Psychoterapia: fakty i mity

Nigdy nie wstydziłam się tego, że chodzę na terapię. Nie trafiłam tam, bo zrobiłam coś złego. Szukałam pomocy i ją znalazłam, uważam to za największy sukces. Teraz kiedy już jestem blisko zakończenia terapii postanowiłam wrzucić wpis o faktach i mitach, które krążą na jej temat. Nikogo nie można zmusić do tego, aby udał się na terapię, jednak jeśli się wahasz, mam nadzieję, że tym wpisem przekonam Cię do podjęcia tego wyzwania.

Fakty

  1. Psychoterapia nie ma z góry założonej daty zakończenia. Wszystko jest bardzo indywidualne. Jak zaczynałam, nie mogłam sobie nawet wyobrazić jej zakończenia, myślałam, że mój umysł jest tak splątany, że będę chodzić na terapię pewnie z 10 lat. To było 3 lata temu 🙂 Jednak nie zakładaj, że Tobie to zajmie 3 miesiące, bo może się okazać, że zajmie to kilka lat. To nie jest coś, co można odbębnić szybko i iść dalej. To musi być Twój priorytet, musisz być gotowy, aby poświęcić temu czas i zaangażowanie.
  2. Psychoterapia może być bezpłatna, poszukajcie np. Poradni Zdrowia Psychicznego lub ośrodka, który zajmuje się terapią uzależnień, ponieważ tam zazwyczaj mają też terapię dla DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików). Chodzi o osobę, na którą traficie, nie o to czy zapłacicie za terapię miliony monet. Jeśli chodzisz na terapie prywatnie zadbaj o to, byś mógł chodzić na nią regularnie, nie wtedy kiedy będzie Cię stać.
  3. Terapia polega na pracy nad sobą. Nie jest gotową pigułką – zażywam i jest lepiej. Jeśli nie jesteś gotowy na to, aby włożyć wysiłek w terapię to nie ma sensu żebyś ją zaczynał, bo nikt nie wykona tej pracy za Ciebie. Nagrodą jest życie jakościowo lepsze o nawet 100%.
  4. Na terapii usłyszysz prawdę, nawet tą najbardziej bolesną i niewygodną. Terapia to nie rozmowa z koleżanką przy kawie, która trochę podkoloryzuje, abyś poczuł się lepiej. Dobry terapeuta przekaże Ci fakty, tak abyś mógł się rozwijać, iść dalej, przestał się oszukiwać. Często tkwimy w jednymi punkcie z własnej winy, wolimy się oszukiwać. Przykład: jesteśmy w toksycznym związku, ale boimy się samotności, więc wymyślamy powody, dla których powinniśmy dalej być z tą osobą. Tymczasem nie ma półśrodków i terapia to własnie uświadomienie sobie pewnych prawd, m.in. tego, że nie zmienimy drugiej osoby, jeśli ona nie będzie chciała się zmienić. Mamy wpływ na swoje działania, możemy pewne zachowania zaakceptować lub odejść. Ucząc się tego możemy uratować siebie, ale nie innych. Każdy jest odpowiedzialny za swoje szczęście.
  5. Psychoterapia to nadanie kierunku, nie przejęcie sterów. Nikt nie powie Ci jak masz żyć (chyba, że jakiś oszust), jedynie pomoże Ci zrozumieć jak funkcjonujesz, Twoje mechanizmy, schematy, błędy i zniekształcenia poznawcze.

Mity

  1. Psychoterapia jest tylko dla psychicznie chorych. N I E. Osoby z poważnymi zaburzeniami psychicznymi wymagają nieco więcej działań w kierunku wyzdrowienia niż sama psychoterapia. Stygmatyzowanie kogokolwiek ze względu na stan psychiczny jest dla mnie strasznie wkurzające. Wiadomo, że nie każdy problem wymaga terapii, są ludzie, którzy nie przeżyli traum i doskonale radzą w sobie w życiu. Jednak jeśli czujesz, że Ty sobie nie radzisz, wiesz, że w Twoim życiu wydarzyło się coś co ma negatywny wpływ na Ciebie teraz – poszukaj pomocy. Nie wstydź się, bo Ci co będą Cię oceniać pozostaną w miejscu, a Ty pójdziesz do przodu w kierunku lepszego życia.
  2. Psychoterapia jest dla słabych i nieudolnych. Nic bardziej mylnego. Psychoterapia jest dla k a ż d e g o, kto czuje, że jego problemy go przerastają. Nie ma w tym nic ze słabości lub nieudolności. Pójście na terapię wymaga odwagi. Spotkania na żywo z uczuciami, wspomnieniami i traumami, które najchętniej zakopałbyś głęboko w podświadomości. Wypuszczenie ich na światło dzienne, aby móc się z nimi zmierzyć można porównać do stanięcia na arenie do walki z wielkim potworem. Do pokonania go potrzeba siły i odwagi, dlatego uważam, ze każdy kto się za to zabiera jest BOHATEREM. Swoim własnym superbohaterem. Ostatecznie potwór maleje i znika, a Ty zostajesz silniejszy niż kiedykolwiek.
  3. Psychoterapia to leżenie na kanapie i opowiadanie o swoim życiu, aby w rezultacie usłyszeć tylko „jak się z tym czujesz?” i nic więcej. Terapia to praca nad sobą, zadania domowe, praca w podświadomości. Pytanie „jak się z tym czujesz” są i stanowią ważny element terapii. Jednak jeśli Twój terapeuta nic więcej nie mówi – uciekaj od niego 🙂
  4. Na terapii nie mogę być szczery, bo terapeuta będzie mnie oceniał. Musisz być szczery, bo jak inaczej psycholog ma Ci pomóc? Manipulując prawdą niczego nie osiągniesz, oprócz tego, że terapia Ci nie pomoże. To jest miejsce gdzie powinieneś czuć, że możesz powiedzieć wszystko bez bycia ocenionym, wyśmianym. Nie mówię tutaj o informacjach zwrotnych, tylko o bezproduktywnej krytyce. na terapii to nie powinno mieć miejsca.
  5. Terapia ma tylko jedną formę – rozmowę. To wszystko jest kwestia tego czego poszukujesz. Terapia to też wizualizacja, przelewanie słów na papier, rozwiązywanie testów, aby poznać siebie lepiej. Terapia poprzez ruch, sztukę, pasję – to też formy terapii. Wszystko co pomoże Ci lepiej i zdrowiej funkcjonować jest terapią, nawet spacer z psem, kiedy masz chwilę na to, aby pobyć ze swoimi myślami.

xoxo,

Monn Iza

Boisz się być szczęśliwy?

Na pytanie czy chcesz być szczęśliwy, każdy odpowie: TAK. Jednak są wśród nas ludzie, którzy boją się być szczęśliwi z jednego powodu – nie wiedzą jak sobie z tym uczuciem poradzić. Kiedy tylko są szczęśliwi od razu pojawia się w nich strach. Taka już nasza ludzka natura, lubimy przewidywać najgorsze i wyprzedzać fakty. Czy Ty też boisz się być szczęśliwy? Dzisiaj omówie ten temat i mam nadzieję, że dzięki temu co tutaj napisze pomogę komuś zrozumieć i zmienić ten mechanizm.

Ogólnie jest to mechanizm oparty na założeniu, że przewidzenie tego, że stanie coś subiektywnie złego zmniejszy skutki tego wydarzenia. Będąc przygotowanym na złe wydarzenia, rozczarowanie, porażkę – odczujemy to mniej boleśnie. Chcemy siebie chronić i nie ma w tym nic złego, jednak w tym przypadku głównie sobie szkodzimy. Biorąc pod uwagę, że mamy to co tu i teraz, nie ma sensu myśleć o tym, że na pewno coś przerwie nam to pasmo szczęścia. Życie nie jest stałe i na tym polega jego piękno, warto zachować otwarty umysł na tą sinusoidę. Poza tym możemy wpaść w pułapkę samospełniajacej się przepowiedni i podświadomie doprowadzić do zaistnienia sytuacji, którą będziemy mogli podpiąć pod kategorię pt. „Oho, wiedziałam/em, że coś się stanie. Było zbyt dobrze, coś musiało to zniszczyć.” Jest to ogromna pułapka dla tych z nas, którzy podjęli trud zmiany swojego myślenia na pozytywne. Chcemy być szczęśliwi, ale nie wiemy jak przerwać ten schemat.

Na terapii nauczyłam się, że najważniejsze to zaakceptować ten stan rzeczy – tą zmienność życia. Nie jest to łatwe, ponieważ nęci nas iluzja, że możemy być przez 100% czasu zadowoleni. Jednak czy to nie jest piękne, że dzięki tym gorszym chwilom możemy naprawdę docenić te dobre? Musimy zawsze pamiętać o tym, że jedyne co tak naprawdę możemy kontrolować to nasze myśli, podejście do sytuacji i jakie podejmujemy działania. Jeśli wydarzy się coś, co wytrąci nas ze stanu „jest dobrze” to co z tym zrobimy? Stawimy temu czoła? Będziemy kontrolować sytuację i poczujemy, że mamy wewnętrzną moc? Czy bezwiednie będziemy stać i patrzeć, czując jak życie dzieje się samo, poza nami? Nie pozwalajmy aby coś sterowało naszym życiem, nawet jeśli to nasze własne schematy.

Jak więc przerwać ten szkodliwy schemat myślenia?

Po pierwsze musimy sobie uświadomić, że tak robimy. To jest pierwszy krok do poprawy sytuacji. Wiedząc, że stosujemy ten mechanizm możemy go zatrzymać. Sprawdzi się tutaj metoda, którą ja nazywam rozpoznaj – odwróć, czyli każdą taką negatywną myśl, odwróć na pozytywną. Np.: „Jestem zbyt szczęśliwa, jest zbyt spokojnie, na pewno stanie się coś złego” naJest mi teraz dobrze, jestem szczęśliwa i wdzięczna. Cokolwiek się wydarzy – poradzę sobie.” I już Twój mózg przetwarza dane: damy radę, nie ma się co martwić, będzie dobrze. Możesz odetchnąć i cieszyć tą chwilą kiedy jesteś na fali 🌊

Po drugie wiara we własne możliwości da nam komfort – wiemy, że już nie raz poradziliśmy sobie w życiu, więc dlaczego następnym razem miałoby być inaczej? Po trzecie, na pewno mamy wokół siebie ludzi, którzy w razie czego nam pomogą. Nawet jeśli nasi bliscy nie są takimi osobami, możemy poszukać pomocy u profesjonalisty (dobry psycholog jest cenniejszy niż całe złoto świata).

I w końcu musimy sobie uświadomić, że nic nam to nie da. Nawet jeśli usiądziemy w kącie i wpadniemy w spiralę myślenia o tym co może pójść nie tak w naszym życiu, to co nam to da? Jedyny efekt jaki osiągniemy będzie taki, że zabierzemy sobie te dobre chwile, które właśnie trwają.

Chrońmy siebie przed takim myśleniem. Doceńmy to co mamy.

xoxo,

Monn Iza

Zniekształcenia poznawcze i ich wpływ na nasze życie

Zniekształcenia poznawcze to nic innego jak wzorce myślenia, które powodują negatywne skutki. Mogą pogłębiać depresję, odsuwać od nas innych, zaniżyć samoocenę. Ogólnie – lepiej ich nie mieć. To nie są wzorce z którymi się urodziliśmy, są to wzorce narzucone nam przez innych. Ważne jest aby przełamać schemat. Zrozumienie jakie zniekształcenia rządzą w naszej głowie jest bardzo ważnym krokiem w terapii, a ich zmiana nie trwa jedną noc. Jest to praca, ale ta praca przynosi dużo pozytywnych rezultatów. I oczywiście zachęcam was do pójścia na terapię i przepracowania tego z profesjonalistą. W tym wpisie przedstawie wam pokrótce zniekształcenia poznawcze, które mogą wam utrudniać codziennie życie, abyście przemyśleli czy u was takie wzorce funkcjonują. To może być przełomowe dla kogoś, kto nie wie, że taki wzorzec istnieje i można zmienić!

Czytanie innym w myślach. Gdyby to była supermoc i naprawdę moglibyśmy czytać w cudzych myślach zakładam, że byłoby to dosyć dziwne doświadczenie, dla mnie chyba przerażające. Nikt z nas nie posiada takich zdolności, a jednak często wmawiamy sobie, że wiemy dokładnie co ktoś o nas myśli lub dopiero pomyśli. Np. kolega się z nami nie przywitał rano w pracy czy szkole. Myślimy – no tak, zrobiłam coś źle, on mnie już nie lubi. Może ktoś mu coś na mój temat powiedział i teraz on myśli, że jestem dziwna, niefajna. Kołowrotek złych myśli nabiera rozpędu i za chwilę łapiemy się na tym, że myślimy o sobie same złe rzeczy. Jaka jest rzeczywistość? Ta osoba mogła mieć straszny poranek, była zła/smutna/zmęczona, nie chciała kontaktu z ludźmi – ogólnie, nie tylko z Tobą. Nie było to wymierzone w Ciebie, raczej spowodowane tym, że ten ktoś zwrócił się do wewnątrz siebie. Jeśli chcesz i masz możliwość – podejdź i zapytaj czy coś się stało i czy możesz pomóc. Zdarzają się też sytuacje, że nawet nie chemy kogoś zapytać o coś, bo z góry zakładamy, że ta osoba nas wyśmieje / odrzuci. Nawet jeśli wydaje nam się, ze znamy kogoś dobrze i wiemy jak zareauguje – dajmy tej osobie szansę, aby mogła zrobić to sama. Często inni nas zaskakują pozytynie kiedy damy im możliwość.

Personalizacja to kolejne znieszktałcenie, w którym skupiamy się na sobie w sytuacji, która jest od nas niezależna. Bierzemy do siebie wszystko co się stanie. Ktoś jest dla nas niemiły – uważamy, ze to nasza wina, bo my coś zrobiliśmy. Może się okazać, że ta osoba nie ma pojęcia, że zrobiła Ci przykrość. Zachowania innych ludzi wynikają w dużej mierze z tego jak oni myślą i funkcjonują i niekoniecznie są wymierzone w Ciebie.

Obwinianie innych to z kolei mechanizm obronny, bardzo szkodliwy. Oddajemy odpowiedzialność innym ludziom lub czynnikom zewnętrzny, a to pozbawia nas mocy sprawczej. Skoro to nie my jesteśmy winni naszego zachowania to nie możemy nic zmienić. Nawet jeśli ktoś przyczynił się do takiego stanu rzeczy i tak Ty masz największą moc, aby coś z tym zrobić. Uświadomienie sobie tego to pierwszy krok do lepszego życia.

Myślenie czarno – białe. Odnosi się do oceniania innych i siebie. Jeśli coś Ci nie wyjdzie od razu myślisz o sobie jako o chodzącej porażce, nieważne jak dużo udało Ci się osiągnąć wcześniej. To samo odnosi się do innych – jeśli osoba, która jest dla Ciebie pozytywnym wzorem popełni jakiś błąd, od razu ją skreślasz. Ludzie to ludzie, a życie ma wszystkie możliwe odcienie. Daj sobie i innym trochę miejsca na błędy, a wtedy sukces będzie smakował lepiej. Z tym wiąże się także kolejne znieszktałcenie – nadmierne uogólnianie, kiedy na podstawie nawet jednego zdarzenia wyciągamy ogólny wniosek na temat siebie lub innych. Słowa charakterystyczne dla obu znieszktałceń – zawsze, nigdy, każdy, żaden, wszyscy, nikt. Np. „ja zawsze jestem pomijany”, „każdy mężczyzna to kłamca”, „wszyscy myślą o mnie źle”, „nikt mnie nie lubi”.

Kolejna dwa dotyczą naszego postrzegania przyszłości. Widzenie przyszłości w czarnych barwach i katastrofizacja. To nie są tożsame zniekształcenia, ale podobne. Widzenie przyszłości w czarnych barwach to nic innego jak myślenie z góry, że coś się nie uda, coś pójdzie źle. Katastrofizacja z kolei to założenie, że spełni się najgorszy możliwy scenariusz, który będzie oznaczał dla nas totalną katastrofę. W życiu bywa różnie, musimy zaakceptować sinusoidę. Nie zawsze jest źle i nie zawsze jest tak jak bysmy tego chcieli. Jednak do tej pory radziłeś sobie w każdej sytuacji, dlaczego teraz miałoby być inaczej?

Filtr negatywny ( filtr mentalny), który zaburza nasze patrzenie na wszystko co nas otacza. Kiedy skupiamy się na tym co złe i nie widzimy niczego dobrego. Ten filtr zmusza nas poniekąd do wyłapywania wszystkiego co będzie dla nas dowodem, że mamy rację przy komplentym pominięciu tego co mogłoby świadczyć przeciwko naszemu założeniu.

Umniejszanie swoich i cudzych osiągnięć, cech pozytywnych. Może występować przy jednoczesnym wyolbrzymianiu negatywów. Przypisujemy swój lub cudzy sukces szczęściu lub innym niezależnym czynników, ale porażkę zrzucamy tylko na siebie i dorzucamy do kupki dowodów na to jacy jesteśmy beznadziejni.

Niesprawiedliwe porównania – zakłady z góry, że jesteśmy od kogoś lepsi lub gorsi. Stawiamy się w pozycjji kogoś niegodnego do czegoś (np do szczęścia) lub innych uważamy za niegodnych (np. naszej uwagi). Oczywiście mamy prawo do opinii, ale jak już widzicie, dużo znieszktałceń powoduje, że generalizujemy i wyolbrzymiamy pewne rzeczy. Kiedy porównujemy się do kogoś tylko po to, aby dokopać sobie lub tej osobie – nie wnosi to nic pozytywnego do naszego życia. Powoduje zastój – niczego nie możemy zmienić, bo albo z góry założymy, ze ta osoba i tak jest lepsza i nie ma co próbować, albo zakładamy, że to my jesteśmy lepsi i nie mamy już nic roboty.

Nadużywanie imperatywu powinności.„Powinnam była to wiedzieć, oni powinni byli mnie zrozumieć, kobiety niepowinny czegoś tam” itp. itd. Kiedy oczekujesz, że ktoś powinien coś zrobić, a tak się nie dzieje, możesz czuć się rozczarowany i sfrustrowany. Wyraź swoje oczekiwania i swoje osobiste poglądy. Zasadniczo nie nam decydować co ktoś powinien zrobić. Jeśli jednak wyrazimy swoje zdanie w normalny sposób, być może ta osoba zachowa się tak jak tego oczekujemy, ponieważ przemyśli to co powiedzieliśmy. Mówienie komuś co ma zrobić, bo tak powinien może obudzić tylko opór i bunt.

Uzasadnienie emocjonalne, to sytuacja w której nasze emocje bierzemy za fakty potwierdzające negatywne myślenie. Przecież jeśli jestem zła to znaczy, że ten ktoś zrobił mi coś złego i to na pewno intencjonalnie. Zawsze musimy wziąć poprawkę na to, że nasza reakcja ma tło i nie koniecznie ta osoba musi o tym wiedzieć. Zakładamy, że skoro coś czujemy to na pewno mamy rację. Możemy także brać np. złe przeczucie jako dowód na to, że coś złego się stanie. Nasz uczucia jednak nie stanowią o faktach na temat świata, jedynie o tym jak my się z czymś czujemy.

Widzenie tunelowe, czyli kiedy jeden szczegół psuje wszystko. Nie widzimy całości sytuacji, tylko skupiamy na czymś co według nas nam nie wyszło. Np dostaniesz piątkę z obrony pracy magisterskiej, ale skupisz się na tym, że na drugie pytanie nie odpowiedziałaś tak jak byś sama od siebie oczekiwała. Albo zdasz prawo jazdy, ale uznasz, że mogłeś nie popełnić tego jednego błędu. To psuje całą radość z sukcesu, a mamy jak najbardziej prawo do tego aby cieszyć się życiem.

Jeśli podejrzewasz, że któreś z tym zniekształceń może być dla Ciebie charakterystyczne postaraj się wypisać przykłady. Ja walczę u siebie często np. z czytaniem z cudzych myślach. Zachęcam was do pracy nad tym, bo życie z takim filrem w umyśle nie jest łatwe. A chodzi o to, żeby żyć lepiej i w spokoju umysłu, prawda?

xoxo

Monn Iza

Wizualizacja jako narzędzie do walki ze strachem

Kontynuując temat pokonywania strachu w drodze do spełniania swoich celów (pierwszy tutaj: https://monn-iza.com/2019/02/10/inspiracje-co-bys-zrobil-gdybys-nie-czul-strachu/) chcę wam dzisiaj opowiedzieć o pewnym sprytnym triku, który pomoze wam oswoić strach. Powiedziała mi o nim moja najlepsza i niezastąpiona psycholog. Zazwyczaj przeraża nas już sama myśl o tym, że coś mamy zrobić po raz pierwszy, albo nawet kolejny, ale np. po długiej przerwie. Nie chcemy nawet o tym myśleć bo już samo myślenie wywołuje nieprzyjemne uczucie. Bronimy się przed tym, robimy wszystko, żeby uniknąć tej czynności. Wiemy, że nasze marzenia spełnią się dopiero po drugiej stronie strachu i dlatego jesteśmy nieszczęśliwi.

A co jeśli jest jakaś sztuczka, którą możecie oszukać swój mózg? Zmniejszyć strach na tyle, aby móc spełnić to marzenie? Otóż jest! Całkiem prosta, a mianowicie – wizualizacja.

Nie rozważaj czarnych scenariuszy, myśl tylko o faktach. Wyobraź sobie całą sytuację od początku do końca. Powiedzmy, że masz w pracy przedstawić prezentacje przed ważnymi osobami. Musisz ją wcześniej przećwiczyć – to jasne. Dodaj jednak do tego wizualizację całej sytuacji od początku do końca. Od wejścia do pomieszczenia, w którym będzie się odbywało spotkanie, przez przywitanie się ze wszystkimi i prezentację, po odpowiedzi na przykładowe pytania i pożegnanie się. Jeśli trzeba zwizualizuj sobie tę sytuację kilka razy, aż poczujesz się pewnie. To czego się boimy może być dla innych bułką z masłem. Nie oceniajmy jednak samych siebie za to co nas przeraża. Każdy z nas może pokonać strach, a po jego drugiej stronie jest zawsze lepiej.

Ważne! Poszukaj cichego miejsca, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Wycisz telefon, usiądź wygodnie i skup się na myśleniu tylko o tej sytuacji.

Twój mózg już tam był i już to zrobił. Nie ma się więc czego bać, prawda? 🙂

Wizualizacje to wszechstronne narzędzie – możemy też wizualizować sobie to jak chcemy, żeby wyglądało nasze życie, możemy użyć wizualizacji do walki z traumą (to drugie pod kontrolą profesjonalisty). Nie bój się korzystać z różnych metod aby poprawić swoje życie. Bo jak dobrze już wiesz, szczęście często jest na wyciągnięcie ręki, trzeba tylko pozwolić sobie je poczuć 🙂

Miłego wtorku kochani,

xoxo

Monn Iza

Masz tę moc! Więc odpuść!

Dzisiaj trochę na poważnie, ale z przymrużeniem oka. Chciałam wam udowodnić, że inspirację do lepszego życia można znaleźć wszędzie! Nawet jeśli nie oglądaliscie bajki Frozen (tak jak ja😋) to na pewno znacie piosenkę z tej produkcji. Ostatnio skłoniła mnie ona do myślenia na temat… Szczęścia. Wersja angielska refrenu to „let it go” czyli… Odpuść. Po prostu. Jest takie powiedzenie, że jeśli jest się nieszczęśliwym to znaczy, że żyje się w przeszłości, jeśli odczuwa się strach to w przyszłości. Co z teraźniejszością? Teraźniejszość trzeba przeżyć jak najlepiej! Tylko jak, kiedy masz wrażenie, że wszystko jest przeciwko Tobie? I teraz wkracza na scenę polska wersja piosenki z bajki Frozen czyli „mam tę mooooc”. Masz tę moc. Tak wiem, polskie tłumaczenia… Trochę jak Die hard czyli Szklana pułapka. Jakkolwiek głupie by się to nie wydawało, dla mnie to tłumaczenie jest genialne, bo daje mi inspiracje do dwóch wniosków. Bajki mają przecież swój przekaz. Warto czasem przemyśleć, czy ten banał, który śpiewają dzieci na całym świecie nie może się nam przydać w zmianie naszego myślenia! Wszystko może być inspiracją jeśli się tylko tego chce 😉 Masz moc do odpuszenia tego, co trzyma Cię w miejscu. Przez co jesteś nieszczęsliwym człowiekiem. Masz moc, więc odpuść.

A teraz od ogółu do szczegółu. Co warto odpuścić? Po pierwsze tylko przepracowane już krzywdy. Najlepiej na terapii lub przy pomocy profesjonalisty. Negatywne myśli na własny temat. Czasem ktoś nas krytykuje i jest nam z tym źle. Jednak kiedy sami siebie krytykujemy to wtedy jest wszystko w porządku, bo przecież my znamy prawdę na swój temat. I to jest często… nieprawda. To co myślimy o sobie to często słowa innych ludzi, które błakaja się po naszym umyśle i wyskakują automatycznie na pierwszy plan kiedy jesteśmy z siebie niezadowoleni. Ktoś powtarzał Ci, że jesteś niezdarą? Czy teraz w to wierzysz i Twoje życie obraca się wokół tej „prawdy” na Twój temat? Ktoś mówił, że jesteś głupia/głupi i nic nie osiągniesz, a Ty dziesięć lat później czujesz, że Twoje życie jest porażką? Przemyśl to i zapisz na kartce – jakie według Ciebie są prawdy o Tobie? Potem przejrzyj je dokładnie i przemyśl, czy są adekwatne do rzeczywistości, czy może ktoś inny wepchnął Ci je do głowy? Potem popracuj nad zmianą myślenia. Nie będzie to łatwe. To długi proces, ale owocny i opłacalny. Dlaczego masz się kierować w życiu tym co ktoś o Tobie myśli /mówi?

5wlsxzv8an947264621331389779.png

Odpuść porównywanie się do innych. Jeśli to Cię motywuje do poprawiania swojego życia i dążenia do lepszej wersji siebie to ok. Jednak jeśli Cię to dołuje to raczej nie ma to sensu, prawda?

Pamiętaj, że masz moc 💪 Możesz zmienić swoje życie i wycisnąć 💯% z okoliczności, w których funkcjonujesz. Nie pozwól, żeby ktoś Ci wmówił, że jest inaczej. Masz prawo walczyć o siebie i swoje szczęście. Ty decydujesz czy coś ma na Ciebie wpływ, czy nie.

Poszukiwanie szczęścia w sobie nie powinno być ciężką pracą. Powinno być zabawą i radosnym procesem samym w sobie. Pro tip: traktuj nawet najprostsze rzeczy jako inspiracje i motywację. Będzie Ci się żyło lepiej 😎

xoxo

Monn Iza

Czy Ty też jesteś DDA? Lista cech.

Chciałabym tym wpisem rozpocząć serię wpisów na temat bycia DDA/DDD i jak sobie z tym poradzić. Krótkie wyjaśnienie: DDA – dorosłe dziecko alkoholika/DDD – dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej. Można powiedzieć, że każdy DDA to DDD, ale nie każdy DDD to DDA. Little complicated, I know. Odsyłam was do dwóch artykułów po szerszą wiedzę na ten temat: DDA – kim jesteśmy oraz Syndrom DDD

Poniżej przedstawiam listę cech DDA znajdującą się w oryginale w publikacji: „Czas na wyleczenie. Podręcznik” autorstwa Timmena Cermaka i Jacquesa Rutzkyego.

Zachęcam do uważnego przeczytania i przeanalizowania poniższych cech. Warto być szczerym i nie osądzać samego siebie. Te cechy wykształciło w nas nasze dzieciństwo i są to nasze mechanizmy obronne. Dajmy sobie szansę na zrozumienie samych siebie i otrzymanie pomocy.

CECHY DDA

(autorzy: T.L. Cermak, J. Rutzky)

Strach przed utratą kontroli

  • Dbam o to, żeby nie być zbyt emocjonalnym.
  • Lubię porządek.
  • Czuję strach, gdy nie panuję nad różnymi sprawami.
  • W mojej rodzinie ciągle ktoś był poza kontrolą.
  • W mojej rodzinie dochodziło do fizycznej przemocy.
  • W mojej rodzinie chaos wybuchał w jednej chwili.

Strach przed uczuciami

  • Mam duży kłopot z wyrażaniem uczuć.
  • Często nie wiem, co czuję.
  • Czasami uczucia są dla mnie ciężarem.
  • Boję się tego, co mogłoby się stać, gdybym pozwolił sobie na swobodę uczuć.
  • W mojej rodzinie nie było w porządku (nie było bezpieczne) okazywanie:
    • poczucia winy
    • cierpienia
    • wyrzutów sumienia
    • miłości
    • wstydu
    • gniewu
    • lęku
    • smutku
    • radości

Strach przed konfliktem

  • Jeśli pojawia się konflikt, próbuję go załagodzić.
  • Mam skłonność do myślenia, że konflikt jest czymś złym i prowadzi do przemocy.
  • Kiedy napotykam na konflikt, staram się go ominąć.
  • W mojej rodzinie konflikt oznaczał przemoc.
  • W mojej rodzinie konflikt oznaczał wrzaski.
  • W mojej rodzinie konflikt oznaczał, że ktoś opuści mnie fizycznie i/lub emocjonalnie.

Nadmiernie rozwinięte poczucie odpowiedzialności

  • Mam skłonność do brania na siebie odpowiedzialności za wszystko.
  • Jeśli trzeba wykonać dodatkową pracę, natychmiast się jej podejmuję.
  • Trudno mi powiedzieć „nie”, gdy jestem proszony o pomoc.
  • W mojej rodzinie pomagałem wszystkim i o wszystko się troszczyłem.
  • W mojej rodzinie byłem nagradzany, gdy postępowałem jak dorosły.
  • W mojej rodzinie fizycznie/emocjonalnie zajmowałem się ojcem/matką.

Poczucie winy

  • Czuję się winny z powodu moich potrzeb.
  • Często czuję się winny z powodu bycia dla innych ciężarem.
  • Mam skłonność do bardzo częstego przepraszania.
  • Przepraszam za rzeczy, za które nie muszę przepraszać.
  • W mojej rodzinie zawsze był ktoś winny.
  • W mojej rodzinie byłem obarczany odpowiedzialnością za sprawy, za które nie powinienem odpowiadać.
  • W mojej rodzinie brałem na siebie winę za grzechy, których nie popełniłem, aby uniknąć awantury.

Niemożność relaksu, rozluźnienia się i rozrywki

  • Zabawa to dla mnie uciążliwy obowiązek.
  • Zaczynam się bać, gdy ludzie śmieją się zbyt głośno.
  • Bardzo często czuję się samotny.
  • Zazwyczaj nie śmieję się, dopóki nie sprawdzę, czy ktoś jeszcze się śmieje.
  • W mojej rodzinie głośny śmiech oznaczał, że sprawy wymknęły się spod kontroli.
  • W mojej rodzinie zawsze zdarzało się coś złego, gdy tylko się odprężyłem.
  • W mojej rodzinie zabawa oznaczała picie.

Ostry nadmierny samokrytycyzm

  • Mam skłonność do bycia moim najgorszym krytykiem.
  • Szybko siebie osądzam.
  • Jestem moim najgorszym wrogiem.
  • W mojej rodzinie nigdy niczego nie robiłem właściwie.
  • W mojej rodzinie normalnymi reakcjami na problemy były: obwiniane, milczenie albo ostracyzm.
  • W mojej rodzinie pomyłki miały straszne konsekwencje.

Życie w świecie zaprzeczania

  • Gdy czuję zagrożenie, zazwyczaj przyjmuję postawę obronną.
  • Czasami kłamię, zamiast przyznać się do błędu.
  • W mojej rodzinie zaprzeczano problemom.
  • W mojej rodzinie nigdy nie mogłem się zorientować jakie są oczekiwania wobec mnie.
  • W mojej rodzinie unikaliśmy zmagań z problemami.

Trudności z intymnymi związkami

  • Im bliżej z kimś jestem, tym mniej pewnie się czuję.
  • Zazwyczaj nie pozwalam sobie na bliskość.
  • Tak naprawdę z nikim nie czuję się bezpiecznie.
  • Poczucie bezbronności powoduje, że czuję się zagrożony.
  • W mojej rodzinie „być blisko” oznaczało „być skrzywdzonym”.
  • W mojej rodzinie nikt nie był z nikim blisko.
  • W mojej rodzinie dotykani byliśmy tylko podczas bicia.

Życie w pozycji ofiary

  • Czuję się bezradny.
  • Czuję, że bez względu na to, co zrobię, nic się nie zmieni.
  • Kiedy już mam zdobyć to, czego pragnę, to zazwyczaj mi się nie udaje.
  • W mojej rodzinie dochodziło do fizycznej przemocy (bicia/popychania/uderzania).
  • W mojej rodzinie przemoc słowna (krzyki/wrzaski/obwinianie/wyzwiska) była codziennością.
  • W mojej rodzinie dochodziło do przemocy seksualnej (niewłaściwe dotykanie/pieszczoty/kazirodztwo).

Zachowania kompulsywne

Mam skłonność do kompulsji w zakresie:

  • bycia na czas
  • pracy
  • seksu
  • zakupów
  • porządku
  • książek samopomocowych
  • jedzenia
  • posiadania
  • używania alkoholu/ narkotyków/leków
  • hazardu
  • religii

Skłonność do mylenia miłości z litością

  • Podobają mi się ludzie, którym mogę pomoc albo wyleczyć.
  • Mam skłonność do pozostawania w związkach z ludźmi zranionymi albo dla mnie nieosiągalnymi.
  • Szczególną bliskość odczuwam z kimś, komu mogę pomóc.
  • W mojej rodzinie zawsze ktoś miał kłopoty.
  • W mojej rodzinie byłem szczególnym powiernikiem.
  • W mojej rodzinie bycie blisko oznaczało bycie pomocnikiem.

Strach przed porzuceniem

  • Trudno jest pozwolić komuś odejść.
  • Nienawidzę pożegnań.
  • Trwam w związkach o wiele dłużej niż powinienem.
  • Kiedy opuszcza mnie ktoś bliski, zawsze boję się, że już go nigdy nie zobaczę.
  • W mojej rodzinie ojciec/matka odchodzili bez ostrzeżenia.
  • W mojej rodzinie ludzie przychodzili i odchodzili bez ostrzeżenia, a ja musiałem dawać sobie z tym radę.
  • W mojej rodzinie tylko ja odszedłem z domu.

Myślenie czarno-białe

  • W obliczu problemów zazwyczaj z trudem przychodzi mi wymyślenie więcej niż jednego rozwiązania.
  • Mam tendencję do myślenia w kategoriach „dobre-złe”.
  • Często myślę, że jest tylko jedna dobra odpowiedź.
  • Jeśli ktoś ma rację, to ja się mylę.
  • W mojej rodzinie albo panowała martwa cisza, albo rozpętywało się piekło.
  • W mojej rodzinie zwykle używaliśmy określeń w rodzaju: zawsze, nigdy, absolutnie, całkowicie.

Opóźniony żal

  • Kiedy mówię o mojej przeszłości, staram się nie okazywać zbyt wielu uczuć.
  • Generalnie unikam mówienia o mojej rodzinie.
  • Często myślę: „Było, mięło”.
  • Bez względu na to, jak bardzo próbuję, wciąż czuję się prześladowany przez przeszłość.
  • Pamiętam, że wciąż mi powtarzano: „Nie denerwuj się”.
  • W mojej rodzinie smutek był zakazany.
  • W mojej rodzinie smutek oznaczał słabość.

Zdolność do przetrwania

  • Często czuję się jak weteran wojenny.
  • Często czuję, że po dorastaniu w takiej rodzinie jak moja, jestem w stanie przetrwać wszystko.
  • W mojej rodzinie wróg mieszkał obok mnie.
  • Nauczyłem się, że bycie niezależnym pomaga przetrwać.
  • Nauczyłem się, że nie można na nikogo liczyć.
  • W mojej rodzinie nikt nie przyszedł mi na pomoc, gdy tego potrzebowałem.

Masz wrażenie, że to nie ogólna lista cech tylko Twój opis?

Jeśli w Twojej rodzinie jeden rodzic był lub jest uzależniony – szukaj pomocy. Jeśli czujesz, że Twoje dzieciństwo było nieszczęśliwe – musisz zacząć działać już dziś. Zasługujesz na to, żeby być zadowolonym z życia, nawet jeśli jakaś jego część została Ci zabrana. Czujesz się jak weteran wojenny? Masz objawy zespołu stresu pourazowego? Masz wrażenie, że utknąłeś w martwym punkcie i życie płynie gdzieś obok Ciebie? Nie musisz się tak czuć. Czasem rany są bardzo głębokie, nieuświadomione. Zawiedli Cię ludzie, którzy mieli dać Ci dobry start, ale to nie oznacza, ze jesteś na przegranej pozycji. Oznacza to, że stoisz przed wyborem – działać i poprawić swoje życie lub przeżyć je czując się jak to dziecko już zawsze. Będę pisać o tym temacie szerzej w kolejnych postach.

Zachęcam każdego, kto zaznaczył choćby kilka z tych cech do szukania. Szukania pomocy psychologa, terapii i wiedzy na ten temat.

Lepsze życie zaczyna się od decyzji, że chcesz działać w tym kierunku.

Powodzenia