Kilka pomysłów na to jak wydawać mniej na zakupach

Hej kochani! Mam dla was dzisiaj kilka technik, które sprawią, że będziecie kupować mniej i wydawać mniej. To jest to, co ja mam zamiar wprowadzić w swoje życie w 2019 roku, jako narzędzie do oszczędzania i poprawy jakości mojego życia.

Zanim coś kupicie, wymieńcie 3 powody dla których mielibyście za to dać pieniądze. Powody „bo chce”, „bo jest takie ładne”, „inni to mają” odpadają. Muszą to być takie powody, które przekonałyby innych ludzi, że powinniście to kupić. Nie, „jest na wyprzedaży” też się nie liczy.

Przeliczcie wartość danej rzeczy na godziny waszej pracy. Może kiedy okaże się, że chcecie kupić rzecz impulsywnie, która warta jest kilku godzin waszej pracy, a w zasadzie nie jest wam potrzebna – zastanowicie się nad tym i nie kupicie tego. Pieniądze zostana na koncie na inne, bardziej wartościowe wydatki.

Technika, o której pisałam już tutaj: https://monn-iza.com/2018/12/11/ogarniamy-zycie-proste-metody-na-poprawe-finansow/. Kupowanie tylko tego po co się przyszło do sklepu i co jest wam niezbędne. Potrzebujecie nowych spodni, więc dlaczego w kolejce do kasy zgarniacie jeszcze koszulkę (z wyprzedaży, no przecież) i perfumy? Bo i tak macie zamiar wydać pieniądze, więc co to za różnica – 100 czy 150 zł? Różnica będzie na waszym koncie, ale tego nie odczujeciem od razu jeśli zapłacicie kartą.

Co do płacenia kartą to jest to dla impulsywnych kupowaczy najgorszy wynalazek. Więc, jeśli wiecie, że na spodnie możecie wydać 100 zł to weźcie tylko te 100 zł, a kartę zostawcie w domu. Bolesne, ale skuteczne. Najlepiej wcześniej ustalić budżet, czy to na ubrania czy zakupy spożywcze i wziąć mniej więcej tyle gotówki. Przy zakupach spożywczych może być trudniej, dlatego zachowajcie margines błędu. Żeby było łatwiej liczyć na bieżąco, wkładając do koszyka, zaokrąglajcie ceny. Kiedy ma się wyliczoną kwotę to naprawdę trzeba się zastanowić czy na pewno się czegoś potrzebuje. Jest to też dobra technika do uświadomienia sobie cen produktów, które kupujemy na co dzień. Nie namawiam do kupowania najtańszych produktów spożywczych, bo często są złej jakości. Czytajcie etykiety, jeśli skład jest dobry, warto zapłacić trochę więcej.

Mając sprawdzone sklepy kupujcie online. Wtedy łatwiej wam będzie uniknąć wszystkich pułapek marketingowych. Wiecie, dlaczego kiedyś zwolniono dyrektora znanej w Stanach Zjednoczonych firmy z odzieżą? Dlatego, że zamiast robić wyprzedaże od razu obniżał ceny na metce. Przychody firmy zmalały, ludzie nie chcieli kupować taniej! Chcieli kupować coś, co było kiedyś droższe, za okazyjną cenę. Dlatego wchodząc do sklepu od razu widzimy wieszaki z wyprzedażami. Gra głośna muzyka, pachnie perfumami. Wszystko to sprawia, że chcemy kupować! To silniejsze od nas, więc najławiej jest omijać tego typu pokusy 🙂

Zakupy spożywcze róbcie zawsze najedzeni i z wcześniej przygotowaną listą zakupów. Wtedy nie wrzucicie do koszyka zbędnych produktów. Listę najlepiej zrobić wg kategorii, żeby nie biegać po sklepie tam i z powrotem. Jeśli kupujecie często w tym samym sklepie to ulóżcie listę według tego co jest na półkach zaczynając od wejścia. Dobrze mieć w kuchni notes i kiedy coś się kończy zapisać na bieżąco. Wtedy mamy już praktycznie gotową listę.

Nie jest to może technika na oszczędzanie, ale na pewno na lepsze wydawanie pieniędzy – kupujcie wspomnienia i emocje. Z jednej strony możecie myśleć – no tak, ale jak kupię bluzkę to będę ją nosić jakiś czas, a jak pójdę na koncert albo do teatru to po kilku godzinach będzie po wszystkim. Bluzka nie da wam jednak takich emocji i wspomnień. Kilka bluzek mniej to wyjazd za miasto na weekend. Zastanówcie się czy wolicie kolekcjonować kawałki materiału (lub inne materialne rzeczy) czy wspomnienia. Gwarantuje wam, że pieniądze wydane na radość nidy nie będą dla was zmarnowanymi pieniędzmi.

Czego może nas nauczyć minimalizm?

 Myślę, że grudzień można uznać za najbardziej konsumpcyjny z miesięcy w roku. Kupujemy prezenty na Mikołaja, pod choinkę i zastawiamy stoły aż po brzegi jedzeniem. Nie ma nic złego w tym, że chcemy sprawić komuś radość prezentem lub dobrze zjeść. Jednak myślę, że we wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek. Chciałam wam dzisiaj (trochę na przekór grudniowej rozpuście) przekazać trochę inny punkt widzenia. Nie jestem minimalistką, ale wiem, że wprowadzenie tych kilku zasad ułatwi życie każdemu. 

Jestem za tym, aby każdy żył tak jak chce, jeśli nie jest to szkodliwe dla innych. Rozumiem minimalistyczny styl życia i podziwiam tych, którzy zdecydowali się żyć w ten sposób. Myślę, że dla niektórych to jedyny sposób na konsumpcyjne szaleństwo współczesnego świata. Minimalizm ma wiele oblicz, w zasadzie ilu minimalistów tyle jego odmian. Są jednak cechy charakterystyczne dla tego stylu życia. 

Nawet jeśli uważacie taki styl za dziwactwo, to uważam, że każdy z nas może kilka zasad minimalizmu wprowadzić do swojego życia, po to aby ułatwić sobie życie i oszczędzanie 😊

Zawsze warto mieć otwarty umysł. 

Kupowanie/posiadanie

Kupując jedną nową rzecz pozbywacie się innej. Wymieniacie stare na nowe. Przykład: chcecie kupić nową książkę, to jedną z tych, które już przeczytaliście sprzedajecie lub dajecie komuś w prezencie. Aby kupić nowe spodnie, te w których już nie chodzicie wystawcie na sprzedaż lub wrzućcie do kontenera. Najłatwiej będzie zastować tą zasadę wobec rzeczy, których mamy najwięcej.

Dlaczego mielibyśmy to robić? Po pierwsze dlatego, że ograniczamy ilość rzeczy, które posiadamy i nasza przestrzeń staje się dla nas łatwiejsza do ogarnięcia. Nie gromadzimy niepotrzebnych staroci, niemodne ubrania nie zalegają nam w szafach, a półki nie uginają się od zakurzonych książek, których już nigdy drugi raz nie przeczytamy. Mamy wtedy zawsze określoną liczbę rzeczy. 5 par spodni, 30 książek – nieważne ile, ważne, że nie przybywa nam więcej i więcej. Wiem, że książki to kontrowersyjny przykład, ponieważ ich posiadanie jest uważane za coś pozytywnego,  symbol wiedzy. Myślę jednak, że jeśli ustalicie sami ze sobą graniczną liczbę książek i każdą nową wstawicie w miejsce innej to nie będzie to dla was strata. W przypadku kiedy posiadanie książek jest dla was bardzo ważne pomyślcie czy możecie zrezygnować z czegoś innej na rzecz nowej książki. Chodzi tutaj głównie o ograniczenie liczby przedmiotów. 

Kupujecie nową rzecz, kiedy zużyjecie poprzednią do końca. Ta zasada łączy się z poprzednią, jednak ma zastosowanie np. do kosmetyków, jedzenia itp. Najgorzej w tej kwestii jest z kosmetykami, bo przecież zawsze znajdzie się „lepszy” balsam i to w dodatku na promocji… 😊 Z doświadczenia wiem, że po zakupie nowego kosmetyku, stary odkładam na bok i zapominam o nim. Błędne koło, które doprowadza do nagromadzenia słoiczków z połową produktu. Zarówno kosmetyki jak i żywność mają przecież terminy przydatności. Takie podejście do zakupów zapobiegnie wyrzucaniu przez nas niewykorzystanych i przeterminowanych produktów. Jeśli kupiliście coś co wam nie odpowiada i nie zużyjecie tego – oddajcie to komuś innemu. 

Każda rzecz powinna mieć swoje miejsce. Po jej użyciu odkładamy ją na swoje miejsce. To pozwala nam na oszczędzanie czasu, który tracimy na poszukiwania. Ustalmy co i gdzie ma swoje miejsce i niech każdy domownik nauczy się gdzie ma odkładać daną rzecz. Pozwala nam to również zaoszczędzić pieniądze jeśli np. szukamy parasola w całym domu i w końcu idziemy do sklepu po nowy, bo stare leżały w szafce pod telewizorem… Logiczne, przecież 😋

Kupujemy tylko te rzeczy, które nam się przydadzą. Trzeba się kilka razy zastanowić, czy ten zakup jest nam potrzebny, czy raczej kupujemy coś pod wpływem impulsu. Czy naprawdę nasze życie będzie lepsze kiedy wymienimy dywanik na nowy w przypadku kiedy ten, który mieliśmy był jeszcze całkiem dobry? 🙂

Myślenie/perspektywa

Warto spojrzeć na to co mamy z perspektywy osoby, która ma wszystko. Chociaż na chwilę usiąść i pomyśleć – jestem zadowolony. Mam wszystko co mi w tym momencie jest potrzebne. Życie w ciągłym poczuciu niedostatku i braku czegoś to prosta droga do nieszczęścia. Kiedy idę wieczorem do domu z pracy i jest mi zimno i nie jestem zadowolona to lubię myśleć o tym, że za chwilę będę mogła usiąść na sofie z  kubkiem dobrej herbaty, przykryć się ciepłym kocem i porozmawiać z M. Nic więcej mi nie potrzeba. Wiem, że ten koc, ta sofa i ciepła herbata to i tak więcej niż mają niektórzy. 

Posprzątajmy w naszej głowie i życiu. Nie tylko szafa wymaga segregacji. Pomyślmy co w naszym życiu jest najbardziej toksyczne i szkodliwe. Może się okazać, że to będzie konkretna osoba lub jakieś nasze zachowania. Coś, co nas blokuje na naszej drodze do lepszego życia. Przemyślmy to dobrze, bo może się okazać, że nasze życie będzie wymagało dużej zmiany. Zakończenia związku, zmiany pracy lub zmiany nawyków. To ważne, ponieważ zazwyczaj myślimy o minimalizmie tylko w stosunku do rzeczy. Kiedy ogranicza się liczbę posiadanych rzeczy, moze się okazać, że macie więcej czasu i warto go spędzić dobrze i z „przewietrzoną” głową.

Przywiązujmy się do ludzi, nie do rzeczy. Najlepsza przyjaciółka będzie mieć w nosie, czy podacie jej kawę w dizajnerskim kubku za 99 zł czy w kubku za 9,99 z Pepco. Ważna jest rozmowa, kontakt. To wasza sprawa czy czujecie się źle z tego powodu, że jest to kubek warty 10 razy mniej. Swoją drogą, ceny narzucają producenci i rynek, więc myślę, że my możemy nadać każdej rzeczy swoją wartość i nikomu nic do tego 🙂

Mam nadzieję, że chociaż trochę was zainspirowałam do tego, aby wpleść trochę minimalizmu do swojego życia 🙂 

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza