zdrowego odżywiania i fitnessu. Niestety 8 na 9 z nich publikowała informacje niezgodne z prawdą, niepodparte żadnymi badaniami naukowymi.

No tak, to może stanowić zagrożenie dla osób ślepo wierzących w informacje zawarte w instagramowym poście. Jaka jest więc, Twoim zdaniem, najzdrowsza dieta?

Oczywiście, co roku powstają rankingi określające , które dieta jest najzdrowsza i warto na to zwracać uwagę, jednakże dla mnie  to racjonalne, pełnowartościowe, różnorodne odżywianie ,zgodne z zasadami Piramidy Zdrowego Żywienia i Aktywności fizycznej dla osób dorosłych i dostosowane indywidualnie – do Twojego stanu zdrowia, trybu życia, pracy,aktywności fizycznej, upodobań i preferencji smakowych, portfela ,umiejętności kulinarnych itp. – inaczej mówiąc „dieta szyta dla Ciebie”.

Czy Twoim zdaniem można zapobiec pladze otyłości we współczesnym świecie?

Mam taką nadzieję i głęboko w to wierzę. Ciesze się, że zwiększa się świadomość społeczeństwa, że coraz więcej mówi się o roli odżywiania w zapobieganiu nadwagi i otyłości. Coraz więcej osób chce być bardziej aktywnym fizycznie, jest więcej akcji profilaktycznych, przybywa wykwalifikowanych specjalistów w dziedzinie zdrowia publicznego . Jednakże statystyki mówią same za siebie, nadwagę ma już trzech na pięciu dorosłych Polaków, co czwarty jest otyły, nie wspominając już o dzieciach i młodzieży. Pamiętamy, że nadwaga i otyłość to nie tylko aspekt fizyczności, coś co Nam przeszkadza, kiedy widzimy swoje odbicie w lustrze– to przede wszystkim poważne konsekwencje zdrowotne, zaczynając od nadciśnienia tętniczego, insulinooporności, problemów z płodnością po niepełnosprawność i śmierć. Nadwaga i otyłość to choroba metaboliczna XXI wieku, z którą musimy walczyć.

Na koniec najważniejsze pytanie: czy istnieją zdrowe słodycze? 🙂

Istnieją zdrowsze wersje słodyczy 🙂 Na półkach sklepowych coraz częściej możemy znaleźć słodycze, które stanowią pełnowartościową, zdrową przekąskę. Obecnie dostępność przepisów standardowych słodyczy w wersji „fit” (czyt. większa ilość błonnika pokarmowego, składników mineralnych, a mniejsza ilość cukrów prostych i nasyconych kwasów tłuszczowych itp.) jest ogromna.

Pamiętajmy o tym, że trucizną może być każda substancja, a wszystko jest zależne od dawki. W racjonalnym żywieniu jest miejsce na owsiankę na mleku migdałowym z bananem i czekoladę, czy ulubionego batonika. Nie przytyjemy, nie zniwelujemy swoich starań , jeśli raz na jakiś czas spożyjemy słodycze. Można jeść słodycze i chudnąć, jednakże pamiętamy, że typowe słodycze nie należą do produktów o prozdrowotnym działaniu.

Dziękuję Ci za wyczerpujące odpowiedzi 🙂

Ja również dziękuję.

Zachęcam do odwiedzenia profilu Magdy: http://dietdoctor.pl/gabinet/4618/dietetyk-magdalena-dziergas-marek

Moje pozostałe wpisy z serii o zdrowiu:

Insulinooporność – wstęp do tematu

Insulinooporność – co jeść (główne zasady + lista produktów bazowych)

Rozpoznaj swoje wymówki na przykładzie zdrowego odżywiania

Trzymajcie się zdrowo!

xoxo,

Monn Iza

Insulinooporność – czym tak naprawdę jest

!Nie jestem profesjonalistką i ten wpis nie zastąpi wam wizyty u lekarza, ale mam nadzieję, że komuś pomoże w drodze do lepszego zdrowia i samopoczucia:)

Insulinooporność brzmi strasznie, ale na szczęście jest to zaburzenie metaboliczne, które można odwrócić poprzez zmianę nawyków żywieniowych i wprowadzenie nawet minimalnej aktywności fizycznej. Zaniedbane może prowadzić do poważnych chorób, m.in. cukrzycy typu II.

Insulinooporność to nic innego jak zmniejszenie wrażliwości tkanek na insulinę. Insulina to hormon, który ma za zadanie przetransportować glukozę z krwi do komórek, aby dać nam energię.

Tutaj możecie pooglądać film na temat działania insuliny:

W skrócie: jeśli glukoza nie trafia tam gdzie powinna (czyli do komórek, które są na nią oporne) krąży we krwi. To daje sygnał trzustce aby produkować więcej insuliny. Nie będąc świadomymi tego co się dzieje w naszym ciele zaczynami odczuwać fizyczne skutki tego procesu. Czujemy się źle: nie mamy energii, obniża nam się nastrój, przyspiesza proces starzenia. Ostatecznie możemy nawet zachorować na cukrzycę typu II, nadciśnienie, otyłość. Dlatego świadomość problemu to podstawa!

Lista objawów insulinooporności:

  • nadwaga to pierwszy sygnał do tego, że coś może się dziać z waszą insuliną (aczkolwiek szczupłe osoby również mogą mieć IO!)
  • obniżony nastrój bez konkretnego powodu
  • problemy z koncentracją
  • zmęczenie, senność – szczególnie po zjedzeniu posiłku (objaw drastycznego spadku cukru)
  • wilczy apetety, czyli napady głodu kiedy jemy więcej niż powinnyśmy
  • ciemne przebarwienia na skórze, szczególnie na szyi
  • bóle niewiadomego pochodzenia
  • zachcianki – ochota na słodkie, kaloryczne jedzenie
  • zawroty głowy

Oczywiście nie u każdego wystąpią te same objawy, jednak jeśli macie podejrzenie, że insulinooporność was dotyczy, koniecznie udajcie się do lekarza.

Moja historia w skrócie: jakiś czas temu poszłam do endokrynologa na kontrolę mojej tarczycy. Z tarczycą wszystko było w porządku, ale po rozmowie na temat mojego samopoczucia i przeanalizowaniu BMI lekarz zlecił mi badanie krzywej cukrowej. Kiedy wróciłam z wynikami zdiagnozował u mnie insulinooporność. Dostałam receptę na Glucophage i zalecenie stosowania diety z niskim indeksem glikemicznym. Po dwóch miesiącach brania leków i stosowania diety – 8 kg w dół, samopoczucie – wspaniałe. Zaczęłam jeść śniadania, nie jadłam fast- foodów, słodyczy i białej mąki. Wieczorem brałam leki i starałam się wprowadzić proste aktywności fizyczne do swojego planu dnia. Byłam na idealnej drodze do pozbycia się całej mojej nadwagi i zdrowego stylu życia. Niestety zaprzepaściłam to, wróciłam do niezdrowego jedzenia i moja motywacja wyfrunęła przez okno. Kilogramy oczywiście wróciły, a wraz z nimi frustracja i żal do samej siebie. Nie zamierzam się jednak poddawać, nie wywiesiłam białej flagi. Wracam powoli do dobrych nawyków i dlatego postanowiłam się z wami podzielić moją wiedzą i moją historią.

Tutaj artykuł dla was: https://www.hellozdrowie.pl/artykul-dieta-w-insulinoopornosci/. Polecam wam również książkę Dominiki Musiałowskiej Insulinooporność (do kupienia na różnych stronach, tutaj macie porównanie cen: https://www.ceneo.pl/54819781). Czytajcie ile możecie, edukujcie się i uważajcie na to co jecie. Polecam wam też aplikacje na telefon, takie jak: Moje IG i Zdrowe Zakupy czy Fitatu.

Przede wszystkim!! Nie diagnozujcie się sami na podstawie tego co przeczytaliście. Badanie krzywej cukrowej możecie zrobić TYLKO ze skierowaniem od lekarza, nawet prywatnie nie zrobią wam tego badania na życzenie. Nie każdy lekarz uznaje to badanie za potrzebne, jednak jeśli macie objawy z listy poniżej porozmawiajcie z waszym lekarzem. Nie zawsze wdrożenie leków jest koniecznie, czasami sama dieta i ruch wystarczają.

To tyle tytułem wstępu do tematu, więcej wpisów na ten temat już wkrótce!

xoxo

Monn Iza