Ogarniamy życie: niedzielny reset

Przeglądając ostatnio instagram zauważyłam, że wielu z nas traktuje niedzielę jako dzień luzu. I bardzo dobrze. Uwierzcie mi, że to jest bardzo potrzebne do realizacji celów. Znacie taki termin jak zmęczenie materiału? Nasze chęci, siły i motywacja też się kiedyś kończą. Na szczęście możemy je w bardzo łatwy sposób uzupełnić! Jak? Właśnie takim resetem. Jeśli pracujecie w niedziele to ustalcie inny dzień, to nie ma znaczenia. Większość z nas jednak przeznacza właśnie niedzielę na to, aby dać sobie trochę luzu. Możemy w ten dzień pospać dłużej, zjeść niespiesznie śniadanie, wypić kawę i pokontemplować życie. Możemy przy tej kawie nawet poczytać książkę, cóż za luksus!

Pomyślcie o minionym tygodniu – co wam przyniósł? Za co jesteście wdzięczni, co się udało, jakie miłe sytuacje was spotkały? Na pewno coś znajdziecie, nawet najdrobniejsze rzeczy się liczą!

Zaplanujcie coś dla siebie. Domowe SPA. Kawa ze znajomymi. Czytanie książki. Wyjście do kina lub film z domu. Może obiad na mieście lub wspólne gotowanie w domu? To musi być coś, na co w tygodniu nie macie czasu lub ze względu na budżet możecie sobie na to pozwolić raz w tygodniu. Wieczorem zaplanujcie nadchodzący tydzień, przede wszystkim poniedziałek, tak aby dobrze zacząć tydzień.

Medytacja lub po prostu wyciszenie się też jest bardzo ważne. W tygodniu ciągle coś się dzieje, jest hałas, zalew informacji, telefony, rozmowy. Polecam wam posłuchanie muzyki relaksacyjnej – naprawdę działa. Albo jakiejkolwiek muzyki. Dajmy naszemu mózgowi szansę na odpoczynek 😉

Jeżeli poniedziałek jest dla was stresujący ważne jest abyście się wyspali. Jeśli macie z tym problem spróbujcie zasypiać przy muzyce. Oddech też jest bardzo ważny, jeśli się na nim skupicie pomoże wam to w zaśnięciu. W zasypianiu najczęściej przeszkadzają nam natrętne myśli, więc warto myśleć o czymś zupełnie niezwiązanym z naszym życiem.

Ostatnie: zróbcie coś nowego. Wypróbujcie nowy przepis, pójdźcie gdzieś, gdzie jeszcze nie byliście, namalujcie obraz – cokolwiek. Nieważne jak wam wyjdzie, ważne, że uciekliście od rutyny. To bardzo ważne dla rozwoju, doda wam energii na nowy tydzień pełen wyzwań.

Miłej niedzieli!

xoxo

Monn Iza

Motywacja i co dalej?

W nawiązaniu do mojego wpisu – https://monn-iza.com/2019/01/10/ogarniamy-zycie-kilka-sposob-na-motywacje/ dzisiaj chciałabym poruszyć ważny temat w kwestii realizacji celów. Motywacja to jedno, ale trzymanie się swojego planu to drugie. Możemy mieć 150% motywacji, ona jest paliwem, które daje nam możliwość startu. Jednak co dalej? Za miesiąc, dwa, pół roku? Motywacja ma różne fazy i może się okazać, że pewnego dnia nie wystarczy jej wam do tego, aby działać według planu i będziecie chcieli odpuścić. Dopóki motywację mamy na najwyższym poziomie musimy stworzyć plan. Rozpiskę dla przyszłej wersji siebie, która pewnego dnia wstanie z łóżka i pomyśli – nie, dosyć. Dzisiaj odpuszczam. Co możemy zrobić, żeby do tego nie dopuścić? Przygotować się!

Karta korzyści

Karta korzyści to świetna sprawa. Sprawdzi się zarówno dla tych z was, którzy nie mogą się doczekać nowej wersji siebie jak i tych, którzy chcą zrealizować swój cel, ale nie do końca wiedzą po co. Możemy zrobić ją zarówno w wersji pozytywnej jak i negatywnej. Zależy co was motywuje – czy konsekwencje pozytywne czy negatywne. Na zmianie możecie dużo zyskać, warto sobie uświadomić co tak naprawdę. Poniżej przykładowa karta korzyści z oszczędzania.

Planowanie

Trzymajmy się przykładu oszczędzania. Jak możemy je zaplanować? Najpierw ustalmy gdzie będziemy odkładać pieniądze. Jeśli na konto oszczędnościowe – musimy je założyć. Zaplanujmy to na konkretny dzień. Później rozważmy różne metody oszczędzania – która będzie dla nas najlepsza? Jeśli wasz budżet jest nąpiety i wydaje wam się, że nie macie z czego odkładać musicie zacząć od analizy wydatków. Minimum jeden miesiąc wcześniej zapisujcie WSZYSTKIE swoje wydatki. Na pewno okaże się, że możecie jakąś kwotę wykroić, rezygnując z czegoś na co wydajacie bez przemyślenia. Standardowo – jedzenie na mieście, kawa na wynos, gotowa kanapka ze sklepu – to zawsze wychodzi drożej niż to samo przygotowane w domu. Może płacicie za jakąś subskrybcje, ale z niej nie korzystacie? W dobie kart kredytowych łatwo nam przeoczyć na co idą nasze pieniądze.

Kiedy już ustalicie jaką minimalną kwotę możecie odkładać miesięcznie ustalcie sami ze sobą – NAJPIERW PŁACĘ SOBIE. I koniec, nie ma innej opcji. Jest to wasz PRIORYTET, prawda? Czyli – najpierw oszczędności, potem rachunki, następnie jedzenie i na koniec jeśli coś zostaje – przyjemności. To musi być wasza…

Żelazna zasada

Niezależnie od tego co jest waszym celem, musicie mieć jakąś żelazną zasadę. Taką, dzięki której nie wypadniecie z drogi do celu. Chcecie schudnąć? Uczyńcie jedzenie warzyw w każdej postaci do każdego posiłku waszą żelazną zasadą. Uwierzcie mi, jak się najecie warzyw to nie wciśniecie drugiej porcji mięsa, choćby nie wiem co. No i trudno jest zjeść pomidora ze snickersem, prawda? 😀 Chcecie zmniejszyć ilość posiadanych rzeczy? Wybierzcie jedną z zasad, o których pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/12/18/inspiracje-kilka-minimalistycznych-zasad-zycia-dla-kazdego/. Każdy cel ma jakąś żelazną zasadę, która zdecydowanie pomoże wam w chwilach wątpliwości i braku chęci.

Priorytety

Za każdym razem, kiedy będziecie chcieli odpuścić zadajcie sobie pytanie: czy to jest zgodne z moimi priorytetami? Nawet jeśli zrobicie połowę z tego co macie zaplanowane na dany dzień – to będziecie choćby pół kroku bliżej do tej wymarzonej wersji siebie. Wydanie mnóstwa pieniedzy na wyprzedaży na pewno nie wiąże się z priorytetem oszczędzania, ani z priorytetem minimalizowania posiadania. Zawsze w przypadku wątpliwości priorytety będą waszym drogowskazem.

Take a chill pill

Kiedy czujecie, że wasza motywacja leci w dół i nie widać dna – wrzućcie na luz. Dajcie sobie odpocząć. Zróbcie sobie dzień bezstroski. Oczywiście nie mam tu na myśli dnia opychania się czekoladą jeśli chcece schudnąć, czy wydawania pieniędzy kiedy planujecie oszczędzać. Chodzi mi bardziej o pewnego rodzaju oderwanie się od rzeczywistości. Zróbcie sobie małą wycieczkę, pójdźcie do restauracji. Sprawcie sobie nagrodę za to, że tak dobrze wam idzie. Kto ma być dla was dobry, jeśli nie wy? Naładujcie baterie, aby móc następnego dnia z nową energię dalej realizować cele!

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Kilka sposobów na motywację

„Ahh, żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce…” Znacie to? Chcielibyśmy zrobić dużo różnych fajnych rzeczy, ale jakoś tak nam się nie chce… Nie dzisiaj, może od jutra albo od poniedziałku. Ciągle coś nam przeszkadza w motywacji do działania. O samosabotażu pisałam już tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/03/inspiracje-cele-na-nowy-rok-dlaczego-sabotujemy-wlasne-dzialania/. Dzisiaj chciałabym wam zaproponować kilka pomysłów na motywację do realizacji waszych noworocznych celów. Ustalenie ich to jedno, realizacja to już całkiem inna bajka.

Nawet jeśli pomysł, który macie na poprawę własnego życia dopiero kiełkuje, to musicie jak najszybciej znaleźć metody na jego realizację. Szukajcie wszędzie – liczy się kreatywność i determinacja. Pinterest, Weheartit, blogi, książki, konta na Instagramie i na facebooku, filmy dokumentalne i fabularne. Wszędzie znajdziecie inspiracje. Hasztagi ułatwiły nam szukanie konkretnych haseł. Poszukajcie wokół siebie ludzi, którzy zrobili to, co wy chcecie zrobić. Nie bójcie się zadawać pytań – jeśli ktoś odniósł sukces na pewno chętnie wam podpowie.

Realizacja pomysłów to działanie. Działanie to energia. Zacznijcie od czegokolwiek byle tylko ruszyć z miejsca. Najlepiej zacząć od małych kroczków. Wiadomo, że do mety trzeba dojść, nie pojawi się sama przed naszym nosem. Cierpliwość nie jest moją mocną stroną, dlatego często mam słomiany zapał. Jeśli nie widzę rezultatów od razu – łatwo rezygnuje. Wiem jednak, że często czekamy na ten ostateczny rezultat, a powinniśmy zamiast tego cieszyć się samą drogą do jego osiągnięcia. Cieszcie się małymi sukcesami. Zapisujcie swoje rezultaty, tak żeby wiedzieć, że idziecie do przodu. Fajnie jest widzieć, jak oszczędności rosną, albo jak kilogramy lecą w dół 🙂 Bez względu na płeć jesteśmy wzrokowcami, więc jak zobaczymy postępy to powinno nas to zmotywować! 😊

Wyobraźcie sobie siebie po zmianach. Tak jakby to już się stało. Jak się czujecie? Co robicie? Co jest lepsze? Czy było warto? Naprawdę znajdźcie na to chwilę w ciszy i spokoju, żeby móc sobie to dobrze wyobrazić. Poczujcie ekscytację na myśl o tej wersji siebie!

StockSnap_Y2PZ47OU6Z

Zacznijcie myśleć jak osoba, którą chcecie być. Oszczędną? Minimalistą? Zdrowszą? Fit? Szczuplejszą? Oczytaną? Możliwości jest mnóstwo. Osoba oszczędna zastanawia się nad tym na co przeznacza pieniądze. Ustala priorytety – patrz tutaj: https://monn-iza.com/2019/01/08/ogarniamy-zycie-jak-ustalic-priorytety-finansowe/ i ma minimum jedno konto oszczędnościowe. Osoba oczytana – wiadomo, czyta dużo literatury. Jednak na pewno nie czyta wszystkiego co jej wpadnie w ręce. Dlatego jej myśli krążą wokoł tego co warto przeczytać. Szuka, słucha – co inni polecają, czyta recenzje. Minimalista również szuka inspiracji wśród innych, ale przede wszystkim skupia się na ograniczeniu ilości rzeczy w swoim życiu. Myśląc – chcę być „jakiśtam”, ale robiąc zupełnie odwrotnie nigdy nie dojdziemy do celu. Od myślenia do działania już tylko jeden krok, ale potrzebujemy motywacji.

Na niektórych działa motywacja pozytywna – chcę być zdrowym człowiekiem, na innych negatywna – nie chce być chorym człowiekiem. Musimy się zastanowić co bardziej na nas podziała. Czy mamy jakiś przykład z własnego życia, kiedy coś nas naprawdę zmotywowało? Zastanówcie się nad tym i poszukajcie w sobie tej siły, która was wtedy napędzała! 🙂

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza