Kilka patentów na łatwiejsze życie

Życie bywa trudne z zasady, a nasze zasoby czasu i energii są ograniczone. Czasem bywa, że czujemy się przytłoczeni codziennymi sprawami. Mam więc dla Ciebie kilka patentów na ułatwienie sobie codzienności.

Zapraszam na mojego instagrama Monn Iza Blog

Przygotuj się do życia. Przygotuj się już dzisiaj do następnego dnia. Jak uczeń, który robi prace domową dzień przed lekcjami. Przygotuj sobie lunch do pracy, ubrania, listę zakupów i listę ważnych rzeczy do zrobienia. Zrób wszystko to, co możesz zrobić dzień przed. Na początku możesz czuć się przytłoczony, ponieważ nie robiłeś tego wcześniej i pierwsze dni będą chaotyczne. Jednak po tygodniu będzie łatwiej, a po 3 tygodniach wejdzie Ci to w nawyk i będzie prostsze niż myślisz.

Zrób sobie —-> brain dump. Podziekujesz mi później 🙂

Korzystaj z pomocy. Kiedy ktoś Ci ją oferuje podziękuj i nie oceniaj. Tak wiem, zrobiłabyś to lepiej 🙂 Tylko po co biegać jak chomik w kołowrotku, kiedy można na chwilę odetchnąć.

Znajdź swoją ulubioną aktywność. Wiem, to będzie szokujące kiedy powiem Ci, że nie musisz się zmuszać do dźwigania ciężarów, biegania czy innego rodzaju treningu jeśli nie sprawia Ci to żadnej przyjemność. Jednak czasem jest tak, że przyjemność czujemy dopiero po ćwiczeniach, więc warto dać szansę różnym rodzajom aktywności. Znajdź to co Cie kręci, a częściej będziesz to robił.

Planuj zakupy i posiłki. Jeśli nie wiesz jak zacząć zajrzyj tutaj: KLIK

Prześledź swoje złe nawyki i zastąp je tym co sprawia Ci przyjemność. Lubisz jeść zdrowe posiłki, ale nie masz czasu na ich przygotowanie. No jak to, przecież nowy sezon Domu z papieru sam się nie obejrzy 🙂 Jeśli masz trzy godziny wolnego czasu po pracy to myślę, że godzinkę możesz przeznaczyć na gotowanie, a pozostałe dwie na serial. Wiem, brzmi to okrutnie, ale efekt końcowy będzie taki, że będziesz jeść pyszne, zdrowe posiłki nadal będąc na bieżąco z serialem. W trakcie gotowania pośpiewaj Bella Ciao i potańcz, endorfiny wystrzelą jak fajerwerki w Twoim mózgu 🙂

Słuchaj podcastów/audiobooków wtedy kiedy masz zajęte ręce, a wolny umysł: w trakcie gotowania, malowania się, prasowania, jazdy samochodem/autoubusem, na siłowni, spacerze. Gdzie tylko jesteś w stanie. I patrząc na punkt pierwszy dzisiejszego wpisu – szukaj ich wcześniej i rób playlisty. Oszczędzisz czas na szukanie odpowiedniego materiału. Nie oszukujmy się, Twój umysł i tak znajdzie sobie zajęcie. Tylko po co masz myśleć o kłótni sprzed 4 lat, skoro możesz dowiedzieć się czegoś i zainspirować do lepszego życia? 🙂

Postaraj się znaleźć najlepszą dla siebie wersję medytacji. Nie mówię o takiej, kiedy siadasz w kucki i nucisz mantrę. Możesz siedzieć w fotelu, leżeć na łóżku. Ma być Ci wygodnie. Postaraj się o ciszę, jeśli nie możesz jej uzyskać znajdź odpowiednią muzykę do relaksacji, bez słów. Pomocne są również odgłosy natury – szum deszczu, dźwięk ognia z ogniska, wiatr w koronach drzew. Skupiaj się powoli na każdej części swojego ciała, być może ono chce Ci coś powiedzieć. Skup się na swoim oddechu, napinaj mięśnie, następnie rozluźniaj. Jeśli chcesz możesz spróbować wizualizacji – wyobraź sobie najszczęśliwszą wersję siebie. Myśl o szczegółach tego obrazu, jak wyglądasz, jak się czujesz, co robisz, kto Cie otacza. To może Ci pomóc w ustaleniu celów i priorytetów.

A Ty? Masz jakieś patenty, które ułatwiły Ci życie? Podziel się w komentarzu!

xoxo,

Monn Iza

Po co Ci te małe zmiany – czyli łatwa droga do sukcesu

Każdy z nas postanawia od czasu do czasu coś zmienić w swoim życiu. Najchętniej planujemy wtedy duże zmiany, wyobrażamy sobie, że od jutra/poniedziałku/nowego miesiąca/nowego roku staniemy się nową osobą, kimś innym, lepszą wersją siebie.

I wtedy wkraczam ja i mówię – STOP. Nie rób rewolucji. Myślisz – małe zmiany? A po co to komu? Przecież to nic nie da, że od dzisiaj przestanę pić gazowane napoje i zamienię je na wodę, że zacznę chodzić po schodach zamiast jeździć windą, że będę ćwiczyć 15 minut dziennie. Nieee. Przecież zaczynam nowe życie, więc muszę się katować 2 godziny na siłowni. Potem będę mieć wstręt i przez następny miesiąc moja noga tam nie postanie. Więcej warzyw do obiadu? A co to za zmiana?! Najlepiej wymienić całą zawartość lodówki na same warzywa, a potem nie mieć na nie ochoty i zamówić pizze. Z serowymi brzegami. I sosem na bazie majonezu. Wybaczcie sarkazm, ale chcę wam udowodnić, że małe zmiany są lepsze od wielkich gestów w porywach chwili. Małe zmiany można zaplanować w najmniejszych szczegółach i monitorować dokładnie. Po kilku tygodniach (od 3 do 6 – kwestia indywidualna) te zmiany staną się nawykiem, będą tak proste jak inne automatyczne czynności. Za kilka miesięcy niepostrzeżenie zobaczysz w lustrze tą lepszą wersję siebie.

O małych zmianach będę pisać do znudzenia, ponieważ wiem, że to jest klucz do sukcesu. Mam nadzieję, że Wy też już to zrozumieliście i 2020 będzie rokiem małych zmian i wielkich sukcesów dla nas wszystkich!

Powodzenia!

xoxo,

Monn Iza

Rozpoznaj swoje wymówki – na przykładzie zdrowego odżywiania

Niezależnie od tego jaki masz plan na życie i co chcesz zmienić, Twój mózg na pewno podsuwa Ci wspaniałe wymówki. Dlaczego? Aby nie musieć nic zmieniać! Rozpoznaj swoje wymówki, a potem je zniszcz, jedna po drugiej.

Wymówki to nasze najlepiej wypracowane narzędzie, którego używamy, aby nic się nie zmieniło. Zbyt często wybieramy nasze znane bagienko, niż nieznany ocean możliwości.

Cztery najczęstsze wymówki:

Nie mam czasu

Nie mam pieniędzy

Nie mam umiejętności

Nie mam warunków

Przykład: chcesz odżywiać się zdrowo. Znasz zasady, przeczytałaś już mnóstwo książek i artykułów. Jednak wracając do domu kupujesz paczkę ciastek i zjadasz ją przed tv jako kolację. Wiesz, że to było wbrew Twoim postanowieniom o zdrowym odżywianiu. No tak, ale żeby odżywiać się zdrowo, musiałabyś mieć: czas na gotowanie domowych potraw, pieniądze na zakup zdrowych produktów, umiejętności przygotowywania zdrowych posiłków i warunki do tego, aby je przygotować. I to już daje Ci pole do popisu w kwestii wymówek, bo przecież nie masz czasu, nie masz tyle pieniędzy, nie potrafisz wspaniale gotować, a Twoja kuchnia jest zbyt mała, aby w niej szaleć kulinarnie. Usprawiedliwiona po dzisiejszej porażce idziesz spać obiecując sobie, że od jutra zaczniesz się zdrowo odżywiać.

Muszę znowu podkreślić, że każda zmiana wymaga planu. Jeśli nie wiesz co masz robić, zrobisz to co będzie najprostsze. Jeśli nie zaplanujesz posiłków i zakupów, kupisz to, na co masz w danym momencie ochotę, zazwyczaj nie będą to do końca zdrowe wybory. Zajrzyj tutaj po inspiracje: Budżet spożywczy

Wracając do przykładu zdrowego odżywiania. Jeśli już masz plan, wiesz co masz robić, wtedy możesz zacząć usuwać wymówki ze swojego życia.

Nie mam czasu na gotowanie – przeanalizuj swój dzień, tydzień. Poszukaj inspiracji w internertach. Być może dobrym rozwiązaniem dla Ciebie będzie przygotowywanie składników na kilka dni, tzw. meal prep. Wtedy wystarczy, że wykroisz w tygodniu po dwa razy po 2 godziny na przygotowanie. Gotuj na kilka dni. Kupuj to co Ci smakuje – jeśli nie lubisz danego produktu, a zmarnujesz czas na jego gotowanie po to żeby potem zamówić kurczaki w panierce od znanego pułkownika – nie ma to sensu.

Nie mam pieniędzy na zdrowe produkty. Takie przeświadczenie mogą mieć osoby, które nie podchodzą nawet do zdrowych produktów w sklepie. Kasze, warzywa strączkowe, owoce i warzywa – w skali miesiąca kosztują mniej niż fast – foody, gotowe dania czy niezdrowe przekąski. Między innymi dlatego, że ciężko się najeść na kilka godzin paczką chipsów. Policz to na przykładzie jednego miesiąca i zobacz te liczby na własne oczy. Spróbuj przez dwa tygodnie kupować to na co masz ochotę, nie gotować w domu. Przez kolejne dwa zaplanuj zdrowe posiłki, gotuj w domu i jedz zdrowo. Gwarantuje, że kwota będzie podobna, o ile nie mniejsza. Poza tym taki jest Twój priorytet, więc przesuwasz środki na rzecz tego priorytetu. Pisałam u tym też tutaj: Podejmowanie decyzji według priorytetów

Nie mam umiejętności. Znajdź dobrą książkę i stronę/bloga z przepisami i rób to co ktoś już wymyślił i wypróbował. Nie musisz wymyślać nowych potraw, nie konkurujesz o gwiazdkę Michelin. Musisz spełnić dwa warunki – musi to być zdrowe i smaczne. Nie zrażaj się jeśli coś Ci nie wyjdzie. Znajdź kilka dań, które Ci smakują i rób jest często, aż dojdziesz do wprawy. Zawsze miej składniki na te potrawy. Umiejętności można na szczęście wytrenować, a gotowanie naprawdę nie jest takie trudne.

Nie mam warunków. Potrzebujesz garnek, patelnie, dobry nóż, łyżkę do mieszania (najlepsza jest silikonowa! 🙂 ), deskę do krojenia. Dwa palniki i kawałek blatu. Lodówkę, zamrażarkę i szafkę na suche produkty. Myślę, że to masz. Pewnie więcej. Masz warunki. To Twój umysł jest zbyt zamknięty, żeby to dostrzec. Otwartość, kreatywność – to są dwie postawy, które zmieniają „nie mam warunków” w „mogę wszystko”.

Pamiętaj – wymówki to mur, który budujesz wokół siebie. Może czujesz się za nim bezpiecznie, ale on trzyma Cie w miejscu. Nie zmienisz niczego siedząc w środku, musisz rozebrać mur i wyjść po drugiej stronie swojej strefy komfortu. Zobaczysz wtedy, że to nie był komfort tylko stagnacja. Lepsze przed Tobą!

Powodzenia w walce z wymówkami!

xoxo,

Monn Iza

10 pytań do samego siebie – rewizja życiowa

Na półmetku 2019 roku warto zastanowić się nad swoim życiem głębiej. Interesujemy się życiem innych, znanych nam osobiście i tych z okładek brukowców. Czytamy o tym co zjedli na śniadanie, z kim są w związku i jaki nowy biznes rozpoczęli. Robimy dużo aby odwrócić naszą uwagę od samych siebie, ponieważ czasem nie chcemy się zastanawiać nam własnym życiem. Co jeśli się okaże, że jednak nie jest dobrze? To jest przerażające, czasem wolimy stanąć ze sobą twarzą w twarz ale nie patrzeć. Nie myśleć zbyt intensywnie. Zamiast tego zagłuszyć wewnętrzny głos mówiący, że przydałoby się zrobić jakąś małą rewizje.

Przygotowałam dla was 10 pytań, które pomogą wam w dokonaniu przeglądu życiowego. I obiecuję, że taki przegląd wyjdzie wam na dobre 😊

1. Jak się teraz czujesz?

Zrób przegląd emocji – co czujesz i dlaczego. Z kim lub z czym jest to związane? Czy Twoje emocje są adekwatne do sytuacji czy może są podsycane przez zdarzenia z przeszłości? Co możesz zrobić, żeby się tak nie czuć? Jeśli czujesz się dobrze – co sprawiło, że tak się czujesz i jak możesz utrzymać ten stan jak najdłużej?

2. Jakie są Twoje priorytety i co robisz aby je realizować?

Jeśli zrobiłeś listę priorytetów życiowych to co jakiś czas zrób rewizję tego co do tej pory udało Ci się osiągnąć i ustal co jeszcze jest do zrobienia.

3. Czy to co Cię otacza sprawia Ci radość?

Nasz otoczenie jest czasami wręcz kluczowe dla naszego samopoczucia. Mam tu na myśli przestrzeń, w której na co dzień przebywasz. Jeśli coś Ci przeszkadza i możesz to zmienić – zrób to od razu. Pozbądź się zbędnych przedmiotów, posprzątaj, odśwież mieszkanie choćby malując ściany. Jeśli potrzebujesz zmiany otoczenia, a nie masz możliwości dłuższego wyjazdu idź na długi spacer albo wyjedź na weekend. Teraz jest dużo możliwości, aby naprawdę tanim kosztem wyjechać na kilka dni, poszperaj w Internecie, na pewno coś znajdziesz.

4. Jakie są Twoje małe i duże sukcesy z ostatnich sześciu miesięcy?

Ważne aby zauważać nasze małe i duże zwycięstwa. Naprawdę dużo rzeczy podpada w tą kategorie – zastanów się dobrze i wymień jak najwięcej.

5. Co ostatnio sprawia Ci radość?

To co sprawiało Ci radość rok temu, niekoniecznie będzie dzisiaj. Może już nie warto inwestować w coś czasu i energii, albo musisz zmienić podejście aby znowu zaczęło Cię to cieszyć?

6. Co wywołuje u Ciebie stres?

Czujesz się ostatnio zestresowana, ale do końca nie wiesz dlaczego. Myślisz – to przez pracę/sytuację w domu, ale bez konkretów. Dopóki nie wiesz co powoduje problem nie możesz go rozwiązać.

7. Co chcesz osiągnąć do końca roku?

Jako, że pierwsze półrocze 2019 za nami, warto pomyśleć o tym co chcielibyśmy osiągnąć przez następne pół roku. Na podstawie sukcesów z pytania nr 4 pomyśl co możesz kontynuować, aby pod koniec roku wykonać kolejną rewizję i odhaczyć kolejne sukcesy.

8. Jakie nawyki musisz zmienić?

Nawyki niestety mają tendencję do ukrywania się pod płaszczykiem rutyny i codzienności. Jednak ich suma to nasze życie, więc od nich zależy jak ono wygląda – więcej tutaj: Nasze codzienne wybory i ich wpływ na nasze życie. Kiedy już je rozpoznasz, pomyśl na jaki korzystny nawyki możesz je zmienić. Życie nie lubi próżni, nie da się wyeliminować nawyku nie zamieniając go na jakiś inny. 

9. Czego chciałbyś robić mniej, a czego więcej?

W tym przypadku kwestia świadomości to również połowa sukcesu. Czasami czynności, które wykonujemy zabierają nam dużo czasu i energii, ale do niczego pozytywnego nie prowadzą. Nie mówię tutaj o naszych zobowiązaniach wobec innych, ponieważ to są inne priorytety. Przykład: chcesz mniej sprzątać, musisz mieć mniej rzeczy. Chcesz spędzać mniej czasu na zakupach, musisz tworzyć menu i listę zakupów. Możesz skorzystać z mojego pomysłu na budżet spożywczy, więcej tutaj: Budżet spożywczy – 1000 zł na jedzenie

10. Czy jest jakaś ważna sprawa w Twoim życiu, którą zaniedbujesz?

Coś Cię hamuje – być może strach albo niechęć. Wiesz, że to ważne, ale szkoda Ci pieniędzy lub czasu. Mimo to ciągle o tym myślisz, martwisz się tym. To może być wszystko – coś związanego ze zdrowiem, innymi ludźmi, pracą lub naszym życiem. Podejmij kroki w kierunku zajęcia się ta sprawą i poczuj moc, kiedy już ją pokonasz.

Otwórz zeszyt lub włącz aplikacje w telefonie i odpowiedz na te pytania. Poświęć na to trochę czasu i uwagi, szczerość z samym sobą się opłaca 🙂

xoxo,

Monn Iza

7 nawyków, które pozwolą Ci żyć bez kredytów

Poruszałam już tematy finansowe na blogu. Jest to ważny aspekt życia, więc warto mieć wszystko pod kontrolą jeśli chodzi o finanse. Oto 7 nawyków, które pomogą wam żyć bez kredytów. Gdybym tylko znała te nawyki wcześniej… 😁 W każdym razie najważniejsze to uczyć się na błędach. Jeśli już macie kredyty to możecie użyć prostej metody na spłacenie kredytów, o której pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/11/29/ogarniamy-zycie-jak-efektywnie-splacac-kredyty/, ten wpis będzie jak znalazł! 😊

1. Stwórz budżet i trzymaj się go. Jak do tej pory, wszelkie moje próby stworzenia budżetu kończyły się po jednym miesiącu… Dlatego teraz robię research i jak tylko stworzę budżet, który się u mnie sprawdzi na dłuższą metę to od razu się z wami tym podzielę 😉 A może macie dla mnie jakieś rady na ten temat?

2. Żyj poniżej swoich środków. Po prostu, nie kupuj niczego na co Cię nie stać. To sprawi, że nie zadłużysz się w celu kupna rzeczy, która i tak straci na wartości, jak np. elektronika, samochód czy meble. Kusi nas wszystko i chcemy żyć ponad stan, ale to wpędza nas w długi i w rezultacie stać na na coraz mniej. Nawet podstawowe wydatki stają się problemem, kiedy otaczamy się przedmiotami spoza naszych możliwości.

3. Kiedy zależy Ci na czymś spoza Twojego zasięgu postaraj się zebrać na to dodatkowe środki – sprzedaj niepotrzebne rzeczy, poszukaj dorywczego zajęcia albo spróbuj przekuć swoją pasję w zarobek.

4. Bądź wdzięczny za to co masz i nie porównuj się do innych. Wtedy nie będziesz czuł przymusu kupowania określonych rzeczy, wyglądania jak inni lub robienia tego co oni. Pomyśl dobrze – czy naprawdę nie masz powodów do zadowolenia z tego co masz?

5. Oszczędzaj 🙂 Oszczędności to najlepsza metoda na uniknęcie zadłużenia przy nagłych sytuacjach losowych. Więcej na temat oszczędzania znajdziecie w moich wpisach: Ogarniamy życie: projekt 1000 zł – prosta metoda na oszczędzanie oraz Ogarniamy życie: trzy nowe metody na oszczędzanie $$$ 🙂

6. Ustaw automatyczne płatności. W ten sposób Twoje rachunki na pewno będą zapłacone, nie zapomnisz o niczym. Będziesz mieć spokojny umysł i z pełną świadomością zarządzisz tym co zostało po zapłacaniu tych najważniejszych płatności.

7. Ustal swoje finansowe priorytety. Jeśli masz ograniczone środki finansowe to musisz dokonać wyboru – ustal to co jest dla Ciebie najważniejsze i na to przeznaczaj swoje pieniądze. Więcej o tym piszę tutaj: Ogarniamy życie: jak ustalić priorytety finansowe?

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Natychmiastowa nagroda czy długofalowe szczęście?

Wracamy do tematów ogarniania życia 🙂 Za chwilę marzec, czyli wiosna za rogiem i na pewno dostaniemy zastrzyk nowej energii do działania. Trzeba go wykorzystać jak najlepiej 🙂

Dzisiaj trochę pogadamy o czymś, co bardzo przeszkadza w realizacji celów. Myślę, że dla mnie to główna bolączka, jeśli chodzi o spełnianie swoich celów. Głównie mam tu na myśli cele takie jak odchudzanie, poprawa kondycji i oszczędzanie. Ponieważ tutaj najbardziej może nam przeszkodzić chęć otrzymania natychmiastowej nagrody, a długofalowe szczęście odchodzi na drugi plan. Wszystko to, co robimy dla praktycznie natychmiastowego wyrzutu endorfin i iluzorycznego szczęścia, a co sabotuje nasz cel. Przykłady można mnożyć, najprostsze to oczywiście zjedzenie słodyczy kiedy mamy ograniczać kalorie i cukier prosty w diecie (bo redukujemy tkankę tłuszczową) czy kupno nowych butów (kolejnych, zupełenie niepotrzebnych – bo są taaaakie piękne) kiedy oszczędzamy. Jednak czy pomyślelibyście, że będąc na diecie i nie jedząc nic przez cały dzień też sabotujemy swój cel? Głodzenie się przez jeden dzień daje nam satysfakcję, że wygraliśmy ze swoimi słabościami, jednak na dłuższą metę jest bardzo szkodliwe. Warto rozpoznać nasze nawyki, które rezprezentują natychmiastową nagrodę i starać się je wyelimnować.

Porównam szczęście do zupy (a co, mój blog, wolno mi 😉 )- ta gotowana na dobrych składnikach, powoli i według określnych zasad będzie zdrowsza i smaczniejsza niż zupka instant pełna chemii, sztuczność, konserwantów i z praktycznie zerową zawartością substancji odżywczych. Jej jedyny plus to szybki dostęp. Szczęście instant też może odbić się wam czkawką, kiedy haj minie, a rzeczywistość stanie się jeszcze gorsza niż była przed. Niesmak pozostanie, konto będzie puste, a nadmiar kalorii odłoży się w postaci tkanki tłuszczowej na czarną godzinę, która nigdy nie nadejdzie.

Na rzecz długofalowych skutków będzie działać tylko dobrze przemyślana strategia i trzymanie się wyznaczonych ram postępowania np. planu oszczędzania czy planu dietetycznego. Realizacja celu da nam zupełnie inne szczęście niż ta chwilowa nagroda, która w ostateczności oddala nas od celu i wywołuje wyrzuty sumienia. Co możemy zrobić, żeby przedłożyć nasze długofalowe szczęście nad szczęście w wersji instant?

  1. Ustalić priorytety i kierować się nimi w codziennych wyborach – o czym pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/10/21/jak-ulatwic-sobie-zycie-cz-1-podejmowanie-decyzji-wg-priorytetow/.
  2. Myśleć realnie i być ze sobą szczerym– jedna kostka czekolady Cię nie zabije, ale jeśli nie potrafisz się powstrzymać przed zjedzem całej tabliczki to nie możesz jej kupić, bo mając ją w domu na pewno po nia sięgniesz prędzej czy później.
  3. Dać sobie czas i ograniczyć impulsywne zachowania– chcesz w tym momencie coś kupić, ale wiesz, że to jest w sprzeczności z Twoim celem – daj sobie czas. Poczekaj, tydzień lub dwa, wtedy wróć do tej rzeczy. Może się okazać, że już jej nie chcesz i problem zniknie. To samo z zakazanym jedzeniem – jeśli będziesz mieć je w pobliżu trudniej Ci będzie się powstrzymać przed impulsywnym zjedzeniem czegoś niezdrowego.
  4. Uświadom sobie, że Twoim celem nie jest posiadanie czegoś tylko Twoje dobre samopoczucie i szczęście. To, że kupisz kolejną rzecz i postawisz na półce czy schowasz do szafy da Ci chwilową satysfakcję, jednak nie da Ci poczucia bezpieczeństwa, jakie daje konto oszczędnościowe. Zjedzenie batonika da Ci chwilową satysfakcję ze słodkiego smaku i nic na to nie poradzisz, tak już jesteśmy skonstruowani, jednak pokonanie chorób metabolicznych i nadwagi da Ci dobre samopoczucie każdego dnia.
  5. Oddziel emocje od kupowania – to jest bardzo trudne i pewnie nigdy nie uda się nikomu tego zrobić w 100%, ale jeśli sobie to uświadomisz będzie Ci łatwiej nie kupić czegoś pod wpływem impulsu. Pomyśl czy to jest coś czego potrzebujesz, czy tylko coś co sprawi Ci chwilową radość z samego kupowania. Więcej na ten temat pisałam tutaj –https://monn-iza.com/2019/01/22/ogarniamy-zycie-jak-wydawac-mniej-na-zakupach/
  6. Zaplanuj posiłki tak, aby nie rzucić się na niezdrowe jedzenie w chwili totalnego głodu. To wymaga planowania już na poziomie zakupów, jednak odpłaci się wam w postaci zaoszczędzonych pieniędzy i mniejszej wadze 😉

Dla niecierpliwców takich jak ja oczekiwanie na rezultat jest czasami nie do zniesienia, ale wiem, że ten rezultat to będzie zupełnie nowa jakość życia. Także w tym roku na pewno będę się starała przedkładać długofalowe szczęście nad szczęście w wersji instant i wam życzę tego samego.

xoxo

Monn Iza

30-dniowe wyzwania, czyli jak łatwo wprowadzić dobre nawyki

Po wpisaniu w internecie hasła „30 day challenge” zobaczycie mnóstwo stron i infografik na temat konkretnych wyzwań. 30 dni do płaskiego brzucha, 30 dni aby posprzątać swój dom, 30 dni do minimalizmu, 30 dni na diecie jakiejś tam. Oczywiście nie wszystkie są warte waszej uwagi. Warto przeszukać internety i znaleźć coś dla siebie. Musimy mieć na uwadze, że w 30 dni nie schudniemy 20 kg, które hodowalismy przez 3 lata i nie zaoszczędzimy kilku tysięcy jeśli zarabiamy 2 tysiące miesięcznie. Więc wszystkie tego typu wyzwania, które obiecują cud miód i orzeszki od razu odrzucajmy. Zresztą, tak naprawdę możemy się tylko posiłkować gotowymi wzorami tworząc własny challenge.

Załóżmy, że chcemy wprowadzić w swoje życie nawyk chodzenia spać o 23 i wstawania o 7 rano. Zaczynamy dzisiaj – o 22:00 staramy się wyciszyć, nie korzystamy z telefonu, wprowadzamy jakąś odpreżającą formę przygotowania do snu. Może to być jakiś kosmetyczny rytuał, czytanie książki, rozmowa z drugą osobą. Ważne żebyśmy o 23 już spali, a na 7 rano nastawili budzik. Po trzydziestu dniach organizm sam będzie się domagał snu o 23 i budził się bez budzika o 7 rano.

Może zależy nam na tym, aby pić więcej wody? Przez następne trzydzieści dni ustawcie przypomnienie w telefonie, np. co godzinę, aby napić się wody. Ilość można łatwo obliczyć, przyjmuje się, że należy pić 1 litr wody na 30 kg masy ciała. Przeciętnie więc potrzebujemy ok 2 lub więcej litrów wody dziennie. Podzielmy to na ilość godzin, odkąd wstajemy do położenia się spać i dostosujmy do planu dnia. 

Dlaczego to działa? Po pierwsze dlatego, że to tylko 30 dni! Nie pół roku, trzy miesiące albo nieokreślony czas. Perspektywa nie jest przerażająca, prawda? To tylko 30 dni z 365 dni w roku! Nawyki mają ogromną moc, decydują o jakości naszego życia!

O czym musimy pamiętać?

  1. Nowy nawyk musi być w miarę łatwy do wprowadzenia do naszego codziennego planu dnia.
  2. Ustalmy sami ze sobą co zrobimy jeśli w któryś dzień naasz plan nam nie wyjdzie – możemy np. powtórzyć działania z dnia poprzedniego, albo przedłużyć nasz challenge. Nie można się poddawać!
  3. Nie warto iść w ilość, ale w jakość. Po 30 dniach sukcesu z jednym nawykiem, możemy wprowadzić kolejny. W ten sposób możemy w rok wprowadzić 12 nowych, dobrych nawyków, a to bardzo bardzo dużo.
  4. Nawet najmniejsze zmiany na dobre się liczą!

Poniżej dla was mój przykładowy challenge – 30 dni, aby wprowadzić nawyk wyłączania telefonu 2 godziny przed snem. Dla tych wszystkich z was, którzy chcą uprościć swoje życie i pozbyć się przymusu sprawdzania telefonu co chwilę.

Kilka pomysłów na to jak wydawać mniej na zakupach

Hej kochani! Mam dla was dzisiaj kilka technik, które sprawią, że będziecie kupować mniej i wydawać mniej. To jest to, co ja mam zamiar wprowadzić w swoje życie w 2019 roku, jako narzędzie do oszczędzania i poprawy jakości mojego życia.

Zanim coś kupicie, wymieńcie 3 powody dla których mielibyście za to dać pieniądze. Powody „bo chce”, „bo jest takie ładne”, „inni to mają” odpadają. Muszą to być takie powody, które przekonałyby innych ludzi, że powinniście to kupić. Nie, „jest na wyprzedaży” też się nie liczy.

Przeliczcie wartość danej rzeczy na godziny waszej pracy. Może kiedy okaże się, że chcecie kupić rzecz impulsywnie, która warta jest kilku godzin waszej pracy, a w zasadzie nie jest wam potrzebna – zastanowicie się nad tym i nie kupicie tego. Pieniądze zostana na koncie na inne, bardziej wartościowe wydatki.

Technika, o której pisałam już tutaj: https://monn-iza.com/2018/12/11/ogarniamy-zycie-proste-metody-na-poprawe-finansow/. Kupowanie tylko tego po co się przyszło do sklepu i co jest wam niezbędne. Potrzebujecie nowych spodni, więc dlaczego w kolejce do kasy zgarniacie jeszcze koszulkę (z wyprzedaży, no przecież) i perfumy? Bo i tak macie zamiar wydać pieniądze, więc co to za różnica – 100 czy 150 zł? Różnica będzie na waszym koncie, ale tego nie odczujeciem od razu jeśli zapłacicie kartą.

Co do płacenia kartą to jest to dla impulsywnych kupowaczy najgorszy wynalazek. Więc, jeśli wiecie, że na spodnie możecie wydać 100 zł to weźcie tylko te 100 zł, a kartę zostawcie w domu. Bolesne, ale skuteczne. Najlepiej wcześniej ustalić budżet, czy to na ubrania czy zakupy spożywcze i wziąć mniej więcej tyle gotówki. Przy zakupach spożywczych może być trudniej, dlatego zachowajcie margines błędu. Żeby było łatwiej liczyć na bieżąco, wkładając do koszyka, zaokrąglajcie ceny. Kiedy ma się wyliczoną kwotę to naprawdę trzeba się zastanowić czy na pewno się czegoś potrzebuje. Jest to też dobra technika do uświadomienia sobie cen produktów, które kupujemy na co dzień. Nie namawiam do kupowania najtańszych produktów spożywczych, bo często są złej jakości. Czytajcie etykiety, jeśli skład jest dobry, warto zapłacić trochę więcej.

Mając sprawdzone sklepy kupujcie online. Wtedy łatwiej wam będzie uniknąć wszystkich pułapek marketingowych. Wiecie, dlaczego kiedyś zwolniono dyrektora znanej w Stanach Zjednoczonych firmy z odzieżą? Dlatego, że zamiast robić wyprzedaże od razu obniżał ceny na metce. Przychody firmy zmalały, ludzie nie chcieli kupować taniej! Chcieli kupować coś, co było kiedyś droższe, za okazyjną cenę. Dlatego wchodząc do sklepu od razu widzimy wieszaki z wyprzedażami. Gra głośna muzyka, pachnie perfumami. Wszystko to sprawia, że chcemy kupować! To silniejsze od nas, więc najławiej jest omijać tego typu pokusy 🙂

Zakupy spożywcze róbcie zawsze najedzeni i z wcześniej przygotowaną listą zakupów. Wtedy nie wrzucicie do koszyka zbędnych produktów. Listę najlepiej zrobić wg kategorii, żeby nie biegać po sklepie tam i z powrotem. Jeśli kupujecie często w tym samym sklepie to ulóżcie listę według tego co jest na półkach zaczynając od wejścia. Dobrze mieć w kuchni notes i kiedy coś się kończy zapisać na bieżąco. Wtedy mamy już praktycznie gotową listę.

Nie jest to może technika na oszczędzanie, ale na pewno na lepsze wydawanie pieniędzy – kupujcie wspomnienia i emocje. Z jednej strony możecie myśleć – no tak, ale jak kupię bluzkę to będę ją nosić jakiś czas, a jak pójdę na koncert albo do teatru to po kilku godzinach będzie po wszystkim. Bluzka nie da wam jednak takich emocji i wspomnień. Kilka bluzek mniej to wyjazd za miasto na weekend. Zastanówcie się czy wolicie kolekcjonować kawałki materiału (lub inne materialne rzeczy) czy wspomnienia. Gwarantuje wam, że pieniądze wydane na radość nidy nie będą dla was zmarnowanymi pieniędzmi.

Motywacja i co dalej?

W nawiązaniu do mojego wpisu – https://monn-iza.com/2019/01/10/ogarniamy-zycie-kilka-sposob-na-motywacje/ dzisiaj chciałabym poruszyć ważny temat w kwestii realizacji celów. Motywacja to jedno, ale trzymanie się swojego planu to drugie. Możemy mieć 150% motywacji, ona jest paliwem, które daje nam możliwość startu. Jednak co dalej? Za miesiąc, dwa, pół roku? Motywacja ma różne fazy i może się okazać, że pewnego dnia nie wystarczy jej wam do tego, aby działać według planu i będziecie chcieli odpuścić. Dopóki motywację mamy na najwyższym poziomie musimy stworzyć plan. Rozpiskę dla przyszłej wersji siebie, która pewnego dnia wstanie z łóżka i pomyśli – nie, dosyć. Dzisiaj odpuszczam. Co możemy zrobić, żeby do tego nie dopuścić? Przygotować się!

Karta korzyści

Karta korzyści to świetna sprawa. Sprawdzi się zarówno dla tych z was, którzy nie mogą się doczekać nowej wersji siebie jak i tych, którzy chcą zrealizować swój cel, ale nie do końca wiedzą po co. Możemy zrobić ją zarówno w wersji pozytywnej jak i negatywnej. Zależy co was motywuje – czy konsekwencje pozytywne czy negatywne. Na zmianie możecie dużo zyskać, warto sobie uświadomić co tak naprawdę. Poniżej przykładowa karta korzyści z oszczędzania.

Planowanie

Trzymajmy się przykładu oszczędzania. Jak możemy je zaplanować? Najpierw ustalmy gdzie będziemy odkładać pieniądze. Jeśli na konto oszczędnościowe – musimy je założyć. Zaplanujmy to na konkretny dzień. Później rozważmy różne metody oszczędzania – która będzie dla nas najlepsza? Jeśli wasz budżet jest nąpiety i wydaje wam się, że nie macie z czego odkładać musicie zacząć od analizy wydatków. Minimum jeden miesiąc wcześniej zapisujcie WSZYSTKIE swoje wydatki. Na pewno okaże się, że możecie jakąś kwotę wykroić, rezygnując z czegoś na co wydajacie bez przemyślenia. Standardowo – jedzenie na mieście, kawa na wynos, gotowa kanapka ze sklepu – to zawsze wychodzi drożej niż to samo przygotowane w domu. Może płacicie za jakąś subskrybcje, ale z niej nie korzystacie? W dobie kart kredytowych łatwo nam przeoczyć na co idą nasze pieniądze.

Kiedy już ustalicie jaką minimalną kwotę możecie odkładać miesięcznie ustalcie sami ze sobą – NAJPIERW PŁACĘ SOBIE. I koniec, nie ma innej opcji. Jest to wasz PRIORYTET, prawda? Czyli – najpierw oszczędności, potem rachunki, następnie jedzenie i na koniec jeśli coś zostaje – przyjemności. To musi być wasza…

Żelazna zasada

Niezależnie od tego co jest waszym celem, musicie mieć jakąś żelazną zasadę. Taką, dzięki której nie wypadniecie z drogi do celu. Chcecie schudnąć? Uczyńcie jedzenie warzyw w każdej postaci do każdego posiłku waszą żelazną zasadą. Uwierzcie mi, jak się najecie warzyw to nie wciśniecie drugiej porcji mięsa, choćby nie wiem co. No i trudno jest zjeść pomidora ze snickersem, prawda? 😀 Chcecie zmniejszyć ilość posiadanych rzeczy? Wybierzcie jedną z zasad, o których pisałam tutaj: https://monn-iza.com/2018/12/18/inspiracje-kilka-minimalistycznych-zasad-zycia-dla-kazdego/. Każdy cel ma jakąś żelazną zasadę, która zdecydowanie pomoże wam w chwilach wątpliwości i braku chęci.

Priorytety

Za każdym razem, kiedy będziecie chcieli odpuścić zadajcie sobie pytanie: czy to jest zgodne z moimi priorytetami? Nawet jeśli zrobicie połowę z tego co macie zaplanowane na dany dzień – to będziecie choćby pół kroku bliżej do tej wymarzonej wersji siebie. Wydanie mnóstwa pieniedzy na wyprzedaży na pewno nie wiąże się z priorytetem oszczędzania, ani z priorytetem minimalizowania posiadania. Zawsze w przypadku wątpliwości priorytety będą waszym drogowskazem.

Take a chill pill

Kiedy czujecie, że wasza motywacja leci w dół i nie widać dna – wrzućcie na luz. Dajcie sobie odpocząć. Zróbcie sobie dzień bezstroski. Oczywiście nie mam tu na myśli dnia opychania się czekoladą jeśli chcece schudnąć, czy wydawania pieniędzy kiedy planujecie oszczędzać. Chodzi mi bardziej o pewnego rodzaju oderwanie się od rzeczywistości. Zróbcie sobie małą wycieczkę, pójdźcie do restauracji. Sprawcie sobie nagrodę za to, że tak dobrze wam idzie. Kto ma być dla was dobry, jeśli nie wy? Naładujcie baterie, aby móc następnego dnia z nową energię dalej realizować cele!

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza

Oszczędzaj efektywnie

Dzisiaj chciałabym znowu poruszyć temat oszczędności. Końcówka starego roku i początek nowego to ciężki czas dla naszych finansów. Prezenty, święta – trzeba coś kupić, ugotować i ubrać nowy ciuch. Niektórzy z nas także wyjadą na święta do rodziny więc dochodzą też koszty podróży. Potem sylwester i styczniowe wyprzedaże w sklepach… Ogólnie, finansowa masakra. Chyba, że ktoś się przygotował wcześniej 🙂

Ostatnio pisałam o motywacji https://monn-iza.com/2019/01/10/ogarniamy-zycie-kilka-sposob-na-motywacje/ i mam nadzieję, że uda mi się was zmotywować do oszczędzenia. Zaczęłam oszczędzać już w zeszłym roku, jednak są to na razie małe kwoty. Mam nadzieję, że tymi wpisami zmotywuje nie tylko was do oszczędzania, ale przede wszystkim samą siebie. Wiem, że oszczędzanie ma mnóstwo korzyści i właściwie żadnych wad (jeśli mądrze oszczędzamy). Nie jest jednak łatwe, kiedy nie wiemy po co i jak oszczędzać.

Po co oszczędzać? Niby łatwa sprawa, każdy z nas teoretycznie wie, że należy oszczędzać. Mało kto jednak został nauczony oszczędzania. Żyjemy z dnia na dzień, od wypłaty do wypłaty, niezależnie od tego ile zarabiamy. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więć z zarobkami rosną też nasz wydatki. W końcu musimy się dopasować do stylu życia innych. Właściwie chcemy, bo możemy to olać i robić/ kupować tylko to co sprawia nam radość. Ale to już inna kwestia, temat na inny wpis.

Najważniejszym argumentem za oszczędzaniem jest niezależność. Nie musicie pożyczać od rodziny i tym bardziej w banku czy parabanku. Nie wyczyścicie karty kredytowej ani debetu na koncie. Większy wydatek nie spowoduje u was problemów na przyszłość. Dobrze wiemy, że życie na drugie imię ma zmiana, a na trzecie niespodzianka. Nigdy nie przewidzimy w 100% co się stanie. Musimy się z tym pogodzić. Poduszka finansowa da nam wolność wyboru, kiedy coś pójdzie nie tak. Bedziemy mogli działać, a nie tylko biernie przyglądać się temu co się dzieje z naszym życiem. Drugim argumentem jest otwarcie sobie możliwości – kiedy na waszej drodze pojawi się jakaś super okazja, ale trzeba będzie zainwestować pieniądze to będziecie mogli bez problemu z niej skorzystać. Wyjazd za granicę? Kurs? Inwestycja? Żaden problem. Tylko korzystając z okazji, jakie daje nam życie możemy się rozwijać. Kolejnym ważnym argumentem jest wypadek/choroba. Uwierzcie mi, że kiedy zdrowie nam szwankuje pieniądze przestają mieć takie znaczenie jak wcześniej. Stają się narzędziem do uzyskania jak najlepszej pomocy, najlepszych leków czy terapii. Jest to przykra rzeczywistość, ale tak już jest. Inne sytuacje losowe – zepsuta pralka, samochód. Oczywiście, możecie kupić pralkę na raty 0% i ta opcja zawsze wam zostaje. Jednak nie będzie to wtedy dla was jedyny wybór. Poza tym mamy tendencje do tego, że jak kupujemy coś na raty to wybieramy droższe rzeczy, bo przecież rata mięsieczna o 50 zł większa nie wydaje nam się niczym strasznym. Możemy więc kupić coś czego w zasadzie nie potrzebujemy. Żeby poczuć się lepiej, bardziej luksusowo – bo nas stać! Jednak w perspektywie kilku lat spłacanie tego może okazać się dla nas uciążliwe i lepiej te 50 zł dołożyć do oszczędności 😉

Jakie oszczędności warto mieć? Jakiekolwiek 😋 Myślę, że warto mieć co najmniej dwa rodzaje oszczędnośći. Na co możemy odkładać?

1. Fundusz na czarną godzinę – powinien być wysokości waszej 3 miesięcznej wypłaty. Po to, żebyście w razie czego mogli przez trzy miesiące na spokojnie szukać nowej pracy i nie martwić się, że nie będziecie mieli za co kupić chleba czy zapłacić rachunku.

2. Oszczędności na konkretny cel. Na wkład własny przy kupnie mieszkania. Na samochód, nawet na wakacje. Na inwestycję w rozwój. Tutaj granicą jest wasza wyobraźnia.

3. Możecie też oszczędzać na bardziej odległą przyszłość – na czas kiedy będziecie mieć dziecko, rozkręcać swój biznes lub nawet na czas emerytury.

4. Oszczędności w wysokości ok 1000 zł – 2000 zł – na sytuacje losowe. Naprawa samochodu czy nagła wizyta u dentysty nie zrujnuje wam portfela. Tego typu pieniądze możecie trzymać nawet w skarbonce – ważne żeby mieć w głowie, że to są pieniądze na sytuację podbramkową, nie na nową torebkę czy buty 😉

Jest to oczywiście sytuacja idealna. Myślę, że każda zaoszczędzona kwota da nam dobry start. Będzie to też dowód dla nas samych, że jesteśmy rozsądnymi ludźmi i potrafimy oszczędzać 😉 Nie będziemy mogli już radośnie wydawać wszystkiego co zarobimy pod pretekstem – no takim już jestem rozrzutnym człowiekiem, nie potrafię oszczędzać 😁 Nasze myśli o nas samych stają się rzeczywistością, warto więć zacząć myśleć o sobie jako o osobie oszczędnej.

https://monniza.oferty-kredytowe.pl/j/widgets/distributor_comparision_widget.js var idDistributor = 396552; distributor_comparision_widget(„distributor_comparision58”, idDistributor, 58 ).render();
warto zaśpiewać sobie zaraz po wypłacie 😀

Jak oszczędzać? Poczytajcie w moich poprzednich wpisach:

Projekt 1000 zł – czyli jak w bardzo łatwy sposób odłożyć 1000 zł

Proste metody na poprawę Twoich finansów

Powodzenia!

xoxo

Monn Iza